var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";


Autor zdjęcia: własne

Boniek: Wkurza mnie ta wojna polsko-polska. Maciej Górski odejdzie z Korony. Fornalik: Sam krzyk nie wystarczy

Autor: zebrał Bartosz Adamski
2019-03-26 11:38:05

Wtorkowa prasa jest bardzo dobra. Dominują jeszcze tematy reprezentacyjne - zarówno po meczu pierwszej kadry, jak i przed spotkaniami drużyn młodzieżowych. Nie zabrakło także kilku ciekawych newsów z Ekstraklasy. Ogółem wybraliśmy 31 artykułów z pięciu źródeł.

"PRZEGLĄD SPORTOWY"

"Robak rozmawia o przedłużeniu kontraktu ze Śląskiem. Da mu to szansę wyprzedzić Wilimowskiego"

"– Jest wola ze strony Marcina, ale wiele zależy od warunków nowej umowy. Według mnie będzie jeszcze w stanie grać na swoim wysokim poziomie co najmniej dwa lata. Nadal ma dużą motywację. Chce pomagać drużynie, w której jest kapitanem, ale też zerka na listę najlepszych ligowych strzelców w historii i widzi, że kilku znakomitych snajperów jest na niej do przeskoczenia – mówi Daniel Weber."

Więcej TUTAJ

***

"Korona bez Górskiego. Już wiadomo, że napastnik znów opuści Kielce"

"Wiadomo już, że z Koroną pożegna się Maciej Górski. Napastnik został sprowadzony do Kielc w dość dziwnych okolicznościach, zaledwie pół roku po tym, jak został przez włoskiego szkoleniowca skreślony. Co ciekawe, powrotu napastnika chciał sam Lettieri. W tym sezonie Górski jednak rozczarował, strzelił dwa gole w piętnastu meczach i kiedy pojawiał się na boisku, głównie zawodził."

Więcej TUTAJ

***

"Szymon Marciniak w ogniu krytyki. Cristiano Ronaldo: Takie sytuacje nie powinny się przytrafiać!"

"Szczególnie rozżalony był Cristiano Ronaldo. - To było irytujące, bo zespół robił wszystko, żeby wygrać: stwarzał sytuacje, grał lepiej, ale piłka nie chciała wpaść. Moim zdaniem sędzia powinien przyznać karnego. W tunelu przyznał się do błędu, w rozmowie z trenerem też... Ale na litość boską! Sędzia liniowy jest 40 m od sytuacji i podejmuje decyzję za głównego. Wydaje mi się to dziwne. Takie sytuacje zdarzają się w piłce nożnej, ale niestety nie powinny się przytrafiać - powiedział kapitan Portugalczyków. Piłkarz Juventusu słusznie wytknął brak wsparcia technologicznego. - Skoro istnieje VAR, to dlaczego nie ma go w eliminacjach? Wydaje mi się, że był klarowny rzut karny, którego sędzia powinien przyznać. Nie możesz posługiwać się liniowym, który był 40 m od sytuacji - oznajmił rozgoryczony CR7."

Więcej TUTAJ

***

"Burza w szklance wody. Wisła Płock nie ma bonusów za występy Recy w kadrze"

"Od przedmeczowego studia TVP i pytania Macieja Szczęsnego minęło kilkanaście godzin. Ludzie w komentarzach na forach zaczęli hejtować Recę i selekcjonera. Pojawiły się sugestie, że Brzęczek, który w poprzednim sezonie pracował w Płocku, wystawia swojego byłego podopiecznego za to, że Wisła pozwoliła mu odejść do pracy w roli trenera kadry, mimo ważnego kontraktu. Sytuacje potęgował fakt, że 23-latek bardzo rzadko pojawia się na boisku w swoim włoskim klubie.

Anonimowy wpis z Twittera, który okazał się tylko plotką, zaczął żyć własnym życiem. O rzekome bonusy po meczu spytany został Reca, jego odpowiedź: „Pierwsze słyszę” nie zamknęła tematu. Mniej więcej w tym samym czasie, o to samo pytany był na pomeczowej konferencji prasowej Brzęczek."

Więcej TUTAJ

***

"Dziekanowski: Nie ma w kadrze wyraźnego postępu. Kręgosłup dźwiga coraz większy ciężar"

"Najbardziej rozczarowany jestem postawą naszych środkowych pomocników. Krychowiak na Narodowym najczęściej – z małymi wyjątkami – poruszał się dość nieporadnie: ślizgał się, potykał o piłkę, zbyt długo zwlekał z jej oddaniem i ciągle lądował na murawie. Co najgorsze, nie było zawodnika odważniejszego od niego, który chciałby zająć się rozgrywaniem. A mieli się tym zajmować Klich i Zieliński. O ile można było przymknąć oko na to, że brakowało nam kreatywności w Wiedniu, w starciu z twardymi Austriakami, to jej brak w rywalizacji z Łotyszami po prostu martwi. Klich walczy z Leeds o awans do Premier League, zbiera w Anglii świetne recenzje – że strzela gole, że pięknie rozgrywa. Niestety, w kadrze chyba o tym zapomina i nie stara się, żeby być jej filarem. Tak jakby zachłysnął się faktem, że może przebywać w jednej szatni z Lewandowskim, Glikiem czy Szczęsnym. Być może jest ich równorzędnym partnerem poza boiskiem, ale żeby być równorzędnym partnerem na boisku, musi wykazać maksymalną determinację. A tego niestety po nim nie widać. Na stojąco to można porozmawiać przy stoliku z deserami, ale stojąc w czasie meczu na Narodowym, daleko się nie zajdzie.

Zieliński – wciąż bardzo nierówny. Przez dłuższy czas jego problemem w reprezentacji była zbytnia nieśmiałość. Teraz, gdy poczuł się pewnie, można odnieść wrażenie, że poszło to trochę w drugą stronę – jest w jego grze za wiele zbędnego efekciarstwa. O tym, że potrafi kiwać, już wiemy, ale kiwki 50 metrów od bramki rywala niewiele dają, nie zdobywamy dzięki temu zbyt dużo przestrzeni, Zieliński nie napędza tym reszty drużyny. Gdy on próbuje drugi raz oszukać zwodem tego samego zawodnika, jego koledzy stoją, patrzą i zastanawiają się, kiedy odda piłkę komuś innemu."

Więcej TUTAJ

***

"Wyniki lepsze od stylu. Plusy i minusy reprezentacji Polski po rozpoczęciu eliminacji"

"Nic tak nie broni trenera, jak zwycięstwa. Patrząc na ten aspekt – zespół Jerzego Brzęczka zdał egzamin celująco. Wygrał z najsilniejszym rywalem (losowanym z drugiego koszyka) na jego boisku. Niedoceniani u nas Austriacy to 23. zespół rankingu FIFA, który do meczu z Polską – pod wodzą Franco Fody – przegrał u siebie tylko z Brazylią (0:3 przed ubiegłorocznym mundialem), a pokonał m.in. Niemców oraz Rosjan. Kadrze Brzęczka brakowało wygranych, piłkarze i kibice mieli dość porażek, długo trzeba było czekać na osłodzenie mundialowej traumy. Reprezentacja rozpoczęła kwalifikacje do mistrzostw Europy tak jak zespół Adama Nawałki – od dwóch wygranych bez straconego gola."

Więcej TUTAJ

***

"Piątek nie wypalił na Narodowym, ale nie zawiódł. „Bez niego o wygraną byłoby o wiele trudniej”"

"Wystarczyło kilka miesięcy, by Krzysztof Piątek został bohaterem polskich kibiców. Przed spotkaniem z Łotwą (2:0) co chwilę słychać było fanów śpiewających „Pio, Pio gol”. W trakcie prezentacji składu biało-czerwonych, największa wrzawa podniosła się w momencie, gdy na telebimie pojawiło się zdjęcie napastnika Milanu. Może nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że chwilę wcześniej prezentowany był Robert Lewandowski. Wielu siedzących na trybunach widzów twierdziło, że na mecz przyjechali głównie po to, by zobaczyć gola strzelonego przez 23-latka. Niestety nie było im to dane. Piątek nie tylko nie trafił do siatki, ale nawet nie stworzył zagrożenia pod bramką Łotyszy.

– Nie w każdym meczu będę strzelał gole. Cieszę się, że trafili Robert i Kamil, wygraliśmy i to jest najważniejsze – stwierdził po meczu zawodnik Milanu."

Więcej TUTAJ

***

"Dojechały posiłki na Serbię. Do zgrupowania młodzieżówki dołączyło czterech piłkarzy"

"W związku z powołaniem do pierwszej reprezentacji Roberta Gumnego, Dawida Kownackiego i Szymona Żurkowskiego szansę debiutu u tego selekcjonera dostali Karol Fila i Adam Buksa. Szczególnie napastnik Pogoni może być zadowolony, wg dziennikarzy telewizji Sky Sports zasłużył na notę 7, a przecież podczas poprzedniego zgrupowania najpierw przesiedział spotkanie na trybunach, następnie na ławce. Dobrym meczem atakujący Portowców rzutem na taśmę może wywalczyć miejsce w ekipie Michniewicza.

Zadowolony z siebie może być także Jakub Piotrowski. Pomocnik rzadko występuje w KRC Genk, ale w Bristolu nie zawiódł."

Więcej TUTAJ

***

"Kadra pomogła Jagielle. Dla młodzieżówki jest nie mniej ważny jak dla klubu"

"Filip Jagiełło pojechał na zgrupowanie młodzieżowej reprezentacji Polski U-21, mimo że w dwóch ostatnich ligowych meczach KGHM Zagłębia nie zagrał z powodu kontuzji. Opuścił też spotkanie z Anglią (1:1), ale we wtorkowym sparingu z Serbią w Grodzisku Wlkp. pojawi się na boisku. – Nikt nie miał wątpliwości, że w Anglii czeka nas trudny mecz. Filip był tam z nami, ale z góry ustaliliśmy, że nie wystąpi. Co innego udział w spotkaniu pięć dni później z Serbami. No i z pewnością Filip powinien być już do dyspozycji klubowych trenerów również na najbliższy ligowy mecz – mówi nam Czesław Michniewicz.

Jagiełło doznał urazu 4 marca, na początku spotkania z Lechią (2:1). Niefortunnie upadł, okazało się, że ma zbitą stopę. Próbował kontynuować występ, aż w końcu poprosił o zmianę. Nie wrócił ani na mecz z Pogonią (3:0), ani z Arką (0:0)."

Więcej TUTAJ

***

"Młodzieżowe migracje. Zmiany w kadrze Magiery przed starciem z Niemcami"

"W kadrze, która wczoraj wyruszyła do Bielska-Białej na mecz z Niemcami, znalazło się ostatecznie 24 zawodników. W niedzielę selekcjoner Jacek Magiera zwolnił ze zgrupowania Kacpra Kostorza (Podbeskidzie), Dominika Sokoła (Radomiak), Mateusza Sopoćkę (Lechia Gdańsk) i Sebastiana Strózika (Cracovia). Dwaj pierwsi grali z Japonią (4:1) od 84. minuty, trzeci siedział na ławce, a ostatni zagrał 20 minut przeciwko Anglii (3:1). O pechu może mówić Kostorz, bo mecz będzie odbywał się na stadionie jego klubu. Nie było jednak mowy o sentymentach i tym razem szansę dostaną inni, z naciskiem na tych, którzy w czwartek z powodzeniem grali w Burton upon Trent."

Więcej TUTAJ

***

"Z miasta noży i żyletek. Stanilewicz szybko zmierzy się z kadrą, z której zrezygnował dla Polski"

"W październiku 2014 roku urodzony w Nadrenii Północnej-Westfalii i mieszkający tam całe życie Adrian dostał pierwsze powołanie na zgrupowanie reprezentacji Polski. Kadra U-15 zbierała się w Ciechanowie. Od tamtej pory zawodnik, którego rodzice ćwierć wieku temu wyjechali z Lidzbarka Warmińskiego do Niemiec, dostawał powołania do obu kadr. Grał dla niemieckiej, ale do czasu. Kiedy selekcjonerem polskiej kadry U-20 został Jacek Magiera, od początku liczył na defensywnego pomocnika Bayeru, rozmawiał z nim i jego rodzicami, zostawiając decyzję w gestii Stanilewicza i czekając, aż ta biało-czerwona część rozdartego serca zacznie mocniej bić. I zaczęła, w samą porę przed mistrzostwami świata U-20.

– To była bardzo trudna decyzja. Moja rodzina jest z Polski, dużo rozmawiałem o tym z bratem. Uważam, że zrobiłem najlepiej, jak mogłem. Myślę, że rodzice też chcieli widzieć, jak gram dla Polski. Dlatego taka decyzja – mówi Stanilewicz, z którym rozmawiamy na zgrupowaniu kadry w Uniejowie. Jego rodzinne Solingen jest nazywane „miastem ostrzy” z uwagi na trwającą od 1363 roku produkcję noży, mieczy, żyletek, brzytw i wszystkiego, czym można było coś przeciąć albo... zrobić komuś krzywdę. Dziś oblicze Solingen złagodniało, tamtejsza fabryka produkuje także przybory kosmetyczne pod marką firmy, która nazwę wzięła od nazwy miasta."

Więcej TUTAJ

***

"Gyt albo nikt. Lech Poznań jest zależny od bramek Christiana Gytkjaera"

"Sobotni mecz z Koroną urasta obecnie dla Kolejorza do rangi jednego z najważniejszych w sezonie. Kolejna strata punktów może oznaczać wypadnięcie z czołowej ósemki, a zakwalifikowanie się do grupy mistrzowskiej jest absolutnym minimum na finiszu fazy zasadniczej sezonu. Gytkjaer nie przygotowywał się jednak do meczu w Kielcach razem z zespołem. Kiedy poznaniacy wyjechali na krótki obóz do Opalenicy, 28-latek przebywał na zgrupowaniu reprezentacji, gdzie zagrał kilkanaście minut w spotkaniu towarzyskim z Kosowem.

Dziś późnym wieczorem Duńczycy mają w Bazylei eliminacyjny mecz ze Szwajcarią. Gytkjaer wróci więc do Poznania najwcześniej w środę, jeżeli dostanie zgodę duńskiej federacji na powrót do klubu bezpośrednio ze Szwajcarii. Jeśli będzie musiał lecieć z kadrą najpierw do Danii, przy Bułgarskiej zamelduje się dopiero w czwartek i odbędzie z zespołem najwyżej dwa treningi, w tym jeden już w piątek w Kielcach. Adam Nawałka przyzwyczaił do tego, że zdecydowanie chętniej stawia na zawodników, których miał w regularnym treningu, ale trudno wyobrazić sobie, by mógł odstawić Gytkjaera. Dlatego w poniedziałek po południu przy Bułgarskiej trwały gorączkowe próby skontaktowania się z duńskim napastnikiem i zorganizowania logistyki tak, by jak najwcześniej wrócił do Poznania. Bo kto miałby go zastąpić w strzelaniu goli?"

Więcej TUTAJ

***

"Kariera wielu rozczarowań. „Słyszałem: Kim jest ten Deja? Co to w ogóle za zawodnik? Po co nam on?”"

"W Austrii, gdy nagrodę otrzymał mały Arek Milik, Deja czuł się niedoceniony. Poczucie, że jest traktowany niesprawiedliwie, towarzyszyło mu też w ostatnich latach. Zresztą nie tylko jemu, także osobom, które uważnie obserwowały jego grę. – Deja dużo przeżył, był bardzo krytykowany, często niesłusznie – to wypowiedź Smółki z grudniowego wywiadu na naszych łamach. – W meczu z Legią Adaś przebiegł najwięcej ze wszystkich zawodników. Prawie po każdym spotkaniu jest w czołówce tej klasyfikacji. Gdy występował w Podbeskidziu i szło mu dobrze, czytałem komentarze na jego temat. Trafiałem na wypowiedź typu: „Kim jest ten Deja? Co to w ogóle za zawodnik? Po co nam on?”. Zastanawiałem się, kto jest w stanie coś takiego pisać – dodaje Arkadiusz Nowicki.

Pomocnik Arki spytany o to, kiedy czuł się najgorzej traktowany, wspomina dwa momenty kariery. – W Podbeskidziu ludzie oczekiwali powrotu do ekstraklasy i nie rozumieli, że to nie jest takie proste. Fala krytyki szła na wszystkich, w dużej mierze na mnie. Z Bielska przeniosłem się do Cracovii, ale pobytu w Krakowie też nie wspominam najlepiej. Długi czas miałem wrażenie, że jeśli tylko zagram słabiej, to mnie odpalą. W okresie przygotowawczym i podczas sparingów w Turcji występowałem na środku obrony, tymczasem w spotkaniu ligowym w Gdyni trener Michał Probierz ustawił mnie na pozycji ofensywnego pomocnika. Rozegrałem 60 minut. Probierz wsadził mnie na minę, a później mi podziękował – opowiada."

Więcej TUTAJ

***

"Rezerwa złapała byka za rogi. Hostikka, Izumisawa i Żyro pukają do drzwi pierwszego składu Pogoni"

"Dobra postawa tej trójki dodatkowo cieszy Runjaica, każdy z nich musiał poradzić sobie z pewnymi problemami. Żyro – najbardziej doświadczony i utytułowany – stracił jesień z powodu kontuzji, zimą przegrał rywalizację o podstawowy skład. Kłopoty zdrowotne i ledwie kilkuminutowe występy podłamały pomocnika. Po słabej zmianie z Koroną (1:1) został odesłany na mecz rezerw. Tam również spisał się wyjątkowo marnie, druga drużyna poniosła dotkliwą porażkę z Kotwicą Kołobrzeg (0:4). Wydawało się, że przepadnie w Portowcach, ale z RB Leipzig zaprezentował się dobrze, co potwierdził strzeleniem gola."

Więcej TUTAJ

***

"„Warto było biegać”. Udovičić o grze w Polsce, walce o utrzymanie i swojej szybkości"

"Występując w Serbii, Žarko Udovičić nie przepadał za treningami biegowymi, po których wszyscy zawodnicy mieli dość. Dziś widzi, że dzięki nim dobrze idzie mu w polskiej ekstraklasie. Najlepszy piłkarz Zagłębia Sosnowiec opowiada nam o oryginalnej cieszynce ze spotkania z Koroną, bieganiu z coraz większą prędkością i pochodzącym z pobliskiej miejscowości Filipie Mladenoviciu, którego uważa za najlepszego lewego obrońcę w lidze.

Wiele osób mnie o nią pyta. Po strzeleniu gola w meczu z Koroną wykonałem gest, sugerujący, by sędziowie sprawdzili wszystko w systemie VAR. To nie była żadna prowokacja, nie chodziło mi o krytykę sędziów, czy PZPN-u. To po prostu mój spontaniczny pomysł. Chodziło tylko i wyłącznie o żart, nawiązujący do tego, że wcześniej wiele razy nie mieliśmy szczęścia do decyzji, podejmowanych po analizie VAR. Dopiero w meczu z Lechią było nieco inaczej, nie uznano im gola."

Więcej TUTAJ

***

"Hollywoodzka bajka. Izrael świetnie zaczął eliminacje i będzie zagrażał Polsce"

"Kadra prowadzona przez Andreasa Herzoga świetnie rozpoczęła eliminacje EURO 2020. W niedzielę Izraelczycy niespodziewanie ograli Austriaków 4:2 i z czterema punktami zajmują drugie miejsce w tabeli grupy G. Tym samym wiele wskazuje na to, że to właśnie oni będą głównym rywalem Polski w walce o pierwsze miejsce, a nie zespół Franco Fody, który nie zdobył jeszcze punktu.

Głównym autorem zwycięstw ze Słowenią i Austrią był napastnik Eran Zahavi (na zdjęciu), który strzelił cztery z pięciu goli. Napastnik Guangzhou R&F ponownie jest czołową postacią kadry po tym, jak na rok zrezygnował z gry w narodowych barwach. We wrześniu 2017 roku Izraelczycy przegrali 0:1 z Macedonią i zostali wygwizdani przez fanów na stadionie w Hajfie. Snajper nie wytrzymał i schodząc z boiska, z wściekłością rzucił opaską kapitańską o ziemię."

Więcej TUTAJ

***

"Doszli do dna i się odbijają. Niemcy liczą, że wygrana z Holandią oznacza koniec kryzysu"

"To był najgorszy rok w historii niemieckiego futbolu. Mundial zakończony na fazie grupowej, Liga Narodów spadkiem do drugiej dywizji. Do tego dochodziły wstydliwe porażki i wielkie klęski z odwiecznymi rywalami. Reprezentacja Niemiec w 2018 roku zaczęła się staczać w stronę dna (bo tak w jej przypadku należy nazwać 16. miejsce w rankingu FIFA) i nikt nie wiedział, jak nisko spadnie, zanim zdoła się odbić. Jednak już pierwszy tegoroczny mecz o punkty dał kibicom kadry RFN powody do optymizmu. Nasi zachodni sąsiedzi pokonali w Amsterdamie 3:2 Holandię i idealnie rozpoczęli eliminacje mistrzostw Europy.

– Mówiło się o nas, że jesteśmy europejską drugą ligą, że nikt się już nas nie boi, że wzbudzamy politowanie. To był trudny rok, ale ci, którzy teraz z nas się śmieją, za kilka miesięcy będą się nas znowu obawiać – zapowiedział kapitan reprezentacji Manuel Neuer."

Więcej TUTAJ

***

"Wciąż liczą na Eriksena. W reprezentacji Danii wszystko kręci się wokół rozgrywającego"

"– Na pewno będzie naszym kluczowym graczem. Nie mamy w zespole drugiego tak kreatywnego i niebezpiecznego dla rywali zawodnika. Dużo od niego oczekuję, na jego barkach spoczywa ogromna odpowiedzialność. Cała drużyna pracuje, by mu pomóc. Wiemy, że kiedy ma piłkę przy nodze, może zrobić wszystko. Każdy zespół, mając takiego gracza, byłby od niego uzależniony – twierdzi Hareide."

Więcej TUTAJ


"SPORT"

"Fornalik: Sam krzyk nie wystarczy"

"Porozmawiajmy trochę o panu. W ekstraklasie, w roli szkoleniowca debiutował pan w maju 2001 prowadząc Górnika. Wychodzi na to, że to już 18 lat. Jak wiele się zmieniło przez ten czas?
Waldemar FORNALIK:
– Na pewno wszystko idzie w stronę większego profesjonalizmu. Zanim zaczynałem były sytuacje, że klub nie miał nawet trenera bramkarzy, nie mówiąc o trenerze przygotowania fizycznego. Analityk? Też nie. Technologia poszła do przodu, możemy mieć taką liczbę informacji o zawodnikach, przeciwnikach, że dwóch ludzi nie jest w stanie tego ogarnąć. Wymogi licencyjne spowodowały, że kluby funkcjonują na zdrowszych zasadach. To, że ktoś komuś zalega pieniądze na poziomie ekstraklasy jest już zjawiskiem rzadkim, a w dalszej perspektywie nie ma szans funkcjonowania na tym poziomie. Infrastruktura się zmieniła. Proszę popatrzeć jakie 10 lat temu mieliśmy stadiony? W mojej ocenie rozwój musi jeszcze nastąpić w obszarze baz i boisk treningowych. Licencje tworzą wymogi i niech tak będzie. Innej drogi nie ma.

A pan jako trener bardzo się zmienił? Ma pan obecnie inne podejście do piłkarzy?
Waldemar FORNALIK:
– Nie mnie to oceniać. Musiałaby tego dokonać osoba, która widziała moją pracę wtedy i dziś. Na pewno człowiek z każdym rokiem dorośleje, a w „trenerce” nabiera większego doświadczenia. Czasy też się zmieniają, powiedzmy 15 lat temu a dziś to inna epoka. Piłka się zmienia, jej dynamika czy taktyka. To nie jest tak, że raz coś się uda i potem wystarczy przykładać kalkę i będzie tak samo. Wszystko jest zmienne i trzeba reagować.

Wiele osób widzi pana jako spokojnego, zamyślonego trenera, także na ławce rezerwowych w trakcie spotkań…
Waldemar FORNALIK:
– Wiele razy podkreślałem, że to nie jest tak, że gdy któryś trener biega przy linii to znaczy, że żyje z drużyną, a ten drugi, który tak nie robi, to nie żyje. Jak ktoś stoi i analizuje to znaczy, ze nie przeżywa tego co się dzieje na boisku? No nie. Człowiek musi być przygotowany, żeby w przerwie być gotowym do przekazania konkretnych wskazówek. Natomiast reagując zbyt żywiołowo można pewnych rzeczy po prostu nie zauważyć."

Więcej TUTAJ

***

"Tylko wyniki cieszą"

"Pierwsza połowa spotkania z Łotwą była chyba najgorszą w wykonaniu biało-czerwonych w selekcjonerskiej kadencji Jerzego Brzęczka. Nasi piłkarze mieli problemy nie tylko z budowaniem akcji ofensywnych, ale także z powstrzymywaniem kontrataków rywali, którzy do przerwy częściej zagrażali bramce Wojciecha Szczęsnego. W sytuacji, gdy naprzeciw napastników Bayernu Monachium i AC Milan po naszej stronie, stanął gracz pierwszoligowego Bruk-Betu Nieciecza taką sytuację należy odbierać, jako co najmniej dziwną. A nawet – kuriozalną. Ponownie wyszło na to, że polski zespół do zwycięstwa pociągnęły indywidualności, bo jako kolektyw – zaistnieliśmy tylko fragmentami po przerwie.

– Ludzie z zewnątrz zastanawiali się, ile wygramy z Łotwą, a nie czy w ogóle to się powiedzie. Natomiast ja od początku nastawiałem się na trudny mecz. I taki właśnie był – stwierdził po końcowym gwizdku zdobywca drugiego gola, Kamil Glik. – Prawda jest taka, że czeka nas bardzo dużo pracy przed kolejnymi spotkaniami o punkty."

Więcej TUTAJ

***

"Rozważania o szklance, Lewym, Brzęczku, i farcie"

"Biało-czerwoni mają przecież po marcowej turze eliminacji Euro 2020 sześć punktów. Czyli komplet, którego nie potrafił uzbierać nikt inny w grupie G. Wreszcie się przełamali, po sześciu spotkaniach bez porażki, wygrali dubeltowo. Na dodatek dwukrotnie zagrali na zero z tyłu. A przecież o to tak naprawdę w całej zabawie chodzi – trzeba strzelać jak najwięcej, samemu tracąc jak najmniej; a najlepiej nic. Tabela jest niewrażliwa na piękno ani jego brak. Zresztą, zanim w czerwcu reprezentacja Polski po raz kolejny wybiegnie na mecze o punkty, większość kibiców zapomni o nijakim marcowym stylu. Liczyć się będzie tylko to, co nasza drużyna ma na koncie…

Pytanie jednak, czy można w ten sposób traktować – i rozgrzeszać – zespół z zawodnikiem klasy Roberta Lewandowskiego w składzie? Przecież to gigant na skalę światową, który umiejętnościami technicznymi potrafiłby zawstydzić – co udowodnił w Wiedniu – większość Brazylijczyków. A nie dość, że to znakomity piłkarz, to na dodatek jest świetnym kapitanem. Jakże on chciał wygrać z Łotwą, mimo że biało-czerwonym zupełnie nie szło?! Można było odnieść wrażenie, że nie wszystkim zawodnikom chce się umierać w tym spotkaniu za trzy punkty i koncepcję Jerzego Brzęczka, która wyraźnie nie leży większości zawodnikom. Być może Lewemu także zresztą nie za bardzo, ale Robert zupełnie o to nie dbał. Mimo że i on potrzebował sporo czasu, aby wyregulować celownik, to od początku spotkania miał jasno sprecyzowany plan – trafić!"

Więcej TUTAJ

***

"Maciej Szczęsny - detektyw bez licencji"

"Otóż doskonały niegdyś bramkarz, pięciokrotny mistrz Polski z czterema różnymi zespołami, choć w kadrze raczej niespełniony, obecnie dziennikarz, a może komentator telewizyjny, Maciej Szczęsny, mniej więcej tak wypalił; „Nie korzystam z portali społecznościowych, ale wiem, co tam się dzieje, bo mi dzwonią, gdyż wiedzą, że nie korzystam, więc dowiedziałem się, że prawie niegrający w swoim włoskim klubie Arkadiusz Reca ma zapis w kontrakcie, iż po zagraniu w reprezentacji kilku meczów (bodaj pięciu! – przyp. jb) jego poprzedni klub, Wisła Płock, otrzyma dodatkową gratyfikację. Jeśli informacja o tej klauzuli jest nieprawdziwa, to od Wisły Płock oczekuję w tej sprawie dementi!”.

Konsternacja w studiu była wielka; prowadzący Jacek Kurowski próbował sytuację ratować, pytając: „Czy jest w tym coś niezgodnego z prawem albo choćby nagannego?”. Dziennikarz, a może tylko komentator, Maciej Szczęsny, uznał, że naiwniakowi należy się kawa na ławę. Więc rąbnął: „Jeszcze niedawno Jerzy Brzęczek był trenerem Wisły Płock!”, więc nad czym się tu zastanawiać…"

Więcej TUTAJ

***

"Zamieszanie z bonusami"

"W ostrym tonie wypowiedział się za to prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej. – Twitterowa szarańcza z tym kontraktem Recy oszalała. Sprawdziłem, klasyczny temat z d..y. Nie pierwszy i ostatni. Skąd w niektórych tyle jadu? – napisał w mediach społecznościowych Zbigniew Boniek.

Tak jak domagał się tego Maciej Szczęsny zareagował także klub z Płocka. – Do sumy transferowej dochodzą jeszcze bonusy w przypadku gry Arka w Atalancie w oficjalnych meczach. I jeszcze kolejne pieniądze z ewentualnego kolejnego transferu. O reprezentacji Polski nie ma żadnych zapisów – tłumaczył prezes Wisły Jacek Kruszewski po transferze Recy do Włoch."

Więcej TUTAJ

***

"Tysiące kilometrów Gwilii"

"Na początek eliminacji Gruzini, prowadzeni przez znanego słowackiego szkoleniowca Vladimira Weissa, spotkali się w sobotę z „Helwetami”. To był mecz, który miał spore znaczenie dla pomocnika Górnika. To przecież ze szwajcarskiego FC Luzern jest wypożyczony do Zabrza do końca sezonu. Biegał po boiskach Szwajcarii w zeszłym roku i nic dziwnego, że teraz jak mógł, to starał się pokazać w bezpośredniej konfrontacji. Gwilia wyszedł na boisko w podstawowym składzie i zagrał całe spotkanie. Starał się, jak mógł, zobaczył żółtą kartkę, ale jego zespół na stadionie im. Borisa Paiczadze uległ silnemu rywalowi 0:2. Szwajcarzy oba gole zdobyli w drugiej połowie.

Teraz Gwilia i koledzy muszą przemieścić się na drugi koniec Europy. We wtorek w Dublinie czeka ich spotkanie numer 2 w eliminacjach z Irlandią. Z Tbilisi na Zieloną Wyspę, to aż 4 tys. kilometrów. Nie ma więc za bardzo czasu na odpoczynek i regenerację. Po jutrzejszym spotkaniu, które zaplanowano na godzinę 20.45, pomocnik Górnika zwija manatki i wraca do Zabrza. W podróży spędzi więc prawie 8000 tys. kilometrów. To niewiele dalej, niż jazda z Katowic do Johannesburga w RPA."

Więcej TUTAJ

***

"Piękna katastrofa"

"W miniony weekend dzięki ich zapobiegliwości i „przezorności” na zapleczu ekstraklasy rozegrano tylko trzy mecze zamiast regulaminowych dziewięciu. A gdyby Stomil Olsztyn wykorzystał regulaminową furtkę, to jego mecz z Rakowem Częstochowa również zostałby przesunięty na inny termin. Niespełna 19-letni obrońca Stomilu Jakub Mosakowski był bowiem niezbędny reprezentacji Polski U-19. Trener olsztynian Piotr Zajączkowski nie zrobił jednak z tego problemu i do składu desygnował o dwa lata starszego Aleksandra Kowalskiego, który również ma status młodzieżowca."

Więcej TUTAJ


"GAZETA WYBORCZA"

"Boniek: Wkurza mnie ta wojna polsko-polska"

"Dariusz Wołowski: Co pan czuł w 75. minucie meczu z Łotwą? Na Stadionie Narodowym Polska remisowała bez bramek ze 135. drużyną rankingu FIFA.
Zbigniew Boniek:
Ja już po pięciu minutach meczu widziałem, że nie jest tak jak być powinno. Na rywala takiego jak Łotysze trzeba było usiąść wysokim pressingiem, nie dać mu odetchnąć, pozbawić złudzeń, podstaw do pozytywnego myślenia. Żeby jak najszybciej opuściła go wszelka nadzieja. Tymczasem Polacy grali wolno, jednostajnie, bez pazerności na gole, jakby mecz miał się wygrać sam. Dopiero po przerwie coś się zmieniło. Nasi piłkarze przyspieszyli, zaczęli dawać pozytywne sygnały, jakby uświadomili sobie, że każda upływająca minuta przybliża Łotyszy do osiągnięcia celu. A nas od niego oddala. Zachowywałem więc spokój i wiarę w zwycięstwo, chciałem tylko, by gol padł przed 80. minutą, bo potem zaczęłyby się już wielkie nerwy."

Więcej TUTAJ

***

"Sprawa Recy, czyli czego wolałbyś o piłce nie wiedzieć"

"Aferka wybuchła po słowach Macieja Szczęsnego – byłego bramkarza i pięciokrotnego mistrza kraju, obecnie komentatora TVP – który rzucił znalezioną w portalu społecznościowym „informacją”, że Wisła Płock ponoć otrzyma od Atalanty dodatkowe pół miliona euro za transfer Recy, jeśli 23-letni piłkarz wystąpi pięć razy w drużynie narodowej. Resztę każdy może sobie dointerpretować, to już nie zostało wyartykułowane: jeśli były pracodawca Brzęczka zarobi, w nagrodę odpali działkę byłemu pracownikowi, dzisiaj trenerowi reprezentacji Polski.

Byłby potężny skandal, więc zareagowali wszyscy zainteresowani. Selekcjoner spokojnie: po meczu z Łotwą oznajmił, że nie zna transferowych klauzul ani umów o pracę powoływanych zawodników. Prezes PZPN Zbigniew Boniek nerwowo: z typową dla siebie galanterią palnął na Twitterze, że internetowa „szarańcza z tym kontraktem Recy oszalała”, że sprawę „sprawdził” i sklasyfikował ją jako „klasyczny temat z d...”. Wisła Płock oficjalnie oświadczyła, że nie otrzyma żadnych pieniędzy za występy swego byłego piłkarza w kadrze. I wreszcie sam Reca powiedział, że „nic na ten temat nie wie”."

Więcej TUTAJ

***

"Dwie firmy chcą rozbudować stadion ŁKS-u. Oferty wciąż wysokie"

"Dwie firmy zgłosiły się do przetargu na zbudowanie trzech trybun na stadionie ŁKS-u. Najniższa oferta to 129 mln zł.

Przypomnijmy, że pierwszy przetarg został anulowany, bo wykonawcy mieli za duże oczekiwania finansowe. Poprzednim razem oferty złożyły trzy firmy – najniższa propozycja opiewała na 139 mln zł, a najwyższa na ponad 193 mln. Tymczasem miasto na inwestycję chciało przeznaczyć 95 mln zł (z tej kwoty wydano już około 4 mln zł na sztuczne oświetlenie i podgrzewanie płyty)."

Więcej TUTAJ


"RZECZPOSPOLITA"

"Bóle głowy i kręgosłupa"

"Wydaje się, że wszystko zmierza w dobrym kierunku, bo zaczęliśmy wygrywać. Od kiedy w lipcu 2018 Jerzy Brzęczek zastąpił Adama Nawałkę, do ubiegłego tygodnia drużyna nie wygrała żadnego z sześciu meczów. Po tym jak pierwszy z nich, z Włochami w Bolonii, zakończył się remisem 1:1, już mówiono, że reprezentacja się odrodziła, choć od nieudanego mundialu upłynęły dwa miesiące, a na boisku  zobaczyliśmy aż dziesięciu jego uczestników.

Kibice i wielu dziennikarzy zareagowali typowo: stary trener się opatrzył, jego urok przestał działać, bo okazało się, że w najważniejszym momencie wszyscy zawiedli. Przyszedł nowy selekcjoner, a z nim nadzieje. Najpierw Jerzy Brzęczek usłyszał, że zachowuje się dokładnie tak, jak jego poprzednicy. Waldemar Fornalik dobrał swój sztab z bliskiego sobie Ruchu Chorzów, Adam Nawałka z Górnika Zabrze, a Brzęczek z Wisły Płock. Musieliśmy się uczyć tych ludzi, bo twarze większości nie były znane, a mieli pracować z piłkarzami słynnymi w całej Europie."

Więcej TUTAJ

***

"Kobieta sędzią na meczu. Komentator: Hańba dla boiska"

"Komentator włoskiej telewizji nazwał czymś "okropnym" oraz "żartem" obecność kobiety w roli sędzi liniowej w czasie meczu piłkarskiego na piątym poziomie rozgrywek we Włoszech - informuje Reuters.

Sergio Vessicchio przeprosił za komentarz, który wygłosił na antenie CanaleCinqueTv przed rozpoczęciem meczu pomiędzy Agropoli i Sant’Agnello. Jednym z sędziów liniowych w czasie tego meczu była kobieta, Annalisa Moccia."

Więcej TUTAJ


"SUPER EXPRESS"

"Szpakowski: Lewy gdzie indziej patrzy, gdzie indziej podaje"

"Najwięcej pochwał po meczu z Łotyszami zbiera Robert Lewandowski. Dołącza się do nich Szpakowski.

- 8 meczów czekał na tego gola, ostatnio tutaj na Stadionie Narodowym strzelił Litwie. Widać klasę u Lewandowskiego, jego spokój, doświadczenie, olbrzymi talent poparty pracą. Świetnie się patrzy na jego odejścia, przejścia zwodem. To podanie „no look pass” do Zielińskiego z pierwszego meczu to był majstersztyk. Gdzie indziej patrzy, gdzie indziej podaje. Klasa światowa! - zachwyca się Szpakowski."

Więcej TUTAJ


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się