var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";


Autor zdjęcia: Mateusz Czarnecki

PP: Raków bije mistrza Polski i obrońcę trofeum! Znakomita seria częstochowian trwa. Raków - Legia 2:1 pd.

Autor: Marcin Łopienski
2019-03-13 21:00:02

Odkąd Legia Warszawa w ćwierćfinale Pucharu Polski wylosowała Raków Częstochowa, głośno mówiło się nie tylko o meczu sezonu, ale również o możliwej sensacji. Wszak lider I ligi pewnym krokiem zmierza ku Ekstraklasie, a w krajowym pucharze nie stracił nawet bramki. A grał przeciwko Lechowi Poznań. Zawodnicy Marka Papszuna po ambitnej grze w dogrywce pokonali kolejnego faworyta i teraz jeszcze bardziej pewni siebie czekają na przeciwnika w półfinale.

W pierwszej połowie nie moglibyśmy za wiele powiedzieć o grze Legii, gdyby nie indywidualny błąd Kasperkiewicza, który bezlitośnie wykończył Michał Kucharczyk. Mistrzowie Polski przed przerwą zostali całkowicie zdominowani przez pierwszoligowca, który za sprawą wysokie pressingu wyeliminował nieliczne atuty warszawian i sam kreował sytuacje pod bramką Radosława Majeckiego. Gospodarze szczególnie groźni byli na skrzydłach, gdzie zarówno Malinowski jak i Kun radzili sobie w bocznych sektorach Legii. 

Właśnie w ten sposób już w 5. minucie warszawianie wyszli na prowadzenie. Schwarz przerzucił piłkę na prawe skrzydło do Malinowskiego, ten wykorzystał pasywne krycie Hlouska i sprytnym uderzeniem zaskoczył bramkarza Legii. Raków przytomnie utrzymywał się przy piłce i starał się grać skrzydłami – głównie prawą stroną, gdzie współpraca w obronie Czecha i Nagy’a nie układała się najlepiej. Piłkarze Marka Papszuna groźni byli również po stałych fragmentach gry, ale Majecki zawsze był górą. 

Po zmianie stron oglądaliśmy zdecydowanie bardzie wyrównane widowisko. Mistrzowie Polski wyciągnęli wnioski z pierwszej połowy i zamknęli swoje skrzydła, a Ricardo Sa Pinto wprowadził na plac Carlitosa. Była to kluczowa decyzja, bo blok obronny Rakowa początkowo nie radził sobie z napastnikiem Legii. W 57. minucie były snajper Wisły Kraków uderzył mocno nad bramką Jakuba Szumskiego, a chwilę wcześniej dwie dobre okazje warszawian również nie znalazły miejsca w siatce Rakowa. Lider I ligi fizycznie odżył dopiero pod koniec drugiej połowy, ale pozwoliło to jedynie na dotrwanie do dogrywki. 

Ta okazała się kluczowa dla gospodarzy. Najpierw zatrzymali jedyny groźny atak Legii z początku dodatkowej części gry, a później boisko należało do nich. Podopieczni trenera Papszuna lepiej wykorzystali przerwę, podczas której intensywnie pracowali fizjoterapeuci częstochowian i lider I ligi wyglądał lepiej w każdym elemencie gry. Mistrzowie Polski właściwie ograniczali się do przeszkadzania przeciwnikowi, a w końcowych minutach meczu do ostrej gry faul. To właśnie po złej interwencji za drugą żółtą kartkę wyleciał Cafu. 

Strata jednego zawodnika pomogła Rakowowi dowieść jednobramkowe prowadzenie, które uzyskali po dośrodkowaniu Bartla w pole karne i ładnym wykończeniu Niewulisa. Stałe fragmenty gry ponownie okazały się tajną bronią pierwszoligowca, a Legia nie zdołała upilnować wszystkich zawodników przeciwnika. Jeżeli weźmiemy pod uwagę pierwszą połowę, skuteczne bronienie się w drugiej części i lepszą postawę w kluczowej dogrywce, Raków zasłużenie pokonał mistrza Polski i zagra w półfinale Pucharu Polski. 

Trener Sa Pinto natomiast musi w końcu na spokojnie usiąść i przeanalizować grę swojej drużyny oraz błędy, które sam popełnił. Nie można przecież oczekiwać zwycięstwa od takich ludzi jak Hlousek czy Agra, którzy jedynie pozorują grę w piłkę. Z Częstochowy do Warszawy w linii prostej jest zaledwie 218 km. Spora część piłkarzy Legii powinna ten odcinek przebyć pieszo. 

Raków Częstochowa – Legia Warszawa 2:1 pd. (1:1, 1:1)
1:0 – Malinowski 4’ asysta Schwarz
1:1 – Kucharczyk 30’ asysta Hamalainen
2:1 – Niewulis 112’ asysta Bartl

Jak padły bramki:
1:0 – Przerzut z środka boiska od Schwarza do przodu na prawą stronę, niekryty Malinowski przekłada piłkę na lewą nogę, uderza na bramkę Majeckiego i pokonuje bramkarza Legii.
1:1 – Kasperkiewicz stracił piłkę, Hamalainen zagrał piłkę do Kucharczyka, który pewnie pokonał Szumskiego.
2:1 – Bartl dośrodkował w pole karne wprost na głowę niepilnowanego Niewulisa, który strzałem głową pokonał Majeckiego.

Raków: Szumski – Petrasek, Niewulis, Kasperkiewicz –  Malinowski (116’ Góra), Schwarz, Listkowski (85’ Bartl), Kun – Zachara (58’ Szczepański), Musiolik (94’ Friday), Sapała.

Legia: Majecki – Stolarski, Jędrzejczyk, Remy, Hlousek – Cafu, Antolić – Kucharczyk, Medeiros (74’ Agra), Nagy (46’ Carlitos) – Hamalainen (82’ Kulenović).

Sędzia: Jarosław Przybył.
Żółte kartki: Schwarz, Kun – Cafu, Jędrzejczyk, Carlitos.
Czerwona kartka: Cafu (115’ za drugą żółtą).
Widzów: 3990.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się