var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";


Autor zdjęcia: DFB.de

Niemcy martwią się o szkolenie – przypływ nowych gwiazd coraz mniejszy

Autor: Maciej Zaremba
2019-02-10 10:00:42

Okres, kiedy niemieckie szkolenie stawiano w Europie za wzór już minął. Najlepszym dowodem na to są trendy w Bundeslidze, gdzie coraz częściej sięga się po utalentowanych piłkarzy z innych krajów. Pod tym względem dominują przede wszystkim młodzi Francuzi, ale nie brakuje też świetnie wyszkolonych Anglików czy pojedynczych perełek z całej Europy. Na wielkie zmartwienia w tym temacie na pewno za wcześnie, ale Niemcy już sami zauważają, że potrzebne są reformy, aby znowu wrócić na szczyt pod względem szkolenia.

Na początek spójrzmy na fakty. Jeśli chodzi o piłkarzy poniżej 21 roku życia to Niemcy obecnie mogą pochwalić się tylko jednym zawodnikiem, którego potencjał sięga najlepszych piłkarzy świata wśród rówieśników. Mowa oczywiście o Kaiu Havertzu z Bayeru 04 Leverkusen, który w wieku 19 lat jest już gwiazdą swojego klubu i łączony jest z potęgami europejskiego topu. Havertz jest jednak wyjątkiem od niezbyt przyjemnej dla Niemców reguły. Tych najmłodszych niemieckich gwiazdek jest coraz mniej.

 

 

 

Oczywiście nie możemy popadać ze skrajności w skrajność. Nie zapominajmy, że w Bundeslidze grają tacy piłkarze jak Timo Werner, Julian Brandt, Nicklas Suele, Serge Gnabry, Jonathan Tah, Julian Weigl czy Maximilian Eggestein, którzy nie przekroczyli jeszcze 24 roku życia i są przyszłością niemieckiej piłki. Do tego na obczyźnie występują rówieśnicy wcześniej wymienionych, czyli Leroy Sane, Thilo Kehrer czy Benjamin Henrichs. Trudno stwierdzić, że Niemcom brakuje świetnych młodych piłkarzy, ale problemy pojawiają się w rocznikach 2001, 2000, 1999 i młodszych. Tutaj tak kolorowo już nie jest i dlatego Niemcy coraz częściej głośno akcentują, że czas na odświeżenie tak świetnie funkcjonującego przez wiele lat systemu szkolenia.

Kryzys w przedziale wiekowym 16-20 lat

„Jeśli młodzieżowe reprezentacje Niemiec uznamy za obraz niemieckiego szkolenia, to łatwo zauważyć, że wyniki w ostatnich latach – poza kilkoma wyjątkami – nie były dobre. Nawet w tym roku odbywa się kilka turniejów mistrzostw Europy i nie mogę sobie przypomnieć, aby w którymkolwiek z nich bylibyśmy jednym z faworytów. Nie wierzę jednak, że problem dotyczy tylko słabości wśród 16-20 latków, a problem jest już znacznie szerszy” – mówi na łamach gazetki klubowej BVB Lars Ricken, który odpowiedzialny jest w klubie za koordynacje pracy całego pionu juniorskiego.

Jeśli przypomnimy sobie rok 2017, to wówczas niemiecka młodzież święciła wielkie triumfy. Pierwsza reprezentacja prowadzona przez Joachima Loewa wygrała Puchar Konfederacji. Składała się ona wówczas głównie z młodych piłkarzy, którzy mogli spokojnie wystąpić na rozgrywanych w tym samym roku mistrzostwach Europy U21 w Polsce. Niemcy na turniej w naszym kraju na dobrą sprawę wystawili reprezentację U21 B, a i tak mogli cieszyć się z końcowego triumfu. Od tego czasu minęły niecałe dwa lata, dlatego pierwsza reprezentacja Niemiec, mimo beznadziejnego występu na mistrzostwach świata w Rosji, nadal może z optymizmem patrzeć w przyszłość. Czerwona lampka, jak zwraca uwagę Ricken, zapala się jednak na innej płaszczyźnie.

Borussia w ostatnich latach stawia głównie na młodych zagranicznych piłkarzy. Ousmane Dembele, Jacob Bruun Larsen, Jadon Sancho, Dan-Axel Zagadou czy Christian Pulisic to najgłośniejsze nazwiska, które wypłynęły lub wypływają na europejskie salony z Dortmundu. Dlaczego wśród nich brakuje, chociaż jednego Niemca? „W niemieckim futbolu młodzieżowym brakuje obecnie najwyższej jakości. Niestety mam wrażenie, że nasz futbol zostanie niedługo kompletnie wyprzedzony. Jeśli chodzi o piłkarzy wieku od 17 do 21 lat to na tle reszty Europy nie wyglądamy już tak dobrze, jak przed kilkoma laty” przekonuje Michael Zorc.

Jak połączyć naukę z piłką?

Lars Ricken, który od lat zajmuje się w Dortmundzie młodzieżą, zwraca uwagę, że być może niekoniecznie problem leży w samym stricte piłkarskim szkoleniu, ale na innych, dodatkowych aspektach. „Nasi młodzi piłkarze są w stosunku do reszty Europy rok czy dwa lata w tyle. Wydaję mi się, że powinno się zdecydowanie lepiej połączyć system edukacji szkolnej ze szkoleniem typowo piłkarskim. Jest różnica, jeśli wstajesz na 8:00 na treningi, potem siedem godzin spędzasz w szkole, a następnie wieczorem masz kolejny trening, czy – na przykład jak w Anglii – już od najmłodszych lat możesz przede wszystkim skupić się na piłce. Nie jestem za tym, aby zmieniać nasz system szkolenia od postaw, ale tutaj zdecydowanie potrzebujemy dobrej optymalizacji obciążenia młodych zawodników”.

W podobnym tonie wypowiada się doświadczony trener młodzieży Borussii M’gladbach Thomas Flath: „W Niemczech zdecydowanie bardziej niż w innych krajach stawiamy wyżej naukę w szkole niż trening piłkarski. Zagranicą wychowanie młodych piłkarzy pozwala im zdecydowanie bardziej skoncentrować się na sporcie. Już juniorzy mogą trenować na takich samych zasadach, jak zawodowcy. U nas wygląda to po prostu inaczej”. Stefan Kohfahl, pracujący od 2014 roku w szkółce Realu Madryt, zwraca uwagę, że „W Hiszpanii w porównaniu do Niemiec młodzi piłkarze zdecydowanie częściej trenują indywidualnie. Pracuje się nad ich indywidualnymi brakami. W efekcie młodzi Hiszpanie może są słabsi fizycznie, ale na boisku wybierają zdecydowanie częściej techniczne czy piłkarskie rozwiązania”.

Loew ostrzegał

Rok po zdobyciu mistrzostwa świata w Brazylii Joachim Loew ostrzegał wszystkich w Niemczech, dość wówczas kontrowersyjnymi słowami: „Ogólnie można powiedzieć, że mamy spora rzeszę młodych, utalentowanych piłkarzy, ale nie jest ich na pewno tak dużo, jak wszyscy myślą. Wielu uważa, że w Niemczech jest tak dużo talentów, jak piasku nad morzem. To nie jest prawda”. Dzisiaj słowa niemieckiego selekcjonera brzmią trochę, jak sygnał ostrzegawczy, który zostanie odebrany z dużym spóźnieniem.

W Niemczech odpowiedzialne za szkolenie młodzieży są przede wszystkim kluby, a nie DFB. To właśnie akademie i ich poziom kształcenia może nie tyle, co wpadły w kryzys, ale przede wszystkim łatwo zauważalny zastój. Pytanie, czy coraz częściej pojawiające się głośne słowa krytyki w kierunku niemieckiego szkolenia i obraz niemieckiej młodzieży w Bundeslidze zmotywują czy może już zmotywowały ludzi odpowiedzialnych za kształcenie młodych Niemców. Najbliższe lata pokażą, czy problem został rozwiązany, czy może tylko się pogłębił i po erze wspomnianych na początku tekstu Sanego, Brandta czy Suelego nadejdzie wielka pustka.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się