var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";


Autor zdjęcia: Mateusz Czarnecki

ESA: Legia wykupi Cafu z Metz. Arka nie zgodziła się na odejście 5 piłkarzy. Filipiak: Cracovia ma być trampoliną do milionów

Autor: Bartosz Adamski
2019-03-16 02:16:26

W Legii Warszawa myślą już o letnim oknie transferowym - z FC Metz wykupiony zostanie Cafu, przedłużona będzie także umowa z Radosławem Cierzniakiem. W Arce Gdynia z kolei tej zimy mogło dojść do exodusu kilku zawodników, ale transfery zablokował klub. Mamy również kilka bardzo interesujących wypowiedzi przed derbami Krakowa, m.in. wywiad z profesorem Januszem Filipiakiem.

"Legia wykupi Cafu"

Jak powiedział dyrektor sportowy Legii Warszawa, Radosław Kucharski, w rozmowie z portalem legia.net, stołeczny klub wykupi Cafu z FC Metz. Przedłużona zostanie także umowa z Radosławem Cierzniakiem.

"Co z Cafu? Trzeba go wykupić, a i zainteresowanie nim na pewno będzie duże.
- Cafu z nami zostanie, na pewno. Przynajmniej do czerwca 2020 roku, będziemy rozmawiali o różnych wariantach. Wykupimy go, bo tak jest skonstruowana umowa wypożyczenia. Trzeba oddzielić dwie rzeczy. Jedna, to podpisany papier, który mamy, a druga, to letnie okno transferowe. Patrząc na niego, może za wyjątkiem Częstochowy, w pozostałych meczach był bardzo stabilnym, wyróżniającym się zawodnikiem. Nie możemy wykluczyć scenariusza, że po wykupie go nastąpi sprzedaż. Różne warianty są możliwe, ale nic nie jest przesądzone. Ze swojej perspektywy uważam, że na dziś jest bardzo solidnym punktem drużyny i chciałbym utrzymać stabilizację z nim w składzie.

To już ten sam Cafu, którego oglądaliście kilka lat temu?
- Zbliżony. Cafu, który do nas przyszedł, gra w środku boiska, ale jego rola jest różna. Wcześniej u nas grał bliżej ofensywnych piłkarzy i miał liczby. Potem bliżej defensywnego pomocnika. W Portugalii, kiedy go oglądaliśmy, grał jeszcze głębiej. Tutaj jego rola staje się podobna. Zaczyna mieć taki wpływ na grę Legii, jak miał w Vitorii Guimaraes. Trafił do nas w końcówce lutego poprzedniego roku, sami pamiętacie, jak wyglądał. Trzeba było go odbudować i to się udało. Tutaj pomogła nam wiedza, którą mieliśmy z wcześniejszych obserwacji. Bez niej może nie podjęlibyśmy ryzyka sprowadzenia go. Ważne też była umowa transferu czasowego, która jest bardzo korzystna dla klubu.

Bramkarze. Zostaniecie przy modelu jeden doświadczony, drugi młody? A co za tym idzie, czy Radek Cierzniak zostanie w klubie?
- Chciałbym zostać przy tym modelu. Dla młodych chłopaków, korzystanie z doświadczenia tak profesjonalnego piłkarza, jest bardzo korzystne. Młodzież od niego może się tylko uczyć, pod każdym względem, podejścia, charakteru, zaangażowania. Mówię tu o Radku Cierzniaku.

Dzieciaki chętnie by podpatrywały takie postacie, jak Arek Malarz, Miroslav Radović czy Inaki Astiz. Macie plan na tych doświadczonych zawodników, aby pozostali w innej roli?
- Mamy pomysły. Te tematy trzeba dobrze i umiejętnie rozegrać. Jest to połączone z innymi projektami, związanymi z przyszłością klubu, do tego też trzeba podejść z dystansem.

Wróćmy na chwilę do młodych, a właściwie do Radka Majeckiego. Musisz się liczyć, że w końcu wpłynie za niego taka oferta, że nie będzie można jej odrzucić. Masz plan B?
- Tak.

To ludzie z klubu czy spoza?
- Spoza klubu. Przygotowujemy opcję zastąpienia Radka. Nie mówię, że będzie to w letnim oknie, ale chłopak robi taki progres, że wszystko może się wydarzyć. Dziś na świecie kupuje się potencjał. Trzeba mieć tego świadomość, nie można przespać momentu, ale mamy plan. Zobaczymy."

Więcej TUTAJ

***

"Arka nie zgodziła się na odejście pięciu piłkarzy"

Zimą do Arki Gdynia wpłynęły oferty za pięciu zawodników. Jednym z nich był Michał Janota, jednak klub z Trójmiasta zdecydował się odrzucić te propozycje. Między innymi o tej sprawie z Janotą porozmawiał portal trojmiasto.pl.

"Jacek Główczyński: Nie żałuje pan, że został w Arce na rundę wiosenną?
Michał Janota:
Też słyszałem, że w się obrażam, czy chodzę obrażony. Powiem brzydko: "gów... prawda", bo robię swoje. Rzeczywiście była oferta, ale klub jej nie zaakceptował. No - życie.

Chciał pan wyjechać?
Dla mnie była to bardzo atrakcyjna oferta. Tym bardziej, że chcę spróbować swoich sił jeszcze za granicą. Był to fajny kontrakt, ale jak klub uznał, że nie jest to atrakcyjna oferta dla niego, to nie ma tematu. Zamknijmy to raz na zawsze, bo ja też nie chcę słuchać, że chodzę obrażony. A takie opinie do mnie docierają. Naprawdę dobrze czuję się w Gdyni, moja rodzina również. Więc nie ma co narzekać. Jak będę dobrze grać, to coś pewnie jeszcze się pojawi i będzie super. A jak nie, to zostanę tutaj na kolejny rok.

Pański kontrakt przedłużył się do 30 czerwca 2020 roku, czyli latem Arka też będzie miała głos decydujący, czy negocjuje pan wpisanie do umowy kwoty odstępnego?
Nie ma problemy. Ja się cieszę, że kontrakt się przedłużył. Arka określiła za ile jest skłonna mnie wytransferować, ale na razie zostawię to dla siebie. Na razie w umowie jeszcze nie mam kwoty odstępnego. Klub decyduje. Skoro zimą uznał, że jestem potrzebny, to dla mnie też prestiż, bo pamiętam, że zaledwie rok temu byłem w zupełnie innym miejscu."

Więcej TUTAJ

***

"Filipiak: Niedługo Legia i Lech będą miały problemy, a Cracovia pójdzie w górę"

Profesor Janusz Filipiak udzielił długiego i bardzo ciekawego wywiadu portalowi Sport.pl. Poniżej fragmenty.

"Uwiera pana, że to Genoa, a nie Cracovia rozbiła bank przy transferze Piątka?
- Nie, bo znam realia. My na dzisiaj z Polski nie sprzedamy piłkarza za więcej niż jakieś osiem milionów euro. Bo kluby zachodnie nie są w stanie wycenić zawodnika, dopóki on gra w polskiej lidze. I słusznie. Muszą czekać na weryfikację w mocniejszej lidze, żeby wydać więcej pieniędzy. Więc ja się już cieszę z tego co zapłaciła nam Genoa i że się zgodziła na określony procent od transferu do następnego klubu. Taka jest pozycja ekstraklasy. Ja w Lille pytałem: może dalibyście nam jakichś piłkarzy, którzy się nie mieszczą w kadrze? To śmiali mi się w twarz. To samo było w Nancy. A kasę proponowałem dobrą. Prezesi to jeszcze może podjęliby rozmowy, ale menedżerowie tych piłkarzy absolutnie się nie godzili, żeby oni szli do Polski, bo to jest degradacja karty zawodnika. Oni już potem nie wystrzelą takiego piłkarza w górę. No sorry, tak jest. Dlatego my teraz mamy strategię ściągania najlepszych młodych z naszego rynku, gdy mają 16, 17 lat. Tylko ostatnio to i wymagania takich piłkarzy, ich menedżerów i rodziców, mocno poszły w górę. Tak jest od roku, dwóch. Nawet nie będę mówił jak wysoko te oczekiwania poszybowały, żeby nie psuć rynku. I wiem, że najlepszych z nich nie zatrzymam, gdy wejdą w określony wiek. Ale chciałbym, żeby chociaż było to skojarzenie: Cracovia jako trampolina do milionów.

Gdyby nie ta chęć sprzedawania najlepszych od razu za granicę, a nie oddawania ich na wypromowanie do Legii czy Lecha, to Cracovia byłaby takim idealnym klubem z wizji Dariusza Mioduskiego: znamy swoje miejsce w szyku, wiemy że ligę wygra Legia czy Lech, a my tu sobie rozsądnie pogospodarzymy, żadnego rzucania wyzwań ponad stan.
- Taksówkarze w Warszawie to jest największa grupa zawodowa kibiców Legii. Gdy wsiadam w taksówkę, to od razu jestem rozpoznawany. Jak mi w czwartek kierowca nadawał na Legię… Tak to się jeszcze nie zdarzyło. Za całokształt: nie ma na co patrzeć na boisku, nie ma zawodnika, dla którego by się chodziło na mecze jak na Vadisa. Kupił karnet, za kwotę w krakowskich warunkach klubowych abstrakcyjną, i zostało mu tylko narzekanie. Mnie się wydaje, że Legia i Lech będą miały problemy i powoli kibice Cracovii zaczynają rozumieć, że nasza nadpłynność finansowa może zdecydować o tym, że Cracovia pójdzie w górę. Kto ma kasę, ten wygrywa. Ale my tej kasy nie rzucimy ot, tak: dostańmy się do Ligi Mistrzów, to odzyskamy. Zobaczymy jak to będzie. Absolutnie się nie godzę ze stwierdzeniem, że my walkę o mistrzostwo zostawiamy innym. Proszę zwrócić uwagę: my mamy nadpłynność, ale Comarch ciągle dokłada do klubu tyle, ile dokładał. I to w długim okresie musi zadziałać. Zresztą Dariusz Mioduski też mnie zapraszał ostatnio, ale ja za rzadko jestem w Polsce.

A z którym szefem klubu w ekstraklasie pan nadaje na tych samych falach?
- Ja nie utrzymuję relacji.

I potem, gdy oni są przeciw wprowadzeniu przepisu o obowiązkowym wystawianiu młodzieżowca w ekstraklasie, to pan jest za.
- Jestem za, bo to jest dobry przepis. Prezesi do mnie dzwonili, przekonać mnie, żebyśmy byli w tej sprawie przeciw PZPN. Ale ja mam inne zdanie.

Nie przekonują  pana argumenty, że wprowadzenie obowiązku gry jednego młodzieżowca wymusi zatrudnienie na cały sezon od razu kilku, że menedżerowie wywindują stawki, itd?
- Zacznijmy to robić, to się przekonamy. Poznamy wtedy rzeczywistą wartość niektórych klubów, czy one są zdolne unieść takie wyzwanie. Zresztą, o czym my dyskutujemy. Niech np. Jagiellonia zbuduje wreszcie boiska, bo oni nie mają nawet dobrego treningowego.

A polskie szkolenie leży raczej z winy klubów, czy PZPN?
- Raczej PZPN. Bo niby programy szkoleniowe są, ale nie widzę profesjonalnych trenerów do pracy z młodzieżą. Mogę młodzieży zbudować świetne boiska, mogę ściągnąć najlepszych młodych piłkarzy, ale kto ich będzie trenować w tych młodzieżowych i juniorskich grupach? Trener powinien być lepszy niż ci zawodnicy, a my mamy taką sytuację, że jest większa szansa że piłkarze w takich grupach będą lepsi od trenera. To szkolenie trenerów w Polsce musi być bardziej rozbudowane. Polskie kluby nie są bogate i PZPN powinien tę naukę subsydiować i rozbudować. Teraz będziemy mieć system szkolenia wspierany finansowo przez rząd, dofinansowanie szkółek. Ale to nie powinno iść na rozkurz po wsiach tylko do polskich trenerów, na wykształcenie kadry. Ja uważam, że to trenerzy, a nie akademie, powinni zdobywać odznaki, i za ten pęd do samokształcenia być nagradzani."

Więcej TUTAJ

***

"Stolarczyk: Gol chciał iść do Wisły, ale my nie byliśmy zainteresowani"

Trener Wisły Kraków, Maciej Stolarczyk, przyznał na konferencji prasowej przed meczem derbowym z Cracovią, że Janusz Gol latem był po słowie z Wisłą, ale ostatecznie transfer nie doszedł do skutku.

"Wszystko było dogadane, ale Janusz stwierdził, że  priorytetem jest dla niego gra za granicą. Gdy już zdecydował się na Wisłę, to my nie byliśmy zainteresowani, bo byliśmy w trakcie sezonu i oceniłem, że mam zawodników, którzy gwarantują mi odpowiedni poziom sportowy i na rozwój których liczyłem: Korta, Halilovicia czy Plewkę."

 

 

 

Źródło: WP Sportowe Fakty / Twitter

***

"Budziński: W Australii na treningach cały czas było ostro"

Marcin Budziński udzielił wywiadu portalowi Sport.pl. Opowiedział m.in. o czasie spędzonym w Australii. Poniżej fragmenty.

"Brakowało panu znajomych i polskiego życia podczas rocznej gry dla Melbourne City?
- To nie był kraj, że jak miałem trzy dni wolnego mogłem polecieć do Europy, bo taka podróż trwa 26 godzin. Można było jedynie wyskoczyć na Bali. Ta rozłąka i odległość była w pewnym stopniu uciążliwa, pomagały mi w niej nieco media społecznościowe.

Liga australijska wymaga ponoć niezłego przygotowania fizycznego i motorycznego. Pomogło to wejść potem w tryby Ekstraklasy?
- Trudno powiedzieć. Myślę, że łatwiej było mi znieść, tutejsze ciężkie treningi. Organizm też w miarę szybko się regenerował. Miałem tam brytyjskiego trenera, więc dla niego ten angielski model zajęć był naturalny. Cały czas było na nich ostro. Nie zwracał uwagi czy graliśmy akurat trudniejszy czy łatwiejszy mecz. Trzeba było zasuwać. Poza tym tam sezon trwa od października do kwietnia. Gra się non stop. Chwila wytchnienia jest tylko przed fazą play-off, potem jest długa przerwa po sezonie i ponad dwumiesięczny okres przygotowawczy do kolejnego. Jak na nasze myślenie i przyzwyczajenia bardzo długi.

Do Melbourne jechał pan przez Anglię i przechodził testy w Manchesterze City.
- Ten ośrodek, w którym trenowałem i mieszkałem był jednym z najlepszych na świecie. Porównując z Polską to był kosmos. Ciekawe doświadczenie zobaczyć to wszystko z bliska. Wielka piłkarska korporacja, ogrom budynków, masa ludzi, którzy pracują na sukces drużyny. Nic tylko skupić się na piłce.

Z Pepem Guardiolą czy Sergio Aguero udało się pogadać?
- Spałem w tym samym budynku co Manchester City, więc wspomnianych panów mijałem. Widziałem jak trenują na jednym z kilkunastu boisk, widziałem jak pracują na siłowni. Przed ich meczem z Liverpoolem, miałem nawet zagrać sparing z pierwszą drużyną City, ale Melbourne się nie zgodziło. Bali się bym sobie nic nie zrobił. Trochę tego żałowałem. Ostatecznie na żywo udało się zobaczyć wtedy samo spotkanie. Trzymam za nich kciuki, ich gra robi wrażenie. Odkąd jest tam Guardiola oglądam ich z przyjemnością. Jakiś sentyment pozostał."

Więcej TUTAJ

***

"Sa Pinto: Problem leży w Lechii, bo ma więcej punktów niż rok temu"

Trener Legii Warszawa, Ricardo Sa Pinto, w ciekawy sposób próbował wytłumaczyć obecną sytuację klubu.

"Nasze wyniki mówią same za siebie, a nie styl gry. Z Rakowem nie udało nam się wygrać, mieliśmy słabsze 30 minut, ale patrząc na drugą połowę, zasłużyliśmy na wygraną. Każdy ma prawo do własnej opinii, ale faktem jest, że w Ekstraklasie mamy o 3 punkty więcej niż na tym samym etapie rozgrywek rok temu. Problem nie leży w nas, ale w Lechii Gdańsk, która ma 24 czy 25 punktów więcej niż rok temu i zajmuje wyższe miejsce w tabeli. To wielkie zaskoczenie."

Źródło: legionisci.com

***

"Stadion Wisły Kraków ma się zamienić w obiekt biurowo-usługowy"

Stadion Wisły Kraków przy ul. Reymonta ma zmienić się w obiekt biurowo-usługowy z funkcją sportową. Ma to pomóc finansowo, by miasto corocznie nie dopłacało do stadionu, tylko zaczęło na nim zarabiać i poniesione nakłady zaczęły się zwracać. Koncepcja obejmowałaby stworzenie nowej aranżacji powierzchni pod trybunami, tak by bardziej je wykorzystać do stworzenia tam pomieszczeń biurowych i lokali usługowych. Projektanci nie widzą problemu, by na stadionie były np. restauracje, kawiarnie, sklep czy gabinety kosmetyczne.

Źródło: Dziennik Polski

***

"Majecki i Hlousek nie zagrają ze Śląskiem"

Radosław Majecki i Adam Hlousek nie zagrają w meczu ze Śląskiem Wrocław. Młody bramkarz doznał urazu żeber. Absencja Hlouska jest zaś wynikiem rotacji w składzie mistrzów Polski i tym razem znalazł się poza składem.

Źródło: legia.net

***

"Vicuna: Zagraliśmy dobre spotkanie"

Wypowiedź trenera Wisły Płock, Kibu Vicuni, po meczu z Pogonią Szczecin.

"Zagraliśmy dobre spotkanie. Pierwsza połowa była w naszym wykonaniu bardzo dobra. Mieliśmy swoje sytuacje, szczególnie prawą stroną, gdzie grał Nico Varela. Brakowało ostatniego podania, nie mieliśmy klarowanej okazji zdobycia gola. Przy stałych fragmentach gry byliśmy "blisko". I kiedy - moim zdaniem - byliśmy lepsi, to popełniliśmy błąd, z którego "poszła strata", był rzut karny i gol. Drugą połowę zaczęliśmy od straty gola. Później byliśmy częściej przy piłce, byliśmy na połowie przeciwnika, ale nie przełożyło się to na wynik. Spojrzałem po meczu na statystyki. Pogoń oddała 2 celne strzały i zwyciężyła 2:0."

Źródło: pogonszczecin.pl

***

"Runjaic: Walczyliśmy każdy za każdego"

Wypowiedź trenera Pogoni Szczecin, Kosty Runjaica, po meczu z Wisłą Płock.

"Nasz zespół dobrze zareagował po porażce z Zagłębiem i to bardzo cieszy. Na pewno nie był to jeden z naszych najlepszych meczów. W szczególności na początku mieliśmy swoje problemy. Graliśmy jednak efektywnie i byliśmy zdyscyplinowani. Walczyliśmy - każdy za każdego. W odpowiednim czasie strzeliliśmy bramki. Nie wiem, czy wygrana była zasłużona, ale liczą się trzy punkty i jestem z nich szczęśliwy. "

Źródło: pogonszczecin.pl

***

"Nawałka: Nikomu nie będę zarzucał braku zaangażowania"

Wypowiedź trenera Lecha Poznań, Adama Nawałki, po meczu z Górnikiem Zabrze.

"Było to spotkanie, które nas wszystkich bardzo rozczarowało. Zarówno piłkarzy, sztab szkoleniowy, jak i kibiców. Tym bardziej jest to przykre, że taki mecz przydarzył się nam na naszym stadionie. Jest to bardzo trudna sytuacja dla drużyny. Jednak, tym bardziej w takim momencie, jestem cały czas z zespołem. Nikomu nie będę zarzucał braku zaangażowania. Pomimo takiego wyniku zawodnicy starali się grać do samego końca. Po straconym pierwszym golu zareagowali, jednak nadziewaliśmy się na kontry. W pierwszej połowie stwarzaliśmy sytuacje, kontrolowaliśmy grę, ale nie wykorzystaliśmy tego. Trzeba oddać Górnikowi, ze zagrał dobre spotkanie i wykorzystał nasze gorsze momenty. Musimy maksymalnie wykorzystać dwa tygodnie na przerwę reprezentacyjną."

Źródło: lechpoznan.pl

***

"Brosz: Zdawaliśmy sobie sprawę, na jak trudny teren przyjeżdżamy"

Wypowiedź trenera Górnika Zabrze, Marcina Brosza, po meczu z Lechem Poznań.

"Jeśli chodzi o samo spotkanie to był to bardzo trudny dla nas mecz. Zdawaliśmy sobie sprawę na jaki teren przyjeżdżamy i jak skoncentrowani musimy być, żeby osiągnąć tu sukces. Wynik nie do końca odzwierciedla to co działo się dzisiaj na boisku. Cieszy mnie, że stanowiliśmy dzisiaj zespół. Skupialiśmy się nie tylko na tym, żeby strzelać gole, ale również żeby ich nie tracić. Nasza postawa i poświęcenie zawodników powodowało, że graliśmy do przodu, stwarzaliśmy sytuacje i ostatecznie wywozimy z trudnego terenu trzy punkty."

Źródło: lechpoznan.pl


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się