var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";


Autor zdjęcia: Patryk Zajega Images

Zenjov oficjalnie odchodzi z Cracovii. Zapowiadał się na wzmocnienie, a grał po prostu słabo

Autor: Bartosz Adamski
2019-02-12 19:31:14

Kiedy Sergei Zenjov półtora roku temu przychodził do Cracovii trudno było mieć jakiekolwiek obiekcje związane z tym transferem. Regularny reprezentant swojego kraju, z obyciem w mocniejszych ligach od polskiej, po dobrym sezonie w Azerbejdżanie. Tymczasem w naszej Ekstraklasie udane mecze w jego wykonaniu można policzyć na palcach jednej ręki.

Przypomnijmy dorobek Sergeia Zenjova, gdy przychodził do Cracovii przed sezonem 2017/18:

  • 53 występy w reprezentacji Estonii
  • 137 meczów w ukraińskiej Premier Lidze
  • 16 gier w fazie grupowej Ligi Europy (z Karpatami Lwów i azerską Gabalą)
  • 6 goli i 6 asyst w ostatnim sezonie w barwach Gabali

Wydawało się, że to naprawdę może być skrzydłowy, który da jakość "Pasom". W dodatku miał wtedy 28 lat, więc trudno było o nim mówić jako o wiekowym zawodniku, a doświadczenie posiadał już spore.

Tymczasem, krótko mówiąc, Zenjov w Ekstraklasie prezentował się po prostu słabo. Patrzymy na noty wystawiane mu przez nas po każdym spotkaniu, w którym zagrał co najmniej 20 minut. Tylko w pięciu z nich - a ocenionych było w sumie 37 gier - daliśmy mu ocenę powyżej wyjściowej (czyli 2,5). Przy czym trzy razy dostał od nas 3, raz 3,5, a raz 4.

No, szału zdecydowanie nie ma. Przez półtora roku pobytu w Ekstraklasie ani razu nas nie zachwycił. Poprzedni sezon skończył w naszym rankingu not na 10. pozycji wśród najgorzej ocenionych graczy. W tym nie wyglądał wcale znacznie lepiej. Średnia not 2,21 po prostu jest słaba.

Nic zatem dziwnego, że trenerowi Michałowi Probierzowi wyczerpała się do niego cierpliwość i postanowił pożegnać się z Estończykiem. Na początku roku zakomunikował mu, że nie widzi go już w drużynie i od tego czasu Zenjov trenował indywidualnie. Teraz ostatecznie rozwiązał kontrakt za porozumieniem stron i pewnie lada chwila zwiąże się z nowym klubem. Problemów z tym raczej nie powinien mieć.


Musimy przyznać, że mimo wszystko nie spodziewaliśmy się, że tak kiepsko potoczą się losy 73-krotnego reprezentanta Estonii. On naprawdę nie wyglądał na słabego zawodnika, wydawał się być na papierze wzmocnieniem. Nie chcemy go kategoryzować jako szrotu, bo swoim CV na pewno na to nie zasługuje, ale... w sumie tak się zaprezentował w Ekstraklasie.

Trener Probierz postanowił tej zimy wymienić skrzydła, bo wcześniej pożegnał także Culinę i trzeba przyznać, że Sergiu Hanca już w pierwszym spotkaniu pokazał, że powinien być sporym wzmocnieniem. Może wreszcie nie będziemy mieli powodu do komentowania nietrafionych transferów skrzydłowych, a nawet wręcz przeciwnie - będziemy mogli delektować się ich grą. O Zenjovie z pewnością tak napisać nie mogliśmy.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się