var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";


Autor zdjęcia: Własne

Haraslin: Lubię sobie ponarzekać. Stolarczyk obawia się kibiców Cracovii. Ricken: Piszczek jest legendą BVB

Autor: zebrał Marcin Łopienski
2019-03-15 11:30:34

Wraca ligowy weekend, więc w piątkowej prasie jest sporo ciekawych tekstów do przeczytania. Zachęcamy do lektury wywiadów z Lukasem Haraslinem, Marko Kolarem i Larsem Rickenem. Wybraliśmy 27 materiałów z czterech źródeł.

„PREGLĄD SPORTOWY”

„Haraslin: Lubię sobie ponarzekać”

„IZA KOPROWIAK: Wtorkowy mecz Ligi Mistrzów oglądał pan głównie dla Cristiano Ronaldo?

LUKAŠ HARASLIN: Zdecydowanie. Uwielbiam jego styl, pracowitość. Już przed meczem mówiłem, że jeśli Juventus awansuje, będzie to oznaczało, że Ronaldo zdobył co najmniej dwie bramki. W ogóle mnie więc nie dziwi, gdy czytam, że on sam zapewniał ludzi, że zdobędzie hat tricka. 

Złożył pan kiedyś równie odważną deklarację przed meczem?

Może we Włoszech, gdy jako zawodnik Parmy grałem w Primaverze. Bywało, że mówiłem: „Panowie, spokojnie. Dziś strzelę, wygramy”. I tak było. Pamiętam mecz z Juventusem, który miał jedną z najlepszych drużyn w naszej lidze. W ich zespole grali Słowacy. Podeszli do mnie przed meczem i zapytali, czy jestem przygotowany na porażkę. „Spokojnie, zobaczycie na boisku, kto wygra” – odparłem. Pokonaliśmy ich 2:1. Miałem asystę, za faul na mnie rywal dostał czerwoną kartkę”.

Więcej TUTAJ

***

„Kolar: W Polsce napastnik musi być wysoki”

„MICHAŁ TRELA: Tak się w ostatnich latach przyjęło, że wysunięty środkowy napastnik musi mieć 190 centymetrów wzrostu, osiemdziesiąt kilogramów wagi i świetnie przepychać się z obrońcami. Czy to znaczy, że Wisła Kraków nie ma napastnika?

MARKO KOLAR: Szczególnie w Polsce tak się przyjęło. Jak wiadomo, w ekstraklasie wszystko jest mocno nastawione na aspekt fizyczny. Liczy się siła. Wszyscy oczekują, że napastnik będzie brał dwóch obrońców na plecy, jak robił Zdenek Ondrašek. W innych krajach również jest wielu tego typu atakujących, ale są też tacy, którzy, jak ja, nie są za wysocy i strzelają gole. Nie od wzrostu zależy, czy nadajesz się do ataku, a od tego, co umiesz zrobić z piłką. A ja wierzę w siebie i w to, co potrafię. Kiedy wszyscy gramy dobrze, wtedy i ja mogę odpowiednio się zaprezentować. Jeśli nie stwarzamy wielu sytuacji, jak w pierwszych czterech meczach wiosny, ja też wyglądam kiepsko.

Po meczu w Kielcach potrafi pan odczuwać stuprocentową radość? Z jednej strony drużyna efektownie wygrała, z drugiej pan nie strzelił gola, a przesunięty na środek ataku Krzysztof Drzazga zaliczył hat tricka.

Potrzebuję przełamania, ale to był taki mecz, w którym najważniejsze było, by to drużyna się przełamała. Grałem trochę cofnięty, miałem inne zadania niż wcześniej. Oczywiście chcę strzelać gole, ale jestem spokojny. W każdym z poprzednich meczów było widać, że niewiele nam brakuje, by zacząć lepiej grać. W Kielcach wszystko nam się już układało. Przede wszystkim jestem szczęśliwy, że mogę regularnie grać. Tego mi brakowało. Mówi się, że gole są jak keczup, dlatego wiem, że przyjdzie taki moment, w którym wystrzelę i zacznę trafiać do siatki”.

Więcej TUTAJ

***

„Ricken: Piszczek jest legendą BVB”

„DARIUSZ FARON: Spodziewał się pan, że zespół Luciena Favre’a powalczy o tytuł?

LARS RICKEN (BYŁY PIŁKARZ BORUSSII DORTMUND): Nie. Członkowie sztabu szkoleniowego i dyrektor sportowy Michael Zorc mówili przed sezonem, że jesteśmy w okresie przebudowy zespołu i że ten proces może potrwać nawet dwa lata. To, co się obecnie dzieje, znacznie przewyższa nasze oczekiwania. Nikt nie sądził, że sytuacja w tabeli będzie tak dobra. Przed sezonem bralibyśmy drugie bądź trzecie miejsce w ciemno, ale kiedy po 25. kolejce masz tyle samo punktów co lider, musisz myśleć o mistrzostwie. Mamy zarówno doświadczonych graczy, jak i młodych zawodników, którzy są świetnie wyszkoleni technicznie i mogą decydować o losach meczów. Chyba tylko najwięksi optymiści sądzili, że drużyna odpali tak szybko. Ciągle zdajemy sobie jednak sprawę, że Bayern Monachium to bardzo silny rywal, zresztą jak co roku. 

Doświadczenie jest po stronie Bawarczyków.

To może być czynnik, który zdecyduje o losach tytułu. Z drugiej strony my mamy młodzieńczy entuzjazm, nie można nas skreślać w walce o mistrzostwo. Postaramy się sprawić niespodziankę”.

Więcej TUTAJ

***

„Wisła i Cracovia walczą o te same cele”

„Gdyby sportowe poczynania Wisły i Cracovii w XXI wieku miało określić tylko jedno słowo, najlepiej pasowałaby „dysproporcja“. Od momentu powrotu Cracovii do ekstraklasy w 2004 roku po 20 latach przerwy, zwykle jedyny czas w roku, gdy oba zespoły były na podobnym poziomie, stanowiły mecze derbowe. W nich bilans z ostatnich kilkunastu lat jest względnie wyrównany. Bardzo rzadko się zdarzało, by w skali sezonu Wisła i Cracovia walczyły o podobne cele. W erze Bogusława Cupiała praktycznie nie było mowy o nawiązaniu równorzędnej rywalizacji przez Pasy. W schyłkowej fazie byłego właściciela Wisły oraz za czasów kolejnych prezesów sytuacja też jednak wielce się nie zmieniła. Pasy i Biała Gwiazda zwykle grają w różnych rejonach tabeli. Dość powiedzieć, że od czasu wprowadzenia systemu z podziałem na grupy w ekstraklasie, w fazie finałowej ani razu nie znalazły się w tej samej połówce tabeli”. 

Więcej TUTAJ

***

„We Wrocławiu dawno nie było takiego piłkarza jak Mączyński”

„Dla Legii i dużej części jej kibiców banita, który publicznie pierze brudy, dla Śląska po prostu piłkarz, jakiego brakowało w szatni i w drugiej linii być może nawet od lat – żaden zawodnik nie będzie w tej kolejce grał meczu pod takim „napięciem” jak Krzysztof Mączyński. Dla wrocławian stał się piłkarzem fundamentalnym, wokół którego przy Oporowskiej chcą budować zespół zdolny do wyrwania się w następnym sezonem z ligowej miernoty. Zdjęciami środkowych pomocników, których Śląskowi mniej lub bardziej poważnie podsuwano pod nos zimą, można wytapetować cały gabinet dyrektora sportowego Dariusza Sztylki. Był tam i kolejny piłkarz spoza Unii (po zakontraktowaniu Zambijczyka Lubambo Musondy i z uwagi na posiadanie Irańczyka Farshada Ahmazdadeha byłby problem) w osobie niejakiego Tornike Okriaszwiliego, Gruzina z FK Krasnodar”.

Więcej TUTAJ

***

„Wszystkie wojenki Sa Pinto”

„Najsłynniejsza sytuacja, w której Portugalczyka poniosły nerwy, miała miejsce, jeszcze gdy był piłkarzem. W 1997 r. po tym jak nie został powołany na mecz kadry, udał się na zgrupowanie i uderzył selekcjonera Artura Jorge’a. Za to zachowanie zawieszono go na rok. Jako zawodnik nieraz dawał ponosić się złym emocjom. Pięć lat później na treningu Sportingu pobił się z kolegą z drużyny Ruim Jorgem. A przygodę ze Sportingiem zakończył dwoma czerwonymi kartkami w dwóch ostatnich spotkaniach”.

Więcej TUTAJ

***

„Sezon życia Hernandeza”

„Porażka w Płocku (2:3) przed dwoma tygodniami przerwała zwycięską serię Cracovii, ale dobra passa Javiego Hernandeza trwa nieprzerwanie od grudnia zeszłego roku. Osiem ostatnich meczów, w których Hiszpan mógł wziąć udział, kończyło się zwycięstwami Pasów. Starcie z Wisłą Płock było jedynym, w którym z powodu kontuzji nie mógł wziąć udziału. To, że zespół akurat wtedy przegrał, zdaniem 29-latka jest przypadkiem. – Aż tak wiele od jednego zawodnika nie zależy. Gdybym był na boisku, może przegralibyśmy 0:4? - mówi skromnie”. 

Więcej TUTAJ

***

„Nawałka zmierzy się z własnym klubem”

„– Z Górnikiem się nie żegnam. Mówię tylko do widzenia i życzę kolejnych sukcesów – ogłaszał Adam Nawałka na początku listopada 2013 roku, gdy rozpoczynał pracę z reprezentacją Polski. Dotrzymał słowa, po ponad pięciu latach znowu się spotyka z Górnikiem. Tyle że jako trener Lecha, rywala w ligowym meczu.

Starcie ma mocny podtekst. Jeśli Lech nadal zamierza się liczyć w walce o europejskie puchary, powinien wygrać. Jeżeli piłkarze z Zabrza nie chcą się jeszcze bardziej zaplątać w walkę o utrzymanie, też muszą wyszarpać punkty. W piątek przy Bułgarskiej Adam Nawałka zaszkodzi Górnikowi, albo ten Nawałce”. 

Więcej TUTAJ

***

„Lalunia rządzi w szatni Piasta”

„Ślązacy wiosną spisują się rewelacyjnie, wygrali cztery z pięciu spotkań i strzelili najwięcej goli ze wszystkich drużyn ligowych. Kontynuują to, co zaczęli w pierwszej rundzie. Ich siłą jest zgranie, solidne przygotowanie fizyczne oraz odpowiednio dopasowana taktyka. Nie byłoby jednak dobrych rezultatów, gdyby nie małe kawałki puzzli, dzięki którym obraz gliwiczan jest dopełniony. Bez tych elementów Piast nie tworzyłby całości”. 

Więcej TUTAJ

***

„Korona na przełamanie Jagiellonii”

„Cztery lata wstecz, zajmując po raz pierwszy w historii miejsce na podium, brązowi medaliści z Jagiellonii przed kolejnym sezonem wymieniani byli jako ci, którzy ponownie mogą namieszać w ekstraklasowej czołówce. Jednak jesień sezonu 2015/2016 w brutalny sposób obeszła się z takim scenariuszem. Jaga zbierała łomot za łomotem. Trener Michał Probierz próbował wyciągać zespół z głębokiej depresji metodami podpadającymi pod okultyzm. Piłkarze musieli przesiadać się w autokarze, jagiellońska ekipa zmieniała hotel, w którym zazwyczaj nocowała przed spotkaniem i tak dalej... Tylko wyniki pozostawały takie same. Właściwie każdy rywal bez większego wysiłku rabował Jagę z punktów. W którymś momencie zrobiło się na tyle gorąco, że piłkarze pofatygowali się do prezesa z prośbą, by ten odgonił myśli o zwolnieniu szkoleniowca, bo krążyła wieść, iż ma taki zamiar. A słowo „przełamanie” było najczęściej wymienianym na trybunach”.

Więcej TUTAJ

***

„Arka w końcu może liczyć na Kolewa”

„Gdyby 28 lutego 2018 roku Sandecja przystała na ofertę Zagłębia, które oferowało 250 tys. euro, Aleksandar Kolew w niedzielę nie byłby w Lubinie gościem, a gospodarzem. Walczący o utrzymanie zespół nie chciał jednak sprzedawać najlepszego strzelca. – Wtedy sporo o tym myślałem, wiedziałem, że byłby to dla mnie krok do przodu – wspomina. Wiosną i klub z Nowego Sącza, i on mogli żałować tamtej decyzji, bo do końca sezonu zdobył tylko jedną bramkę. I w maju musiał sobie wpisać w CV spadek z ligi. – Nie wyobrażam sobie, by to mogło się powtórzyć, nie ma takiej opcji – deklaruje przed spotkaniem z Zagłębiem”. 

Więcej TUTAJ

***

„Stokowiec ma problem z lewą obroną”

„W sześciu ostatnich meczach ekstraklasy Mladenović strzelił trzy gole i miał asystę. Zdaniem większości ekspertów Serb jest najlepszym lewym obrońcą w naszej lidze. Jednak zabraknie go w sobotnim meczu w Sosnowcu z Zagłębiem, bo w poniedziałek przeciwko Wiśle Płock (1:1) dostał ósmą żółtą kartkę.

– Filip jest jednym z kilku kluczowych zawodników Lechii i trudno będzie go godnie zastąpić – mówi Jerzy Jastrzębowski, były szkoleniowiec Lechii. Ma rację: w drużynie lidera ekstraklasy brakuje zawodnika odpowiedniej klasy, specjalizującego się w grze na lewej obronie”.

Więcej TUTAJ

***

„Bartek twardy jak dąb”

„Jakub był „Bartkiem” odkąd pamięta, zresztą podobnie jak dziadek, tata czy brat. Oczywiście pseudonim nawiązuje do nazwiska, ale akurat w przypadku obrońcy można znaleźć podobieństwa do najstarszego dębu w Polsce, od setek lat opierającego się czasowi. Trudno w defensorze złamać ducha, nawet jeśli kości już nieco łatwiej.

Śródstopie nie wytrzymało w grudniu 2013 roku. Bartkowski z kontuzją grał mniej więcej godzinę, później z jej powodu nie przedłużył kontraktu z Widzewem i wylądował w I lidze”.

Więcej TUTAJ

***

„Bugajski: Myciowi zrobiono krzywdę”

„W meczach siatkówki często stosowana jest metoda "na przełamanie". Zatrzymanemu w ataku na siatce czołowemu zawodnikowi koledzy w następnej akcji ponownie wystawiają piłkę, żeby się przebił przez blok i zdobył punkt. To dla niego ważny moment psychologiczny. Może się zablokować na dłużej, ze szkodą dla siebie i drużyny. Warto więc zaryzykować, jeszcze jedna wystawka jest jak inwestycja.

Metoda "na przełamanie" ma swoją zaskakującą odmianę. Nie chodzi o siatkówkę, tylko o piłkę nożną, nie o zawodnika, a o sędziego. I nie czołowego, ale póki co zupełnie przeciętnego”.

Więcej TUTAJ

***

„Pol: Samotność Lewandowskiego”

„Ze smutkiem patrzyłem na Roberta Lewandowskiego po ostatnim gwizdku spotkania z Liverpoolem. Znów to samo. Kapitan reprezentacji Polski kończy występy w Lidze Mistrzów przedwcześnie. Tym razem duuużo przedwcześnie. Znów bez gola w fazie pucharowej. Znów kończy w samotności. Opuszczony przez kolegów, bez podań, bezradny”.

Więcej TUTAJ

***

„Radomski: Dekalog wcielany w życie przy Traugutta”

W ośrodku treningowym Lechii Gdańsk przy ulicy Traugutta na ścianie wisi kartka z dziesięcioma przykazaniami, które mają przyświecać drużynie lidera ekstraklasy. Szczególnie intrygują dwa z nich. Przykazanie trzecie głosi: „Trener ma zawsze rację” i zostało rozwinięte następująco: „Kto myśli, że wie coś lepiej, ten prosi się o rozmowę w cztery oczy”. Bardzo konkretne jest przykazanie numer osiem: „Z tyłu musi być zero”. Mam wrażenie, że te dwa hasła szczególnie pasują do Lechii z tego sezonu. Trener Piotr Stokowiec stworzył swoją autorską drużynę i eliminuje z niej zawodników, którzy mu nie pasują. Często powtarza piłkarzom, by grali agresywnie, ostro, na granicy przepisów”.

Więcej TUTAJ

***

„Imperium kontra Ronaldo. Dziś losowanie ćwierćfinału LM”

„Dekadę temu angielska klubowa piłka też dominowała w Europie. W sezonach 2007/08 i 2008/09 Premier League również miała w ćwierćfinałach po czterech przedstawicieli. Wtedy były to Arsenal, Chelsea, Liverpool i Manchester United. Tylko w pierwszym z przypadków skończyło się angielskim triumfem. Puchar Europy wzniosły wówczas Czerwone Diabły. Tamte dwa sezony to jedyne przypadki, kiedy połowa uczestników ćwierćfinałów wywodziła się z jednej ligi. Dominacja Anglików skończyła się w 2011 roku, kiedy mieli trzech przedstawicieli. Od tamtej pory zawsze na tym etapie najwięcej jest drużyn z Hiszpanii – po trzy. I potrafiły wykorzystać przewagę liczebną”.

Więcej TUTAJ

***

„Kłopoty finansowe Pogoni Siedlce”

„Po spadku do II ligi trudne chwile przeżywają piłkarze Pogoni Siedlce. Klub ma problemy z płynnością finansową. – Po przegranym barażu o pozostanie w I lidze straciliśmy przynajmniej milion złotych, to dla nas bardzo dużo – mówi prezes Pogoni Andrzej Materski. W 2019 roku piłkarze nie dostali z klubu żadnej pensji i utrzymują się ze stypendiów fundowanych przez miasto. Jeden z nich złożył wezwanie do zapłaty. Podobnie jak w wielu innych polskich miastach, władze Siedlec ograniczyły wydatki na sport. Receptą na problemy Pogoni ma być utworzenie spółki akcyjnej”.

Więcej TUTAJ

***

„Słonie ryczą coraz głośniej”

„Trener odmienił grę Słoni i teraz mają za sobą serię siedmiu meczów bez porażki. O sile drużyny z Niecieczy wiosną przekonali się już piłkarze Sandecji i Wigier. Kaczmarek nie przeprowadził zimą rewolucji kadrowej i bazuje na piłkarzach, którzy w większości grali w zespole w ekstraklasie. – Chcieliśmy dać tym ludziom szansę na rehabilitację i udowodnienie wartości. Na to, by swoją postawą zapracowali na dalszy pobyt w tym klubie. Nie jest tajemnicą, że właściciele mają określone ambicje i chcą, by docelowo Termalica grała w ekstraklasie – mówi Kaczmarek”.

Więcej TUTAJ

***

„Tyszanie zmierzą się ze Stalą”

„Na tyskiej arenie problemy z murawą istnieją od chwili otwarcia stadionu w 2015 roku. Nawierzchnia była już wymieniona, ale ze względu na to, że płyta jest słabo nasłoneczniona, trudno utrzymać trawę w odpowiednim stanie. Dlatego w styczniu zainstalowano na płycie boiska specjalistyczne lampy, które do środy ją oświetlały”.

Więcej TUTAJ

 

„SPORT”

„Stolarczyk: Obawiam się kibiców gości”

„Trener Białej Gwiazdy ma do dyspozycji niemal wszystkich zawodników, oprócz kontuzjowanych od dłuższego czasu Jakuba Bartosza i Rafała Boguskiego. Paweł Brożek wrócił już do treningów z zespołem, ale w niedzielę jeszcze nie zagra. Z tymi brakami Stolarczyk był pogodzony już dawno. – Do derbów jesteśmy dobrze przygotowani i czekamy już na niedzielę. Bardzo się cieszę, że chęć obejrzenia tego spotkania wyraziło tak wiele kibiców. Mam nadzieję, że zobaczą dobry spektakl. Jedyne czego się obawiam to kwestia związana z gośćmi. Chciałbym, aby to święto nie zostało zepsute przez wybryki chuligańskie. Mam nadzieję, że ochrona i policja staną na wysokości zadania – mówi”.

Więcej TUTAJ

***

„Motyka: Rachunki do wyrównania”

„Kto jest w pańskiej opinii faworytem niedzielnego meczu Cracovii z Wisłą?

Marek MOTYKA: – Przed meczem Wisły w Kielcach powiedziałbym, że Cracovia. Zimą Wisła straciła przecież siedmiu piłkarzy z podstawowego składu, a to nie są przelewki. Po wygranej 6:2 w Kielcach twierdzę, że szanse są wyrównane, choć teoretycznie Cracovia ma solidniejszy skład. Wisła przechodziła ostatnio przez bardzo duże perturbacje i wszyscy cieszymy się, że przystąpiła do rundy wiosennej, ale teraz jednak apetyt rośnie w miarę jedzenia. Gramy u siebie, nie jesteśmy więc bez szans, wierzę, że Wisła może sprawić psikusa. W derbach liczy się nie tylko siła kadry, ale równie ważne są psychika i szczęście. Wisła z pewnością jest podbudowana niesamowitym zwycięstwem w Kielcach, świetnie zagrał Jakub Błaszczykowski, a Krzysztof Drzazga ustrzelił pięknego hattricka. Wlali w nasze serca dużo nadziei.

Pan grał w przeszłości i w Wiśle i w Cracovii, ale jednak sercem jest za Wisłą?

Marek MOTYKA: – W Wiśle spędziłem 12 lat, a w Cracovii byłem tylko 1,5 roku. To było tak, że wróciłem właśnie z Norwegii, a w Wiśle mnie nie chcieli, bo uznali, że jestem już za stary. Żałowałem, bo wciąż miałem świetną sylwetkę, po pobycie w Norwegii wróciłem najedzony rybkami, po wielu treningach na siłowni, zdrowy jak koń. Rękę wyciągnął do mnie inny wiślak, Lucjan Franczak, który akurat był w Cracovii. „Gdzie będziesz się włóczył, tu jest druga liga, mamy fajny zespół, chodź do nas” – namawiał i tak się stało”.

Więcej TUTAJ

***

„Plewka został wychowany na Wiśle. Teraz musi opanować stres”

„Maciej Stolarczyk zaczął na niego stawiać już w grudniu zeszłego roku. 18-latek zagrał w czterech spotkaniach z rzędu. I wiosnę też rozpoczął w podstawowym składzie Białej Gwiazdy. Dla Plewki było to spore wyzwanie. Momentami wpadał w oko, ale na długie minuty znikał gdzieś za plecami kolegów. To jeden z najtrudniejszych momentów w życiu każdego piłkarza. Moment, gdy trzeba porzucić granie juniorskie, przestawić na boisku kilku facetów i zrobić wielki krok do przodu”.

Więcej TUTAJ

***

„Kilka znaków zapytania przed meczem w Poznaniu”

„Już choćby dlatego, że kontuzja w starciu z gliwiczanami na dłużej wyeliminowała lidera obrony Pawła Bochniewicza, który w derbach nabawił się urazu torebki stawowej i więzadła. Ta kontuzja młodzieżowego reprezentanta Polski wyklucza go z gry co najmniej na kilkanaście dni. Optymistyczna wersja zakłada, że wróci za dwa tygodnie na mecz z Cracovią. I choć sam zawodnik chciałby grać i pomóc drużynie, to jednak mówi. – Lepiej, że taki uraz pojawił się teraz, a nie na przykład przed młodzieżowym Euro – podkreśla”.

Więcej TUTAJ

 

„GAZETA WYBORCZA”

„Niespełnione obietnice Bayernu”

„– Zagraliśmy zbyt defensywnie. Nie ryzykowaliśmy, więc nie stworzyliśmy wielu szans do strzelenia gola. To nie była nasza gra. Dlatego odpadliśmy – mówił w środę Lewandowski przed kamerami beIN SPORTS. Bayern właśnie uległ Liverpoolowi 1:3 i odpadł w 1/8 finału Ligi Mistrzów. 31-letni Polak, który w tym sezonie długo prowadził w klasyfikacji strzelców (w środę zrównał się z nim Leo Messi), stracił szansę na triumf”.

Więcej TUTAJ

 

„SUPER EXPRESS”

„Papszun: Zaskoczyliśmy Legię”

„„Super Express”: - Powiedział pan po meczu do częstochowian: „bawcie się tej nocy, jeśli ktoś nie musi, to niech w czwartek nie idzie do pracy”. Pan też pozwolił sobie na odrobinę szaleństwa?

Marek Papszun: - W niedzielę czeka nas kolejny mecz, więc czasu za bardzo nie było. Ale muszę przyznać, że spałem słabo i mało, emocje długo jeszcze buzowały. Dlatego od rana trzeba się było wspomagać, w ruch poszły „energetyki” i jakoś funkcjonuję (śmiech).

- Czuje pan, że dokonaliście czegoś historycznego? 

- Tak! Wcześniej Raków jedenaście razy grał z Legią i ani razu nie wygrał. Udało się dopiero teraz i to w jakim meczu! Ćwierćfinał Pucharu Polski, mierzymy się z mistrzem Polski i obrońcą pucharu. Nie ustępujemy mu, a w dogrywce strzelamy zwycięską bramkę. Tak, to coś niezwykłego. Zapisaliśmy się w historii Rakowa”.

Więcej TUTAJ

***

„Co dalej z Legią?”

„Nie tak kibice wyobrażali sobie pożegnanie z Pucharem Polski. I nie chodzi tu tylko o odpadnięcie z pierwszoligowcem, bo Raków Częstochowa sprawiał już problemy chociażby Lechowi Poznań. Dużo większy niedosyt pozostawił styl, w jakim Legia odpadła, a także słowa, które po meczu padały z ust Ricardo Sa Pinto. Czy czara goryczy właśnie się przelała? Kibice Legii są wściekli, bo mecz w wykonaniu gości był bardzo słaby. Coraz częściej, nawet u niedawnych sprzymierzeńców Sa Pinto, cierpliwość się kończy. Pytanie, jaką decyzję w tej sprawie zdecyduje się podjąć Dariusz Mioduski, właściciel mistrza Polski”.

Więcej TUTAJ


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się