var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";



Autor zdjęcia: własne

B. Pawłowski: Moje rezerwy były w głowie, nie w nogach. Piech walczy o nowy kontrakt. Jóźwiak: Niech Carlitos pakuje walizkę

Autor: zebrał Bartosz Adamski
2019-02-12 11:37:23

Wtorkowa prasa jest dość przeciętna. Sporo miejsca poświęca się Lidze Mistrzów, wciąż na tapecie jest także temat ewentualnego odejścia Carlitosa z Legii. Ogółem wybraliśmy 25 artykułów z trzech źródeł.

"PRZEGLĄD SPORTOWY"

"Bartłomiej Pawłowski: Moje rezerwy były w głowie, nie w nogach"

"Wnioski wyciągnięte?
BARTŁOMIEJ PAWŁOWSKI:
To kolokwialne stwierdzenie. Każdy gada, że wnioski wyciągnął, nawet jak nie wyciągnął. Myślę, że u mnie pojawiła się refleksja. Przed lustrem trudno siebie okłamać.

Pana rezerwy były w głowie, nie w nogach?
BARTŁOMIEJ PAWŁOWSKI:
Zdecydowanie. Tu jest klucz.

Ile w piłce zależy od głowy?
BARTŁOMIEJ PAWŁOWSKI:
Wszystko.

Mało się o tym mówi.
BARTŁOMIEJ PAWŁOWSKI:
Tylko głowa liczy się w piłce. Znam wielu słabych piłkarzy, którzy grają bardzo dobrze, a znam wielu świetnych piłkarzy, którzy grają bardzo słabo. Jeden spala się przed meczem albo po pierwszym nieudanym zagraniu. Inny jest pewny siebie. Idzie na całość i nawet jak przyjmie piłkę na trzy metry, to nadrobi ambicją, doskoczy do niej.

Pan się spalał?
BARTŁOMIEJ PAWŁOWSKI:
Oj tak. I to bardzo.

Pierwsze zagranie musiało być dobre?
BARTŁOMIEJ PAWŁOWSKI:
Były mecze, w których od pierwszych minut zagrałem kilka razy dobrze i miałem już spokój. Wiedziałem, że będzie dobrze. Ale zdarzało się też, że jeżeli coś nie ułożyło się na początku, to grałem już słabo, a trener zmieniał mnie w przerwie."

Więcej TUTAJ

***

"Król jest już niepotrzebny? Carlitos ma ofertę z MLS, ale Legia nie chce go sprzedawać"

"W tle zamieszania z Carlitosem jest oferta dla Hiszpana z amerykańskiego New York City FC – klub oferuje Legii 2,5 mln euro, ale pogrążony w kłopotach finansowych mistrz Polski nie chce go sprzedawać. Jednak takimi ruchami jak ten ostatni trenera Sa Pinto, może tylko ułatwić Hiszpanowi ostateczne rozwiązanie.

– Nie będę po nim płakał, nie dał Legii tyle, ile mógł i powinien. Skoro oferta jest poważna, to niech pakuje walizkę i jedzie – ostro mówi Jóźwiak. I dodaje: – Wiem, ale nie mogę powiedzieć, którego napastnika kusi klub z Warszawy. Sa Pinto chce piłkarza o posturze Oliviera Girouda, choć oczywiście to nie Francuz z Chelsea może trafić na Łazienkowską. Żeby go mieć, klub musiałby chyba sprzedać Pałac Kultury – żartuje Jóźwiak."

Więcej TUTAJ

***

"Studniówka kadry Magiery. Coraz mniej czasu oraz niewiadomych przed mundialem U-20 w Polsce"

"Magiera nie traci czasu. W minionym tygodniu przebywał w Chile, gdzie oglądał mistrzostwa Ameryki Południowej. Selekcjoner od dawna podkreślał, że problemem jest relatywnie krótki czas, jaki został do rozpoczęcia turnieju. Marcowe zgrupowanie i mecze z Japonią oraz Niemcami to ostatnia okazja na wspólne spotkanie. Turniej zaczyna się 23 maja, cztery dni po ostatniej kolejce ekstraklasy i I ligi. Nie będzie czasu na skoszarowanie zawodników na długim zgrupowaniu, do pierwszego meczu trzeba będzie przystąpić właściwie z marszu, dlatego bardzo ważne jest, jak piłkarze przepracują wiosnę w klubach. Ten, kto nie będzie grał regularnie, zamknie sobie drogę na młodzieżowy mundial."

Więcej TUTAJ

***

"Niezniszczalny Piech walczy o kontrakt. Napastnik przetrwał i chce zostać w Śląsku na dłużej"

"– Arek miał małe perypetie w rundzie jesiennej, lecz nikt z nas nie przestał w niego wierzyć. Zimą spisywał się bez zarzutu, byłem blisko drużyny, więc nie mam żadnych wątpliwości, że dobrze wykorzystał ten czas – mówi Dariusz Sztylka, dyrektor sportowy Śląska. W czerwcu Piechowi kończy się kontrakt i nie toczą się rozmowy na temat jego przedłużenia, ale dyrektor podkreśla, że takie negocjacje są możliwe."

Więcej TUTAJ

***

"Trudny czas Gajosa. Jego rola w Lechu maleje od odejścia Bjelicy, teraz zawodzi u Nawałki"

"Były kapitan Kolejorza dostał więc kolejną szansę, by w meczu o stawkę pokazać, że może nadal być przydatny zespołowi, ale zamiast tego zupełnie zawiódł. Był niewidoczny i nie miał pozytywnego wpływu na grę drużyny. Trudno jednak było się takowego spodziewać, skoro według oficjalnych statystyk wykonał przez całe spotkanie zaledwie 18 podań.

Z zawodników, którzy rozegrali w piątek pełne 90 minut, tylko bramkarz Zagłębia Konrad Forenc miał ich mniej. Nawet Jasmin Burić podawał częściej niż grający w drugiej linii Gajos. Dla porównania środkowy pomocnik Zagłębia Filip Jagiełło w tym samym czasie zagrał do swoich kolegów dokładnie trzy razy więcej piłek, co pomocnik Lecha."

Więcej TUTAJ

***

"Matynia rośnie w siłę. Po kontuzji groziło mu, że nie wróci na boisko, tymczasem wygrał rywalizację"

"Wbrew pozorom to duże osiągnięcie dla lewego obrońcy Pogoni, bo w 2015 roku z powodu kontuzji kolana mógł w ogóle nie wrócić na ligowe boiska, a pielęgniarka po operacji przywitała go beztrosko słowami:  „O, to już pan nie pogra!”.

Portowcy ponieśli w Gdańsku porażkę z Lechią 1:2, ale defensor nie zawiódł. Według raportu statystycznego InStat był najlepszym zawodnikiem granatowo-bordowych, aż pięciokrotnie podawał w pole karne przeciwników, niewiele zabrakło mu do asysty. Potwierdził, że trener Kosta Runjaic słusznie postawił na szczecinianina kosztem Ricardo Nunesa, co jeszcze na początku rozgrywek wydawało się nieprawdopodobne."

Więcej TUTAJ

***

"Czas wrócić do gry. Dzięki grze w Wiśle Kuba chce wrócić do regularnej rywalizacji"

"Miesiąc temu, 9 stycznia, kiedy Jakub Błaszczykowski pojawił się po raz pierwszy na treningu Wisły Kraków, trener Maciej Stolarczyk stwierdził, że rekordzista pod względem liczby występów w reprezentacji Polski potrzebuje przede wszystkim gry. Powrót skrzydłowego do ekstraklasy jest bowiem nie tylko wielkim wydarzeniem dla ligi i dla Wisły, nie tylko piękną, bajkową historią, ale ma też istotny wymiar sportowy w karierze piłkarza, który wreszcie ma zacząć występować w lidze tydzień w tydzień. Choć trudno w to uwierzyć, w ostatnich sześciu latach bardzo rzadko mu się zdarzało."

Więcej TUTAJ

***

"Wiara we własną młodzież. Cracovia stawia na swoich graczy przed wejściem nowych przepisów"

"Cracovia należy do grona tych zespołów w ekstraklasie, w których w tym sezonie młodzieżowcy nie spędzają na boisku zbyt wiele czasu. Najmłodszym z regularnie grających w podstawowym składzie zawodników jest 22-letni Mateusz Wdowiak. W odróżnieniu jednak od innych drużyn, które są w podobnej sytuacji, Pasy nie przeczesują w zimie gorączkowo rynku transferowego w poszukiwaniu graczy, którzy w przyszłym sezonie będą spełniać warunki przepisu o młodzieżowcu, a więc urodzonych w roczniku 1998 i młodszych. – Nie będziemy mieć z przepisem o młodzieżowcu żadnego problemu – przekonuje trener Michał Probierz."

Więcej TUTAJ

***

"Najeźdźcy z Lubina. Zagłębie nie boi się wyjazdów na boiska czołowych zespołów"

"Dziesięć punktów i dwanaście strzelonych goli – oto imponujący bilans Miedziowych z Gdańska, Warszawy, Białegostoku i Poznania, czyli z wyjazdowych meczów z czterema czołowymi drużynami ekstraklasy. Wygrać nie udało im się na wyjeździe tylko z Lechią. Do przerwy po hat tricku Artura Sobiecha przegrywali nawet 0:3, ale w drugiej połowie wskoczyli na poziom dla gospodarzy nieosiągalny. Odrobili straty i w końcówce byli bardzo bliscy zwycięskiego trafienia. Na wyjeździe potrafili rozbić Jagiellonię (4:0), Legię (3:1), a ostatnio efektownie rozprawili się z Lechem (2:1)."

Więcej TUTAJ

***

"Z Hamannem znam się od lat, ale uważam, że trochę przesadził"

"Jednym z faworytów Ligi Mistrzów bez wątpienia będzie też Bayern Monachium, który zmierzy się z moim Liverpoolem. Mam nadzieję, że za tydzień Robertowi przejdzie już okres udowadniania Dietmarowi Hamannowi, jak bardzo się mylił. Żarty żartami, z Didim znam się od lat, ale uważam, że trochę przesadził. Zarzuca mu, że nie jest lubiany w szatni, a jednak Robert wychodzi z opaską kapitańską Bayernu. Krytykuje jego zachowanie na boisku, ale Robert jest liderem, bardzo mu zależy i wyraża to gestami. Ludzie różnie je interpretują, a Didi zinterpretował je po prostu źle. Hamann powiedział też, że Bayern powinien pozbyć się Lewandowskiego, bo ten nie strzela ważnych goli, ale od czasu transferu Polak nie zawodzi. A ostatnio daje koncert za koncertem, jak w starciach z Herthą czy Schalke. Robert nie musi odpowiadać słowami, wystarczy, że robi to na boisku."

Więcej TUTAJ

***

"Sala nie utonął, zmarł w wyniku obrażeń. Ustalono też właściciela samolotu"

"Podczas krótkiego posiedzenia sądu hrabstwa Dorset w Bournemouth koroner potwierdził, że na podstawie odcisków palców potwierdzono, że zwłoki znalezione w samolocie na dnie Kanału La Manche 3 lutego należały do Emiliano Sali. „The Guardian” poinformował również, że patolog ustalił, iż bezpośrednią przyczyną śmierci piłkarza były obrażenia głowy i tułowia. Oznacza to, że Argentyńczyk nie utonął, a prawdopodobnie zmarł po zderzeniu awionetki z wodą."

Więcej TUTAJ

***

"Maurizio Sarri na krawędzi. Czy klęska z Manchesterem City wyznaczy początek jego końca?"

"W takich sytuacjach najszybciej reagują bukmacherzy. Według nich najpoważniejszym kandydatem do zastąpienia Maurizio Sarriego na stanowisku menedżera Chelsea jest szkoleniowiec Derby County Frank Lampard. Byłby to model "manchesterski", w którym w miejsce zwolnionego trenera przychodzi legenda klubu, mająca za zadanie szybko poprawić atmosferę i ugasić pożar. Włoski serwis "Sport Mediaset" pisze, że Sarri może stracić pracę w każdej chwili, a do końca sezonu The Blues poprowadzi jego asystent Gianfranco Zola, też zresztą uwielbiany przez kibiców na Stamford Bridge."

Więcej TUTAJ

***

"Zapomnieli, jak to jest wygrywać. Borussia zacięła się przed starciem z Tottenhamem"

"Zachwycająca jesienią całą Europę Borussia Dortmund w tym roku spisuje się zdecydowanie gorzej. Piłkarze Luciena Favre’a nie wygrali żadnego z trzech ostatnich spotkań i do Londynu lecą dzisiaj pełni obaw. Nie dość, że przed jednym z najważniejszych spotkań sezonu piłkarze BVB wpadli w kryzys, to na dodatek najlepszy piłkarz lidera Bundesligi – Marco Reus nie zdążył się wykurować i jutro na Wembley nie wystąpi."

Więcej TUTAJ

***

"Paryż zaczyna drżeć. Manchester United odżył i PSG wcale nie musi być faworytem"

"Kiedy 17 grudnia ubiegłego roku Thomas Tuchel spojrzał, kogo przydzielił mu los w 1/8 finału Ligi Mistrzów, miał prawo pomyśleć: to było naprawdę dobre losowanie. Manchester United dzień wcześniej przegrał z Liverpoolem 1:3, w tabeli Premier League zajmował szóste miejsce z 11 punktami straty do czwartej Chelsea i zaledwie jednym przewagi nad siódmym Wolverhampton. Pokonać takiego rywala – żaden kłopot, drużyna Jose Mourinho była bezradna, a Portugalczyk, zamiast rozwiązania sytuacji, szukał kolejnych wrogów w szatni."

Więcej TUTAJ

***

"Rudzki: Szklany sufit"

"Trzy drużyny bijące się o mistrzostwo Anglii, trzy o miejsce premiowane grą w Lidze Mistrzów, aż sześć o miano najlepszej z całej reszty i pozostali – walczący o utrzymanie. Tak wygląda dziś rzeczywistość w Premier League. Liga dawno nie miała tak oczywistej, czytelnej struktury, a mimo to pozostaje emocjonująca. Czeka nas kilkanaście kolejek ekscytujących na każdym z tych frontów."

Więcej TUTAJ


"SPORT"

"Henryk Latocha: Wytrzymać 90 minut na trybunach"

"Dlaczego na mecze Górnika przychodzi coraz mniej kibiców?
HENRYK LATOCHA:
Bo słabo grają, to normalne.

Za waszych czasów stadion wypełniał się po brzegi. Zawsze.
HENRYK LATOCHA:
Inne czasy były wtedy. Poza tym umówmy się. Za moich czasów kryzys to były może dwa gorsze mecze. Ludzie nie zdążyli się zniechęcić. A teraz? Siedem porażek z rzędu. Wcale się nie dziwię kibicom.

Kiedy graliście słabiej, fani czy dziennikarze dawali odczuć, że oczekują poprawy?
HENRYK LATOCHA:
Panie, ja przez tyle lat grałem w Górniku, a ani jednego kibica na treningu nie widziałem. Ani jednego. Zdarzało się, jak mieliśmy zajęcia na Stadionie Śląskim przed jakimś meczem pucharowym. Wtedy trochę osób przychodziło. A dziennikarze? Po jakimś meczu źle nas opisali. Kalocsay przychodził na trening i mówił, żeby się nie przejmować, co o nas wypisują. Wyrzucał dziennikarz z treningów, nie wpuszczał ich. Często.

Może Górnik popełnił błąd stawiając na Polaków i zawodników z regionu?
HENRYK LATOCHA:
Ale żeby było aż tak źle? Na 20 spotkań wygrać trzy? Tego się nie spodziewałem. Poza tym, czy to naprawdę istotne skąd pochodzi zawodnik? Wystarczy spojrzeć na mój przykład. Przecież do Górnika trafiłem przypadkowo. Grałem w Lędzinach, to ten klub ściągnął mnie z Bierunia Starego, po tym jak pewnego dnia otrzymałem powołanie do wojska. To wtedy wicedyrektor kopalni „Ziemowit” błyskawicznie załatwił potrzebne papiery. W Lędzinach grałem dwa lata. W tych czasach miałem dwóch kolegów z Mikołowa, którzy byli w Wiśle. Pojechałem więc na tydzień do Krakowa, aby ich odwiedzić. Spodobało mi się. Wróciłem do Lędzin, poszedłem do dyrektora klubu Henryka Loski. „Inżynierze, idę do Wisły, niech mi pan papiery podpisze” – powiedziałem. „Nie podpiszę, jakbym to zrobił to mnie z roboty zwolnią” – odpowiedział. Tydzień trwały przepychanki: „Słuchaj, idź do Górnika, górniczego klubu. Jak tam nie będziesz miał miejsca w składzie, to wtedy pójdziesz do Wisły”. No to pojechałem. Zgłosiłem się, że ja z Lędzin przyjechałem. A oni mnie nie chcieli. No, ale dali sprzęt, żebym trenował. Zostałem. Przy zmianach klubu nie jest ważne, skąd się pochodzi. Istotne jest podejście już po podpisaniu kontraktu."

Więcej TUTAJ

***

"Matras: Dla nas ta wygrana jest bezcenna"

"Dobrze wyglądała współpraca w środku pola pomiędzy panem, Żurkowskim, a Gwilią…
MATEUSZ MATRAS:
Rzeczywiście, dobrze to wygląda. Szkoda, że w II połowie nie udało się zdobyć kolejnej bramki, bo wtedy grałoby się nam łatwiej. Ważne jest jednak to, że zagraliśmy na zero z tyłu. Nie pozwoliliśmy Wiśle stworzyć wielu sytuacji. Dla nas ta wygrana jest bezcenna.

Myśli pan, że to może być dla Górnika punkt zwrotny w walce o spokojne utrzymanie się w ekstraklasie?
MATEUSZ MATRAS:
To dopiero malutki kroczek w tym, co chcemy osiągnąć. Powoli myślimy o następnym meczu w piątek. Myślę, że z Pogonią też zapunktujemy i będziemy się piąć w górę tabeli."

Więcej TUTAJ

***

"Peszko: To miał być inny debiut"

"Mateusz Miga: Kiepsko rozpoczynacie rundę. Klub wychodzi na prostą, więc oczekiwania były większe.
Sławomir Peszko:
– Nie tak wyobrażałem sobie swój debiut, nie oczekiwałem, że zakończy się porażką. Czuję sportową złość, ale trzeba przełknąć gorycz porażki. Mamy teraz cały tydzień, by zanalizować mecz z Górnikiem i przygotować się do następnego. W piłce na szczęście jest tak, że za tydzień masz szansę na rehabilitację, ale porażka na dzień dobry na pewno boli. To zimny prysznic, z którym nie jest nam łatwo się pogodzić.

Górnik was zaskoczył? Od początku mocno na was ruszyli.
– Rzeczywiście, szybko ruszyli, wyszli bardzo agresywnie, chcieli na początku przejąć kontrolę i to im się niestety udało. Gdy my zaczynaliśmy mieć kontrolę nad meczem i wydawało się, że będziemy bliscy wyrównania to straciliśmy bramkę na 2:0. Później gonienie wyniku, otwarty mecz z dwóch stron… Dużo sytuacji, szczególnie Górnika, nasze to przede wszystkim strzały z dystansu. Trochę za mało."

Więcej TUTAJ

***

"Cabrera: Teraz wygrać z Legią"

"Sergiu Hanca pokazał w debiucie, że może być mocnym punktem Cracovii?
Airam CABRERA:
– Tak, od pierwszych treningów widziałem, że to bardzo dobry piłkarz. Czułem to. Na pewno dużo wniesie do naszej gry.

O szóstą wygraną z rzędu będzie trudno, bo jedziecie do Warszawy na mecz z Legią.
Airam CABRERA:
– Mam pewnego kolegę, który mówi, że po każdym kolejnym zwycięstwie jest się bliżej porażki i na odwrót. My jednak teraz jesteśmy pewni siebie, jesteśmy w dobrej formie i pojedziemy do Warszawy po zwycięstwo. Wierzymy, że możemy zrobić w stolicy coś dobrego."

Więcej TUTAJ

***

"Żurkowski zaczyna intensywny kurs włoskiego"

"– To dla mnie dobra opcja, że zostałem graczem Fiorentiny. Sam tego chciałem. Obserwowali mnie od 1,5 roku, od momentu, jak awansowaliśmy do ekstraklasy. Będąc tam na miejscu największe wrażenie zrobili na mnie ludzie, którzy byli uśmiechnięci, mili, pełni energii. To mnie zaskoczyło. Ktoś mi powiedział: „Ty nas jeszcze dobrze nie znasz, ale my wiemy o tobie naprawdę wiele”. To pokazuje, jak działają. Dobrze jednak, że na te kilka miesięcy zostaję jeszcze w Górniku. Wiadomo jaka jest nasza sytuacja, brałem w tym udział i słabo by to wyglądało, gdybym teraz odszedł. Teraz jest nastawienie na to, żeby wydostać się ze strefy spadkowej – podkreśla ambitny śląski piłkarz.

Będąc przez kilkadziesiąt godzin we Florencji nie miał okazji zwiedzić miasta czy porozmawiać ze szkoleniowcem „Violi” Stefano Piolim. – Na to przyjdzie jeszcze czas – mówi krótko. Od przyszłego tygodnia zaczyna naukę języka włoskiego. – Lekcje będę miał cztery razy w tygodniu – podkreśla. Będą to zajęcia indywidualne, nauczyciel będzie przyjeżdżał do domu piłkarza."

Więcej TUTAJ

***

"W Sosnowcu leczą wrocławskiego kaca"

"Kłopotów trenerowi Ivanauskasovi na pewno nie brakuje. Zwłaszcza jeśli chodzi o defensywę. Zawiedli przede wszystkim boczni obrońcy. Georgios Mygas i Żarko Udovicić popełniali proste błędy w kryciu, za co Serb zapłacił pozostaniem w szatni już po I połowie.

Środkowi defensorzy – Mateusz Cichocki oraz wspomniany Toth także nie zagrali na miarę swoich umiejętności i wszystko wskazuje na to, że w sobotę znów ujrzymy inny skład personalny w tej formacji. W odwodzie zostaje Patrik Mraz, który jesienią regularnie wychodził w pierwszej jedenastce i najprawdopodobniej na lewej stronie obrony zajmie miejsce Udovicicia oraz Polczak. W defensywie może zagrać także Tomasz Nawotka, który w meczu ze Śląskiem zmienił na skrzydle Giorgi Ivaniszwilego."

Więcej TUTAJ

***

"Jorge Felix z patentem na Cracovię"

"Jak powiedział tak zrobił, bo to właśnie strzał z lewej nogi Felixa dał Piastowi prowadzenie w sobotnim meczu z Cracovią. Trzeba przyznać, że Hiszpan ma patent na zespół „Pasów”, bo to już drugi raz, gdy „ustrzelił” drużynę prowadzoną przez trenera Michała Probierza.

– Jestem zadowolony ze spełnienia obietnicy, ale mam nadzieję, że to nie koniec mojego strzelania. Z jednej strony jestem napastnikiem, typowym killerem w polu karnym, ale tak jak wcześniej wspominałem, nigdy nie miałem problemów ze zdobyciem kilku bramek na sezon. Dlatego druga bramka w sezonie cieszy, ale radość jest bardzo mała, bo mój gol nie dał nam nawet jednego punktu, a o to przecież w tym wszystkim chodzi – opowiada Jorge Felix."

Więcej TUTAJ

***

"Nawałka przeszarżował, Ivanauskas przedobrzył"

"Zagłębie wymieniło w obecnych rozgrywkach nie tylko trenera, ale także połowę kadry. Podczas gdy bus z piłkarzami przekreślonymi przez trenera Valdasa Ivanauskasa odjeżdżał przed zimową przerwą, drugi z nowym, równie licznym zaciągiem, parkował już na Stadionie Ludowym. Efekt jest taki, że litewski szkoleniowiec ma zupełnie nową jedenastkę, z kilkoma tylko sprawdzonymi już w bojach punktami. Zupełnie niezgraną, z niezaadaptowanymi w polskich warunkach – również pod względem mentalnym – zawodnikami. Giorgi Gabedawa w tym roku skończy 30 lat, ale z jakiegoś powodu kisił się w lidze gruzińskiej przez wiele sezonów. Już wiemy, z jakiego powodu. Nie dość, że do poprzednich rozgrywek statystyki miał przeciętne lub słabe, to zagraniczni skauci – na czele z ukraińskimi, gdzie próbował zaczepić się młodym wieku – wychwycili, że nie radzi sobie z emocjami."

Więcej TUTAJ

***

"Godlewski: Gdy się nie ma co się lubi..."

"Portugalczyk rządzi zespołem z Łazienkowskiej dyktatorskimi metodami, a o tym jak surowy jest wprowadzony przez niego regulamin krążą legendy. Wybiera także dziennikarzy, którym udziela odpowiedzi na konferencjach prasowych. Słowem – nie dba o pozyskiwanie sympatii w klubie i na zewnątrz. Najwyraźniej inni sprzymierzeńcy nie są mu w ogóle potrzebni, skoro cieszy się pełnym poparciem Dariusza Mioduskiego. A można odnieść wrażenie, że po kompletnym niewypale chorwackiego pomysłu na zarządzanie Legią, tym razem 100-procentowy udziałowiec sportowej spółki władzę niemal absolutną przekazał w ręce jednego człowieka."

Więcej TUTAJ


"RZECZPOSPOLITA"

"Solskjaer prawie jak Sir Alex Ferguson"

"Solskjaer miał posprzątać bałagan, jaki zostawił Jose Mourinho, i doprowadzić drużynę bezpiecznie do końca sezonu. Wyniki przeszły jednak najśmielsze oczekiwania. United wygrali 10 z 11 meczów. Według dziennika „Sun" to wystarczyło, by szefowie klubu zrezygnowali z poszukiwań bardziej doświadczonego trenera (priorytetem był Mauricio Pochettino z Tottenhamu) i powierzyli Norwegowi zespół na stałe. Avram Glazer rozmawiał na ten temat z Solskjaerem po ostatnim, pewnym zwycięstwie nad Fulham (3:0). Decyzja ma zostać ogłoszona po zakończeniu sezonu."

Więcej TUTAJ


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się