var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";


Autor zdjęcia: Hannover96

W Cieniu Gwiazd (7) - Francuz, który mógł reprezentować Togo

Autor: Mateusz Kasowski
2019-02-23 16:30:49

Valerien Ismael zasłynął głównie niespodziewanym transferem do Bayernu Monachium, gdzie tworzył parę środkowych obrońców z Lucio. Trudno jednak powiedzieć, by jego kariera przebiegała w sposób spektakularny. Mimo to uwagę na niego zwróciła togijska federacja, która chciała, by reprezentował jej barwy. Francuz z kolei marzył o grze w reprezentacji... Niemiec. Ostatecznie nie zagrał w żadnej kadrze, a dziś jest trenerem, choć bez większych sukcesów.

Ismael rozpoczynał swoją przygodę z piłką w Strasbourgu. Rosły stoper, nigdy nie grał agresywnie, dużo za to na boisku myślał. A jego warunki fizyczne powodowały, że coraz więcej osób zwracało na niego uwagę. Od zawsze był regularnie powoływany do każdej kolejnej młodzieżowej reprezentacji. W końcu dostał się też do pierwszego zespołu RC i w wieku 18 lat dostał szansę debiutu w Ligue 1.

W kolejnym sezonie dostawał coraz odważniej na niego stawiano. Doświadczenie zdobywał u boku Franka Lebouefa, a więc nie byle jakiej postaci. Jego wzorem do naśladowania był jednak Franco Baresi. Jak sam mówi, od najmłodszych lat analizował grę i jeszcze jako junior myślał o tym, że chce zostać... nauczycielem. Na boisku był spokojny, dostojnie grający.

W wieku 20 lat zadebiutował też w europejskich pucharach. W końcu zdecydowanie zaufał mu Jacky Dugueperoux, który objął zespół w marcu 1995 roku, a od kolejnego sezonu młody Francuz był u niego podstawowym stoperem, za co odpłacał świetną grą. W styczniu 1998 roku rękę po niego wyciągnęło znajdujące się w kryzysie Crystal Palace. Ismael wskoczył do pierwszego składu "Orłów", jednak nie udało się uchronić zespołu przed spadkiem z Premier League. W kolejnym sezonie wrócił więc do Ligue 1, podpisując umowę z Lens.

W północnej Francji ponownie wskoczył na wyższy poziom, pozostawiając po sobie dobre wrażenie, podobnie jak cały zespół w rozgrywkach o Puchar UEFA, gdzie Francuzi dotarli do półfinału, potykając się na Arsenalu. Z zespołem pożegnał się jednak szkoleniowiec, Francois Brisson, a jego miejsce zajął Rolland Courbis, który od razu "odstrzelił" bohatera tego tekstu, zsyłając go na wypożyczenie do Strasbourga. W domu jednak nie potrafił wywalczyć sobie miejsca w składzie i zaliczył zaledwie kilka występów. W końcu Ismael do Lens wrócił i zaliczył fantastyczny sezon, okraszony mistrzostwem Francji.

Potem trafił ponownie na stałe do klubu, którego jest wychowankiem, gdzie rozegrał niezłą kampanię. To zaprocentowało transferem do Bundesligi. Najpierw w ramach wypożyczenia przeszedł do Werderu, jednak po świetnych występach w debiucie w Niemczech, gdzie strzelił w całym sezonie pięć bramek i był ostoją defensywy "Zielono-Białych", został w na północy Niemiec na stałe. Drugi rok w Niemczech miał jeszcze bardziej spektakularny, kończąc go z dziewięcioma golami i latem za ponad osiem milionów euro przeszedł do Bayernu.

Pierwszy sezon sensacyjnie zaliczył w pełni, będąc liderem obrony "Bawarczyków", razem z Lucio, choć przygodę w nowym klubie zaczął fatalnie, od czerwonej kartki jeszcze w pierwszej połowie meczu otwierającego sezon z Borussią Moenchengladbach.

W trakcie kolejnego letniego okienka transferowego Bayern ściągnął do siebie jednak Daniela van Buytena, z miejsca zapewniając mu pierwszy skład, a Ismael trafił do rezerw, zaliczając w pierwszym zespole tylko minutę w Bundeslidze. Podobnie było w kolejnym sezonie, dlatego odszedł do Hannoveru, gdzie rozegrał kolejnych kilkanaście spotkań na najwyższym poziomie w Niemczech. W wywiadach narzekał z kolei, że nie dostał prawdziwej szansy na pokazanie swoich umiejętności. Sezon 2008/2009 rozpoczął w pierwszym składzie, jednak w piątej kolejce w meczu z Bayerem Leverkusen doznał poważnej kontuzji kolana, przez którą stracił cały sezon. Po tym zdecydował się zakończyć sportową karierę.

Przeszedł od razu do trenowania, najpierw zostając asystentem w zarządzie Hannoveru, a następnie przejmując drugi zespół. Rezerwy prowadził też w Wolfsburgu, a następnie dostał ofertę pracy z pierwszym zespołem Norymbergi. Szału tam jednak nie zrobił i po kilku miesiącach został bez pracy. Wrócił w VfL, gdzie w końcu doczekał się swojej wielkiej szansy, gdy zastąpił na stanowisku trenera pierwszego zespołu Dietera Heckinga. Po sześciu punktach zdobytych w czterech meczach zarząd postanowił zaufać Francuzowi i nie szukać nowego trenera. Jednak już w lutym w związku ze słabymi wynikami Ismael pożegnał się ze stanowiskiem. Latem zeszłego roku przejął Apollon Smyrnis, jednak i tam długo się zasiedział.

Ostatecznie w dorosłej reprezentacji nie zagrał ani razu. Swego czasu dostał z kolei propozycję od Federacji Togo, by występować w barwach "Jastrzębi" na mistrzostwach świata w 2006 roku. Wszystko przez to, że jego była żona ma korzenie togijskie. Ismael podziękował jednak za propozycję, a zamiast tego wyraził zainteresowanie grą w niemieckiej kadrze. Ostatecznie jednak temat upadł, bowiem niezainteresowana jego usługami była niemiecka federacja, choć sam zawodnik twierdził, że nie był słabszy od reprezentantów Niemiec.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się