var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";


Autor zdjęcia: Youtube / Łączy Nas Piłka

Jest początek marca, a oni wciąż nie mają klubów. Na bezrobociu znajduje się dwóch byłych reprezentantów Polski

Autor: Bartosz Adamski
2019-03-02 14:50:26

Z końcem lutego zamknęło się okno transferowe, dlatego przyjrzeliśmy się, którzy polscy piłkarze lub obcokrajowcy występujący ostatnio w Ekstraklasie wciąż nie mają nowych zespołów. Takich zawodników nie ma wielu, ale są wśród nich nawet byli reprezentanci Polski.

Najbardziej gorącym nazwiskiem na tej liście jest Łukasz Szukała. 17-krotny reprezentant Polski ostatnie lata mógł spisać na straty, ale ciągle się ceni. Na początku lutego odszedł z MKE Ankaragucu i... zapewne teraz żałuje. Zaległości wobec niego sięgały wprawdzie aż pół roku, ale chwilę po tym jak rozwiązał kontrakt z winy klubu, pojawił się w nim nowy prezes, który wyprowadza finanse na prostą. Znalazły się nawet pieniądze na nowych zawodników, w tym Michała Pazdana. Tymczasem Szukała jest ciągle bez klubu i trudno nawet powiedzieć, gdzie mógłby zakotwiczyć. Dobrą markę ma ciągle w Rumunii i zapewne tam lada chwila wyląduje. Na przejście do Ekstraklasy raczej byśmy nie liczyli.

Wciąż bez klubu, już od ponad półtora roku jest Sebastian Boenisch. Z tego względu byśmy w tym zestawieniu go nie umieszczali, ale 14-krotny reprezentant Polski cały czas utrzymuje, że nie skończył jeszcze kariery. Ba, na początku stycznia trenował nawet z Austrią Wiedeń, ale ostatecznie nie znalazł tam zatrudnienia. Do niedawna przyznawał, że miał propozycje z Ekstraklasy, lecz z nich nie skorzystał. Przyznamy szczerze, że trochę nas to dziwi, bo w Polsce przynajmniej mógłby się spokojnie odbudować. Lepsze to niż ciągły brak gry.

Po odejściu z Cracovii nigdzie angażu nie znalazł także Maciej Gostomski. Zresztą, nie ukrywajmy - dość niespodziewanie został na lodzie. Wina jednak rzekomo leży po jego stronie, bo po przerwie świątecznej pojawił się w klubie z nadmiernymi kilogramami. Trener Michał Probierz miał mu zapowiedzieć, że albo schudnie, albo trzeba będzie się z nim pożegnać. Biorąc pod uwagę obecną formę Michala Peskovicia, zdecydowanie bardziej stratny na tym jest Gostomski.

Pod koniec stycznia z Puszczy Niepołomice odszedł Patryk Fryc i ciągle pozostaje bez klubu. A to zaskoczenie, bo gdy rozwiązywał kontrakt, to trener Tomasz Tułacz mówił, że 26-letni obrońca ma propozycje z najwyższej klasy rozgrywkowej za granicą. Tymczasem o jego nowym zespole nic nie słychać, mimo że od odejścia z Puszczy minął już ponad miesiąc.

Od pół roku bez klubu pozostaje natomiast Dawid Pietrzkiewicz. W Ekstraklasie do tej pory zagrał tylko w jednym meczu, w barwach Sandecji Nowy Sącz przeciwko Cracovii, ale spisał się wówczas fatalnie - zawalił gola i w konsekwencji Sandecja poległa. Dobrej pozycji wyjściowej w poszukiwaniu nowego zespołu zatem nie miał.

Wygląda natomiast na to, że kariery jeszcze całkowicie nie zakończy Grzegorz Kasprzik. 35-letni bramkarz podjął ostatnio treningi z III-ligowym Ruchem Radzionków i niewykluczone, że zagra tam w rundzie wiosennej. Choć oczywiście byłoby to już raczej granie czysto rekreacyjne, to jak na trzecioligowe warunki byłby to spory transfer.

Problem ze znalezieniem zespołu ma Gracjan Horoszkiewicz, czyli były kapitan kadry U-17, która w 2012 roku sięgnęła po brązowy medal mistrzostw Europy. W lipcu odszedł z czwartoligowego niemieckiego ZFC Meuslewitz i od tego czasu nigdzie nie zakotwiczył. W Polsce swoich sił próbował po raz ostatni ponad półtora roku temu, ale nie przebił się podczas testów do Ruchu Chorzów.

Nikt nie chce zatrudnić także Łukasza Skowrona, czyli bramkarza, który na swoim koncie ma 8 meczów w Ekstraklasie dla Jagiellonii Białystok. W ostatnich latach grał najpierw na Cyprze, potem w drugoligowym portugalskim Olhanense, a jesienią 2017 roku w irlandzkim St Patricks Athletic. Bez klubu jest od roku i nie bardzo widać nową drużynę na horyzoncie. W sierpniu nie dostał angażu nawet w drugoligowym Ruchu.

Klubów nie ma także kilku zawodników, którzy opuścili Ekstraklasę zimą. Najgorętszym nazwiskiem jest oczywiście Eduardo, ale on akurat nie ukrywał, że marzy mu się powrót do Brazylii, zatem jeśli gdzieś jeszcze w ogóle pogra, to pewnie w którejś lidze stanowej. Zupełnie nas nie dziwi, że zatrudnienia nie znalazł nigdzie wciąż Junior Torunarigha, czyli jeden z najsłabszych napastników w najwyższej klasie rozgrywkowej w ostatnich latach. Podobnie sytuacja wygląda z innymi wątpliwej jakości obcokrajowcami z Zagłębia Sosnowiec, czyli Mello i Nuno Malheiro. W Polsce raczej nie pozostaną.

Generalnie zimą zawodnikom bez kontraktu nowy klub znaleźć jest trudno, a co dopiero w marcu. Nie zdziwimy się, jeśli każdy z powyższych graczy pozostanie bez gry aż do lata.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się