var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";


Autor zdjęcia: własne

Vrdoljak: Sa Pinto nie jest trenerem Górnika, by go chwalić za walkę. W Sosnowcu węszą spisek. Działacz PZPN obraził zawodnika

Autor: zebrał Bartosz Adamski
2019-02-26 11:53:12

Wtorkowa prasa jest raczej przeciętna, ale kilka ciekawych artykułów się znalazło. Na tapecie jest głównie Lechia Gdańsk, Zagłębie Sosnowiec oraz Ricardo Sa Pinto. Ogółem wybraliśmy 21 tekstów z pięciu źródeł.

"PRZEGLĄD SPORTOWY"

"Mila: Jeśli Lechia będzie grać tak, jak do tej pory, to będzie mistrzem. Zagrozić jej może tylko Legia"

"Szymon Piórek: Czy Lechia zdobędzie mistrzostwo?
Sebastian Mila:
Biorąc pod uwagę, że ma siedem punktów przewagi i przy założeniu, że nadal będzie grać tak jak do tej pory, to zdecydowanie tak. Gdańszczanie są bardzo regularni i w porównaniu z poprzednim sezonem poprawili wszystkie elementy gry.

Dwa lata temu, po 23. kolejkach, biało-zieloni również byli liderem. Wtedy nie udało się zostać mistrzem. Co się od tamtego czasu zmieniło? 
Ekstraklasa była bardziej wyrównana. Lechia nie spisywała się tak dobrze przede wszystkim w obronie, która stała się najsilniejszą formacją drużyny, najlepszą w lidze. Zawodnicy grają blisko siebie, nie pozwalają na wiele rywalom. Lechia straciła tylko 18 bramek, z czego osiem w dwóch meczach z Wisłą Kraków i Zagłębiem Lubin. Spora w tym zasługa trenera Piotr Stokowca, jego zajęć, w których brałem udział, motywacji i dobrze wkomponowanych w zespół wzmocnień pokroju Jarosława Kubickiego. Szkoleniowiec mądrze zbudował drużynę, która jest niesamowicie skuteczna. Jednym z najlepszych strzelców jest Flavio Paixao. Świetnie gra również Lukaš Haraslin. Trzeba też podkreślić, że w gdańskiej ekipie występuje wielu Polaków, co nie jest oczywiste w innych klubach ekstraklasy. Lechia jest stabilna, konsekwentna i ma szczęście. Tego zabrakło przed dwoma laty."

Więcej TUTAJ

***

"Lider, ale czy mistrz? „Trzeba podkreślić postawę innych zespołów ekstraklasy. Obecnie jest dramatyczna”"

"– Poziom ekstraklasy to poziom depresji na Żuławach i właśnie z takiego zostanie wyłoniony mistrz Polski. Przy tym układzie trudno będzie Lechii zaszkodzić. W gdańskim zespole panuje stabilizacja, dlatego jest zobowiązany do zdobycia tytułu. Trener Stokowiec wprowadził spokój. Przeszedł na grę czwórką obrońcą i sprowadził Jarosława Kubickiego – zawodnika od czarnej roboty. Jednak nasza liga widziała już takie rzeczy, że nic mnie nie zdziwi – tłumaczy Bogusław Kaczmarek, były trener biało-zielonych."

Więcej TUTAJ

***

"Hejterskie oko obserwatora. Działacz PZPN obraził piłkarza Zagłębia, a teraz przeprasza"

"Filip Robak, obserwator sędziów szczebla centralnego, przewodniczący Komisji Szkoleniowej Kolegium Sędziów Świętokrzyskiego Związku Piłki Nożnej, ubliżający piłkarzowi ekstraklasy? Działacz obraził, i niespecjalnie się z tym krył, piłkarza Zagłębia Sosnowiec Martina Totha nazywając go ułomnym umysłowo. Jednak wyraźnie to on miał chwilowy zanik – samokontroli. – Przesadziłem i przepraszam za taki komentarz – mówi „PS” Robak."

Więcej TUTAJ

***

"Legii brak stylu. „Już jesienią nie było powodów, by chwalić Sa Pinto. Na szczęściu daleko się nie zajedzie”"

"– Legia zmierza w tym samym kierunku, co wcześniej, bo poza wynikami niewiele się w jej grze zmieniło. Już jesienią mówiłem, że nie wygląda to dobrze – stwierdza Ivica Vrdoljak, były kapitan klubu z Łazienkowskiej. – Uważam, że wtedy nie było powodów, by chwalić Ricardo Sa Pinto. To musiało się tak skończyć, takie wyniki musiały w końcu przyjść, bo na szczęściu daleko się nie zajedzie – stwierdza. Nie przekonuje go walka, która jest kluczowa dla szkoleniowca mistrzów Polski.

– Portugalczyk nie jest trenerem Górnika Zabrze, by go chwalić za ambicję. Legia powinna grać w piłkę. A czy to robi? Niestety nie. Do niedawna ludzie nie narzekali, bo piłkarze przebiegali dużą liczbę kilometrów. Tylko że to nie o to chodzi w futbolu. Pamiętam, gdy byłem zawodnikiem Legii i wygraliśmy z Wisłą Kraków 5:0. To był jeden z moich lepszych występów. Usłyszałem wtedy, że za mało biegałem na wysokiej intensywności, bo tylko 300 metrów. Odpowiedziałem na ten zarzut, że przecież kontrolowaliśmy mecz, wiec po co miałem biegać za piłką? Potem przyszła porażka z Lazio 0:3 i ten sam człowiek klepał mnie po plecach i mówił, że rozegrałem dobre spotkanie, bo na wysokiej intensywności przebiegłem ponad 1000 metrów. Tak było, ale właśnie dlatego, że musiałem za piłką biegać. Jeśli chce bazować na walce, to Torwar jest naprzeciwko stadionu, mogą tam iść do Fight Clubu – podsumowuje były pomocnik Legii."

Więcej TUTAJ

***

"Jevtić wstaje z kolan. Mecz z Legią daje nadzieję, że wróci do formy"

"Po porażce z Piastem (0:4) Jevtić jeszcze w Gliwicach został zapytany przez dziennikarzy o to, czy spodziewa się wielu kibiców na trybunach podczas starcia z Legią. – Po takim meczu sam bym nie przyszedł – wypalił, zanim zdążył ugryźć się w język. A jednak widzów w sobotę przy Bułgarskiej było więcej, niż się spodziewano i wszyscy zobaczyli Jevticia, jakiego od dawna nie było nikomu dane oglądać. Biegającego, walczącego i przede wszystkim takiego, który chciał postawić swój stempel na każdej ofensywnej akcji Lecha, chociaż trzeba to uczciwie powiedzieć: tych nie było bardzo wiele. Schodząc z boiska dziesięć minut przed końcowym gwizdkiem, Szwajcar wyglądał na wykończonego, ale równocześnie wreszcie zadowolonego ze swojej postawy. Przełamanie zespołu może być też doskonałą okazją do przełamania dla niego. A Jevtić potrzebuje go jak nikt inny w Kolejorzu."

Więcej TUTAJ

***

"Joonas Tamm i z powrotem. Estończyk może szybko stracić miejsce w składzie Korony"

"Estończyk wywalczył miejsce w składzie kosztem Piotra Malarczyka. Wychowanek Korony podpadł Gino Lettieriemu w ostatnim sparingu przed rundą wiosenną, kiedy sfaulował rywala w polu karnym, a później został ukarany czerwoną kartką. Włoch doszedł więc do wniosku, że Malarczyk u niego, przynajmniej na razie, grał nie będzie. – To decyzja trenera, ale trochę mnie dziwi. Po pierwsze Tamm, jak wspomniałem, jest źle przygotowany fizycznie. Po drugie to po prostu słabszy piłkarz od Piotrka. Zarówno pod względem taktycznym jak i technicznym ustępuje Malarowi – uważa Golański."

Więcej TUTAJ

***

"Ośmiornica na ratunek Miedzi. W transferze Monteiro do Miedzi pomógł Gelson Fernandes"

"- Wciąż sprawdzamy poziom jego przygotowania do gry - mówi trener Dominik Nowak, pytany o termin debiutu piłkarza wypożyczonego ze szwajcarskiego Lausanne-Sport. Szkoleniowiec legniczan, mimo bezcennego zwycięstwa nad Płockiem ma problem: jego zespół stracił wiosną już siedem goli. Absolutnie wszystkie to prezenty graczy defensywnych oraz odsuniętego już od składu bramkarza Antona Kanibołockiego. Jego piłkarze popełniają błędy techniczne, ale szwankuje też pozycjonowanie się trójki środkowych obrońców na boisku."

Więcej TUTAJ

***

"Mecz z dreszczykiem. Fojut wrócił do gry po prawie roku przerwy"

"– Stresowałem się. Niby jestem już doświadczonym zawodnikiem, niby rozegrałem wiele meczów, ale przed spotkaniem z Koroną (1:1) był dreszczyk emocji – przyznał Jarosław Fojut. Środkowy obrońca Pogoni wrócił do gry po prawie roku przerwy.

Kiedy 31-latek po raz ostatni przed urazem zagrał w ekstraklasie, Lechia zajmowała 14. miejsce w lidze i rozpaczliwie walczyła o utrzymanie, Legię prowadził Romeo Jozak, a Górnik Zabrze liczył się w walce o europejskie puchary. Jak widać, zmieniło się wiele. – Ktoś w tygodniu podszedł do mnie po treningu i powiedział, ile dni nie grałem. Liczba rzeczywiście robi wrażenie, ale sam nie próbowałem tego liczyć, nie rysowałem na ścianie kresek – żartuje doświadczony zawodnik."

Więcej TUTAJ

***

"Dziekanowski: Lech – Legia, czyli zimna i nudna wojna"

"Niedawno spotkania Lecha z Legią szumnie nazywano „derbami Polski”, ale od jakiegoś czasu mecze tych drużyn nie zasługują na to miano. Sobotnie „widowisko” utwierdziło mnie w przekonaniu, że w starciu tych zespołów nie ma sensu oczekiwać wielkiej piłki. Wręcz przeciwnie – jest to gwarancja spektaklu na poziomie średniej krajowej. Pierwszy gol dla Lecha był symbolem tego spotkania – niezbyt czysty strzał jednego zawodnika, po którym piłka odbiła się od nóg drugiego i całkowicie zmyliła bramkarza.

Równie absurdalna była wypowiedź trenera Legii Ricardo Sa Pinto, który stwierdził, że Lech nie zrobił wystarczająco dużo, by ten mecz wygrać. To jeśli Lech nie zrobił wystarczająco dużo, to ile w takim razie zrobiła Legia? Jeden celny strzał miał wystarczyć, żeby zwyciężyć w tym spotkaniu. Czy to było wystarczająco dużo?"

Więcej TUTAJ

***

"Monaco się poprawia, ale forma Glika nie. „Ostatnio gra bardzo słabo”"

"– Ostatnio gra bardzo słabo – nie owija w bawełnę Joachim Marx, były reprezentant Polski, mieszkający od ponad 40 lat we Francji.

W niedzielnym meczu z Lyonem po faulu Kamila Glika rywale dostali rzut karny. To jego kolejna wpadka w ostatnich tygodniach. Zawinił przy dwóch golach ze Strasbourgiem, czym przyczynił się do klęski 1:5, zmarnował karnego w półfinale Pucharu Ligi z Guingamp (2:2, 4:5 w jedenastkach) i Monaco odpadło z rozgrywek. W starciu z Montpellier sfaulował rywala w polu karnym i jeszcze nie najlepiej zachował się przy bramce dla przeciwników, co kosztowało jego drużynę utratę punktów (spotkanie zakończyło się remisem 2:2)."

Więcej TUTAJ

***

"Kepa pod ostrzałem. „Sarri miałby pełne prawo wejść do szatni i mu przyłożyć”"

"To powinien być jego ostatni występ w Chelsea – grzmiał były reprezentant Anglii Chris Sutton. Inni eksperci też nie zostawiają suchej nitki na Kepie Arrizabaladze. Bramkarz Chelsea podczas finału Pucharu Ligi z Manchesterem City odmówił zejścia z murawy, choć trener Maurizio Sarri postanowił go zdjąć. Włoch chciał dokonać zmiany przed serią rzutów karnych i wprowadzić na boisko Willy’ego Caballero."

Więcej TUTAJ


"SPORT"

"Gwilia: To była piłkarska wojna!"

"Jak smakuje pierwsze trafienie w ekstraklasie?
Walerian GWILIA:
– To świetna i fantastyczna sprawa! Najważniejsze jest jednak nie moje trafienie, a to że zdobyliśmy trzy punkty, zdobyte jeszcze w trudnych okolicznościach. To spotkanie z Zagłębiem, to było jak wojna i my tą wojnę wygraliśmy. Tak, że jest ważna wygrana, są trzy punkty, ale już trzeba myśleć o kolejnym spotkaniu, a tym jest pucharowy mecz z Lechią Gdańsk u siebie w środę. Trzeba iść dalej i myśleć o kolejnych celach."

Więcej TUTAJ

***

"Z(VAR)iowane Zagłębie. Spisek czy złośliwość losu?"

"– Mam kilka pytań. Czy klub komuś nie pasuje? Było dużo niezrozumiałych sytuacji. Przy naszej drugiej bramce doszło do normalnej walki o piłkę w powietrzu, w lidze niemieckiej czy angielskiej VAR musiałby być przy każdym pojedynku. Może w kolejnym meczu zagramy bezkontaktowo – mówił poirytowany Valdas Ivanauskas Trener Zagłębia jeszcze podczas meczu manifestował swoje niezadowolenie z decyzji arbitra i przed końcowym gwizdkiem wyleciał na trybuny."

Więcej TUTAJ

***

"Ivanauskas jest jak Iwan Groźny"

"W sobotę w Zabrzu iskrzyło już w pierwszej połowie. Choćby wtedy, kiedy Giannis Mystakidis zaatakował przy linii bocznej Patrika Mraza. Trener Zagłębia miał ogromne pretensje do sędziego Frankowskiego, że ten nie ukarał greckiego skrzydłowego kartką. Potem do furii doprowadziła go sytuacja z 80 minuty, kiedy to arbiter, po interwencji VAR, nie uznał bramki Tomasza Nawotki. Po czerwonej kartce dla Vamary Sanogo, już w doliczonym czasie, do szatni przedwcześnie powędrował też trener Ivanauskas."

Więcej TUTAJ

***

"Sekulić od razu wybrał Górnika"

"Po tym, jak piłkarz ze słowackim paszportem, a urodzony w Belgradzie, rozwiązał swój kontrakt z CSKA, to pojawiło się kilka ofert gry z innych klubów. – Nie miałem jednak zamiaru kalkulować i rozważać, gdzie iść grać. Dzień po rozwiązaniu umowy z bułgarskim klubem przyjechałem na testy medyczne do Zabrza i podpisałem kontrakt z Górnikiem – tłumaczy.

Z Sekulićem sztab szkoleniowy na pewno będzie miał duży pożytek, bo to zawodnik, która zagra w formacji obronnej na każdej pozycji. – Przez ostatnich kilka miesięcy grałem na prawej obronie. Nie jest dla mnie problemem gra na innych pozycjach, w środku czy na lewej stronie. Najlepiej czuję się jednak jako centralny obrońca – podkreśla."

Więcej TUTAJ

***

"To dla Polski może być turniej bez przegranych"

"FIFA to nie UEFA, pozostawia więcej miejsca na interpretację procedur krajom, którym powierza imprezę, ale to absolutnie nie wpłynęło na obniżenie polskich standardów w porównaniu z Euro U-21. A chyba nawet nie trzeba przypominać, że przed dwoma laty do pełni szczęścia zabrakło jednie przyzwoitego wyniku sportowego. Teraz – choć skala trudności wydaje się wyższa – i pod tym względem może być jednak inaczej. To znaczy lepiej."

Więcej TUTAJ


"GAZETA WYBORCZA"

"Młody bramkarz Miedzi dźgnięty nożem przed stadionem"

"- Przy ul. Żeglarskiej w Legnicy mężczyzna został ugodzony nożem - informuje mł. asp. Jagoda Ekiert, oficer prasowa Komendy Miejskiej Policji w Legnicy. Na razie nie chce zdradzać szczegółów zajścia. - Policjanci próbują teraz wyjaśnić okoliczności i przebieg tego zdarzenia - mówi Ekiert.

Wiadomo, że młody zawodnik - bramkarz rezerwowej drużyny Miedzi, grającej w trzeciej lidze piłkarskiej, trafił do Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Legnicy. Tam przeszedł operację ratującą życie. Jego stan jest stabilny."

Więcej TUTAJ

***

"Gajos jak N'Golo Kante. Adam Nawałka wierzy w pomocnika Lecha Poznań"

"Losy piłkarzy bywają zmienne. Jesienią wydawało się, że Maciej Gajos dłużej już nie zagrzeje miejsca w Kolejorzu. Rola 27-letniego pomocnika w poznańskim zespole z pozycji lidera została zmniejszona do minimum. Trener Ivan Djurdjević, który latem zastąpił Nenada Bjelicę, odebrał mu opaskę kapitańską i odesłał na ławkę rezerwowych. Gajos był "żołnierzem Bjelicy", został więc uznany jednym z głównych winowajców przegranej walki o mistrzostwo Polski. Na domiar złego rozzłościł władze Lecha, odrzucając propozycję przedłużenia kontraktu. Klub sprowadził na jego miejsce Pedro Tibę. Odejście Gajosa miało być kwestią czasu."

Więcej TUTAJ

***

"Wdowiak dorósł do oczekiwań i... do kadry?"

"W niedzielę przeciwko Jagiellonii Białystok (1:0) było tak jak w dwóch pierwszych wiosennych meczach: Wdowiak wyrósł na jednego z najaktywniejszych piłkarzy na boisku. Uciekał obrońcom, stwarzał zagrożenie, ale jego strzałom ciągle czegoś brakowało. Jeszcze w pierwszej połowie piłka po jego kopnięciu co prawda wpadła do siatki, ale radość skrzydłowego przerwał sędzia. „Spalony” – zawyrokował.

– Trochę szkoda tej sytuacji, bo podobno nie byłem na spalonym. Trzeba jednak o tym zapomnieć i starać się strzelić w następnym meczu – mówi Wdowiak. W niedzielę jeszcze dwa razy był bliski gola, raz piłka po jego strzale trafiła w słupek. – Czasami stwarzam sobie dwie, trzy sytuacje na mecz, ale mam problem z szybkimi decyzjami. Jestem jednak spokojny o swoją formę. Muszę poprawić pewne elementy, ale cieszę się, że jest progres – dodaje."

Więcej TUTAJ


"POLSKA THE TIMES"

"Niegdyś Pal Arne Johansen trenował Legię, wiosną chce napisać nową historię Wikingów"

"Przyjazd na mistrzostwa to dla Pana powrót do kraju, w którym pracował Pan przez 1,5 sezonu. Jest Pan zadowolony, że mistrzostwa odbywają się akurat w Polsce?
Już nie mogę się doczekać. Odkąd skończyłem pracę w Legii, wiele razy byłem w Polsce. Ostatnio w grudniu, przy okazji kongresu edukacyjnego. Jak zwykle bardzo mi się tutaj podobało. Zawsze cieszę się, kiedy mogę wrócić do Polski, przeżyłem tutaj dobre półtora roku. Uwielbiam ten kraj oraz jego mieszkańców, dla mnie to jak drugi dom. Mam nadzieję, że moi zawodnicy po mistrzostwach świata będą mieli równie pozytywne wspomnienia. Ten mundial jest bardzo ważny zarówno dla mnie, drużyny, jak i całej Norwegii.

Mundial omija Warszawę. Norwegia swoje mecze fazy grupowej, podobnie jak Polska, rozegra w Łodzi i Lublinie. Zamierza Pan mimo to odwiedzić stare śmieci?
Jeszcze przed losowaniem zaplanowaliśmy, że obóz przygotowawczy zorganizujemy właśnie w Warszawie. Świetnie znam to miasto i wiem, że daje możliwości, by dobrze przepracować ostatnie dni przed startem mistrzostw. Teraz, gdy trafiliśmy do grupy C, która swoje mecze rozgrywa w Łodzi oraz Lublinie, wydaje mi się, że będzie to nasza baza również podczas turnieju. Stąd udamy się na mecze. Miałem okazję zwiedzić oba miasta, w których wystąpimy w fazie grupowej, zwiedziłem stadiony. Jestem zadowolony z tego, co widziałem, obym był równie zadowolony z gry mojej drużyny."

Więcej TUTAJ


"FAKT"

"Trener Pazdana zasłabł na meczu"

"To było wyjątkowo ważne spotkanie, bo obie drużyny walczą o utrzymanie. Przez długi czas utrzymywał się remis 1:1. W końcu, w ostatniej minucie meczu decydującego gola dla gospodarzy strzelił Dever Orgill (29 l.). Kamera uchwyciła, jak chwilę później Kaplan najpierw łapie się za twarz, a później osuwa na ziemię. Wyglądało to dramatycznie. Szkoleniowiec leżał na murawie, otoczony przez współpracowników, podbiegł też Pazdan. Na szczęście za chwilę wstał i oglądał przy ławce ostatnie sekundy meczu."

Więcej TUTAJ


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się