var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";


Autor zdjęcia: własne

Chudy: Nie uważam, że popełniłem błąd. Slisz: Mówią, że jestem jak N'Golo Kante. Smółka: To najgorszy czas w życiu

Autor: Krystian Porębski
2019-03-09 11:30:48

Sobotnia prasa obfituje w ciekawe treści i wypowiedzi. Głównym tematem jest oczywiście Ekstraklasa, ale nie zabrakło również kwestii reprezentacyjnych czy wiadomości z lig zagranicznych. Wyselekcjonowaliśmy dla Was 32 artykuły z 5 źródeł.

„PRZEGLĄD SPORTOWY”

„Chudy: Nie uważam, że popełniłem błąd. Mieliśmy pecha”

LESZEK BŁAŻYŃSKI: Przy pierwszej bramce dla Piasta chyba mógł się pan lepiej zachować? Stracony w takich okolicznościach gol na pewno nie wpłynął na was zbyt dobrze.

MARTIN CHUDY: To była dobra okazja dla rywali, gracz gości precyzyjnie uderzył. Udało mi się dotknąć piłkę, ale nie zdołałem jej wybić na rzut rożny. Czasami takie strzały da się obronić, ale ten rzut wolny został naprawdę bardzo dobrze wykonany. Nie uważam, abym popełnił przy tym strzale jakiś duży błąd. Nie przypisuję sobie winy za stratę gola.

Więcej TUTAJ

***

„Smółka: To najgorszy czas w życiu. Ale trzeba robić swoje z pełnym przekonaniem”

TOMASZ WŁODARCZYK: Widać zmęczenie na pana twarzy. Długo siedzi pan w klubie?

ZBIGNIEW SMÓŁKA: Od rana do nocy.

To na pewno zna pan odpowiedź na pytanie, dlaczego Arka gra tak słabo?

Wiem, dlaczego tak jest, ale nie chcę zdradzać wszystkich detali, które analizujemy.

Dlaczego?

Jesteśmy w procesie dużej przebudowy pod nową wizję, taktykę i strategię. Chcieliśmy zrobić piłkę bardziej ofensywną. To nam się udawało. Natomiast wystarczyło, że wypadł nam Aleksandar Kolev i zaczęło się mnóstwo pośrednich problemów, których nie dało się załatać, bo nie możemy sobie pozwolić na podwojenie wszystkich pozycji. Kolev to piłkarz niedoceniany. Chronił nas przed stałymi fragmentami gry, potrafił utrzymać piłkę, żeby inne formacje podeszły wyżej. Ma bardzo dobre warunki fizyczne i dużo biega. Od listopada, gdy wypadł ze składu Alek, wygraliśmy jeden mecz.

Więcej TUTAJ

***

„Tajemniczy uraz Bartosza. W tym roku jeszcze nie trenował, choć nie wiadomo, co mu jest”

W 2019 roku Jakub Bartosz nie odbył jeszcze ani jednego treningu z zespołem Wisły Kraków, nie mówiąc już o braniu udziału w meczach. Wychowanek Białej Gwiazdy zmaga się z bólem pleców, ale od dawna lekarze nie są w stanie wskazać przyczyny dolegliwości. W tej sytuacji nic się nie zmienia.

Więcej TUTAJ

***

„Ariel z klauzulą strachu. Wisła musi dodatkowo zapłacić za grę Borysiuka przeciwko Lechii”

Do ostatnich godzin przed meczem będą decydować się losy występu w Gdańsku Ariela Borysiuka. Wszystko przez to, że defensywny pomocnik jest wypożyczony do końca sezonu z drużyny najbliższego rywala Nafciarzy – Lechii Gdańsk.

Nieoficjalnie udało się nam dowiedzieć, że istnieje kwota, która sprawi, że Borysiuk wystąpi w tym spotkaniu. Wisła musiałby wpłacić na konto gdańszczan sumę liczoną w setkach tysięcy złotych.

Więcej TUTAJ

***

„Minimaraton czas start. Przed Legią seria, która pokaże, czy jest gotowa walczyć o tytuł”

W sobotę Legia rozpoczyna minimaraton, który pokaże, jak tak naprawdę Ricardo Sa Pinto przygotował piłkarzy do walki o trofea. Jego zawodnicy rozegrają trzy spotkania w osiem dni (Arka, Raków Częstochowa w Pucharze Polski, Śląsk Wrocław).

– Oby to nie były sądne dni dla Legii, jak w przypadku Realu, który w tydzień stracił wszystko, w konsekwencji też trenera – mówi były szkoleniowiec Arki Leszek Ojrzyński.

Więcej TUTAJ

***

„Do ośmiu razy sztuka? Miedź ciągle szuka optymalnego ustawienia w obronie”

Miedź znaczną część tego sezonu gra z użyciem nie dwóch, a trzech środkowych obrońców, co nieco zawyża statystykę, o której będzie zaraz mowa, ale liczby są nieubłagane: od początku rozgrywek szkoleniowiec legniczan Dominik Nowak sprawdził na tej pozycji aż ośmiu (!) piłkarzy. Dziewiąty czeka na debiut. Na szczęście dla beniaminka, ostatnie zakupy na tę pozycję wskazują, że jest szansa, iż drużyna wreszcie przestanie prezentować się w tyłach jak szajka niebezpiecznych piromanów, patrzących co by tu puścić z dymem.

Więcej TUTAJ

***

„Monopol na prawą stronę. Odkąd Rapa zajął miejsce w składzie, to gra cały czas”

Sezon zaczął się dla Cornela Rapy od oglądania z trybun występów kolegów. W spotkaniach z Miedzią i Piastem trener nie znalazł dla niego nawet miejsca na ławce rezerwowych. Wtedy Rumun był jeszcze zawodnikiem Pogoni. Trener Kosta Runjaić wolał stawiać na Davida Steca i Davida Niepsuja, a były gracz Steauy Bukareszt usłyszał, że może sobie szukać nowego klubu. Choć było o tym wiadomo już od końca poprzednich rozgrywek, w Cracovii nie zaprzątali sobie tym głowy do momentu, gdy w pierwszych kolejkach okazało się, że Adrian Danek, podstawowy prawy obrońca, doznał poważnej kontuzji, a Diego Ferraresso był potrzebny do zastępowania leczącego uraz Michala Siplaka na lewej stronie.

Więcej TUTAJ

***

„Pożegnanie ze stadionem. Pogoń po raz pierwszy w sezonie sprzedała komplet biletów”

Stało się. Prezydent Szczecina Piotr Krzystek podpisał z przedstawicielami konsorcjum DORACO – PBG umowę na budowę Stadionu Miejskiego oraz Centrum Szkolenia Dzieci i Młodzieży. Projekt ma zostać ukończony w ciągu najbliższych 36 miesięcy, niedzielne starcie Pogoni z KGHM Zagłębiem będzie ostatnim na obiekcie w takim kształcie, już od kolejnego meczu pojemność zostanie zmniejszona do 4600 widzów.

Więcej TUTAJ

***

„W Częstochowie szykują się na ekstraklasę. Raków przedłużył kontrakty z filarami defensywy”

Raków Częstochowa przedłużył umowy z dwoma kluczowymi obrońcami. - Są lepsi od większości defensorów w Polsce – przekonuje Andrzej Iwan.

Tomaš Petrašek i Andrzej Niewulis mieli dotychczas kontrakty ważne do połowy przyszłego roku. Nowy czeskiego stopera ma obowiązywać do czerwca 2021 roku, a Niewulisa jest jeszcze o 12 miesięcy dłuższy.

Więcej TUTAJ

***

„Włodarczyk: Wybudzenie kadry. Suma zysków i strat”

Jerzy Brzęczek ogłosi w poniedziałek listę powołanych na rozpoczynające się el. EURO 2020. Tym samym kończy się półroczny miesiąc miodowy, w którym selekcjoner, mimo że w ogniu krytyki po serii meczów bez zwycięstwa, mógł czuć pewien komfort. Wszystko, co robił – zmiana zasad, przymiarki personalne, czy kombinowanie z taktyką – bez względu na trafność tych wyborów, miało swój parasol ochronny pod hasłem: „Szykujemy się na 2019 rok”. Specyficzny, intensywny i wymagający, bo przez finały Ligi Narodów cykl eliminacji zamknie się w zaledwie ośmiu miesiącach. Czas testowania się skończył. Nie ma mowy o powolnym rozpędzaniu, potknięciach czy odzyskiwaniu piłkarzy po kontuzjach. Poważniejszy uraz – np. pięciomiesięczny, w czerwcu – oznacza wypadnięcie na 80 procent meczów!

Więcej TUTAJ

***

„Ćwiąkała: Koniec cyklu. Sytuacja Realu Madryt przypomina dziś tę sprzed trzech lat”

Cristiano Ronaldo powiedział kiedyś: „Proszę tylko, byście nie gwizdali na mnie tutaj, na Bernabeu”. Po tym, co stało się z Realem w ciągu dosłownie jednego tygodnia, nie ma innego sposobu niż ostre wyrażenie dezaprobaty. Piłkarze powoli zaczęli się przyzwyczajać. Kroos? Wygwizdany. Bale? Podobnie. Do pieca dorzucili jeszcze trener juniorów Realu Alvaro Benito, który za ostre komentarze w radiu wyleciał z roboty, a Bernd Schuster stwierdził, że jego rodak gra jak traktor. Opinia publiczna w postaci kibiców, ekspertów czy byłych piłkarzy strącała kolejne pionki, na czele z trenerem. Ostateczna eskalacja nastąpiła jednak po Ajaksie. Winnych znajdziemy kilkunastu-kilkudziesięciu, ale – zdaniem wielu – nikt tak nie pracował na obniżenie wartości sportowej Realu Madryt jak Florentino.

Więcej TUTAJ

***

„Przewrotne losy snajperów. Piątek był zmiennikiem Stępińskiego w młodzieżówce, a dziś jest gwiazdą”

Niecałe dwa lata temu, gdy nasza młodzieżówka gościła mistrzostwa Europy do lat 21, w kadrze Marcina Dorny podstawowym napastnikiem był Mariusz Stępiński. W powszechnej opinii jeden z najzdolniejszych snajperów w kraju, który rozpoczął w podstawowym składzie mecze ze Słowacją (1:2) i Szwecją (2:2). Krzysztof Piątek był jedynie jego zmiennikiem, a w zasadzie napastnikiem numer trzy – pierwszeństwo przed nim miał jeszcze Jarosław Niezgoda. W dwóch pierwszych meczach zagrał tylko około dziesięciu minut, dopiero ostatni z Anglią (0:3) zaczął od początku. Teraz obaj 23-latkowie są w zupełnie różnych miejscach.

Więcej TUTAJ

***

„Stomil otrzymał kolejne wsparcie. Negocjacje z miastem wciąż trwają”

W przerwie zimowej Stomil Olsztyn stanął nad finansową przepaścią. Na tydzień przed startem rundy wiosennej Fortuna 1 Ligi klub nie był pewny dalszej gry. Wtedy z ratunkiem przyszedł inwestor Michał Brański. Udzielił Dumie Warmii doraźne pożyczki w wysokości 200 tysięcy złotych na spłatę podstawowych zaległości i uregulowanie części pensji zawodnikom. Dzięki tej kwocie Stomil mógł przystąpić do konkursu do Urzędu Miasta, której nagrodą było otrzymanie dotacji na promocje Olsztyna poprzez sport w wysokości 400 tysięcy złotych.

Więcej TUTAJ

***

„Czołg z podniesioną lufą. Lukaku przetrwał trudny czas i znów jest zabójczo skuteczny”

– Nie byliśmy tylko biedni. Byliśmy spłukani. Mój ojciec grał w piłkę, ale gdy zakończył karierę, wszystkie pieniądze się rozeszły. Pierwszą rzeczą, którą nam odcięto, była telewizja. Wróciłem pewnego dnia do domu i panowała w nim ciemność. Bywało, że nie mieliśmy prądu dwa-trzy tygodnie. Chciałem wziąć prysznic, ale brakowało ciepłej wody, więc mama grzała ją w czajniku. Lałem ją sobie z kubka na głowę. Był też czas, kiedy mama „pożyczała” chleb ze sklepu. Brała go w poniedziałek, a pieniądze oddawała w piątek. Ale momentem, w którym najmocniej zdałem sobie sprawę z naszego położenia, był dzień, w którym wróciłem do domu na lunch i zobaczyłem mamę mieszającą mleko z wodą. „Mamo, to się kiedyś zmieni, obiecuję. Będę grał w piłkę i wtedy już nie będziesz musiała się o nic martwić”, powiedziałem, gdy zobaczyłem ją płaczącą – wspominał rok temu dla „The Players Tribune” Romelu Lukaku.

Więcej TUTAJ

***

„Podwójny napastnik. Keita-Ruel podbija 2. Bundesligę, choć wcześniej odsiadywał wyrok”

Atakujący Greuther Fürth strzelił w tym sezonie 2. Bundesligi 9 goli. Jego niezłe występy spowodowały, że zainteresowała się nim Fortuna Düsseldorf, gdzie muszą być przygotowani na wypadek niedogadania się z Dodim Lukebakio i Dawidem Kownackim, czyli dwoma najlepszymi napastnikami. Któregoś z nich mógłby zastąpić, gdyby F95 nie udało się zatrzymać młodzieżowych reprezentantów Belgii i Polski. Dla Keity-Ruela byłby to powrót do Düsseldorfu. W okolicach tego miasta Daniel spędził ponad trzy lata. Jednak próżno szukać klubu, w którym występował. W niektórych portalach piłkarskich kariera Keity-Ruela w latach 2011–2015 opisana jest jako „pauzował”, w innych jako „bez klubu”. Bez względu na to, jak nazwać ten okres, jedno nie ulega wątpliwości. Francuski napastnik nie mógł nigdzie grać, bo odsiadywał wyrok trzech i pół roku więzienia za udział w zorganizowanej grupie przestępczej napadającej na placówki pocztowe i sklepy.

Więcej TUTAJ

***

„Dollarumma” stał się Gigio. Nie byłoby dobrych wyników Milanu, gdyby nie postawa 20-latka”

Kiedy tuż przed rozpoczęciem drugiej połowy rywalizacji z Sassuolo (1:0) Gianluigi Donnarumma podbiegł do bramki przed trybuną północną San Siro, kibice AC Milan oszaleli. Z wielotysięcznego tłumu niosło się kilkunastokrotnie powtarzane: „Gigio!”. 20-latek podskoczył do poprzeczki, po czym pomachał widzom. Fani byli zachwyceni. Jakże zmienił się ich stosunek do wychowanka rossonerich choćby w porównaniu z majem 2018, gdy na stadionie Atalanty Bergamo (1:1) nie przyjęli koszulki z jego nazwiskiem. Lub grudniem 2017, gdy na sektorze ultrasów Curva Sud wywieszono wielki transparent: „Violenza morale 6 milioni all’anno e l’ingaggio di un fratello parassita? Ora vattene la pazienza e’ finita!”, który po polsku brzmiałby: „Moralna przemoc, sześć milionów rocznie i podpisanie brata-pasożyta? Teraz odejdź, cierpliwość się skończyła!”. Dziś Donnarumma jest symbolem ekipy, która po pięciu sezonach przerwy ma szansę zakwalifikować się do Ligi Mistrzów.

Więcej TUTAJ

***

„Bruno zrobił swoje, Bruno może odejść. Mimo walki o LM Labbadia miejsca w Wolfsburgu nie zagrzeje”

Nie zawsze, gdy klub zatrudnia nowego trenera, kibice są zachwyceni, ale bardzo rzadko od pierwszego dnia są aż tak wrogo nastawieni. Bruno Labbadia nie zdążył jeszcze w Wolfsburgu znaleźć mieszkania, a już fani VfL przywitali go przyśpiewką: „Spadniemy z ligi i już nie wrócimy. Bo mamy Bruno. Bruno Labbadię”. To było niemal równo rok temu. Labbadia nie tylko nie spadł z ligi, ale wręcz ma bardzo duże szanse, by awansować do europejskich pucharów. Jego zespół traci tylko cztery punkty do strefy premiowanej występami w Lidze Mistrzów. Mimo to, pobyt 53-latka w mieście Volkswagena dobiega końca.

Więcej TUTAJ

***

„Mecz RB Lipsk odwołany po proteście kibiców rywali, którzy nie akceptują klubu”

Erzgebirge poinformowało dziś o odwołaniu spotkania towarzyskiego z RB Lipsk. Mecz miał się odbyć w trakcie przerwy na mecze reprezentacyjne, 21 marca. Spotkanie miało zostać rozegrane bez udziału publiczności. Drugoligowy klub nie poinformował o przyczynach odwołania sparingu, a podał tylko, iż szuka teraz nowego rywala w tym terminie.

Więcej TUTAJ

***

„Stanowski: PSG idzie na skróty, dlatego gdy odpada, radość słychać w całej Europie”

Dwie upokarzające i sensacyjne porażki w Lidze Mistrzów – Real Madryt został rozniesiony przez Ajax, natomiast Paris Saint Germain tym razem z rozgrywek wyeliminował Manchester United. Różnica jest jednak znacząca: cykl Realu skończył się po trzech latach, a cykl PSG od lat nie może się nawet zacząć.

Więcej TUTAJ

***

„SPORT”

„Majlo” nie składa broni”

Możdżeń i Gressak to zimowe nabytki Zagłębia. Ten pierwszy skrócił swój kontrakt z Koroną Kielce, drugi przeniósł się do Sosnowca ze Spartaka Trnava, aktualnego mistrza Słowacji. Mieli stworzyć duet środkowych pomocników. Tak też się stało, ale już trzeci tegoroczny mecz pokazał, że niedyspozycja jednego z nich wcale nie musi się odbić na formie zespołu. Słowak Gressak w starciu z Górnikiem już w pierwszej połowie „podpadł” trenerowi sosnowiczan i udał się do szatni. Jego miejsce zajął Milewski i mimo że Zagłębie przegrało, po meczu zebrał pochlebne recenzje.

Więcej TUTAJ

***

„Fornalik: Nie było łatwo”

Waldemar FORNALIK: Bardzo cenne zwycięstwo, na trudnym terenie, z bardo dobrą drużyną. Nie było łatwo, mówiłem, że Górnik się wzmocnił zimą i jest lepszy niż jesienią. Początek meczu to pokazał. Mieliśmy szczęście w pierwszej sytuacji, a potem świetnie bronił Plach. Aż tak klarownych sytuacji jak Górnik nie mieliśmy, ale czasem liczy się wyrachowanie i mądrość.

Więcej TUTAJ

***

„Daniel Tanżyna: Król Bytomia jest tylko jeden!”

„Wygląda na to, że opinie mówiące, iż będzie zawodnikiem przerastającym swoimi umiejętnościami II ligę, wcale nie były na wyrost”. Wie pan, o kim napisano tak na stronie „Widzew To My” po wygranym meczu w Wejherowie?

Daniel TANŻYNA: (śmiech). Dochodzi to do mnie… Dużych portali o Widzewie nie brakuje, na większość wpada po kilka informacji dziennie, dlatego zawsze ktoś mi coś podrzuci. Co mogę powiedzieć? W głowie mam zakodowane tylko to, by w każdym treningu i meczu sumiennie wykonywać swoją pracę, udowadniając całemu widzewskiemu środowisku, że takie opinie nie są na wyrost.

Na Twittera wrzucił pan zdjęcie okładki „Wielkiego Widzewa” autorstwa Marka Wawrzynowskiego. Przeczytany?

Daniel TANŻYNA: Calutki! Bardzo fajna książka. Polecam tym, którzy lubią literaturę związaną z piłką i sportem – ale nie tylko. Lubię poczytać historie z dawnych lat. Jak Zbigniew Boniek nie strzelił w Bydgoszczy rzutu karnego, Zdzisław Krzyszkowiak posądził go o sprzedaż meczu, a w odpowiedzi został zrugany. 17-latek powiedział lekkoatletycznej legendzie Zawiszy, co o nim myśli! Lektura „Wielkiego Widzewa” tylko utwierdziła mnie w tym, że trafiłem do wielkiego klubu, który dzięki meczom z Liverpoolem czy Juventusem stał się drużyną całej Polski.

Więcej TUTAJ

***

„Wróbel: Wiosną możemy wykręcić fajny wynik”

Dlaczego w rundzie wiosennej nie chciał pan grać w Garbarni Kraków? Słyszałem, że jej trener Bogusław Pietrzak chciał pana zatrzymać.

Jakub WRÓBEL: – Bardzo szanuję i doceniam trenera Pietrzaka. Aspekt sportowy nie miał wpływu na moją decyzję o odejściu z Garbarni. Zadecydowało kilka innych czynników, o których nie chcę publicznie rozmawiać.

Miał pan oferty z innych klubów. Co zadecydowało o wyborze GKS-u Jastrzębie?

Jakub WRÓBEL: – Owszem, miałem do wyboru kilka opcji, ale zdecydowałem się na GKS Jastrzębie. Dlaczego? Ponieważ ta drużyna ciągle się rozwija, idzie do przodu. W zespole z Jastrzębia gra wielu młodych i ambitnych piłkarzy, ponadto odpowiada mi ten styl gry. Dla mnie to idealne miejsce do dalszego rozwoju, jestem ambitnym człowiekiem i widzę, że możemy tutaj „wykręcić” fajny wynik.

Więcej TUTAJ

***

„Przy reszcie kraju jesteśmy biedakami”

MACIEJ GRYGIERCZYK: Za co najbardziej lubi pan naszą grupę trzeciej ligi?

KRZYSZTOF GÓRECKO: Za to, że jest tak wyrównana. Ostatni zespół w tabeli może punktowo odbiega od czołówki, ale patrząc na poziom poczynań na boisku, różnica nie jest wcale tak duża.

O tym, że każdy z każdym może wygrać, mówi się w kontekście praktycznie każdej polskiej ligi.

– Ja akurat mogę o tym powiedzieć dość dużo. Spójrzmy na tabelę: w meczach z pięcioma ostatnimi zespołami straciliśmy 11 punktów! Gdyby ta ostatnia piątka była naprawdę megasłaba, to pewnie byśmy zwyciężali i Polkowice nie miałyby nad nami 13 punktów przewagi, a tylko dwa. One wygrały z ostatnią piątką wszystko.

Więcej TUTAJ

***

„Na rozmowy jeszcze przyjdzie czas”

– Fajnie będzie przyjechać, aczkolwiek często bywam w Krakowie. Odległości nie mam przecież do pokonania tak dużej jak wtedy, gdy grałem w Chojniczance – przyznaje Marcin Biernat, który jako junior spędził wiele sezonów w Cracovii. Nie będzie jednak to jego debiut na stadionie Wisły, gdzie honory gospodarza pełnią „Brązowi”. – Grałem tam z Wisłą w Młodej Ekstraklasie. Chyba padł remis – przypomina sobie 26-latek.

Więcej TUTAJ

***

„GAZETA WYBORCZA”

„Co czeka Wisłę Kraków? Znaki wskazują na grupę spadkową”

Problemy się piętrzą, a strata Wisły do górnej połowy tabeli rośnie. Zapytaliśmy ekspertów, czy krakowianie mogą jeszcze marzyć o grupie mistrzowskiej. I dlaczego nie mogą.

Do niedawna zmartwienia były poważniejsze. Przed startem rundy rewanżowej przy Reymonta nie mieli nawet pewności, czy drużyna będzie mogła przystąpić do rozgrywek. Ale kiedy tylko udało się odzyskać licencję, apetyty wzrosły. W klubie liczyli, że Wisła zachowa miejsce w górnej połowie tabeli. Dziś już wiadomo, że będzie o to bardzo trudno.

Więcej TUTAJ

***

„Lech Poznań ma pieniądze. Pytanie brzmi: co z nimi robi? Chce być polskim Ajaxem Amsterdam”

Audyt przedstawiony przez Lecha Poznań świadczy o jednym: Kolejorz ma pieniądze, nigdy w historii nie miał ich tak wiele. Nie chce jednak wydawać na pierwszą drużynę więcej niż do tej pory. A uzasadnia to jedno kluczowe zdanie, które padło podczas prezentacji audytu.

Audyt przedstawiał dziennikarzom dyrektor finansowy Lecha Poznań Tomasz Kacprzycki, który wyraźnie zaznaczył, że w zeszłym roku Kolejorz dokonał czegoś, co nazywa „skok na mistrzostwo”. Oznacza to, że poluzował limity oznaczające górne granice wynagrodzeń, wydał więcej na transfery i na utrzymanie zespołu. Wydatki na pierwszy zespół wzrosły z 40,6 proc. kosztów podstawowych w sezonie 2016/2017 do 42,11 proc. w sezonie kolejnym.

Więcej TUTAJ

***

„Arka zagra z Legią Warszawa przede wszystkim dla siebie. Ale i dla Lechii Gdańsk”

W sobotę piłkarze Arki będą chcieli przerwać fatalną passę dziewięciu meczów bez zwycięstwa i czterech porażek z rzędu. Zadanie nie będzie łatwe, gdyż do Gdyni przyjeżdża Legia Warszawa. Początek spotkania o godz. 20.30.

Jagiellonia Białystok 1:3, Jagiellonia 0:2 (Puchar Polski), Cracovia 0:3, Górnik Zabrze 1:1, Wisła Płock 3:3, Korona Kielce 1:2, Zagłębie Sosnowiec 2:3, Piast Gliwice 1:2, Lech Poznań 0:1 – to wyniki dziewięciu ostatnich meczów żółto-niebieskich. Co ciekawe, ta niekorzystna seria zaczęła się po najlepszym występie piłkarzy Arki w tym sezonie, wygranym 4:1 spotkaniu z Wisłą Kraków. I nie może się skończyć.

Więcej TUTAJ

***

„Warta Poznań ma problem. Pracownicy Jakuba Pyżalskiego zdemolowali stadion”

Warta Poznań miała rozpocząć tegoroczne rozgrywki niedzielne meczem z Podbeskidziem Bielsko-Biała. Mąż poprzedniej właścicielki Jakub Pyżalski postanowił do tego nie dopuścić. Wysłał ludzi, którzy zdemontowali część schodów.

To zupełnie kuriozalna sytuacja. Warta Poznań rozpoczęła tegoroczne rozgrywki meczem wyjazdowym z Bytovią Bytów. Zremisowała 0:0. Teraz ma rozpocząć walkę u siebie z Podbeskidziem Bielsko-Biała, ten mecz został zaplanowany na niedzielę godz. 15.

Więcej TUTAJ

***

„RZECZPOSPOLITA”

„Tomasz Łapiński: Do piłki wszyscy pasują”

Plus Minus: Pasował pan do piłki nożnej?

Do piłki wszyscy pasują. Czasami nie pasuje się do szatni, ale to da się rozdzielić. Wszystko zależy od poziomu, na którym się gra. Można przecież zagrać mecz z kolegami, iść do domu i nie mieć z nimi nic wspólnego.

To pasował pan do szatni?

Byłem w niej prawie 20 lat, ale to nie było ciągle to samo miejsce. Inaczej wyglądało, kiedy zaczynałem karierę, inaczej kiedy się rozwijałem i zupełnie inaczej, kiedy byłem już starszy. Każdą szatnię tworzą ludzie, jedni są dłużej, inni krócej – to jest twór, który cały czas się zmienia. Na początku trochę do towarzystwa aspirujesz, chcesz być zaakceptowany przez grupę, później tę grupę tworzysz, a na końcu dostajesz po plecach. Okres wstępny, to duży margines luzu – młody wchodzi, sporo pokazuje, może robić wszystko i wszystko jest wybaczane. Później zaczynają od ciebie wymagać więcej, także pod względem odpowiedzialności za innych. W końcówce, kiedy widać już horyzont i rzekę, którą trzeba będzie przekroczyć, całkowicie zmienia się spojrzenie na to, co się przez cały czas robiło. Bo ludzie i ich konfiguracje to jedno, ale wiek ma kolosalny wpływ na to, jak się szatnię postrzega i jak się w niej odnajduje.

Więcej TUTAJ

***

„SUPER EXPRESS”

„Bartosz Slisz z Zagłębia Lubin: Mówią, że jestem jak N'Golo Kante”

- Zawsze miałem dobrą wydolność, to mój atut – zaznacza Slisz. - Myślę, że koledzy cieszą się, że tak dużo biegam, bo pomagam drużynie. Wydaje mi się, że gdybym był „przyczepiony” tylko do swojej pozycji to, nie zrobiłbym tylu kilometrów. Już taki jestem, że lubię na boisku pomagać, asekurować i przewidywać. To mój styl, dzięki któremu mam wiele przechwytów. Właśnie w ten sposób z Lechią przejąłem piłkę i wywalczyłem rzut karny - przypomina.

Więcej TUTAJ

***

„Marko Vejinović z Arki przed meczem z Legią: Wierzę, że zła karta się odwróci”

„Super Express": - W Polsce jesteś od niedawna. Jakie pierwsze wrażenia?

Marko Vejinović: - Jeśli pytasz o ligę, to wydaje mi się, że się nie pomyliłem w jej ocenie. Zauważyłem, że większy nacisk kładzie się na walkę. Widzę, że kibice są zżyci z klubem i mocno przeżywają to co się z nim dzieje. Podoba mi się polska mentalność. Chyba jest podobna do serbskiej. Ludzie są przyjaźni i otwarci.

- Trener Arki Zbigniew Smółka po meczu z Lechem, który był twoim debiutem w Ekstraklasie, powiedział o tobie: „to piłkarz z innej bajki”. Jak to się stało, że w ogóle trafiłeś do Polski?

- Mam za sobą bardzo ciężki okres. Długo nie grałem przez kontuzję. Zerwałem więzadła krzyżowe. Przyszedłem do Polski z myślą, aby rozegrać jak najwięcej meczów. Tego potrzebuję najbardziej. Cel to odbudować się fizycznie i pomóc drużynie osiągnąć, jak najlepsze wyniki. Zamierzam pokazać, że mimo ostatnich problemów, Arka nie pomyliła się w ocenie mojej osoby. Muszę udowodnić, że rację miał trener.

Więcej TUTAJ

***


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się