var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";



Autor zdjęcia: TVP Sport

Andrzej Niedzielan dla 2x45: Powoływanie Żurkowskiego i sadzanie go na trybuny jest drogą donikąd

Autor: rozmawiał Marcin Łopienski
2019-03-25 20:50:03

Po niedzielnym zwycięstwie Polski nad Łotwą porozmawialiśmy z Andrzejem Niedzielanem o dwóch wygranych, stylu kadry Jerzego Brzęczka i ruchach na przyszłość. - Musimy z rozwagą wprowadzać młodych perspektywicznych zawodników i ogrywać, aby już w kontekście mistrzostw Europy mieć silną reprezentację. Granie Krychowiakiem i Błaszczykowskim do niczego nie doprowadzi - powiedział 19-krotny reprezentant Polski, dziś ekspert Polsatu Sport.

Marcin Łopienski (2x45.info): - Przetrawił pan już ten wczorajszy mecz reprezentacji Polski? 

Andrzej Niedzielan (19-krotny reprezentant Polski, obecnie ekspert Polsatu Sport): - Ciężkostrawny był to posiłek, ale tak, udało mi się (śmiech). Podobnie jak większości kibiców i ekspertów. 

- I? 

- Na pewno oprócz sześciu punktów wymagałbym większej jakości piłkarskiej, bo od tej drużyny po prostu trzeba oczekiwać więcej. Te sześć punktów, w tej grupie i przy tych przeciwnikach, były obligatoryjne. 

- Czyli nie kupuje pan tego tłumaczenia, że najważniejsze są punkty, z gry wyciągniemy wnioski?

- Nie przekonuje mnie takie tłumaczenie. Uważam, że po takim czasie powinniśmy już dostrzegać DNA tej reprezentacji, a my dziś nie wiemy, co ta drużyna potrafi. Wiemy natomiast, czego na pewno nie potrafi. Nie oszukujmy się, Austria to nie jest światowa potęga, a Łotwa… z całym szacunkiem do nich, ale to jest piłkarski kopciuszek. 

- Większość tych piłkarzy nie załapałaby się pewnie do kadr drużyn naszej słabej Ekstraklasy…

- O tym, że Ekstraklasa jest słaba, to pan powiedział. 

- A nie jest? 

- Jest jaka jest, mamy zawodników, jakich mamy, ale musimy ją sami doceniać. Nie róbmy z niej jakiejś pokraki, czy też piłkarskiego zaścianka. Nie zrównujmy też Ekstraklasy do reprezentacji, bo mamy zawodników na wysokim poziomie i ja od naszej drużyny wymagam tego poziomu na boisku. 

- Czyli nie tylko wygrane, które są minimum przy tych przeciwnikach, ale zwycięstwa na poziomie. 

- Ostatnio powiedziałem, że Polska jest na musiku w tej grupie i mamy wszystko, aby naszą grupę wygrać. Oczywiście piłka nożna to też pokora, ale musimy znać swoją wartość i to my jesteśmy murowanym faworytem do wygrania tej grupy. Musimy to jednak zrobić w określonym stylu i na razie mi go brakuje. 

- Ten styl ważny jest w kontekście dalszych losów tej kadry? 

- Tak, nie możemy myśleć tylko o awansie, bo my go zdobędziemy. Pytanie: co dalej? 

- Najmniej przyszłościowo wygląda środek pola. 

- No właśnie. Ja nie akceptuję tego, że chwali się Grześka Krychowiaka – oczywiście z całym szacunkiem do tego chłopaka – za występ przeciwko Łotwie. Nie możemy mówić po wczorajszym meczu, że pomocnik wchodzi na odpowiednie tory. Ja oczekuję od niego odpowiedniego poziomu w meczach z Niemcami, Anglią, Holandią. Patrzę na to pod tym kątem i boję się, że po naszym awansie na turniej my wyjdziemy na decydujące mecze i nie zrobimy tam sztycha. Mistrzostwa Europy są moim zdaniem trudniejsze od mundialu, tu każdy przeciwnik może zrobić krzywdę. Dlatego próbowałbym stawiać na zawodników perspektywicznych, a nie zgrane karty. Mamy przecież potencjał na to, aby coś w tych rozgrywkach ugrać, ale rolą selekcjonera jest stawiać na odpowiednich piłkarzy, przekonać ich do tego, żeby to, co pokazują w klubach potrafili przełożyć na kadrę i żeby te klocki poukładać. Wydaje mi się, że to jest cel nadrzędny: awansować, ale na turnieju zdobyć punkty. 

- Jak na razie nie widać, aby selekcjoner te klocki układał. Drużyna gra coraz słabiej, z coraz słabszymi przeciwnikami. 

- Dla mnie wykładnikiem tego jak mocna jest reprezentacja jest to jak ona gra i funkcjonuje na boisku. Do tej pory trener Brzęczek mówił o tym, że my będziemy grać w piłkę, dominować i prowadzić grę, ja oprócz nielicznych fragmentów z Łotwą tego nie widziałem. Austria, czyli drużyna zdecydowanie od nas słabsza, dominowała w elemencie posiadania piłki, kontrolowania poczynań na boisku, wymienności pozycji, jakości podań, intensywności gry – to wszystko było zdecydowanie lepsze po stronie przeciwnika. Martwi mnie to, bo już Czesi nam pokazali miejsce w szeregu i nasi chłopcy musieli za nimi ganiać za piłką. A my nie potrafimy zdominować nie tylko mocnego rywala, ale również tego słabszego. 

- My mamy materiał piłkarski do takiej gry? 

- My cały czas uważamy, że reprezentacja Polski dobrze gra z kontrataku. I tak jest, pod warunkiem, że my mamy w dobrej formie skrzydłowych, a oni miejsce do rozpędzenia. Nasi rywale też potrafią obserwować i wiedzą, że muszą nam dać rozgrywać piłkę, bo ta nasza gra kuleje. 

- W takiej grze sporo zależy od środka pola, a tam nie istniejemy. Krychowiak z Klichem zawodzą. 

- Nie czepiałbym się za bardzo Klicha. W kadrze nie osiągnął jeszcze poziomu z klubu, ale proszę zobaczyć jak my czepiamy się Piotra Zielińskiego. Zwróćmy uwagę, że ten chłopak oprócz Roberta Lewandowskiego nie ma w tej kadrze z kim grać. Piotrek jest chyba najlepiej wyszkolonym zawodnikiem naszej reprezentacji, zawodnikiem, który lubi szybko grać dołem, kombinacyjnie. A my tak nie potrafimy rozgrywać piłki… 

- U nas dominuje dośrodkowanie ze skrzydła. Zazwyczaj niecelne. 

- I tutaj winiłbym najbardziej Krychowiaka. Grzesiek od kilkudziesięciu spotkań bardzo dostojnie prezentuje się na boisku, spaceruje. Nieźle to wyglądało na tle Łotwy, ale bądźmy poważni. Przypomnę, że to on powinien decydować o tempie gry naszej drużyny, cały czas powinien być pod piłką, a on w kluczowych momentach ginie. Najczęściej gra do najbliższego lub do boku. Dziś nie radzi sobie również w destrukcji, bardzo często ratuje się faulami, to nie jest Krychowiak z Sevillii, który owszem, próbował gry w ataku, ale przede wszystkim czyścił w środku pola. Jeśli weźmiemy pod uwagę Klicha, który słabo gra w destrukcji i Zielińskiego, który dopiero u Ancelottiego uczy się gry w defensywie, to mamy trójkę, która nie broni. 

- W środku pola mamy dziurę, nawet lej po bombie. 

- No dokładnie. I teraz: dlaczego selekcjoner nie szuka alternatywy? Po co został powołany Żurkowski? 

- Pan rozumie, to zachowanie względem pomocnika Górnika Zabrze? 

- Powiem więcej: ja nie rozumiem, dlaczego on już jesienią nie zagrał w kadrze. Chłopak zbiera dobre recenzje w klubie, gra regularnie i dla niego nie ma miejsca w składzie reprezentacji…

- Jan Bednarek jesienią nie grał w klubie, a miejsce w kadrze miał. Ba, nawet grał w pierwszym składzie. 

- Bardzo dobry przykład. Grał w podstawowym składzie reprezentacji, bo mówiło się, że szukamy lewonożnego środkowego obrońcy. Skoro Żurkowski zbierał bardzo dobre oceny w Ekstraklasie, a jest potrzeba szukania alternatywy dla Krychowiaka, bo chyba w tym się zgadzamy…

- Zgadzamy.

- No właśnie, to dlaczego ten zawodnik jesienią w meczach o nic nie jest powołany? Dlaczego w meczu ze słabszą Łotwą, bo każdy kto interesuje się piłką i na niej zna, potwierdzi naszą przewagę, Żurkowskiego nawet nie ma na ławce rezerwowych? Dziwi mnie, że my nie sprawdzamy i nie budujemy zawodników na przyszłość. Powoływanie Żurkowskiego i sadzanie go na trybuny to droga donikąd. 

- Jeszcze w kontekście Krychowiaka, pan wierzy w to, że Grzesiek wskoczy na poziom sprzed 3-4 lat? 

- Z całym szacunkiem dla tego zawodnika, ale nie. Wiek robi swoje, numeru PESEL nie zmieni i teraz może to iść tylko w dół. I to gwałtownie. Najmocniejszym punktem Krychowiaka była motoryka, wybieganie, agresywne podejście do zawodnika i świetny odbiór – tego jest teraz coraz mniej. Sam bazowałem na motoryce i wiem jak to jest, kiedy ona po każdym cięższym sezonie słabnie. 

- Widzi pan u Brzęczka tę odwagę, żeby powiedzieć tym gwiazdom, które dziś prezentują się gorzej: to nie jest Twój czas? 

- Selekcjoner powinien czytać grę, wyciągać wnioski z każdej jednostki treningowej i reagować. Mówię to również w kontekście zmian w podstawowej jedenastce. Jeżeli trener nie będzie szukał świeżej gry, następców, którzy będą podnosić poziom kadry, a żył legendą poszczególnych piłkarzy, to ja na miejscu Brzęczka poważnie bym się zastanowił, bo to nie jest właściwa droga. Wielkością trenera jest znalezienie własnego stylu grania – to raz. Znalezienie odpowiednich, własnych piłkarzy do realizacji taktyki – to jest dwa. 

- Kogo, oprócz Żurkowskiego, szczególnie brakuje panu w tej kadrze? 

- Przemka Frankowskiego. Uważam, że ten zawodnik gra za mało. W meczu z Czechami w pierwszej połowie grał słabo, ale po przerwie zaczął się rozkręcać. Wygrywał pojedynki, stwarzaliśmy niebezpieczeństwo po jego stronie i… został zmieniony. Nie rozumiem tego.

- A jak ocenia pan Kamila Grosickiego, który w ataku robi dużo szumu, ale głównie tylko biega. 

- Kamila w takiej formie: wybieganego, włączającego się do każdej akcji, to chciałbym oglądać w każdym spotkaniu. Jeśli wszyscy biegaliby w takim tempie i nadążali w akcji za Grosickim, to mielibyśmy bardzo mocną reprezentację. 

- A liczby? 

- Musimy wziąć pod uwagę, że nie tylko Kamil jest na boisku i on też potrzebuje wsparcia. Popatrzmy na Lewandowskiego, który miał problemy ze zdobywaniem bramek i dopiero się odblokował. Arka Milika, który ostatnio nie może sobie kompletnie poradzić i martwię się, żeby nie był to taki przypadek Leo Messiego – piłkarza dobrze grającego w klubie, a słabo w kadrze. 

- Milik ostatnio chory grał, więc nie mógł się za bardzo popisać.

- Ale czyja to jest wina? 

- Na pewno nie Milika, to nie on go wystawił. 

- Właśnie. Jak można wystawić do gry zawodnika, który nie był przygotowany? Proszę zobaczyć, przez jaki pryzmat my teraz na niego patrzymy? Ja chorego piłkarza nie wystawiłbym do gry. 

- Proszę zwrócić uwagę, że on nie tylko zagrał, ale zaraził innych. 

- Powtarzam jeszcze raz i mówię to jako trener: wystawianie chorych zawodników jest wyrządzaniem szkody tym piłkarzom. W dodatku pozarażani zostali inni koledzy. 

- Zbigniew Boniek na Twitterze napisał, że on przed swoim wielkim meczem z Belgią na mundialu w Hiszpanii też miał gorączkę, wziął aspirinę i proszę: hat-trick! 

- Przy dzisiejszej intensywności meczów, to się nie ma prawa udać. A prezes Boniek próbuje bronić selekcjonera i oczywiście ma do tego prawo, ale jest to spore uproszczenie. 

- Pana zdaniem powołanie Arkadiusza Recę przez trenera Brzęczka jest słuszne? 

- Jeżeli już jest powoływany, to dlaczego nie gra? Jeśli trener Brzęczek go zna z Wisły Płock, ma świadomość jego potencjału i skoro wysyła do niego powołanie, to on powinien grać. Wielkością każdego selekcjonera jest to, że potrafi sobie budować zawodników na przyszłość. I skoro nie powołujemy Jaroszyńskiego, który regularnie występuje w Chievo, to jak Reca już przyjeżdża na zgrupowanie, to musi grać. Być może te występy zbudują go, tak jak zbudowały Bednarka. 

- Trener Brzęczek ma odwagę do takich ruchów? 

- Przykłady postawienia na Bednarka jesienią, kiedy nie grał w klubie, czy Jakuba Błaszczykowskiego, który też nie grał w Niemczech pokazują, że ma. 

- Pan widzi Błaszczykowskiego w reprezentacji Polski? Czy raczej jest to przypadek Krychowiaka? 

- Nie sądzę, aby Kuba decydował o losach tej reprezentacji. Z całym szacunkiem dla Błaszczykowskiego, już lepszy piłkarsko nie będzie i teraz pozostaje kwestia jak szybko będzie schodził w dół. Dlatego nie opierałbym tej kadry na Kubie. 

- Powołań też by pan Kubie nie wysłał?

- Na pewno bym go nie powołał w momencie, kiedy nie grał w klubie. Jeśli teraz gra, a my nie będziemy mieli żadnej alternatywy na jego pozycji, proszę bardzo: niech się obroni na boisku. 

- W obecnej sytuacji możemy w ogóle kręcić nosem na Lewandowskiego?

- Robert Lewandowski jest gwarancją najwyższej jakości i na nim trzeba opierać naszą reprezentację. Czytałem te opinie Ratajczyka, który przejechał się po Robercie, ale to mocna przesada. Lewandowski to zawodnik, który w najtrudniejszych momentach bierze na siebie ciężar i ciągnie ten wózek. Może nie być Milika, może nie być Grosickiego, ale bez „Lewego” tej kadry nie ma. 

- Według Pana tą docelową dwójką napastników ma być Piątek i Lewandowski? 

- Na pewno ostatnio ta współpraca wyglądała pozytywnie, ale pamiętajmy, że to tylko Łotwa. Nie skreślałbym tutaj Milika, bo Arek ma jeden wielki atut: niekonwencjonalne uderzenie z każdego miejsca w polu karnym. 

- Jakie pozytywy na przyszłość widzi pan po tym zgrupowaniu i dwóch wygranych meczach? 

- Pozytywy? 

- Tak. 

- Pierwszy na pewno taki, że nasi zawodnicy zaczynają regularnie grać w klubach. 

- Coś jeszcze? 

- Myślę, że właśnie to szukanie młodych perspektywicznych zawodników i dawanie im szansy. Nie czekać nie wiadomo na co, ale już dziś budować kadrę na finały mistrzostw Europy i przede wszystkim eliminacje do mundialu. 

- Konkrety. 

- Na pewno Frankowski, Reca. Jest już Bednarek, bardzo fajnie prezentuje się Bereszyński. Nie zapominałbym o Linettym, który moim zdaniem został skreślony z tej kadry. 

- On otrzymał taką prawdziwą szansę?

- Uważam, że nie. Boli mnie to, że on jest taki skromny, spokojny, nie walczy o swoje, ale szlak mnie trafiał, kiedy traktowano go w taki sposób. W meczach, w których grał zawsze był głównym winowajcą, a wszyscy dookoła święci. A on przecież bardzo dobrze sobie radzi w Serie A, więc to nie jest przypadek. Kunsztem trenera jest wydobyć ten potencjał z zawodnika dla kadry.

- A Żurkowski?  

- Jeśli miałbym na kimś budować tę kadrę, to właśnie na nim. Chłopak ma umiejętności, nie boi się grać i trzeba to wykorzystać. Proszę mi uwierzyć, szybko reprezentacja będzie czerpała zyski z takiego ruchu. Tylko jeszcze raz podkreślę, musimy dawać grać tym młodym zawodnikom wtedy, kiedy są w formie. A nie rzucać ich na trybuny. 

- Nie uważa pan, że w Polsce panuje taka bojaźń w stawianiu na młodych? 

- Zdecydowanie. Komentowałem ostatnio mecz Pucharu Polski: Puszcza Niepołomice z Miedzią Legnica i zawodnik w przerwie powiedział, że gol w 2. minucie pokrzyżował cały plan taktyczny zespołu, bo mieli grać na 0-0. O czym to świadczy? Widać w tych młodszych chłopakach stres, a to nie zaprowadzi nas do niczego dobrego. Musimy z rozwagą wprowadzać młodych perspektywicznych zawodników i ogrywać, aby już w kontekście mistrzostw Europy mieć silną reprezentację. Granie Krychowiakiem i Błaszczykowskim do niczego nie doprowadzi.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się