var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";


Autor zdjęcia: własne

O wyższości umiejętności gry w piłkę nad kształtem sylwetki

Autor: Bartosz Adamski
2019-03-13 19:38:46

Petteriego Forsella kojarzy pewnie każdy kibic, który chociaż mniej więcej śledzi Ekstraklasę. To postać na tyle charakterystyczna, że nie sposób go zgubić w tłumie ligowców. Pierwsze skojarzenie? "Grubasek". Ale co ważne, ten "grubasek" potrafi także grać w piłkę.

W niedzielę przed meczem Miedzi Legnica z Lechem Poznań do sieci wypłynęło zdjęcie aktualnej sylwetki Petteriego Forsella. To znaczy, wypuścił je klub, całkiem nierozważnie moim zdaniem. Ktoś powiększył tę fotkę, przybliżył i rozpętała się nagonka na Fina.

Celowo nie komentowałem tych wyraźnych boczków u Forsella, byłem po prostu ciekaw jak on na to zareaguje wieczorem podczas spotkania. Ostatnio grał słabo, może nawet bardzo słabo, dlatego teraz mobilizację miał sporą, żeby wreszcie się przełamać i zagrać dobry mecz.

I tak się stało.

To zarazem rodzi pole do dyskusji o zdrowym odżywianiu. Suplementy, odżywki, BCAA, kreatyna i różne takie - to wszystko jest ważne, ale czy najważniejsze?

Zadajmy sobie dwa proste pytania:
1.  Czy piłkarz musi umieć grać w piłkę? Tak.
2.  Czy piłkarz musi mieć sylwetkę atlety? Jeśli spełnia punkt 1, to niekoniecznie.

W dobie zdrowego odżywiania, diet bezglutenowych, zapominamy trochę o tym, że aby być dobrym piłkarzem, trzeba przede wszystkim umieć grać w piłkę. To raczej nie jest wielka tajemnica, że większą karierę zrobisz, jeśli umiesz kopać piłkę i odżywiasz się niezdrowo, niż jeśli nie umiesz grać i stosujesz się do każdego punktu diety.

Nie zrozumcie mnie źle - nie postradałem zmysłów, nie twierdzę, że piłkarze powinni stołować się w McDonaldsach czy KFC, ale po prostu uważam, że nie ma to tak wielkiego wpływu na ich karierę jak myślimy. Talent się obroni, nawet jeśli ktoś ma kilka kilogramów za dużo. Z pewnością przy odpowiednim odżywianiu brazylijski Ronaldo mógłby zrobić jeszcze większą karierę, a Gonzalo Higuain strzelać jeszcze więcej goli, ale problemy z tuszą nie przeszkodziły w dostaniu się do najlepszych klubów na świecie.

Tak samo, wracając na nasze krajowe podwórko, Petteri Forsell może błyszczeć w Ekstraklasie. Robił to już w wielu spotkaniach tego sezonu. I wcale nie sądzę, że to przez problemy z nadmiernym tłuszczem ostatnio grał słabo, bo mając podobną sylwetkę, jesienią prezentował się dużo lepiej.

Problem był z pewnością głębszy. Pewne jest natomiast, że ten chłopak nie ma charakteru do uprawiania futbolu na wysokim poziomie, o czym pisał zresztą na Twitterze Mariusz Mowlik, który kiedyś sprowadzał go do Miedzi. To, że Forsell umiejętnościami przewyższa naszą ligę, widać od razu. Ale czy błyszczałby w lepszych ligach, gdyby był chudy? Wątpię, bo wraz z kilogramami mógłby stracić także swój potężny strzał z dystansu. Taka jest po prostu jego fizyczność.

O fakcie, że sylwetka nie jest największym problemem Fina, niech świadczy choćby liczba sprintów podczas meczu Miedzi z Lechem. Forsell wykonał ich sześć, podczas gdy Maciej Gajos - również grający w środkowej strefie, cechujący się nienaganną budową ciała - zero. Wystarczy mobilizacja. Najwidoczniej Fin potrzebuje krytyki, żeby wrócić na wysoki poziom. Chyba po prostu musi czuć, że powinien coś komuś udowodnić.

Tak jak kiedyś została rozdmuchana do sporych rozmiarów "afera" z Nutellą w szatni Korony, tak teraz zwraca się usilnie uwagę na słodycze zjadane przez fińskiego zawodnika. Z pewnością nie jest to wzór dla młodych zawodników, nie wpisuje się w obecne trendy zdrowego odżywiania, ale nie dajmy się zwariować. Jak chce, niech je.

Dopóki będzie się bronił na boisku, tak jak to zrobił podczas spotkania z Lechem, dopóty nie powinno to mieć większego znaczenia czy zje kebaba, czy kinder czekoladki, czy może krem z bobu z wędzonym łososiem. Jeśli wcześniej udowadniał, że mimo widocznego brzuszka potrafi grać w piłkę, to szukajmy przyczyn jego słabszej dyspozycji gdzie indziej. Gdyby od początku sezonu zawodził, do tego był gruby, wtedy moglibyśmy mieć zastrzeżenia do jego żywienia. A przy obecnym stanie rzeczy - nie tędy droga.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się