var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";


Autor zdjęcia: tech2.org

Klopp prawdę ci powie – bawarskie nadzieje przed środowym bojem w Lidze Mistrzów

Autor: Maciej Zaremba
2019-03-13 13:03:06

To nie jest dobry sezon Bayernu Monachium. Rekordowy mistrz Niemiec gra zdecydowanie poniżej oczekiwań, a liczne wpadki w Bundeslidze mocno uwypukliły jego braki kadrowe. Nie możemy jednak zapominać, że ekipa Niko Kovaca nadal liczy się w grze na trzech frontach i może marzyć o zdobyciu potrójnej korony. Teraz po wielu miesiącach nierównej i słabej gry przyszedł wreszcie dobry okres dla FCB, który trwa już od kilku tygodni. Potwierdzeniem pozytywnego trendu w Monachium lub też jego zaprzeczeniem będzie środowe spotkanie w Lidze Mistrzów z Liverpoolem FC.

5:1 w Mönchengladbach i 6:0 na Allianz Arena z VfL Wolfsburgiem – tak efektownych zwycięstw w Bundeslidze Bayern Kovaca jeszcze w tym sezonie nie zanotował. Bawarczycy w meczach z silnymi drużynami niemieckiej ligi pokazali lekkość w ofensywie i pełną dominację, której tak bardzo brakowało jesienią. W międzyczasie FCB wrócił też na pozycję lidera Bundesligi, co jeszcze po porażce na początku lutego w Leverkusen było dla wielu nie do pomyślenia. Przewaga mistrza Niemiec nad BVB to tylko lepszy bilans bramkowy, ale biorąc pod uwagę dziewięciopunktową stratę, jaka dzieliła Bayern i Borussię na starcie rundy rewanżowej, to nikt w Monachium z tego powodu nie może narzekać. „Gwiazda Południa” znowu jest głównym faworytem do zdobycia mistrzostwa Niemiec.

 

 

 

W momencie, gdy wielu przypisywało już mistrzostwo Niemiec dla Borussii Dortmund, Bayern był też skazywany na pożarcie z rozgrywającym kapitalny sezon w Premier League Liverpoolem FC. Ekipa Jürgena Kloppa była znacznym faworytem w starciu z pogrążonymi w kryzysie piłkarzami Bayernu, a dwumecz miał być w dużej mierze rozstrzygnięty już po pierwszym meczu na Anfield, gdzie Salah i spółka rozbijają seryjnie swoich wszystkich przeciwników. Bayern zagrał jednak w Anglii nadspodziewanie dobrze w destrukcji i przy odrobinie szczęścia zachował czyste konto. Remis 0:0 to wynik bardzo niebezpieczny dla gospodarzy meczu rewanżowego, dlatego trudno mówić o świetnej pozycji FCB przed rewanżem, ale biorąc pod uwagę formę LFC, zapowiedzi przedmeczowe i siłę Liverpoolu FC w meczach na własnym stadionie to trzeba pisać o małym sukcesie Bayernu. Ekipa Kovaca jechała na Anfield z jasnym celem dania sobie szansy w meczu w Monachium i ten cel w pełni zrealizowała. Wszystko rozstrzygnie się na Allianz Arena, gdzie Bayern w Lidze Mistrzów przede wszystkim wygrywa.


Wykorzystać słabość Liverpoolu na wyjazdach

Liverpool FC to w Lidze Mistrzów przede wszystkim drużyna własnego boiska. Ekipa Kloppa przegrała wszystkie mecze na obcym terenie w fazie grupowej, a jeśli dodamy do tego zeszłoroczną porażkę w półfinale z AS Roma to wyjdzie nam seria czterech wyjazdowych porażek z rzędu w Lidze Mistrzów. Nie ma w tym przypadku, bo Liverpool na Anfield, a Liverpool na wyjazdach to dwie zupełnie różne drużyny. Bayern w pierwszym meczu na Anfield chciał przede wszystkim uniknąć porażki i zagrał bardzo asekuracyjnie. Bawarczycy zdawali sobie sprawę od początku rywalizacji, że przeniesienie kluczowych momentów dwumeczu na Allianz Arena będzie dla nich dużym atutem i to im się udało. Teraz trzeba dokończyć dzieła na przyjaznym terenie i potwierdzić, że mimo wielu dołków w tym sezonie piłkarze Bayernu to przecież nadal klasa światowa.

Allianz Arena nie jest z pewnością jednym z najgorętszych pod względem atmosfery terenów w Niemczech, ale wydaje się, że w tym dwumeczu może mieć szczególne znaczenie. Z jednej strony gospodarze, którzy od lat przyzwyczaili, że w Lidze Mistrzów pewnie czują się przede wszystkim na własnym stadionie, a z drugiej Liverpool FC, który w dwumeczach żyje przede wszystkim siłą Anfield. Atut stadionu pozostał już tylko w rękach Bayernu. Pytanie czy będzie on wystarczający, aby wyeliminować niezwykle groźnego rywala, któremu każdy bramkowy remis daje awans.


Cierpliwie i bezpiecznie

Jeśli ktokolwiek liczy, że Bayern porzuci defensywne nastawienie z pierwszego meczu na Anfield, to pewnie w środowy wieczór mocno się rozczaruje. Wynik 0:0 determinuje taktykę Kovaca, która będzie polegać przede wszystkim na zneutralizowaniu wielkiej siły ofensywnej Liverpoolu, który z racji bezbramkowego remisu może pozwolić sobie na odważniejszą grę i szukanie bramki, która postawi FCB w bardzo trudnej sytuacji.  Dodatkowo Bayern musi radzić sobie bez podstawowego obrońcy Joshuy Kimmicha (zawieszenie), w miejsce, którego najprawdopodobniej zagra kończący karierę w Bayernie Rafinha. Bawarczycy muszą zrobić wszystko, aby nie dopuszczać do sytuacji, w której Brazylijczyk będzie musiał osamotniony radzić sobie z Sadio Mane. To właśnie pozycja prawego obrońcy jest największą bolączką Kovaca, której słabość będzie trzeba umiejętnie zatuszować.

 

 

 

Bawarczycy mają ogromny respekt przed Liverpoolem i zdają sobie sprawę, że kontry ekipy Kloppa mogą okazać się na Allianz Arena zabójcze. Doskonale znanym faktem jest przecież słabość Bayernu, którą jest bardzo mała odporność na kontrataki. Z tego powodu spodziewamy się, że Bawarczycy ruszą odważnie do przodu dopiero w ostateczności i przy niekorzystnym wyniku. Od pierwszej minuty można oczekiwać raczej partii szachów i wyczekiwania na pierwszy błąd którejś ze stron. Jeśli ktoś może tu zagrać odważniej, to tylko Liverpool, którego wynik 0:0 w pierwszym meczu stawia w nieco lepszej sytuacji.


Własne podwórko czy Liga Mistrzów?

Bayern Monachium kontra Borussia Dortmund i Liverpool FC kontra Manchester City to jedyne pojedynki o mistrzostwo kraju w najsilniejszych ligach Europy, które powinny trzymać w napięciu fanów piłki do ostatnich kolejek sezonu. W innych krajach sytuacja jest już dawno przesądzona. Pytaniem pozostaje czy tak mocne zaangażowanie w rozgrywki ligowe nie odbije się na formie w Lidze Mistrzów. Z jednej strony Bayern, który od lat nie toczył tak wyrównanego wyścigu o paterę, zaś z drugiej Liverpool FC, który marzy o zdobyciu mistrzostwa po raz pierwszy od 29 lat.

Wydaje się, że jeśli ktoś w tej parze bardziej stawia na triumf w krajowych rozgrywkach to jest to na pewno Liverpool FC. Bayernowi od lat zarzucano, że nie potrafi znaleźć odpowiedniej formy w kluczowych meczach Ligi Mistrzów, ze względu na brak ciśnienia i rywalizacji w lidze. Dzisiaj Bayern po wielu miesiącach złej formy zaczął łapać wiatr w żagle i chce z tego słabego dotychczas sezonu ugrać jak najwięcej, a przed rozpoczęciem starcia z Liverpoolem FCB  jest przecież jeszcze w grze na wszystkich frontach. Jeśli uda się przejść Anglików, to w Monachium natychmiast wszyscy zaczną wierzyć w zdobycie potrójnej patery. Patrząc na atmosferę wokół całego bawarskiego klubu w tym sezonie - byłby to wręcz nieprawdopodobny obrót sprawy. Nadzieje przed bojem z Kloppem są ogromne.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się