var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";



Autor zdjęcia: Las Provincias

W środę podpisał nowy kontrakt, w piątek trafił do aresztu. Ekipa z Walencji bez ważnego zawodnika

Autor: Krystian Porębski
2019-02-09 22:00:08

Levante od kilku miesięcy próbuje uporać się z trudną sytuacją kontraktową niektórych kluczowych piłkarzy i wydawało się, że wszystko jest na dobrej drodze. Trzy dni temu umowę do 2023 roku podpisał boczny obrońca, Tono Garcia... w najbliższym czasie jednak nie zobaczymy go na boisku.

La Liga to rozgrywki, gdzie można się napawać fantastyczną grą na najwyższym poziomie. Najlepsze kluby świata, topowi zawodnicy i nieprzewidywalni outsiderzy. Niestety w ostatnim czasie ta nieprzewidywalność w negatywnym sensie dotyczy też piłkarzy.

Bo w ostatnich kilkunastu-kilkudziesięciu miesiącach nie brakowało afer na tle seksualnym, związanych z korupcją i ustawianiem meczów, odprowadzaniem podatków, ale co gorsza, kilku typowo rodem z kryminału. O Rubenie Semedo pisaliśmy i mieliśmy szczere nadzieje, że dalsze tego typu sprawy nie będą miały miejsca w hiszpańskim futbolu.

Niestety rzeczywistość zweryfikowała nadzieje. Za sprawą niepozornego bocznego obrońcy Levante ponownie trzeba wczytywać się w sądowe orzeczenia. A to ostatnie jest takie, że Tono, przynajmniej tymczasowo, trafił za kratki.

 

 

 

Choć Tono niczego jeszcze nie udowodniono, w internecie pełno jest memów. Na powyższym Hiszpan przyrównywany jest do Rubena Semedo.

Hiszpański gang Olsena

Według doniesień z hiszpańskich mediów Tono miał stanąć przed sądem jako świadek w sprawie, która dotyczyła wielu przestępstw kryminalnych - według lokalnych mediów (za: Las Provincias i Super Deporte) na tle seksualnym. W toku przesłuchania sędzia podjęła decyzję o tym, że Tono zostanie osadzony w areszcie. Przesłuchanie nie mogło pójść gorzej, prawda?

„Biorąc pod uwagę, że proces sądowy jest utajniony, klub bez przedwczesnej oceny przekazuje wszelkie wsparcie dla zawodnika i jego rodziny. Nie wiemy z jakich powodów sędzia podjął taką decyzję. Zawodnikowi należy się szacunek i nie powinniśmy go osądzać, gdyż do zapadnięcia wyroku pozostaje domniemanie niewinności. Dopóki na jaw nie wyjdzie więcej faktów dotyczących kwestii Tono, nie będziemy wygłaszać więcej oficjalnych stanowisk.” - tak brzmi oficjalny komunikat Levante.

Siedem osób zostało aresztowanych podczas piątkowej rozprawy. Według informacji jakie pojawiały się do tej pory w hiszpańskich mediach, osoby mają być zamieszane w wiele przestępstw dotyczących nadużyć, wymuszeń finansowych i gróźb.

„To ogromna pomyłka i wielka niesprawiedliwość, że mój klient został osadzony w areszcie w Teruel” - powiedział dla El Larguero adwokat Tono Garcii, Emilio Perez Mora.

„Sędzia nie zezwolił na wyjście za wpłatą kaucji, ze względu na to, że zawodnik mógłby podjąć próbę ucieczki. Takie postawienie sprawy jest bez sensu w przypadku osoby publicznej jaką jest mój klient. To się nie trzyma kupy. Przed sądem stawił się dobrowolnie w roli świadka, a został aresztowany i potraktowany niesprawiedliwie” - dodał adwokat.

Emilio Perez Mora ujawnił, że z osobami oskarżonymi Tono łączyły pewne stosunki. Poznał ich w Walencji, w lokalach gdzie jadał, ale nie była to żadna zażyła znajomość. „Dlaczego zawodnik zarabiający około 1,5 miliona euro miałby narzekać na brak pieniędzy. To szaleństwo i nonsens, do tej pory nie wiemy dlaczego Tono jest oskarżony”. Adwokat ujawnił również dlaczego Tono mógł zostać tak potraktowany. Zawodnik miał przechować 4200 euro jednemu z oskarżonych, który miał ponoć problem z hazardem. To właśnie ta kwota miała wzbudzić niepokój sędziego. „Dla mnie to straszne, że robiąc przyjacielowi przysługę można trafić do więzienia” - kończy Mora.

Sprawa jest więc niesamowicie rozmydlona, a na jakiekolwiek wyroki czy konkretne opinie w tej sprawie, musimy poczekać. Trzeba przyznać, że sam adwokat plącze się w zeznaniach, najpierw wyznając, że Tono miał niezbyt ciepłe stosunki z oskarżonymi, a na koniec pada kwestia o przyjaźni... Jeżeli w ten sposób obrońca zeznawał w sądzie, to w sumie nic dziwnego, że sprawa potoczyła się właśnie w tym kierunku. Nie nam jednak oceniać, na miejscu nie byliśmy, więc póki co skupimy się na sportowej stronie zamieszania.

Materiał na klubową legendę za 300 tysięcy euro

Tono do Walencji trafił 4,5 roku temu, za niezbyt powalającą kwotę 300 tysięcy euro. Na początku sezonu 2014/15 Levante nie szastało jeszcze zbytnio pieniędzmi, a większość transakcji była przeprowadzana z wolnego transferu bądź jako wypożyczenia. Jak na tamte czasy była to więc spora inwestycja.

Od tego czasu lewy obrońca stał się ważną postacią w zespole. Do tej pory w Levante rozegrał aż 120 spotkań. Prawdziwy rozkwit umiejętności przyszedł jednak za kadencji obecnego szkoleniowca. Aż trudno uwierzyć, że piłkarz dopiero w tym sezonie zaliczył swoje debiutanckie trafienie w pierwszej drużynie i... ogólnie zawodowym futbolu. W wieku 29 lat.

Obecnie Tono jest na 26. miejscu w historii klubu jeżeli chodzi o występy w pierwszej ekipie. Jeżeli wypełniłby kontrakt, byłby na prostej drodze do zapisania się w klubowych annałach. Tylko 30 meczów dzieli go od 11 Agustina Dolza Carbonella. W klubie jest obecnie trzecim piłkarzem pod względem stażu.

Co zrobi Paco Lopez?

„Wsparcie kibiców jest dla mnie bardzo ważne i będę chciał się za to odwdzięczyć moją grą i ciężką pracą na boisku. Jestem za wszystko bardzo wdzięczny” - powiedział w środę tuż po podpisaniu kontraktu Tono. Zawodnik związał się z Żabami do końca sezonu 2022/23. Czy jeszcze wtedy będzie piłkarzem i jak długo pozostanie w Walencji, to się okaże.

 

 

 

Sytuacja jest o tyle poważna, że na treningu pojawił się sam prezydent klubu, Quico Catalan. Jak podkreślają lokalne media, dzieje się tak tylko w wyjątkowych sytuacjach.  Aresztowanie Tono to kolejny cios w krótkim czasie dla kibiców i całego środowiska związanego z Levante. Nie tak dawno wypłynęła informacja, że Jason porozumiał się z Valencią i latem trafi do lokalnego rywala za darmo. Żabom udało się zatrzymać Tono, jednak jakie będą losy zawodnika tego nie wiemy.

29-letni lewy defensor jest jednym z kluczowych elementów w układance Paco Lopeza. Podczas 22. kolejek rozegrał aż 17 spotkań (1522 minuty), w których strzelił dwa gole i zaliczył dwie asysty. Tono jest więc ważnym ogniwem nie tylko jeżeli chodzi o poczynania obronne, ale również bardzo aktywnie włącza się do ataku.

Oczywiście pod tym względem bardzo dużo brakuje mu do Jose Luisa Moralesa, który niegdyś został przestawiony właśnie z boku obrony wyżej. Nie zmienia to jednak faktu, że Tono jest przydatny, upłynnia grę zespołu, daje nieco spokoju. To szybki zawodnik, dobry technicznie, nieźle się ustawia i posiada po prostu inteligencję boiskową. W pełni korzysta ze zdobytego doświadczenia, dzięki czemu trener może na niego w pełni liczyć.

Co zrobi wobec tego Paco Lopez? Trener preferujący grę trójką w defensywie postawi zapewne na Jose Luisa Moralesa na lewym wahadle. Kiedy Tono jest zdrowy i może grać, wtedy kapitan Levante występuje w linii ataku. Jednak w przypadkach, kiedy bocznego obrońcy na boisku nie ma, Morales zastępuje go na murawie, a na szpicy pojawia się inny napastnik – których w kadrze Żab nie brakuje.

Lopez ma jeszcze do dyspozycji Lunę, którego testował w kolejkach 4-6, ale szybko z niego zrezygnował kosztem Tono. W dwóch ostatnich spotkaniach, kiedy Hiszpan nie mógł wystąpić, to właśnie Morales wskakiwał na jego miejsce. Na ile okaże się to trafiony manewr? We wspomnianych meczach Levante przegrywało 1:3 z Realem Sociedad oraz 0:5 z Sevillą.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się