var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";



Autor zdjęcia: własne

Peszko: Lewy dał mi zgodę na transfer. Wisła Kraków nie stoi już pod murem. Ballack: Lewandowski powinien karmić się krytyką

Autor: zebrał Bartosz Adamski
2019-02-11 11:38:36

Poniedziałkowa prasa nie jest bogata ilościowo, ale mamy sporo ciekawych treści. Każdy tytuł prasowy przygotował coś wartego przeczytania. Na tapecie jest głównie mecz Górnika Zabrze z Wisłą Kraków oraz temat Roberta Lewandowskiego. Ogółem wybraliśmy 20 artykułów z siedmiu źródeł.

"PRZEGLĄD SPORTOWY"

"Peszko: Lewy dał mi zgodę na transfer"

"Konsultował pan decyzję o wypożyczeniu do Wisły z Robertem Lewandowskim?
Sławomir Peszko:
Nie konsultowałem, ale mówiłem mu, że decyduję się kosztem pewnych rzeczy na przejście do Wisły, bo tworzy się tam fajna drużyna. Powiedział: „Spoko. Dobrze robisz. Najważniejsze, by sobie pograć. W końcu, ile ci zostało meczów w ekstraklasie? Dwa sezony, może trzy? Trzeba to wykorzystać”. Tak więc, jak mnie Lewy nie powołuje na mistrzostwa, to daje mi zgodę na transfer.

Jak się panu podoba ekipa, którą zastał pan w Krakowie?
Sławomir Peszko:
Gdy wszedłem do szatni, zobaczyłem na ścianie tekst: „Żeby wejść do tej szatni, trzeba sobie zasłużyć. Żeby w niej zostać, trzeba się poświęcić”. Pomyślałem sobie, że będzie ciekawie. Jest tu grupa charakternych ludzi z jajami, ale też buńczuczna młodzież, która potrafi czasami coś odpalić. Mnie się akurat ta droga podoba, choć wiadomo, że równowaga musi być zachowana. Umiejętności piłkarskie mamy duże. Z Pawłem Brożkiem, Marcinem Wasilewskim, Kubą Błaszczykowskim czy Łukaszem Burligą już grałem w reprezentacji Polski czy w kadrach młodzieżowych, z wieloma piłkarzami występowaliśmy przeciwko sobie, a teraz jesteśmy w jednym składzie."

Więcej TUTAJ

***

"O głowach, które wpadły do bigosu. Jak Michniewicz doprowadził do pierwszego awansu na MME od 25 lat?"

"Przed rewanżem z Portugalią pokazał pan piłkarzom jego krytyczne wypowiedzi o waszej reprezentacji.
CZESŁAW MICHNIEWICZ:
Oni już wcześniej robili z niego szyderę.

Po awansie Kamil Grabara pytał Tomasza Hajto na Twitterze, czy śpi i prosił, by „nie grał szefa”.
CZESŁAW MICHNIEWICZ:
Przypominałem im, że przez 24 lata reprezentacja Polski nie potrafiła awansować na MME. W 2017 roku zagrała jako gospodarz, wcześniej były puste kratki. Mówiłem: „Możecie się tu wpisać, ale taka okazja będzie tylko raz”.

Zanim będzie o tej okazji, to cofnijmy się do 7 lipca 2017 roku. PZPN oficjalnie ogłasza pana nominację na selekcjonera kadry U-21. Pierwsza myśl?
CZESŁAW MICHNIEWICZ:
Cieszyłem się, że oglądałem z bliska młodzieżowe EURO w Polsce.

Dlaczego?
CZESŁAW MICHNIEWICZ:
Komentowałem mecze tamtego turnieju, byłem na półfinale, finale. Przekonałem się, jaki poziom trzeba reprezentować, żeby zaistnieć w Europie. Prawda jest taka, że każdy z uczestników grał lepiej od nas. Nawet Macedonia, której mecze oglądałem w Gdyni. Trzeba było znaleźć odpowiedź na pytanie, co zrobić, żeby im dorównać.

Szykowaliście się do meczów z Danią, Finlandią, Gruzją, Litwą i Wyspami Owczymi. Na pierwszy rzut oka grupa nie wydawała się trudna.
Czesław Michniewicz:
Pomyślałem podobnie. Dopiero Marcin Dorna mi uświadomił, że Duńczycy regularnie kwalifikują się na MME, a w igrzyskach olimpijskich doszli do ćwierćfinału. W naszej grupie wygrali 5:0 na wyjeździe z Finlandią, z którą my wcześniej zremisowaliśmy. Remis był też w naszym meczu z Wyspami Owczymi, a Duńczycy pokonali ich 3:0. Dopiero wtedy zdałem sobie sprawę ze skali trudności."

Więcej TUTAJ

***

"Rudzki: Trener czy treser? Nieumiejętność odpowiadania na pytania to tchórzostwo, dziecinada i błazenada w jednym"

"Sa Pinto, niby taki wielki światowiec, poległ w tejże materii. Okazał się kolejnym treserem dziennikarzy, poszukał sobie wroga, być może za bardzo zapatrzył się w swojego rodaka, wywalonego dopiero co z Manchesteru United Jose Mourinho, który też budował takie oblężone twierdze, że wiecie – niby on przeciwko światu, dla dobra drużyny. Jedyna malutka rzecz, która Sa Pinto różni od Mourinho, to osiągnięcia.

Był tutaj już nad Wisłą jeden treser, który kazał nam wychodzić z drewnianych chatek, on jednak, w przeciwieństwie do Sa Pinto, też coś w życiu trenerskim osiągnął, a na koniec odgrywania taniej szopki, w której zwrot „come on!” padał z częstotliwością pykania cygara, siadał jednak do dialogu. Nieumiejętność odpowiadania na pytania to tchórzostwo, dziecinada i błazenada w jednym."

Więcej TUTAJ

***

"Piłką pod w(o)łos: A już myślałem, że wszystkie Ryśki to fajne chłopaki... Ale gdzie tam Sa Pinto do Czerczesowa"

"A już myślałem, że wszystkie Ryśki to fajne chłopaki... Ryszard Sa Pinto nadąsał się na moją redakcyjną koleżankę i w trakcie konferencji nie odpowiedział na jej pytanie. Drobiazg. Nie on pierwszy i nie ostatni.

Poza tym i tak nic ciekawego nie powiedział, choć zdążył skłamać, że Carlitos jest brany pod uwagę do gry przeciwko Wiśle Płock. Gdzie tam panu Ryszardowi do Stanisława Czerczesowa. Facet nie za bardzo trawił media, ale jego „sieriozna” poza była właśnie... pozą. Miało to swój urok, choć sztuką było wyczuć, czy Rosjanin akurat żartuje. Podczas wywiadu (robiłem go wspólnie z Łukaszem Olkowiczem) w ciągu kwadransa obraził się, że nie mamy drobnych do parkomatu, następnie na kelnerkę, bo nie wie, jakie mięso mu podać (a jak dziewczę miało zgadnąć, skoro trener poprosił o mięso, nie precyzując jakie), a po moich dwóch pytaniach wstał i powiedział, że jak tak rozmowa ma wyglądać, to on sobie idzie. Został."

Więcej TUTAJ

***

"Trener Jana Bednarka zły na defensywę. Już zapowiedział zmiany. „To była katastrofa”"

"Kenneth Zohore oddał strzał po ziemi. Jan Bednarek wystawił nogę, ale nie sięgnął piłki. To była trzecia doliczona minuta spotkania Southampton – Cardiff. Gracze Świętych w dwie minuty przebyli drogę od euforii do rozpaczy. 120 sekund wcześniej wyrównali na 1:1 i wydawało się, że zdobędą przynajmniej punkt. Rozpaczliwy atak walijskiej ekipy w ostatniej chwili zaprzepaścił ten wysiłek. Porażka 1:2 sprawiła, że drużyna Polaka znów wpadła do strefy spadkowej."

Więcej TUTAJ

***

"Po kolejce: Ciuchcia bez pary zamiast TGV. Miały być punkty, a w Lechu jest teraz zaklinanie rzeczywistości"

"Adam Nawałka jednak nie jest cudotwórcą? To dopiero niespodzianka! Zamiast punktów w pierwszym tegorocznym meczu w Lechu Poznań jest teraz zaklinanie rzeczywistości, w myśl przewrotnej zasady – jest dobrze, ale nie beznadziejnie. Siły poznaniaków nie zweryfikował ligowy kandydat do medalu. Żadna Lechia, Lechia czy Jagiellonia. To była drużyna z dolnej połówki tabeli."

Więcej TUTAJ


"SPORT"

"Wisła Kraków nie stoi już pod murem"

"Mateusz Miga: Nad Wisłą wciąż wisi wewnętrzny dług wobec TS Wisła na kwotę 40 mln zł. Czy ten dług można umorzyć?
PIOTR OBIDZIŃSKI:
– Tak naprawdę tego długu, z punktu widzenia przepływów pieniężnych, zgodnie z umowami nie ma. On wisi nad Wisłą ze względów podatkowych. Przy dobrej woli wszystkich stron, czyli Tele-Foniki, Wisły SA i przede wszystkim Towarzystwa Sportowego, można ten dług bezkosztowo umorzyć w ciągu pewnego okresu i można było to zrobić już dawno. Rozumiem, że nikt tych pieniędzy realnie nie chce. A umorzenie tego długu będzie ważne pod kątem poszukiwania inwestora. Nie trzeba będzie wyjaśniać, że realnie, z tych 80 milionów, połowy długu nie ma. Odpadłoby to złe pierwsze wrażenie.

Czemu nie zostało to zrobione do tej pory?
PO:
– Nikt o tym nie pomyślał.
RAFAŁ WISŁOCKI: – Trzeba mieć wiedzę na te tematy.
PO: – Z Tomkiem Jażdżyńskim chwilę nam to zajęło, ale po miesiącu rozumiemy już w pewnym stopniu tę spółkę.
Rafał był blisko Wisły od dawna. A co pana, panie Piotrze, najbardziej zaskoczyło w Wiśle?
PO: – In plus ludzie i trzeba to bardzo wyraźnie powiedzieć. Jest tu bardzo fajny zespół ludzi, który chce działać. Przed chwilą odblokowywaliśmy limit koszulek (rozmowa odbyła się w czwartek wieczorem – przyp. red.), bo się okazało, że jest taka potrzeba. O 21 zapadła decyzja, dzwonię i to się dzieje od razu. Jak w dobrej firmie, a nawet lepiej.
PO: – Negatywnie zaskoczył mnie fakt jak Wisła był zarządzana. Nie tylko przez ostatnie miesiące, a przez dziesięciolecia. Do Wisły zawsze dokładano. Jeśli to robi poważny biznesmen, który traktuje klub jak swoją zabawkę, niech tak robi. Jeśli jednak do jakiegoś przedsięwzięcia ciągle dokładasz to wewnątrz wytwarza się natura organizacji nastawiona na dokładanie. Taki efekt socjalny. Jeśli ktoś wie, że dołoży mu się pieniądze, to jaką on ma motywację, by efektywnie pracować? Bardzo naturalny efekt. Taka była Wisła."

Więcej TUTAJ

***

"Gwilia: Górnika nie traktuję jako kroku w tył"

"W Zabrzu mówią, że dobrze wygląda pana współpraca z Szymonem Żurkowskim. Tak faktycznie jest?
Walerian GWILIA:
– Tak. To dobry zawodnik, dobry chłopak. Gramy razem w środku pola, więc siłą rzeczy musi być między nami dobra komunikacja, zrozumienie. Nie mówię po polsku, więc we dwójką żartujemy, że najważniejszy jest piłkarski język. Komunikacja w nim dobrze nam wychodzi, więc wszystko jest w porządku. Co do przyjęcia w drużynie, to było ono bardzo dobre, tak, że cieszę się, że jestem w Górniku.

Ostatnio grał pan w szwajcarskim FC Luzern. Przejście do Górnika to dla pana krok w tył?
Walerian GWILIA:
– Nie uważam tak. Myślę, że polska liga jest na podobnym poziomie co szwajcarska. Z tego co widziałem i słyszałem, to raz, że są u was nowe stadiony, a poza tym przychodzi na nie sporo kibiców. Jest duże zainteresowanie. Oczywiście, w Szwajcarii jest Young Boys, które grało w Lidze Mistrzów. Jest FC Basel, które ma swoją historię, ale wasza piłka też ma markę."

Więcej TUTAJ

***

"Wleciałowski: Wchodzimy w nową rzeczywistość"

"Jak bardzo uspokoiło pana ogłoszenie porozumienia o finansowaniu Ruchu między miastem, klubem a Carbonexem?
Marek WLECIAŁOWSKI:
– Słowa właścicieli i wielu ludzi, z którymi rozmawiałem jeszcze przed podjęciem pracy w Chorzowie, znalazły potwierdzenie. Wtedy sugerowano mi, że jest chęć, aby takie porozumienie było. Cieszę się, że zostało to sfinalizowane. Myślę, że w większym stopniu uspokoiło to drużynę. Widzimy sens naszej pracy, jest wyznaczony kierunek. Teraz zawodnicy mogą skupić się na tym, co jest dla nich najważniejsze.

Miał pan w którymś momencie poczucie, że dryfujecie w złą stronę?
Marek WLECIAŁOWSKI:
– Na łamach prasy pojawiały się różne informacje i sugestie dotyczące tego, że zespół zaczyna się niecierpliwić i jest zaniepokojony. Jeśli tak jest, to ja też w jakiś sposób odczuwam to na treningu. Podkreślę jednak, że drużyna bardzo solidnie pracowała i pracuje. Nie mogę mieć żadnych zastrzeżeń. Myślę, że potwierdzenie tego widzimy na boisku."

Więcej TUTAJ

***

"Z Mystakidisem na Wisłę"

"Do Zabrza jest wypożyczony z PAOK do końca sezonu, z opcją transferu definitywnego. – Przed podpisaniem kontraktu rozmawiałem o klubie z Aleksandarem Prijoviciem, którego znam bardzo dobrze i z Karolem Świderskim, który zimą trafił do PAOK. Sam trenowałem zimą w Salonikach. Poopowiadali mi o polskiej lidze, Górniku, stadionie, klubie, miastach w regionie, jak Katowice czy Gliwice. To wszystko wpłynęło na to, że zdecydowałem się na podjęcie takiej decyzji – tłumaczy.

Teraz przed Mystakidisem jasny cel. – Przyszedłem tutaj z myślą pomocy Górnikowi, a jednocześnie liczę na to, że klub pomoże mnie. Mam wielką nadzieję i uważam, że rundę rozpoczniemy od wygranej z Wisłą w poniedziałek, która zapoczątkuje serię naszych wygranych. Cel jest jasny, wygrywać, zdobywać punkty, a poprzez ciężką pracę być jeszcze lepszym piłkarsko – podkreśla grecki skrzydłowy."

Więcej TUTAJ

***

"To już było"

"Czyżby więc koniec z szukaniem inwestorów i bogatych sponsorów, choćby i w Kambodży, czy też z pukaniem do władz samorządowych, w celu pozyskania pieniędzy na działalność. Tym nowym sposobem może być crowdfunding. To obcojęzyczne słowo oznacza formę finansowania różnego rodzaju projektów przez społeczność, która jest lub zostanie wokół tych projektów zorganizowana.

Tym słowem można bowiem określić pomysł Wisły Kraków, która w ciągu zaledwie 24 godzin zebrała kwotę 4 mln złotych po sprzedaży akcji. Bardzo szybko, bo pomysłodawcy zakładali, że zbiórka na ratowanie klubu może potrwać kilka tygodni. Wyjaśnijmy jednak, te akcje są symboliczne, nie dające ich nabywcom praw do własności klubu bądź partycypowania w ewentualnych zyskach. Ci którzy wpłacili po 100 złotych, mają dostać podziękowania, za wpłacone większe kwoty mają być klubowe gadżety, może bilety na mecze. To była więc klasyczna zbiórka pieniędzy, właśnie forma crowdfundingu."

Więcej TUTAJ


"GAZETA WYBORCZA"

"Ile Jakub Błaszczykowski może jeszcze dać Wiśle Kraków?"

"Zostawmy na chwilę to, czy 12 lat temu wyjeżdżał ze słabszej, czy silniejszej ligi. Wyjeżdżał z innej. Na boiskach spotkał dzisiejszych ekspertów telewizyjnych (Kazimierz Węgrzyn), trenerów szykujących się do mundialu dwudziestolatków (Jacek Magiera) i gwiazdy reality show (Radosław Majdan). Sędziowali mu arbitrzy, którym potem została z nazwiska tylko jedna litera, grał na stadionach wpisanych do rejestru zabytków. Polska została gospodarzem Euro 2012 w kwietniu 2007 r., Błaszczykowski wyprowadził się do Borussii Dortmund dwa miesiące później.

Ten powrót miał, rzecz jasna, wyglądać inaczej. Kiedy we wrześniu skrzydłowy Wolfsburga dogadywał szczegóły umowy z Wisłą, nie wiedział, że zimą krakowskiemu klubowi zagrozi bankructwo i że będzie musiał go podratować pożyczką. Tak czy inaczej od poniedziałkowego meczu z Górnikiem Zabrze najważniejsze będzie już tylko to, ile zostało ze skrzydłowego, który przez lata podrywał trybuny podczas meczów reprezentacji i Bundesligi."

Więcej TUTAJ

***

"Ile samoluba jest w Lewandowskim"

"Początek wiosny Niemcy spędzili na awanturze o to, czy polski napastnik jest atutem, czy obciążeniem Bayernu.

Wywołał ją Dietmar Hamann. Były pomocnik Bawarczyków oraz Liverpoolu (oba zespoły za osiem dni zagrają w 1/8 finału Ligi Mistrzów) po niedawnej porażce z Leverkusen 1:3 wypalił, że Robert Lewandowski jest na boisku ociężały i gra zbyt indywidualnie. – Stał się obciążeniem dla zespołu – mówił srebrny medalista mistrzostw świata z 2002 r."

Więcej TUTAJ

***

"Widzew ujawnił dochody i wydatki w 2018 roku. Różnica jest niewielka"

"Od 1 stycznia Widzew ma nowy zarząd, gdyż poprzedni zrezygnował. Na czele klubu stoi tymczasowo Remigiusz Brzeziński, dotąd przewodniczący rady nadzorczej. Szefowie spółki za pośrednictwem oficjalnej strony klubu ujawnili dane finansowe za ubiegły rok.

Okazuje się, że przychód Widzewa jest wysoki, oczywiście jak na drugoligowca, bowiem wyniósł aż 14,849 mln zł. Złożyły się na niego wpływy ze sprzedaży karnetów (ok. 4,5 mln zł), wynajęcia lóż dla biznesu, powierzchni komercyjnych na stadionie, a także wpłaty od sponsorów."

Więcej TUTAJ


"POLSKA THE TIMES"

"Ballack: Lewandowski powinien karmić się taką krytyką"

"Ostatnio w polskich mediach brylowały wypowiedzi Dietmara Hamanna. Pański były kolega z reprezentacji uznał nawet, że Robert Lewandowski jest problemem Bayernu Monachium i zawodzi w ważnych meczach. Zagrał Pan w Bayernie ponad sto spotkań, więc pewnie wie najlepiej, co to znaczy presja. Hamann ma rację?
Lewandowski wcale nie ma trudnej sytuacji. Myślę, że on ciągle świetnie wykonuje swoją pracę, czyli strzela gole i notuje asysty. Zwykle gra bardzo dobrze i rzadko odnosi kontuzje, dzięki temu, że bardzo profesjonalnie podchodzi do spraw związanych ze swoim organizmem. Oczywiście, zawsze znajdą się krytycy, tacy jak Hamann, ale w takich sytuacjach należy dobrze odróżniać prawdę, od tego, co nią nie jest. Dlatego myślę, że „Lewy” powinien przyjąć krytykę i czerpać z niej dodatkową motywację, by grać lepiej w Bundeslidze i Lidze Mistrzów. To jest zawodnik, który robi różnicę na boisku, zawsze może dać coś więcej swojemu zespołowi i najczęściej na takich graczy spada fala krytyki, jeśli coś nie wychodzi. To jednak wciąż kluczowy element Bayernu Monachium. Hamann przesadził.

Bayern Monachium za chwilę zagra z Liverpoolem w Lidze Mistrzów i to będzie doskonała okazja, by Robert pokazał, że potrafi grać na wielkiej scenie.
Myślę, że w tej sytuacji nie chodzi tylko o strzelanie goli - czasem uda się zdobyć bramkę, czasem nie. On, nawet jako klasyczna dziewiątka, często wykonuje inne zadania, jak zejście na skrzydło i szukanie asyst. To w sobie zmienił. Bywa też tak, że taktyka zespołu nie zakłada, że to środkowy napastnik ma błyszczeć najmocniej. Kolejny problem Bayernu to fakt, że Franck Ribery i Arjen Robben zmagają się z kontuzjami, dlatego Robert dostaje mniej dobrych podań. Bayern musi sobie z tym poradzić w najbliższym czasie, ale ja wciąż wierzę w Roberta Lewandowskiego. To wielki zawodnik."

Więcej TUTAJ

***

"Maciej Murawski: W Gdańsku jeszcze nie mogą myśleć o tytule"

"Trenera zmieniono za to w Poznaniu. Adam Nawałka nieźle zaczął, wygrywając wszystkie spotkania na zakończenie roku. Pierwszy mecz w tym roku okazał się jednak falstartem.
Lech mnie rozczarował. Szczerze mówiąc spodziewałem się zdecydowanie więcej po drużynie, która ma walczyć o mistrzostwo Polski. Trzeba jednak przyznać, że Zagłębie Lubin postawiło mu trudne warunki i zagrało bardzo dobrze.

Problemy z Pogonią miał lider z Gdańska. Lechia wygrała 2:1, jednak jej gra pozostawiała sporo do rzeczenia. Czy drużyna Piotra Stokowca jest wreszcie gotowa na mistrzostwo?
Lechia jest liderem dlatego jak najbardziej należy traktować ją poważnie. Ich największym zagrożeniem są oni sami. Nie mogą myśleć o tytule, dopóki go nie wywalczą. W Gdańsku powinni myśleć o każdym kolejnym meczu."

Więcej TUTAJ


"RZECZPOSPOLITA"

"Futbol w sosie własnym"

"Cztery kluby z Anglii, po trzy z Niemiec i Hiszpanii, po dwa z Włoch i Francji, po jednym z Holandii i Portugalii – tak prezentuje się grono uczestników fazy pucharowej. Nie ma żadnej drużyny ze Wschodu, nie ma z innych słabszych piłkarsko krajów, jak Belgia, Szwajcaria czy Turcja, nie mówiąc o Szkocji, Grecji czy Danii.

Można narzekać, że futbolowa elita coraz bardziej odjeżdża reszcie Europy, że znów będzie się kisić we własnym sosie. Ale przejść obojętnie obok tego, co wydarzy się w najbliższych tygodniach, nie sposób. Tym bardziej że los skojarzył pary, które gwarantują niezapomniane zimowe wieczory."

Więcej TUTAJ


"SUPER EXPRESS"

"Nikolić: Ameryka to dobry kierunek dla Carlitosa"

"„Super Express”: - Zacznijmy od Legii. Śledzisz jej mecze? Kto będzie mistrzem Polski?
Nemanja Nikolić:
- Śledzę Legię kiedy tylko mogę, choć ze względu na dużą różnicę czasową nie jest to takie proste. A co do mistrzostwa, to wiadomo, że jako osoba do niedawna związana z tym klubem, mam przekonanie, że Legia znów będzie najlepsza. I dokładnie tego jej życzę.

- A co podpowiedziałbyś Carlitosowi, gdyby zapytał cię o radę? Ma ofertę z New York City. Łatwo czy trudno zamienia się Legię na MLS?
- Moim zdaniem to trudna decyzja. Musisz powiedzieć sobie, że potrzebujesz czegoś nowego i znaleźć w sobie motywację do opuszczenia Europy, do przeskoczenia przez ocean. A to też nie jest takie proste. Ale jeśli od razy nie powiesz „nie” słysząc MLS, to moim zdaniem Ameryka i gra tutaj to fajna decyzja, to dobry kierunek."

Więcej TUTAJ

***

"Jakub Błaszczykowski po raz drugi zadebiutuje dziś w Wiśle Kraków. Kuba, jesteś wielki!"

"Wydawać by się mogło, że takie historie zdarzają się tylko na filmach. Kibice polskiej piłki obserwują ją jednak w realnym życiu – Jakub Błaszczykowski (34 l.) mógł znaleźć sobie klub za granicą i grać tam za duże pieniądze, ale postanowił wrócić do Polski i ratować upadającą Wisłę Kraków. Dziś w Zabrzu po raz drugi w karierze zadebiutuje w koszulce z białą gwiazdą na piersi."

Więcej TUTAJ


"FAKT"

"Lewy odpowiedział krytykom"

"– Zrobiliśmy duży krok do przodu – cieszył się po meczu Lewy, który w starciu z zespołem z Gelsenkirchen ponownie był kapitanem aktualnego mistrza Niemiec.

Gol wbity Schalke był dla Lewandowskiego setną bramką zdobytą na Allianz Arena, czyli stadionie Bayernu. Przed Polakiem nikt nie miał takiego wyniku. Na dodatek Lewy w sobotę nie tylko strzelał, ale wypracował pozostałe bramki Bawarczyków."

Więcej TUTAJ


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się