var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";


Autor zdjęcia: ajax.nl

LM: Sensacja w Madrycie - Ajax gromi Real i awansuje do kolejnej rundy! Tottenham po raz drugi lepszy do Borussii (video)

Autor: Łukasz Kościelniak
2019-03-05 23:27:52

Za nami pierwsze rewanżowe mecze 1/8 finału Ligi Mistrzów. Oczy wszystkich kibiców były zwrócone na Santiago Bernabeu, gdzie genialnie grający Ajax Amsterdam w świetnym stylu rozbił Real Madryt 4:1 i wywalczył awans do kolejnej fazy. W drugim pojedynku znów górą był Tottenham Hotspur, który na Signal Iduna Park pokonał Borussię Dortmund 1:0.

W pierwszym meczu Ajax zachwycił kibiców swoją grą, ale to nie przełożyło się na końcowy wynik. Wicemistrzowie Holandii przegrali na własnym boisku z Realem 1:2 i wydawało się, że na Santiago Bernabeu ciężko będzie im o odrobienie tego rezultatu. Nic bardziej mylnego – piłka po raz kolejny pokazała, że jest nieobliczalna i wszystko może się zdarzyć.

Kto wie jak potoczyłby się ten mecz, gdyby w 5. minucie piłka po strzale Raphaela Varane`a trafiła nie w słupek, a do bramki Andre Onany. Po tej sytuacji do ataku ruszyli goście, którzy 120 sekund później za sprawą Hakima Ziyecha objęli prowadzenie. Holenderzy złapali wiatr w żagle, atakowali, a gospodarze kompletnie nie wiedzieli co się dzieje. W 18. minucie było już 0:2. Genialną asystą popisał się Dusan Tadić, który ruletą ośmieszył jednego z zawodników Realu, odegrał do Davida Neresa, a ten w sytuacji sam na sam pokonał Thibauta Courtoisa. Kilka chwil później Brazylijczyk mógł podwyższyć rezultat, ale minimalnie przestrzelił.

Nie dość, że Real tracił bramki to dodatkowo tracił też zawodników. Z powodu kontuzji jeszcze w pierwszej połowie boisko musieli opuścić Lucas Vazquez i Vinicius Junior. „Królewscy” pod koniec pierwszej połowy ruszyli do ataku, ale trudno powiedzieć, żeby mieli jakieś klarowne sytuacje do zdobycia kontaktowego gola.

Początek drugiej odsłony należał do zespołu Santiago Solariego, ale znów boiskowa przewaga nie przełożyła się na zagrożenie podbramkowe. Warto wspomnieć o groźnych uderzeniach Marco Asensio i Karima Benzemy, choć były to strzały niecelne. Ajax kumulował siły i zadał kolejny cios w 62. minucie, gdy pięknym strzałem popisał się Tadić. Co prawda gol wywołał trochę kontrowersji, potrzebna była interwencja VAR, żeby sprawdzić czy piłka nie opuściła linii bocznej, ale ostatecznie sędzia Felix Brych uznał gola (naszym zdaniem była to bardzo dobra i słuszna decyzja, bo powtórki jednoznacznie nie pokazały, żeby piłka całym obwodem opuściła boisko). Ekipa ze stolicy Hiszpanii dostała potężnego gonga, ale dość szybko się podniosła. W 70. minucie Onanę pokonał Asensio i w tym momencie „Królewscy” do awansu potrzebowali jeszcze dwóch bramek. Ajax był jednak zabójczo skuteczny i już dwie minuty później było w zasadzie po sprawie. Z rzutu wolnego Courtoisa zaskoczył Lasse Schone. Rozmiary porażki mogli zmniejszyć Benzema i Gareth Bale, ale Francuz poślizgnął się w dogodnej sytuacji, a Walijczyk trafił wprost w golkipera. Tuż przed zakończeniem meczu Holenderzy mogli zdobyć piątego gola, ale z bliskiej odległości futbolówkę nad poprzeczką przeniósł Ziyech.

Ostatecznie po fenomenalnym meczu Ajax rozbił Real 4:1 i nie tylko awansował, ale pokazał też swoją siłę. W świetnej dyspozycji był przede wszystkim Dusan Tadić, który był generałem swojego zespołu i w zasadzie MVP całego pojedynku. Jego ruleta przy drugiej bramce zapewne będzie jednym z elementów czołówki Ligi Mistrzów w nowym sezonie. Młodzież z Amsterdamu ma swój sezon, każdy piłkarz jest w szczycie formy i nie zdziwimy się, jeśli Real nie będzie ostatnią ofiarą Ajaxu w tej kampanii rozgrywek. A Real? Cytując jednego z działaczy PZPN, skompromitował się totalnie. Nie dość, że odpadł z niżej notowanym rywalem to jeszcze zrobił to w fatalnym stylu na własnym boisku mając pozytywny wynik z pierwszego meczu. W zasadzie we wtorkowy wieczór skończył się sezon dla „Królewskich”. Niewątpliwie najbliższe dni, tygodnie będą w Madrycie bardzo nerwowe, a jeśli Real chce znów wrócić do gry o trofea to w okienku transferowym musi gruntownie przebudować drużynę.

Real Madryt – Ajax Amsterdam 1:4 (0:2)
Marco Asensio 70’ - Hakim Ziyech 7’, David Neres 18’, Dusan Tadić 62’, Lasse Schone 72’.

Real: Courtois – Carvajal, Nacho, Varane, Reguilon – Kroos, Casemiro (87’ Valverde), Modrić – Vazquez (29’ Bale), Benzema, Vinicius Junior (35’ Asensio).

Ajax: Onana – Mazraoui (80’ Veltman), de Ligt, Blind, Tagliafico – van de Beek, Schone (73’ de Wit), de Jong – Ziyech, Tadić, Neres (74’ Dolberg).

Żółte kartki: Carvajal, Nacho – Mazraoui.
Czerwona kartka: Nacho (90+3’, Real, za drugą żółtą kartkę).

Sędziował: Felix Brych (Niemcy).

***

Mecz w Dortmundzie pomiędzy Borussią, a Tottenhamem siłą rzeczy wywoływał zdecydowanie mniej emocji. Nie tylko dlatego, że prawdziwe „meczycho” w tym samym czasie rozgrywano na Santiago Bernabeu, ale również dlatego, że w zasadzie już po pierwszym meczu kwestia awansu była rozstrzygnięta. „Koguty” wygrały 3:0 i w Niemczech przede wszystkim skupiły się na defensywie. Pierwsze dogodne sytuacje mieliśmy dopiero po upływie 30 minut. Na prowadzenie gości mógł wyprowadzić Heung-Min Son, ale w sytuacji sam na sam nie trafił w światło bramki. Kilka chwil później świetną paradą po strzale Mario Gotze popisał się Hugo Lloris.

Podobnie jak w pierwszym meczu, Tottenham objął prowadzenie tuż po wznowieniu gry. W 49. minucie błąd w ustawieniu defensywy gospodarzy wykorzystał Harry Kane, który wyszedł sam na sam z Romanem Burkim i nie miał problemów z pokonaniem szwajcarskiego golkipera. To już w zasadzie odebrało jakiekolwiek chęci do gry liderowi niemieckiej Bundesligi. Szansę na 76. minucie miał Christian Pulisić, ale przeniósł piłkę nad poprzeczką, a tuż przed końcem spotkania znów na wysokości zadania stanął Lloris, który wygrał pojedynek sam na sam z Paco Alcacerem. Ostatecznie wynik nie uległ już zmianie i to angielski zespół mógł cieszyć się z promocji do kolejnej fazy.

Borussia Dortmund – Tottenham Hotspur 0:1 (0:0)
Harry Kane 49’.

Borussia: Burki – Wolf (62’ Bruun Larsen), Akanji, Weigl, Diallo – Witsel, Sancho, Reus (74’ Delaney), Gotze, Guerreiro (62’ Pulisić) – Alcacer.

Tottenham: Lloris – Aurier, Alderweireld, Sanchez, Vertonghen, Davies – Winks (55’ Dier), Eriksen (83’ Rose), Sissoko – Son (71’ Lamela), Kane.

Sędziował: Danny Makkelie (Holandia).


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się