var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";


Autor zdjęcia: Hellas Verona

Polska kolonia w Serie A może się powiększyć. Hellas zainwestuje w Dawidowicza, a teraz walczy o awans

Autor: Marcin Długosz
2019-03-06 16:34:36

Paweł Dawidowicz spędza we Włoszech już drugi sezon, ale w dalszym ciągu jeszcze do połowy 2020 roku obowiązuje go kontrakt z Benficą Lizbona. Wcześniej było jednak wiadomo, że Hellas Werona wypożyczył go z klauzulą obowiązkowego wykupu i teraz lada chwila zostanie to sformalizowane. 23-letni obrońca zakotwiczy w mieście Romea i Julii na dłużej. A to oznacza, że od nowego sezonu kolonia polskich zawodników w Serie A może się jeszcze powiększyć.

W Weronie w ostatnich latach futbol wygląda bardzo specyficzne. Mające mało kibiców i spotykające się z bardzo kiepskim zainteresowaniem Chievo rokrocznie występuje w najwyższej lidze, choć wszystko wskazuje na to, że już nadszedł tego kres i nic nie uratuje tej ekipy przed degradacją. Cieszący się dużo większą popularnością oraz tradycjami Hellas od lat natomiast balansuje pomiędzy poziomami rozgrywkowymi i obecnie walczy o powrót do Serie A, z której spadł rok temu.

Żeby pokazać różnicę w przypadku obu werońskich klubów, wystarczy przytoczyć statystykę. Pawła Dawidowicza i jego kolegów ogląda średnio 13,5 tysiąca widzów, natomiast ekipę Pawła Jaroszyńskiego i Mariusza Stępińskiego – 12,5. A przecież drugoligowcy mogą liczyć na pojedynki co najwyżej z Palermo czy Benevento, a nie Juventusem, Milanem i Interem. Stadion – ten sam dla obu klubów. Wysłużony obiekt noszący imię Marc’Antonio Bentegodi.

Jednokrotni mistrzowie Włoch z Werony mają więc spory potencjał, aby wreszcie wrócić do Serie A na stałe, nie myśleć co roku o możliwym powrocie do drugiej ligi i ustabilizować swą sytuację. Częścią tego projektu ma być Dawidowicz.

 

 

 

23-latek to piłkarz uniwersalny. Może występować zarówno na środku obrony, jak i jako defensywny pomocnik. W początkowej fazie obecnego sezonu, trener Fabio Grosso ustawiał go nieco wyżej, właśnie w drugiej linii. W ostatnich tygodniach mogliśmy już natomiast zaobserwować tendencję posyłania Polaka do gry stricte w obronie.

Skoro już o szkoleniowcu mowa – tego człowieka jako piłkarza nikomu specjalnie nie należy przedstawiać. Wszyscy z pewnością mają w pamięci jego rzut karny, którego znakomite wykonanie pozwoliło Włochom pewnej lipcowej nocy w 2006 roku w Berlinie zdobyć mistrzostwo świata. Po zawieszeniu butów na kołku, bohater finału mundialu pracował natomiast w młodzieżowych drużynach Juventusu, a na piłkę seniorską przerzucił się w 2017 roku.

Wówczas objął ekipę Bari, którą doprowadził do baraży o Serie A. Apulijski zespół wyzionął jednak ducha poprzez zbankrutowanie, ale Grosso nie narzekał na brak ofert i przyjął tę z Hellasa. Podjął się oczywistego dla klubu zadania – wywalczenia awansu.

Póki co werończycy nie zachwycają może swoją grą i osiągnięciami, ale też są wszelkie podstawy ku temu, aby sądzić, że promocja w dalszym ciągu może nadejść. Obecnie zajmują 5. miejsce w tabeli i tracą 5 punktów do lidera z Brescii oraz 3 „oczka” do wicelidera z Palermo.

No właśnie, to w tym sycylijskim klubie Dawidowicz spędził poprzedni sezon. Zanotował nim 27 występów na zapleczu najwyższej ligi włoskiej i pokazał się na tamtejszym rynku, ale na wyspie nie chciał zostać na dłużej. Być może już w zeszłe wakacje wyczuł pismo nosem, gdyż obecnie Palermo zmaga się ze sporymi turbulencjami finansowo-właścicielskimi i nie wiadomo, jak będzie przyszłość tego klubu.

Pomimo odejścia z wyspy, Polak zdecydował się pozostać we Włoszech i dalej kontynuować karierę na zapleczu Serie A. Początków w Weronie nie miał nadzwyczajnych – nie grał od deski do deski i zdecydowanie nie stanowił niepodważalnego wyboru u trenera Grosso. Z czasem jednak przekonał go do siebie i zaczął zbierać minuty regularnie.

Nie oznacza to też jednak, że obecnie 23-latek stanowi punkt tak mocny, że absolutnie nie do wyjęcia. Zasiadł bowiem na ławce rezerwowych chociażby i w ostatniej potyczce z Venezią, wygraną przez werończyków 1:0.

Tak czy inaczej, skoro Hellas podjął decyzję o zainwestowaniu w Dawidowicza od 3 do 3,5 mln euro, to z pewnością widzi w nim szansę być może i większego zarobku. Klub ma wielką nadzieję na awans do Serie A, a teraz gdy występuje się w tej lidze, to mieć Polaka jest po prostu… modnie. Nasi rodacy dokonali w ostatnich latach kapitalnej promocji i we włoskich klubach nikt już się nie boi na nich stawiać, a już zwłaszcza gdy mówimy o graczu, który spędza w Italii swój drugi sezon i prezentuje się całkiem udanie.

Przed uniwersalnym zawodnikiem ciągle pozostaje mnóstwo pracy, aby ugruntować swą pozycję. Kluczowa w tym również rola klubu i wywalczenia awansu do Serie A – jeśli to się uda, to wymiernie powinna zyskać również i reprezentacja Polski.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się