var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";



Autor zdjęcia: Klaudia Ogrodnik

Nowy rok, stare Zagłębie. Śląsk przełamał się, ale powinien wygrać wyżej. Śląsk – Zagłębie Sosnowiec 2:0

Autor: Paweł Łopienski
2019-02-09 18:30:55

O rany... można się było zastanawiać czy zimowa rewolucja w Zagłębiu Sosnowiec przyniesie skutki w postaci utrzymania w lidze. Dyspozycja w meczu ze Śląskiem Wrocław zdecydowanie na to nie wskazuje. Fatalna postawa w obronie, idiotyczne zachowanie Gabedawy... Śląsk oglądało się w pierwszej połowie bardzo przyjemnie, ale nie mamy wątpliwości, że wysokie zwycięstwo z tak dysponowanym beniaminkiem było obowiązkiem.

Mecz 14. z 16. drużyną Ekstraklasy zapowiadał się ciekawie w kontekście dalszej rywalizacji o utrzymanie. Valdas Ivanauskas wystawił jedenastkę, w której znalazło się aż siedmiu nowych zawodników. Do tego ustawił drużynę dosyć mocno ofensywnie, z dwoma napastnikami. W dzisiejszym meczu głównym mankamentem gości była jednak defensywa. Śląsk już w 7. minucie wyszedł na prowadzenie, po błędach obrońców rywali, którzy w bardzo prosty sposób pozwolili przejść futbolówce do Arkadiusza Piecha. 

Nie popisał się w tej akcji Zarko Udovicić, który nie trzymał linii spalonego i napastnik gospodarzy mógł spokojnie umieścić piłkę w siatce. Lewy obrońca gości popełniał dzisiaj sporo błędów, zresztą nie tylko on, a w szeregach Zagłębia trudno było o jakieś pozytywne aspekty i optymistyczne przewidywania odnośnie drugiej części spotkania. Tym bardziej, że już po dwóch kwadransach gry, w sposób trudny do zrozumienia, z udziału w meczu wykluczył się zimowy nabytek Zagłębia, czyli Giorgi Gabedawa. Gruzin obejrzał dwie żółte kartki na przestrzeni kilkudziesięciu sekund, najpierw za uderzenie łokciem, potem za faul na Mateuszu Cholewiaku. 

W pierwszej połowie wrocławianie ani na moment nie stracili kontroli nad spotkaniem. Szybko strzelony gol dodał pewności podopiecznym Vitezslava Lavicki, którzy najczęściej za pomocą ataków przeprowadzanych skrzydłami, stwarzali zagrożenie pod bramką Dawida Kudły. W pierwszych 45. minutach Śląsk trzykrotnie pokonał golkipera gości, jednak w dwóch sytuacjach sędzia nie zaliczył trafienia. Przyjemnie oglądało się gospodarzy, lecz zachodziliśmy w głowę, jak to możliwe, że WKS na przerwę schodził tylko z jednobramkowym prowadzeniem. Przy lepszej skuteczności mogło być nawet 5:0, co zamknęłoby mecz jeszcze w pierwszej połowie.

Odnieśliśmy wrażenie jakby Śląsk trochę zbyt pewnie wyszedł na drugą część spotkania. Zamiast sprężyć się, szybko zdobyć bramkę i zamknąć mecz grając w przewadze, nastąpiło trudne do wytłumaczenia rozluźnienie. W niektórych momentach nie było widać, że Zagłębie gra w osłabieniu. Sosnowiczanie potrafili dojść do głosu i nawet na krótko zdominować przeciwnika, jednak ataki przyjezdnych nie były zbyt skuteczne i nie narobiły większych kłopotów Jakubowi Słowikowi. Śląsk nie miał już takiej kontroli nad spotkaniem i z każdą kolejną minutą kibice zgromadzeni na stadionie mogli obawiać się, czy piłkarze z Wrocławia zdołają utrzymać prowadzenie. Na ich szczęście na dziesięć minut przed ostatnim gwizdkiem sędziego rezultat ustalił Mateusz Radecki.

Po takim meczu trudno o optymizm dla kibiców Zagłębia Sosnowiec. Drużyna zaprezentowała się katastrofalnie w pierwszej części spotkania, po przerwie potrafili dojść do głosu mimo gry w dziesiątkę, lecz to za mało, aby sądzić, że w kolejnych meczach piłkarze Valdasa Ivanauskasa zdołają zagrać lepiej i zdobyć potrzebne do utrzymania punkty. Obiecująco zaprezentował się Śląsk, który pewnie pokonał beniaminka i już w pierwszym meczu po przerwie zdołał przełamać się po siedmiu meczach bez zwycięstwa. Dobrze zaprezentowali się nowi piłkarze wrocławskiego zespołu, czyli Krzysztof Mączyński oraz Lusambo Musonda. Bardzo cieszy również postawa Mateusza Radeckiego, który dzięki udanym przygotowaniom zapewnił sobie wyjściowy skład i w sobotnie popołudnie udowodnił, że szkoleniowiec podjął właściwą decyzję, stawiając na 25-latka.

Śląsk Wrocław – Zagłębie Sosnowiec 2:0 (1:0)
1:0 - Piech 8' asysta Celeban
2:0 - Radecki 79' asysta Pich

Jak padły bramki:
1:0 – Po błędach w defensywie futbolówka doszła do Arkadiusza Piecha, który mocnym uderzeniem z kilku metrów nie dał szans bramkarzowi gości!
2:0 – Śląsk wyprowadził błyskawiczną kontrę. Pich prostopadle podał w pole karne do Mateusza Radeckiego, a ten bez problemu wykorzystał sytuację sam na sam z Dawidem Kudłą.

Śląsk: Słowik (2,5) – Celeban (3), Golla (2,5), Tarasovs (3), Cholewiak (3,5) – Łabojko (2,5) (80' Chrapek – bez oceny), Mączyński (3) – Musonda (2,5) (70' Farshad – 2,5), Radecki (4), Pich (3) – Piech (3,5) (85' Szczepan – bez oceny).

Zagłębie Sosnowiec: Kudła (2,5) – Mygas (1,5), Cichocki (2), Toth (1,5) (64' Polczak – 2), Udovicić (1,5) (46' Sanogo – 2) – Możdżeń (2), Gressak (1,5) – Gabedawa (1), Pawłowski (2), Iwaniszwili (2) (61' Nawotka – 1,5) – Nowak (2).

Sędzia: Tomasz Musiał.
Nota od 2x45.info: 4,5.

Żółte kartki: Farshad, Pich – Gabedawa, Gressak.
Czerwona kartka: Gabedawa (30', za faul na Cholewiaku).
Widzów: 7 605.
Piłkarz meczu: Mateusz Radecki.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się