var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";


Autor zdjęcia: UEFA.com

Losowanie 1/8 finału Ligi Europy: Na wielkie hity poczekamy do następnej rundy, trudni rywale dla Interu i Napoli

Autor: Krystian Porębski
2019-02-22 15:00:57

Dziś w Nyonie odbyło się losowanie 1/8 finału rozgrywek Ligi Europy. W zasadzie w każdej parze możemy wskazać mniejszego lub większego faworyta, nie zmienia to jednak faktu, że już w tej fazie warto zwrócić uwagę na kilka ciekawych pojedynków. Nie brakuje wśród nich oczywiście polskich akcentów.

W telegraficznym skrócie – najliczniej reprezentowani w tej rundzie Hiszpanie (3 zespoły) udają się na wschód, tymczasem faworyci do wygranej z Londynu, nie będą mieli łatwego zadania. Chelsea uda się na Ukrainę aby zmierzyć się z Dynamem, a Arsenal będzie grał o awans z francuskim Rennes. Drogi mniej do pokonania, ale czy rywal łatwiejszy? Raczej nie.

 

 

 

Pierwsze starcia 1/8 finału zostaną rozegrane 7 marca, a rewanże tydzień później. Przypominamy, że finał odbędzie się w Baku, 29 maja.

Hit po latach

Gdyby to były lata 80-te bądż 90-te, absolutnie elektryzującym spotkaniem byłby pojedynek Interu z Eintrachtem. Niemcy są w tym sezonie w bardzo dobrej dyspozycji. Do tego dysponują potężną siłą ofensywną. Luka Jović, Sebastien Haller i Ante Rebić, to trio które może przysporzyć kłopotów każdej defensywie i Inter na pewno w tym przypadku nie jest wyjątkiem. Zespół z Frankfurtu obecnie zajmuje 7. miejsce w tabeli Bundesligi.

Tymczasem w Mediolanie nastroje są również lepsze niż w ostatnich latach. Inter zajmuje trzecią lokatę w tabeli, tuż przed największym rywalem – Milanem. Na grę podopiecznych Spalettiego nie ma co narzekać i to starcie naprawdę powinno być ozdobą 1/8 finałów Ligi Europy. Jest jednak jeden szkopuł. Zamieszanie związane z Mauro Icardim. Mamy nadzieje, że Inter do czasu dwumeczu się pozbiera i będziemy świadkami wielkiego widowiska.

 

 

 

A dlaczego napisaliśmy, że w latach 80-tych i 90-tych byłby to wielki hit? Bo to jedyna para, która wcześniej wygrywała w drugich najważniejszych europejskich rozgrywkach klubowych. Eintracht triumfował w roku 1980, a Inter kolejno w latach 1991, 1994 i 1998.

Nie ma polskich drużyn, są polskie akcenty...

Los chciał, że w 1/8 finału LE zmierza się ze sobą dwie wielkie kuźnie talentów. Mowa o Dinamie Zagrzeb oraz portugalskiej Benfice. Jeżeli mamy wskazać mecz, na którym pojawi się najwięcej skautów z poważnych klubów... no cóż, to musi być właśnie ten mecz. A to akurat bardzo dobrze patrząc nawet z perspektywy polskiego kibica.

„Naszym celem jest zagrać dobrze na zapełnionym po brzegi stadionie i spróbować uzyskać dobry rezultat w pierwszym spotkaniu. Później będziemy musieli dać z siebie wszystko w Portugalii” - powiedział mało odkrywczy tym razem Nenad Bjelica, trener Dinama. Chorwaci nie będą faworytem tego starcia, ale stawiać ich na straconej pozycji byłoby błędem. Przypominamy, że w barwach zespołu z Zagrzebia gra Damian Kądzior, który w obecnym sezonie ligowym strzelił już 4 gole i dołożył 9 asyst.

Oczywiście niezwykle ważnym spotkaniem z perspektywy polskiego kibica będzie również starcie Napoli – Salzburg, czyli w zasadzie hit numer dwa. Oczywiście to zespół z Neapolu będzie tutaj stawiany w roli faworyta, ale Salzburg pokazał już, że potrafi świetnie spisywać się w tych rozgrywkach. Przypomnijmy, że drużyna Red Bulla doszła w poprzedniej edycji aż do półfinału, gdzie dopiero po dogrywce musiała uznać wyższość Olympique'u. Wylęgarnia talentów z Austrii na pewno będzie trudnym przeciwnikiem dla włoskiej drużyny, w której grają Piotr Zieliński i Arkadiusz Milik.

Trudne zadanie natomiast przed Tomaszem Kędziorą. Zawodnik Dynama Kijów będzie musiał zmierzyć się z ekipą byłego trenera Milika i Zielińskiego, czyli Maurizio Sarriego. Chelsea teoretycznie nie może narzekać na losowanie, ale w Lidze Europy wielokrotnie byliśmy świadkami sytuacji, gdzie teoretycznie słabsza drużyna przechodziła dalej.

Hiszpańskie boje na wschodzie

Teoretycznie Hiszpanie nie mają na co narzekać. Valencia po pojedynku z Celtikiem teraz musi zmierzyć się z FK Krasnodar. Rosjanie co prawda bardzo dobrze radzą sobie w lidze, ale nie da się ukryć, że zespół Marcelino mógł trafić znacznie gorzej. Losowanie w walenckich mediach skomentował były zawodnik Valencii i Krasnodaru, Angel Dealbert: „Galitskiy, właściciel Krasnodaru, jest jednym z najbardziej liczących się ludzi w Rosji. Dzisiaj jest na szczycie i jest do tego wielkim fanem piłki. Zawsze przychodzi na trening”. Wobec tego nie da się ukryć, że na rosyjskiej drużynie ciąży spora presja.

Spore podteksty ma też starcie Zenitu z Villarreal. Drużyny te zmierzyły się ze sobą już w sezonie 2007/08. Co ciekawe, dwóch zawodników, którzy nadal grają dla Żółtej Łodzi Podwodnej, dobrze pamięta tamto spotkanie. Mowa o duecie Cazorla – Soriano. Santi po powrocie ponownie pełni ważną rolę w zespole i jeżeli ktokolwiek chce oceniać ekipę z Hiszpanii tylko po pozycji w tabeli, może się solidnie przejechać. „Przede wszystkim jestem bardzo zadowolony, że drugi mecz zagramy na własnym terenie” - powiedział po losowaniu Javi Calleja. Nic dziwnego, że hiszpański szkoleniowiec o tym wspomina. Villarreal w swojej historii jeszcze nigdy nie wygrał meczu w Rosji.

 

 

 

Najłatwiej trafiła jednak chyba Sevilla. Żaden rywal na tym etapie nie może być lekceważony, ale Sparta Praga nie jest szczególnie wybijającym się zespołem w gronie 16 najlepszych ekip tej edycji Ligi Europy. W Andaluzji jednak nie świętują, wręcz odwrotnie. W mediach lokalnych mało mówi się o losowaniu. Niestety środowisko Sevillistas jest w żałobie, po tym jak zmarł były prezydent klubu, Roberto Ales.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się