var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";


Autor zdjęcia: własne

Jach: Liga mołdawska? Poziom zszedł na drugi plan. Scepovicia niszczyli rodacy. Wieteska: Koniec z rozdawaniem prezentów rywalom

Autor: zebrał Bartosz Adamski
2019-03-02 11:39:11

Sobotnia prasa jest raczej słaba. Mamy jeden ciekawy wywiad z Jarosławem Jachem, a poza tym raczej niewiele wartościowych artykułów. Sporo miejsca poświęca się, jak co weekend, ligom zagranicznym. Ogółem wybraliśmy 25 artykułów z czterech źródeł.

"PRZEGLĄD SPORTOWY"

"Jach: W Crystal Palace odradzali mi powrót"

"MACIEJ KALISZUK: Niedawno przeszedł pan do Sheriffa Tyraspol. Skąd taki nietypowy kierunek?
JAROSŁAW JACH:
Ten klub będzie występował w eliminacjach Ligi Mistrzów, ponadto chcę zdobywać trofea, co umożliwia gra w Sheriffie. Poza tym miałem kłopoty z rozwiązaniem kontraktu w Turcji, pod koniec stycznia zamknięto okna w wielu ligach, musiałem szukać klubu tam, gdzie było jeszcze otwarte.

Tak jak w Polsce. Brał pan pod uwagę powrót do ekstraklasy?
Nie za bardzo chciałem wracać do polskiej ligi, ale przez moment taka opcja wchodziła w grę, bo zbliżał się koniec okna, a sprawy w Turcji się przeciągały. Generalnie to jednak z Polski brakowało konkretów.

Będzie pan występował w dość słabej lidze. Nie stanowi to dla pana problemu?
Nie miałem okazji jeszcze przekonać się, jak się gra w tej lidze, ale pewnie nie jest silna. Nie chciałem jednak mocno ryzykować. Wcześniej poszedłem do mocniejszej ligi, ale nie gwarantowało to grania. Teraz wybrałem zespół, w którym będę występował. Poziom zszedł na drugi plan."

Więcej TUTAJ

***

"Liga dawnych gwiazd i Polaków. Rozpoczyna się kolejny sezon MLS"

"W sobotę start ligi, w której będzie występować obecny reprezentant Przemysław Frankowski (Chicago Fire) i były (?) kadrowicz Przemysław Tytoń (FC Cincinnatti). Gra w nich też mający za sobą występy w młodzieżówce Kacper Przybyłko (Philadelphia Union), który trafił tam już we wrześniu.

Teraz kolejni Polacy nie trafili do potentatów. Chicago Fire w zeszłym sezonie nie zakwalifikowało się do play off, a FC Cincinnatti dopiero powstało. Został 24. zespołem w lidze MLS, której zaczyna się właśnie 24. sezon."

Więcej TUTAJ

***

"Ruch na bliską przyszłość. Wisła nie boi się przeskoku Balickiego z II ligi do Ekstraklasy"

"Odejście Zdenka Ondraška spowodowało, że w Wiśle zostało tylko dwóch napastników: Marko Kolar oraz Paweł Brożek. Doświadczony snajper doznał urazu barku, po którym czeka go kilka tygodni przerwy. Z kolei Kolar z racji warunków fizycznych średnio nadaje się do gry jako samotny wysunięty napastnik. Jest jeszcze 16-letni Aleksander Buksa, utalentowany, ale dopiero wchodzący do seniorskiej piłki. Krzysztof Drzazga, który kiedyś grywał w ataku, nie ukrywa, że znacznie lepiej czuje się za plecami atakującego.

W pierwszych trzech meczach wiosny trener musiał więc stawiać na Kolara, bo nie miał innego wyjścia. Sprowadzenie Balickiego od razu poszerzy mu pole manewru. – Na pewno zwiększa nasze możliwości. Czas pokaże, kiedy będzie gotowy, by grać w ekstraklasie, bo nie miałem z nim na tyle do czynenia, by powiedzieć, jak wygląda na tle zespołu i rywalizacji w drużynie. Jeśli ją wygra, nie widzę przeszkód, by grał już wiosną. Nie będzie dla mnie problemem, że przyszedł z II-ligowego Ruchu. Przypomnę, że Kuba Błaszczykowski też kiedyś przyszedł do Wisły z niższej ligi. Ważne, by prezentował odpowiedni poziom – podkreśla szkoleniowiec krakowian."

Więcej TUTAJ

***

"Piłkarz do ujarzmienia. Lettieri musi znaleźć sposób na Bjelicę"

"Problemem może być charakter Serba z holenderskim paszportem. Szefowie Oostende zapłacili za niego pół miliona euro i początkowo wydawało się, że to dobra inwestycja. Bjelica strzelał, asystował i walczył na boisku za dwóch, aż do momentu, w którym trener tolerował jego samowolkę w trakcie zajęć i na boisku. Kiedy w KV zmienił się szkoleniowiec, zmieniły się też reguły współpracy i 25-latek wylądował w rezerwach. – Piłka nożna to sport zespołowy. Jeśli nie potrafisz się podporządkować i poświęcić dla grupy, nie ma dla ciebie miejsca w drużynie. Pociąg kilka razy się zatrzymywał i czekał, by Bjelica do niego wsiadł. Teraz zatrzymuje się już na innych stacjach – stwierdził na łamach nieuwsblad.be Gert Verheyen, szkoleniowiec KV Oostende."

Więcej TUTAJ

***

"Miasto Łódź z kursem na awans. ŁKS i Widzew łączy tej wiosny wspólny cel"

"Walczymy o awans – krótka deklaracja trenera Kazimierza Moskala nie pozostawia pola do interpretacji. ŁKS nie zamierza spędzić na zapleczu ekstraklasy więcej niż roku.

Akcja ratowania klubu z alei Unii wydaje się zakończona. Pacjent stoi na solidnych fundamentach, od lat jest zarządzany w profesjonalny sposób, a pion sportowy rozwija się nawet szybciej niż organizacyjny. Do całkowitego sukcesu w rehabilitacji brakuje jeszcze jednej operacji – powrotu do ekstraklasy. A to może się wydarzyć w tym roku, bo pozycję wyjściową do ataku Rycerze Wiosny mają idealną. – Nie będę teraz czarował i mówił, że nie chcemy awansować. Skoro do końca sezonu zostało trzynaście meczów, a my mamy punkt straty do Sandecji, to musimy spróbować – przyznał Michał Kołba, bramkarz ŁKS."

Więcej TUTAJ

***

"Irlandzki kangur w Wiśle Płock. Zaskakujący transfer Nafciarzy tuż przed zamknięciem okna"

"– Dość długo poszukiwaliśmy zawodnika na prawą obronę. Chcieliśmy sprowadzić piłkarza, który zwiększy rywalizację w zespole na tej pozycji. Rozmawialiśmy z wieloma kandydatami, ale niewiele z tego wychodziło. Sprawa z McGingiem nabrała tempa w czwartek. Zgłosił się do nas z ofertą menedżer Mariusz Mowlik. Członkowie naszego sztabu szkoleniowego i dyrektor sportowy Łukasz Masłowski obejrzeli kilka godzin nagrań z jego występami. Na ich podstawie zdecydowaliśmy się go zakontraktować – wyjaśnia prezes Wisły Jacek Kruszewski."

Więcej TUTAJ

***

"Weteran nagrodzony przez Pasy. Peškovič przedłużył umowę z Cracovią"

"Peškovič należy w tym sezonie do najlepszych bramkarzy ekstraklasy. Odkąd wskoczył do bramki, w dwunastu meczach Pasy straciły zaledwie pięć goli. Słowak w aż siedmiu spotkaniach zachował czyste konto. Z bramkarzy, którzy rozegrali ponad połowę możliwych meczów, tylko Dušan Kuciak z Lechii częściej kończył mecze bez straty bramki. Peškovič nie ma sobie równych w statystyce obronionych strzałów. 37-latek broni blisko osiemdziesiąt osiem procent zmierzających w jego bramkę uderzeń. To, jak ustabilizował grę z tyłu, miało bardzo duży wpływ na to, że krakowianie podnieśli się z dna tabeli."

Więcej TUTAJ

***

"Osłabieni... głównie z własnej winy. Zagłębie na Koronę bez trenera i dwóch ważnych graczy"

"Zagłębie ma spory problem z obsadą ataku. W pierwszych dwóch spotkaniach Giorgi Gabedawa wypadł blado, a ostatnio narzekał na uraz mięśnia. Jeśli Gruzin nie będzie w pełni sił, jedynym zdrowym napastnikiem w kadrze pozostanie młody Olaf Nowak, który został zimą wypożyczony z KGHM Zagłębia Lubin. W starciu z Koroną zabraknie też Mateusza Możdżenia. Chociaż piłkarz przeszedł do Zagłębia na zasadzie transferu definitywnego, oba kluby umówiły się, że w tym meczu nie zagra (jedyne odstępstwo od tego porozumienia wiąże się z dodatkową zapłatą Koronie około 200 tysięcy złotych)."

Więcej TUTAJ

***

"Byle tylko bez karnych... Piłkarze Jagiellonii pudłują ostatnio z 11 metrów"

"Łatwe to nie będzie, bo choć zespół trenera Ireneusza Mamrota nie zapunktował pod Wawelem, wcześniej ugrał sześć punktów, nie tracąc gola. Żartobliwie rzecz ujmując: ewentualny sukces Jagi zależy od... arbitra. Ten w żadnym wypadku nie może podyktować na korzyść gospodarzy rzutu karnego.

W Krakowie z jedenastu metrów koszmarnie spudłował Stefan Sčepović. W poprzedniej rundzie karnego nie potrafił zamienić na bramkę Arvydas Novikovas. Kibice Jagiellonii, po fatalnym strzale Sčepovicia dziwili się, dlaczego do „wapna” nie podszedł Guilherme, solidny egzekutor „jedenastek”. Brazylijczyk tłumaczył, iż był gotowy, lecz postanowił dać szansę kumplowi. Serb okazał się kiepskim zastępcą i chyba na jakiś czas da sobie spokój."

Więcej TUTAJ

***

"Buksa znów skuteczny. Z Koroną przerwał passę meczów bez gola"

"Bardzo dobrze zagrali przede wszystkim Adam Buksa i Kamil Drygas. Właściwie we dwóch napędzali akcje Pogoni i sprawili nam mnóstwo kłopotów. Wygrywali każdą stykową piłkę i trudno było ich zatrzymać – komplementował swoich rywali po ostatnim spotkaniu Maciej Górski, piłkarz Korony.

Co prawda w poprzedni piątek Portowcom nie udało się wygrać w Kielcach, bo mecz zakończył się remisem 1:1, ale spotkanie w stolicy świętokrzyskiego Buksa będzie wspominał dobrze. 22-latek zakończył w nim trwającą aż 488 minut serię bez strzelonego gola – poprzednio trafił w wygranym 3:2 spotkaniu z Arką (2 listopada ubiegłego roku). Przed tygodniem mógł wreszcie odetchnąć z ulgą, co zresztą było widać po jego grze."

Więcej TUTAJ

***

"Chłonie energię z morza. Ter Stegen jest dla Barcelony tak samo ważny jak sam Leo Messi"

"Uścisk Leo Messiego i Marca-Andre ter Stegena po ostatnim gwizdku środowego klasyku był wymowny. Symbolizował ulgę, ale też był podziękowaniem Argentyńczyka. Gdyby nie niemiecki bramkarz, Barcelona nie utrzymałaby się w grze i być może nie zagrałaby w maju o piąty Puchar Króla z rzędu. Powstrzymywał Viniciusa, akrobatyczną interwencją obronił strzał głową Sergio Reguilona i wytrzymał presję przy uderzeniu Karima Benzemy z kilku metrów, czyli znów przedłużył szanse Blaugrany na sukces. Stało się to jego etatową pracą – na koniec wszyscy zachwycają się strzelcami goli, ale Barcelona nie osiągałaby takich rezultatów, gdyby nie umiejętności Niemca."

Więcej TUTAJ

***

"Uzależnieni od osiemnastolatka. Czy Real nie nakłada na Viniciusa zbyt dużej presji?"

"Dla Viniciusa istnieje tylko jedno tempo. Bardzo, bardzo szybkie. On nigdy się nie zatrzymuje! – przekonywał Jorge Valdano. Były piłkarz, trener i dyrektor sportowy Realu trafił w punkt. U Brazylijczyka wszystko dzieje się błyskawicznie. Jeszcze rok temu był rezerwowym we Flamengo Rio de Janeiro, a dziś, w wieku 18 lat, jest liderem Realu i błyszczy w derbach Madrytu czy w El Clasico. Napastnik niedługo zadebiutuje w reprezentacji, w Madrycie wszyscy widzą w nim kandydata do zdobycia Złotej Piłki, a lokalne media już teraz porównują go z Leo Messim. – Ludzie! Vini jest świetny, ale porównywanie go do najlepszego gracza na świecie... Dajcie, kur..., spokój – ostro ocenił Jordi Alba, lewy obrońca Barcelony."

Więcej TUTAJ

***

"Razem, a jednak osobno. Arsenal może polegać na napastnikach... O ile nie grają w duecie"

"Nazywają siebie przyjaciółmi. Kiedy któryś strzeli gola, wykonują charakterystyczną cieszynkę – podają sobie dłonie i kłaniają się. Kiedy jeden z nich akurat siedzi na ławce, drugi po zdobytej bramce podbiega do kolegi, by wspólnie cieszyć się z trafienia. Wszystko pięknie, jest tylko jeden problem – ostatnie tygodnie pokazują, że Alexandre Lacazette i Pierre-Emerick Aubameyang może i rozumieją się doskonale, ale lepiej, by… razem nie grali."

Więcej TUTAJ

***

"Derbowy test Liverpoolu. The Reds znów chcą fruwać i zyskać spokój na ostatniej prostej"

"Obawy o formę Liverpoolu były w ostatnim czasie przesadzone, chociaż nie bezpodstawne. Przed środowym zwycięstwem z Watfordem The Reds zremisowali cztery z pięciu meczów i w dwóch wcześniejszych nie potrafili zdobyć bramki. Głównym tematem starć z Bayernem Monachium i Manchesterem United była słabnąca ofensywa. Dwa bezbramkowe remisy uwypukliły problem, z jakimi zespół boryka się od początku roku. Poprzedni kończył serią sześciu ligowych meczów, w których zdobył 21 bramek. Od stycznia jest jednak gorzej. Mecz z Watfordem był dopiero trzecim na dziesięć rozegranych w tym czasie, w którym Liverpool strzelał więcej niż jednego gola."

Więcej TUTAJ

***

"Napoli poluje na lidera. Starcie z Juventusem to ostatnia szansa, by zacząć pościg"

"Jeśli zespół Arkadiusza Milika i Piotra Zielińskiego nie wygra w Neapolu z mistrzem Włoch, będzie musiał przestać się łudzić, że zdetronizuje bianconerich. Dawno nie było we Włoszech sezonu, w którym Juventus (ba, ktokolwiek!) tak bardzo uciekłby reszcie stawki. Gdyby wygrał i w niedzielę, odskoczy Napoli na 16 punktów. Ostatni raz taka przepaść dzieliła lidera i wicelidera dwanaście lat temu, dokładnie co do dnia – 3 marca 2007 roku Inter wygrał 2:1 na wyjeździe z Livorno i miał nad Romą identyczną przewagę, jaką bianconeri mogą wypracować sobie teraz."

Więcej TUTAJ

***

"Marsylia i St. Etienne w drodze do odrodzenia. Dwie zasłużone firmy walczą o miejsce w LM"

"St. Etienne zdobyło 10 razy mistrzostwo, a Olympique Marsylia dziewięciokrotnie. Ten pierwszy klub nigdy nie grał jednak w Lidze Mistrzów, bo czasy jego świetności wypadły w okresie, gdy Champions League jeszcze nie istniało. Teraz Les Verts zajmują czwarte miejsce i tracą tylko trzy punkty do lokalnego rywala Olympique Lyon, będącego na trzeciej pozycji, gwarantującej grę w eliminacjach LM. – Dla fanów St. Etienne wyprzedzić Lyon byłoby wielkim wydarzeniem. Piłkarze zarabiają tam dwa razy więcej niż w St. Etienne, które jednak w tym sezonie dobrze się prezentuje – analizuje były trener tej ekipy Henryk Kasperczak, mieszkający w St. Etienne stały bywalec Stade Geoffroy-Guichard."

Więcej TUTAJ

***

"Javi maszyna. Martinez oczarował kibiców Bayernu i doczekał się piosenki na własną cześć"

"30-letni Hiszpan ma za sobą dwa rewelacyjne spotkania. Z Liverpoolem (0:0) w 1/8 finału Ligi Mistrzów na Anfield stoczył najwięcej pojedynków, miał najwięcej przechwytów i to dzięki niemu drużyna Niko Kovača zdołała zatrzymać imponującą ofensywną siłę The Reds. Niecałe 100 godzin później Javi Martinez znowu zachwycił, strzelając zwycięskiego gola w spotkaniu 23. kolejki Bundesligi z Herthą BSC (1:0). Hiszpan w ten sposób utrzymał Bawarczyków w walce o mistrzostwo Niemiec. I to dzięki niemu Bayern jest w całkiem niezłej sytuacji przed rewanżowym starciem z Liverpoolem w Champions League.

Po obu tych meczach hiszpański pomocnik schodził z boiska poobijany, pokopany, ubrudzony. – Nie mogę narzekać, mam taką pozycję na boisku, że muszę dużo walczyć. Co mi to da, że zacznę teraz płakać, jak bardzo jestem zmęczony? Lepiej przyjąć trochę magnezu, witamin, iść na masaż i czekać, aż znowu będę potrzebny drużynie – mówił Martinez. A potrzebny jest teraz bardzo, zwłaszcza w obecnej formie. W tym sezonie Bawarczycy mają dosyć wąską kadrę, sporo kontuzji, więc wybuch formy Javiego jest dla nich niemal zbawieniem."

Więcej TUTAJ

***

"Derby, czyli ucieczka Romy. W starciu z Lazio mogą odskoczyć i zostawić rywala w tyle"

"– Potrzebujemy zaangażowania, pasji i wielkiego serca – zapowiada trener Romy Eusebio Di Francesco. Jego zespół będzie wyraźnym faworytem, bo Lazio ostatnio nie przekonuje. Podczas gdy Roma notuje passę zwycięstw na wszystkich frontach, biancocelesti przegrywają i są nieskuteczni. W czterech ostatnich spotkaniach zdobyli zaledwie jedną bramkę. Szkoleniowiec Simone Inzaghi jest przekonany, że się odblokują.

– To prawda, że brakuje nam bramek Ciro Immobile, ale wciąż tworzy sobie sytuacje. Wkrótce znowu zacznie strzelać, zwłaszcza że już prawie całkiem uporał się z urazem mięśniowym – zapowiada trener Lazio. – I my, i Roma jesteśmy pod presją – dodaje."

Więcej TUTAJ


"SPORT"

"Zagłębie Sosnowiec - albo teraz, albo spadek"

"Wracając do historii spotkań pomiędzy tymi drużynami pięć kolejnych zakończyło się wygraną kielczan. W kwietniu 2005 roku Korona wygrała u siebie 1:0 po golu Grzegorza Piechny. Następnie obie drużyny spotkały się już w ekstraklasie w sezonie 2007/2008. Ligowe pojedynki to dwukrotna wygrana Korony: 2:0 u siebie i 3:2 na stadionie w Wodzisławiu, gdzie przez część sezonu sosnowiczanie rozgrywali swoje mecze w roli gospodarzy. Porażką Zagłębia zakończył się także mecz 1/16 finału Pucharu Polski sezonu 2007/2008. Do pucharowego boju pomiędzy obiema drużynami doszło w ubiegłym sezonie. Także w 1/16 finału PP Zagłębie uległo u siebie po dogrywce 1:2 ekipie z Kielc.

Jedyną bramkę dla Zagłębia zdobył wówczas Tomasz Nawotka, a jedną z bramek dla Korony obecny gracz sosnowiczan Mateusz Możdżeń. – Długo dotrzymywaliśmy wówczas kroku Koronie. Pamiętam, że w pierwszej połowie dogrywki mecz został przerwany z powodu gwałtownej burzy z gradem. Przerwa podziałała lepiej na rywali, którzy kilka chwil po wznowieniu zdobyli bramkę, potem ktoś od nas wyleciał za czerwoną kartkę (tym piłkarzem był Piotr Najemski – przyp. autor) i rywal nas dobił. Mój gol był tak trochę na osłodę – wspomina pomocnik sosnowiczan."

Więcej TUTAJ

***

"Zagłębiu potrzebny jest łut szczęścia"

"Możdżeń na boisko nie wybiegnie, ale wcześniej pomoże sztabowi szkoleniowemu rozpracować najbliższego rywala. – Oni na pewno zaczną wysokim pressingiem, na który nasz zespół musi odpowiednio zareagować. Nie możemy powtórzyć błędów z poprzednich tegorocznych spotkań, gdy dość szybko traciliśmy gole i trzeba było gonić wynik. Gdyby tak się stało, Korona na pewno cofnie się i będzie liczyła na kontry. Musimy narzucić im swój styl gry. To naprawdę poukładany zespół. Wspominam okres spędzony w Kielcach bardzo dobrze.

Mam i będę miał sentyment do tego klubu, ale tak się w piłce dzieje, że trzeba wykonać pewne ruchy. Stąd wcześniejsze rozwiązanie umowy. Rozstałem się z klubem w zgodzie i tak to w profesjonalnym futbolu powinno wyglądać. Teraz liczy się tylko Zagłębie i misja uratowania ekstraklasy. Szkoda meczu w Zabrzu, bo tam nie powinniśmy przegrać. Początek roku dla mnie też jest nieco pechowy. Zarówno w meczu z Górnikiem, jak i Arką, dwukrotnie ostrzelałem słupki bramki rywali. Jestem jednak przekonany, że szczęście do nas się w końcu uśmiechnie – mówi Mateusz Możdżeń."

Więcej TUTAJ

***

"Zapolnik chce zagrać u siebie"

"– Przed każdym spotkaniem mamy pomysł na mecz i tak też jest teraz. Szczegółów nie będę zdradzał, ale na pewno podyktujemy twarde warunki. Jagiellonia to drużyna, która ma potencjał i wiele indywidualności w składzie, szczególnie z przodu. My jednak wierzymy w siebie, wierzymy w to co robimy na treningach, tak że nie powinno być źle – podkreśla Kamil Zapolnik.

Dla pozyskanego latem przez Górnika piłkarza, starcie z „Jagą” ma swoje znaczenie. Urodził się przecież w Białymstoku i grał w tamtejszych klubach, Włókniarzu i Jagiellonii, nim ruszył w piłkarski świat, żeby od 2017 grać na Górnym Śląsku, najpierw w pierwszoligowym GKS-ie Tychy, a teraz w jedenastce z Zabrza."

Więcej TUTAJ

***

"Nie mają obaw przed Jagą"

"W Zabrzu „biało-zieloni” musieli się namęczyć, żeby odnieść zwycięstwo w ćwierćfinale Pucharu Polski 2:1. Gdyby gospodarze wykazali się lepszą skutecznością, to pewnie ponownie, jak rok temu, zagraliby w półfinale Pucharu Polski.

– Na pewno czujemy wielki niedosyt. Wydaje mi się, że graliśmy lepszą piłkę, ale to Lechia zdobywała bramki, a jak wiadomo, w tym sporcie liczy się to, co jest „w sieci”. Lechia zagrała swoje. W meczach ekstraklasy często nie jest stroną dominującą, ale zazwyczaj jeśli już zdobędzie gola potrafi dowieźć prowadzenie do końca. Nie przez przypadek jest liderem – skomentował spotkanie z gdańszczanami Paweł Bochniewicz, środkowy obrońca Górnika, który wrócił do gry po pauzie za żółte kartki w ligowym meczu z Zagłębiem Sosnowiec."

Więcej TUTAJ

***

"W Tychach robią dobrą minę do złej gry? „Potencjał wyższy niż zeszłej wiosny”"

"Czy GKS Tychy jest w stanie powtórzyć tak świetną wiosnę, jak rok temu? Wtedy wygrał 11 z 15 meczów i z lokaty tuż nad strefą spadkową przesunął się na miejsce tuż za podium, awans do ekstraklasy przegrywając o 3 punkty.

– Nie chodzi o brak ambicji i asekurację, ale w pierwszej kolejności musimy zdobyć w pierwszych 4-5 meczach taką liczbę punktów, która szybko zapewni nam utrzymanie. Potem zweryfikujemy swoje cele. Trzeba pamiętać, że meczów będzie do rozegrania mniej, ale punktów mamy trochę więcej niż przed rokiem, a uważam, że nasz potencjał piłkarski też jest wyższy niż tamtej wiosny. Od strony motorycznej jestem przekonany, że będzie równie dobrze, albo i nawet ciut lepiej niż w poprzednim sezonie. Teraz trzeba to przełożyć na konkretne wyniki – podkreśla Ryszard Tarasiewicz przed meczem ze Stomilem."

Więcej TUTAJ


"SUPER EXPRESS"

"Wieteska: Koniec z rozdawaniem prezentów rywalom"

"Super Express: - Po pokonaniu Miedzi czujecie ulgę?
Mateusz Wieteska:
- Na pewno. Udało się wygrać bardzo ważny mecz. Teraz czekamy na kolejne zwycięstwa. Od początku mieliśmy nad tym spotkaniem kontrolę. Staraliśmy się kreować okazje do zdobycia bramek.  Dwa razy jednak rywale zbliżyli się do naszej bramki. Musimy jeszcze popracować nad tym, żeby nie dopuszczać do takich nerwowych sytuacji.

- Przed starciem z Miedzią staliście pod ścianą?
- Mieliśmy świadomość, że nasz limit błędów się wyczerpał. Już nie będziemy rozdawać rywalom prezentów."

Więcej TUTAJ


"FAKT"

"Scepovicia niszczyli rodacy"

"Jagiellonia Białystok jest czternastym klubem w karierze Stefana Scepovicia (29 l.). W dwóch poprzednich drużynach Serb przeżył niemiłe chwile za sprawą swoich rodaków. - Gdy miałem 14 lat, trener w Partizanie powiedział mi, że nie nadaję się na piłkarza. Stwierdził, że powinienem zostać modelem - opowiada Faktowi Scepović."

Więcej TUTAJ


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się