var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";



Autor zdjęcia: Facebook @Tahiti

Cel? Marzenia. Odległość? 16 tysięcy kilometrów. Młodzież z Tahiti w drodze po przygodę życia

Autor: Mateusz Sokołowski
2019-02-24 19:15:15

Liczba mieszkańców: 189 tysięcy. Tyle co w Rzeszowie, trochę więcej niż w Zabrzu czy Gliwicach. Odległość od Polski: 16 tysięcy kilometrów. Liczba dróg krajowych: jedna, biegnąca dookoła wyspy. Średnia temperatura: 27 stopni. Postrzeganie wśród Europejczyków: raj na ziemi.

- Jesteśmy amatorską drużyną z małej wysepki - mówią o sobie. W maju przylecą do Polski na młodzieżowe mistrzostwa świata. Dla większości z nich będzie to najdłuższa podróż, jaką odbyli kiedykolwiek w życiu. I najbardziej ekscytująca, bo jej celem będą marzenia.


Poznajcie Tahiti. Poznajcie tamtejszą piłkę, a w szczególności reprezentację do lat 20.

Pierwsze pytanie, które pewnie zadaje sobie wielu z Was: gdzie leży Tahiti? Na Oceanie Spokojnym. Pośrodku wielkiej wody, niemalże równo pomiędzy Australią a Ameryką Południową. To największa z ponad 150 wysp wchodzących w skład Polinezji Francuskiej, będącej wspólnotą zamorską Francji. Język urzędowy: francuski, rzecz jasna. Różnica czasu w stosunku do Polski: minus 11 godzin. Kiedy Polacy odpalają fajerwerki na przywitanie nowego roku, na Tahiti jest 31 grudnia, godzina 13:00.

Możliwość dotarcia? Samolot. Nieopodal Papeete (stolica Tahiti) od lat 60. ubiegłego wieku prężnie działa lotnisko. Górzyste ukształtowanie uniemożliwiło wybudowanie go na samej wyspie. Pas startowy powstał więc… na rafie koralowej. Miejscowe linie lotnicze, Air Tahiti Nui, obsługują kilka destynacji. Najkrótsza - do Nowej Zelandii, najbliższego “większego” lądu. Odległość w linii prostej: ponad 4 tysiące kilometrów. Czas lotu: 5-6 godzin. Bezpośrednio z Tahiti można dolecieć też do Tokio czy Los Angeles. W planach jest otwarcie bezpośredniego połączenia z Paryżem, do którego teraz można dostać się z przesiadką (właśnie w Los Angeles). Jeśli tak się stanie, będzie to najdłuższe połączenie lotnicze na świecie. Z Papeete do Paryża leciałoby się… 20 godzin.

To dużo i mało. Kiedyś podróż z Europy oznaczała roczną żeglugę. Tak jak w 1788 roku, kiedy u wybrzeży Tahiti zakotwiczyła załoga angielskiego Bounty. To jeden z pierwszych europejskich statków, który dotarł do wysp Polinezji. Przypłynął z misją: zdobyć jak najwięcej sadzonek drzewa chlebowego, a następnie przetransportować je do brytyjskich kolonii w Indiach.

Nie udało się. Angielscy marynarze odkryli, że życie na Tahiti to niekończąca się zabawa. Pełna alkoholu, tańców i kobiet, z którymi dość łatwo było nawiązać bliższe relacje. Część załogi zbuntowała się, chcąc pozostać w raju, którego doświadczyli. Ich potomkowie wciąż żyją na Tahiti i sąsiednich wyspach. Dziś nie jest już tak rozrywkowo, ale stereotypy pozostały. I jest w nich chyba ziarnko prawdy. Wyobraźcie sobie, że wielu piłkarzy, którzy przyjadą w maju do Polski (a mówimy tu o chłopakach w wieku 19-20 lat), ma już dzieci.

Właśnie, piłka. Pojawiła się na Tahiti w pierwszej połowie XX wieku. Do jej rozpowszechnienia przyczynił się Alain Gerbault, francuski żeglarz, który przypłynął do Tahiti w 1926 roku w trakcie rejsu dookoła świata. Cel zainteresowania ludzi nową dyscypliną sportu był jeden: odciągnięcie ich od alkoholizmu. Ten był powszechny nawet w najwyższych sferach. Ostatni król Pomare V (po jego abdykacji w 1880 roku wyspą zaczęli rządzić Francuzi) zapił się na śmierć. W likierze benedyktyńskim lubował się do tego stopnia, że na jego grobowcu do dziś znajduje się imitacja butelki tego trunku (naprawdę).

*

Dla Tahitańczyków turniej w Polsce nie będzie pierwszym występem na tego typu imprezie. W mistrzostwach świata do lat 20 zagrali w 2009 roku. Przegrali z Hiszpanią (0:8), Wenezuelą (również 0:8), a na koniec z Nigerią (już “tylko” 0:5). Z bilansem bramek 0:21 Tahiti stało się najgorszą drużyną w historii turnieju, który w obecnej formule rozgrywany jest od 1977 roku.

Kolejny występ na arenie międzynarodowej - tu mówimy już o dorosłej reprezentacji - to 2013 rok. Po zwycięstwie w Pucharze Narodów Oceanii Tahiti zapewniło sobie start w Pucharze Konfederacji. Efekt? Podobny. 1:6 z Nigerią (udało się strzelić gola!), 0:10 z Hiszpanią (najwyższy wynik w historii męskich turniejów organizowanych przez FIFA) i 0:8 z Urugwajem. Bilans bramek: 1:24.


Tahiti strzela gola w meczu Pucharu Konfederacji z Nigerią. To jak dotąd najwyższej rangi trafienie w historii reprezentacji.


W Pucharze Konfederacji Tahiti przegrało z Urugwajem 0:8, ale był też moment chwały - obroniony rzut karny!

Dziś dorosła reprezentacja zajmuje 157. miejsce w rankingu FIFA. Wyprzedza w nim pięć zespołów z Europy: Mołdawię, Liechtenstein, Maltę, Gibraltar i San Marino.

Tahitańczykom znacznie lepiej wiedzie się w piłce plażowej. W 2013 roku byli gospodarzem mistrzostw świata i dotarli aż do meczu o 3. miejsce, który (dopiero po rzutach karnych) przegrali z Brazylią. Dwa lata później zdobyli wicemistrzostwo świata. Co ciekawe, w kadrze beach soccera grało kilku zawodników reprezentujących kraj również w trawiastej piłce nożnej.

*

Warto podkreślić: reprezentacja zrzesza nie tylko piłkarzy z Tahiti, lecz również ze wszystkich pozostałych wysp Polinezji Francuskiej. Niemniej jednak większość pochodzi z Tahiti (zamieszkuje ją 189 tys. osób, wszystkie pozostałe wyspy razem wzięte - około 60 tys.). System ligowy składa się z trzech poziomów. Na pierwszym - jedna grupa. Na drugim - trzy grupy (Tahiti i dwie inne wyspy: Moorea oraz Raiatea). Trzeci poziom to jedna grupa.

*

Jak wyglądała droga na mundial w Polsce? Kluczowe były mistrzostwa Oceanii do lat 19, które rozegrane zostały w sierpniu ubiegłego roku. Wyniki 1:2 z Nową Zelandią, 6:0 z Papuą Nowa Gwinea i 2:0 z Tonga dały 2. miejsce w grupie A i awans do półfinału. Dalej - wygrana 3:1 z Wyspami Salomona, która zapewniła awans na mundial. Ze strefy Oceanii kwalifikowały się dwie drużyny.

Finał to kolejny mecz z Nową Zelandią i kolejna nieznaczna przegrana - 0:1.

Turniejowe mecze przypominały te w niższych ligach w Polsce. Dużo przypadku, nieczystych i niedokładnych podań, za dalekich dośrodkowań, piłek wypuszczonych z rąk przez bramkarzy. Jak na orliku, gdzie każdy z osobna coś potrafi, ale całościowo brakuje schematów i głębszego pomysłu na grę. Radosny futbol w wydaniu Oceanii.

Mecze obfitowały w dużą liczbę fauli i ostrych starć. 10 interwencji fizjoterapeutów w trakcie 90 minut gry było standardem. W zasadzie trudno stwierdzić, czy gra rzeczywiście jest tam tak brutalna, czy to kolejne pokłosie niedokładności - spóźnionych wślizgów, źle wycelowanych kopnięć.


Tahiti - Papua Nowa Gwinea 6:0. Najwyższe zwycięstwo w sierpniowych mistrzostwach Oceanii do lat 19.


Skrót finałowego meczu z Nową Zelandią.

Ola Bjerkevoll (dziennikarz sportowy, prowadzi na Twitterze konto @FtblOceania poświęcone piłce nożnej w Oceanii): - Nie nazwałbym awansu Tahiti sensacją, ale z pewnością dużą niespodzianką. Faworytem jest zawsze Nowa Zelandia, a za nią spora rywalizacja: Wyspy Salomona, Tahiti, Papua Nowa Gwinea, Fidżi i Vanuatu, które w większości grup wiekowych prezentują podobny poziom. Tak więc każde z nich mogło zająć drugie miejsce i tym razem było to Tahiti.

Bruno Tehaamoana (selekcjoner reprezentacji Tahiti do lat 20, wypowiedź dla fifa.com): - Sukces taki jak ten motywuje młodzież i może zwiększyć liczbę zawodników w naszej federacji. Ten awans wpłynie na rozwój i przyszłość piłki nożnej na Tahiti.

Słowa trenera przekonują, że MŚ U-20 nie jest dla Tahiti “jakimś tam młodzieżowym turniejem”. To ogromna szansa. Zarówno dla samych zawodników, którzy w maju przyjadą grać do Polski (większość z nich nigdy nie była w Europie), jak i dla całej tamtejszej piłki.

Świadczą o tym również przygotowania. W sezonie 2017/18, czyli tym poprzedzającym turniej eliminacyjny, młodzieżowa reprezentacja została… zgłoszona do rozgrywek ekstraklasy. Zawodnicy na rok opuścili swoje macierzyste drużyny i przez cały sezon rywalizowali w lidze jako reprezentacja. Co na to kluby? Nie protestowały, wręcz przeciwnie. Dobro krajowej piłki zajęło w hierarchii wartości wyższe miejsce niż chwilowe dobro poszczególnych drużyn.

Ola Bjerkevoll: - Dla takich krajów jak Tahiti awans na jakikolwiek ogólnoświatowy turniej jest naprawdę ogromnym wydarzeniem. W Europie nie przywiązujecie dużej uwagi do młodzieżowych turniejów, bo ważniejsze są dorosłe mistrzostwa świata. Ale na Tahiti to coś wielkiego.

Jesteście pewnie ciekawi efektów. Cóż, reprezentacja - delikatnie mówiąc - nie zawojowała ligowych rozgrywek.

3 mecze, 3 zwycięstwa i aż 21 porażek. Zwróćcie uwagę na bilanse bramek. Kadra traciła średnio ponad 4 gole na mecz, aż 5 zespołów strzeliło ich w sezonie więcej niż 100. Radosny futbol w wydaniu Oceanii.

Dość ciekawy jest system punktowania. W lidze przyznaje się 4 punkty za zwycięstwo, 2 za remis i… 1 za porażkę.

Spróbujcie sobie wyobrazić, że w trwającym sezonie w ramach przygotowań do MŚ U-20 w rozgrywkach ekstraklasy rywalizuje reprezentacja Jacka Magiery. Że Legia na rok oddaje Szymańskiego i Majeckiego, Pogoń Walukiewicza, Lechia Chrzanowskiego i Makowskiego. Brzmi absurdalnie, co?

Już po lidze, a jeszcze przed eliminacjami młodzieżówka Tahiti odbyła zgrupowanie. Tak jak u profesjonalistów - pełna izolacja. Obóz w Affahiti, małym miasteczku położonym po przeciwnej stronie wyspy niż stolica. - Ta izolacja jest konieczna i wyjdzie z korzyścią dla zespołu. Będziemy daleko od miasta i jego pokus, z dala od obowiązków rodzinnych i małżeńskich. To pozwoli nam bardziej skupić się na przygotowaniach - mówił przed zgrupowaniem selekcjoner.

Z dala od obowiązków małżeńskich.

20-latkowie.

Przedmeczowy rytuał Tahitańczyków. Na boisko wychodzą z koralami, które podczas przywitania zakładają na szyje rywalom.

*

W trwającym sezonie reprezentacja nie gra już w lidze, ale kadrowicze i tak spotykają się regularnie. Na co dzień trenują zarówno z reprezentacją (dwa razy w tygodniu) i swoimi macierzystymi klubami (w resztę dni). Czasami wymaga to planowania. Rainui Nordman to jeden z wyróżniających się graczy w ofensywie. Prawoskrzydłowy. Szybki, dynamiczny, niezły technicznie. Na co dzień mieszka na wyspie Moorea, więc na każdy trening reprezentacji musi zorganizować sobie transport łodzią. Podróż trwa stosunkowo niedługo - nie więcej niż 40 minut, ale trzeba wcelować w odpowiednią porę, bo łódź odpływa tylko kilka razy w ciągu dnia. Treningi trzeba pogodzić nie tylko z życiem rodzinnym, ale też z pracą.

- Na Tahiti to normalne, że grasz w piłkę i pracujesz. Nie mogę studiować ze względu na problemy finansowe, więc pracuję - mówi Nordman.


Rainui Nordman i jego gol w meczu z Wyspami Salomona.

Pracuje w warsztacie samochodowym. Jest pomocnikiem mechanika. Zmienia opony w samochodach, naprawia motorowery. Pytam, czy wyjazd na mistrzostwa świata nie będzie pod tym kątem problematyczny. Licząc sam turniej i przygotowania, wyjdzie pewnie jakiś miesiąc nieobecności.

- Rozmawiałem już o tym z moim szefem. Rozumie mnie, kibicuje mi. Nie będzie żadnego problemu - mówi.

- Moim największym marzeniem jest zagrać w wielkim klubie. Chciałbym przede wszystkim dostać się do którejś z półprofesjonalnych drużyn we Francji. A moim najlepszym, wymarzonym klubem jest FC Barcelona.


Na wyspie Moorea, z której pochodzi Rainui, mecze ligowe rozgrywane są w całkiem ładnych okolicznościach przyrody.

*

Dla młodych Tahitańczyków, nie tylko piłkarzy, miejscem docelowym w planach czy marzeniach jest Francja. To brama do lepszego życia. Wielu młodych ludzi z Polinezji Francuskiej rozważa emigrację, ale to nie jest proste. Po pierwsze - przez pieniądze, a raczej ich brak. Po drugie - przez trudności na miejscu. Zdarza się, że osoby z Polinezji są we Francji traktowani gorzej ze względu na stereotypy. Mówi się o nich, że są leniwi, więc francuscy pracodawcy często nie chcą ich zatrudniać (oczywiście nie podając takiej argumentacji wprost). Narzeka się też, że doświadczenie zawodowe czy dyplomy uzyskane na uczelniach w Polinezji są we Francji bezwartościowe.

Jeśli chodzi o piłkę, okno na świat zaczyna w ostatnich latach otwierać się coraz szerzej. Pokolenie dzisiejszych dwudziestolatków jest pierwszym, które ma prawdziwą szansę, by zaprezentować się w Europie. Wszystko dzięki umowom partnerskim między tahitańskimi i francuskimi klubami. Nastolatkowie z Tahiti mogą jeździć do Francji na testy, a najlepsi zostają na dłużej. Na tę chwilę nad Sekwaną pięciu chłopaków z reprezentacji U-20. Jeden z nich, Terai Bremond, podpisał ostatnio kontrakt w akademii klubu Ligue 1, Toulouse FC.

Takie przenosiny to spore wyzwanie. Kiedy u nas nastoletni chłopak wyjeżdża do lepszego klubu na drugi koniec Polski, wciąż pozostaje w tej samej kulturze, może też utrzymywać względny kontakt z rodziną. Nawet, jeśli byłby to przyjazd do domu raz w miesiącu. U młodego zawodnika z Tahiti chęć rozwoju oznacza wyjazd na drugi koniec świata. Dosłownie. 16 tysięcy kilometrów od domu, rodziców, jedynej kultury i otoczenia, jakie poznali i w jakim do tej pory żyli.

Eddy Kaspard (wypowiedź dla tahiti-infos.com): - To było bardzo trudne. Zimno, daleko od rodziców, którzy za nami tęsknią. Trzeba być bardzo silnym mentalnie.

Kaspard to kolejna z ofensywnych perełek z Tahiti. Gra zazwyczaj jako wysunięty napastnik. Na tle kolegów ma spore umiejętności czysto piłkarskie, ale jest jeden problem - często przez długi czas jest odcięty od podań. Na co dzień trenuje w Trelissac, małym miasteczku nieopodal Bordeaux. Tamtejszy klub gra na czwartym poziomie francuskich rozgrywek, on jest w drużynie do lat 18.

*

Piłkarska współpraca na linii Tahiti-Francja obejmuje nie tylko pojedyncze kluby, ale też federacje. Francuski związek koordynuje wprowadzony w tahitańskich szkołach program. W jego ramach dzieci - w trakcie szkolnych zajęć - doskonalą swoje umiejętności motoryczne oraz decyzyjne ukierunkowane na trening piłkarski. Futbol jest również tłem do nauki wartości społecznych. FFF zapewnia również wsparcie finansowe (np. poprzez zakup mikrobusów do przewozu zawodników) czy edukacyjne (szkolenia dla trenerów). Federalne Centrum Szkoleniowe w Pirae, czyli największy ośrodek treningowy na Tahiti, został częściowo sfinansowany również przez Francuzów.

Piłka nożna na Tahiti jest popularyzowana również dzięki inicjatywom prywatnych firm. W ramach McDonald’s Challenge młodzi chłopcy (11-13 lat) są poddawani testom z umiejętności technicznych. Żonglowanie, slalomy, strzały. Ci, którzy się wyróżniają (a także ich kluby oraz nauczyciele) dostają w nagrodę stroje sportowe i materiały do nauki. Dla dziesięciu najlepszych jest nagroda specjalna - wyjazd do Francji i udział w treningach oraz turniejach pod nadzorem Toulouse FC. Kolejna grupa pojedzie w drugim kwartale tego roku.

*

Louis Antoine de Bougainville (francuski żeglarz): - Wydaje mi się, że spaceruję po ogrodach Raju!

James Cook (angielski żeglarz, jeden z pierwszych Europejczyków, który dotarł na Tahiti): - Nie wierzę, żeby jakiekolwiek inne miejsce na ziemi dawało oczom wspanialszy i bogatszy widok!

James Norman Hall (amerykański pisarz, przeprowadził się na Tahiti, tam zmarł): - Na tych wyspach jest jakaś czarodziejska siła, która przeciwstawia się czasowi.

Robert Stevenson (szkocki pisarz i podróżnik): - Polinezyjczycy, jeśli nie są najlepszymi stworzeniami boskimi, to na pewno najmilszymi.

Rupert Brooke (angielski poeta): - Tam jest wieczność, dobro, piękno i prawda.

*

- Celem każdego z nas jest reprezentowanie naszego kraju na jak najwyższym poziomie w międzynarodowych turniejach - mówi Mauri Heitaa, lewy obrońca kadry U-20.

Do tej pory w Europie był tylko raz. Kilka lat temu, we Francji, na testach wraz z grupą innych młodych tahitańczyków. Jemu się nie udało, ale cały czas wierzy.

- Tahiti jest fantastyczne, kiedy przyjeżdżasz tu tylko na wakacje. Ale kiedy tu żyjesz i chcesz znaleźć pracę jest ciężko, bo nasza wyspa jest naprawdę mocno zaludniona. Od dawna myślę o przeprowadzce, ale nie mogę sobie na to pozwolić. Nie mam pieniedzy - mówi. - Teraz marzę o tym, żeby być dostrzeżonym przez skautów z innych krajów. To byłaby ogromna szansa dla mnie i dla moich kolegów z drużyny.

Mauri nie chodzi już do szkoły, na tę chwilę jeszcze nie pracuje. Nie zarabia, bo piłkarze na Tahiti to amatorzy. Mieszka z liczną rodziną, poza treningami pomaga w obowiązkach domowych, surfuje. A propos surfowania. Va’a to sport równie popularny co piłka nożna. Wielu mieszkańców Tahiti uprawia go rekreacyjnie. Polinezyjczycy traktują kajak jako symbol morskich misji swoich przodków i ich determinacji, by odkrywać nowe wyspy.

Kiedy Mauri dostaje ode mnie w styczniu zdjęcie pokrytej śniegiem Warszawy z dopiskiem, że na termometrze jest minus pięć stopni, pyta z niepewnością, czy w maju podczas mistrzostw będzie tak samo. Uspokaja się kiedy mówię, że nie, że będzie znacznie cieplej. Dwadzieścia na plusie? Chociaż to i tak nie za wiele, bo na Tahiti normą są temperatury powyżej 30 stopni.

*

Na kogo w szczególności warto będzie zwrócić uwagę? Rainui Nordman - błyskotliwy, dynamiczny skrzydłowy z dobrą techniką. Eddy Kaspard - napastnik, podobne cechy, dobry piłkarsko. Yann Vivi - lewy pomocnik, wyróżnia się farbowanymi na blond włosami i dobrze ułożoną lewą nogą. Roonui Tehau - środkowy pomocnik, kapitan. Potrafi dobrze uderzyć z dystansu. Samuel Liparo - prawy obrońca, najwyższy w drużynie, skuteczny w pojedynkach główkowych, umie dobrze podłączyć się do akcji ofensywnej na prawym skrzydle. I wreszcie Moana Pito, bramkarz. Mimo, że sylwetką może nie do końca przypomina profesjonalnego sportowca, umiejętności ma. Na turnieju eliminacyjnym zgarnął złotą rękawicę dla najlepszego bramkarza.

Drużyna bazuje na szybkich atakach. Mogą być groźne, jeśli po drodze nie zawiedzie dokładność podań, a to niestety zdarza się dość często.

*

Bruno  Tehamoana (wypowiedź dla fifa.com): - Mamy młodych graczy, którzy mają naprawdę dobry potencjał na miarę Polinezji Francuskiej. Oczywiście są tacy, którzy grają we francuskich klubach piłkarskich i mam nadzieję, że w pewnym momencie odniosą sukces i staną się zawodowcami. Myślę, że ten sukces popchnie do działania najmłodszych, którzy chcą zostać piłkarzami.

*

Niestety są już pierwsze “rozczarowania” związane z mundialem. Na Tahiti nastolatkowie tak samo jak w Polsce żyją rywalizacją Realu z Barceloną, udostępniają na swoich profilach w social media różne grafiki chwalące jednych i krytykujące drugich.

Mauri Heitaa marzył, że w Polsce spotka się na boisku z Viniciusem Juniorem z Realu Madryt. Tak się nie stanie, bo Brazylia się nie zakwalifikowała.

Vinicius, który z boiska podnosi miliony euro i ogląda go cały świat, na mundialu nie zagra. Chłopcy z Tahiti, na których buty piłkarskie muszą zrzucać się całe rodziny - zagrają.

I to jest właśnie piękno piłki.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się