var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";



Autor zdjęcia: Wikipedia

Nowy stadion dla Milanu i Interu, a San Siro do demolki? Gorące tygodnie w Mediolanie

Autor: Marcin Długosz
2019-03-30 14:30:20

Są sprawy i symbole absolutnie nierozerwalne. Rzym – Koloseum. Paryż – Wieża Eiffla. Londyn – Big Ben. No i Mediolan, ten piłkarski Mediolan – San Siro. Jak się jednak okazuje, niewykluczone, że już w najbliższych latach zdjęcie tego 80-tysięcznego kolosa będzie mogło służyć tylko i wyłącznie pokazywaniu młodszym pokoleniom i mówieniu: „Kiedyś to było…”. Milan, Inter oraz samo miasto przymierzają się bowiem do budowy całkowicie nowego obiektu, a ten obecny, zasłużony, może zostać… wyburzony.

Nie ma stadionu na własność, nie ma dużych pieniędzy. Nie ma dużych pieniędzy, nie ma wielkiej piłki. A brak tej wielkiej piłki odczuwają w stolicy Lombardii prawdopodobnie mocniej niż w jakimkolwiek innym miejscu na Ziemi. Jeszcze dekadę temu obie utytułowane drużyny mogły z dumą mówić, że wywodzą się z europejskiej stolicy futbolu, a obecnie również obie są po latach ogromnego kryzysu i fatalnych jak na swoje możliwości osiągnięć sportowych.

No właśnie, możliwości. Nic ich tak nie zwiększa jak koniunktura napędzana przez kibiców. A trudno się o to postarać, gdy rozgrywa się mecze na należącym do miasta obiekcie wybudowanym w 1926 roku. Oczywiście już po tym okresie dobudowywane były kolejne trybuny i niejednokrotnie ten zasłużony stadion odrestaurowywano, ale i tak ma się on nijak w porównaniu z arenami spełniającymi obecnie najwyższe światowe standardy.

Za San Siro stoją kawał historii oraz nieprawdopodobne wspomnienia, ale jeśli kluby się od tego nie odetną, to nie dadzą sobie szansy na wyrwanie się ze szponów kryzysu. I chyba na dobre uświadomili to sobie w Mediolanie, bo decyzja o budowie nowego obiektu nadchodzi wielkimi krokami

 

 


 

 

Jak ma wyglądać sytuacja?

Pojemność

Obecnie na San Siro kibicować może 80 tysięcy ludzi jednocześnie. Oczywiście w czasach, gdy mediolańskie kluby nie należą do europejskiej czołówki, tak wysoka frekwencja ma miejsce bardzo rzadko – podczas pojedynków Milanu i Interu z Juventusem oraz derbów Mediolanu. Potencjał frekwencyjny pokazali w tym sezonie Nerazzurri, który występowali w fazie grupowej Ligi Mistrzów i na starcie z Barceloną przyciągnęli na trybuny około 74 tysiące widzów.

Tak czy inaczej, w Serie A średnia frekwencja na domowych meczach Milanu wynosi 54,3 tysiąca, natomiast w przypadku Interu to 60,7 tysiąca. Nie można więc mówić nawet o nawiązywaniu do stuprocentowego zapełnienia obiektu, ale z drugiej strony są to o wiele wyższe wartości niż w przypadku Juventusu, który choć zapełnia niemalże cały stadion, to jednak przyciąga „tylko” średnio 39 tys. widzów na mecz.

Możemy się więc zastanawiać, jaka pojemność dla obu mediolańskich klubów byłaby odpowiednia. Mówi się o stadionie mogącym pomieścić 60 tysięcy widzów i pod kątem celowania w stuprocentowe zapełnienie obiektu wydaje się, że to wartość idealna.

Oczywiście, jeśli Milan i Inter wróciliby do europejskiej czołówki i znów liczyli się w walce o najwyższe cele, to pewnie pojawi się narzekanie, że miejsc jest za mało. Z drugiej jednak strony taka liczba krzesełek gwarantuje klubom bardzo wysoką frekwencję nawet jeśli – tak jak w ostatnich latach – idzie słabiej sportowo. A bez sensu utrzymywać szereg dodatkowych miejsc tylko po to, by zapełniać je od wielkiego dzwona – na mecz z Juventusem, derby, czy hit w Lidze Mistrzów.

Miejsce, czas budowy i koszt

Są to jedne z kwestii budzących największe zainteresowanie. Nowy obiekt ma powstać na terenach wokół obecnego stadionu, gdzie teraz znajdują się parkingi. Ktoś może zapytać – dlaczego zatem trzeba się przenosić, zamiast porządnie odnowić zasłużone San Siro?

 

 


 

 

Powód jest istotny: miejsce do gry na czas budowy. Trudno sobie wyobrazić Milan i Inter – grających co trzy dni, na zmianę – na wygnaniu do Reggio Emilia czy innego miasta i to przez trzy lata, bo budowa ma potrwać ponad 30 miesięcy. Nowy stadion miałby być gotowy na start sezonu 2022/2023.

W klubach doszli więc do wniosku, że zamiast borykać się z tak olbrzymim jak na skalę wielkości klubów problemem, lepiej będzie postawić stadion od podstaw, a czas budowy wygodnie przejść bez żadnych zmian, grając po prostu dalej na San Siro.

Możemy tylko przypuszczać, że skoro nowy stadion powstałby na terenie obecnych parkingów, to po demolce San Siro, na jego miejscu mogłyby zostać wybudowane… nowe parkingi. Taka swoista zamiana ról – to trochę w lewo, to trochę w prawo, ucięcie historii i postawienie na nowoczesność.

Koszt? 600 mln euro – po 300 mln od obydwu klubów. Za Interem od kilku lat stoi potężny chiński właściciel, firma Suning, z kolei Milan latem ubiegłego roku przejął fundusz Elliott, o którym również można powiedzieć wiele, ale nie to, że przejmuje się takimi „drobniakami”. Ekonomiczne obie ekipy są gotowe na powzięcie takiego zobowiązania.

Czas decyzji

Włoskie media twierdzą, że już na koniec kwietnia Milan, Inter oraz miasto Mediolan – ramię w ramię – mogą ogłosić projekt budowy nowego stadionu. Trudno póki co mówić o większych szczegółach, bo choć wszyscy wiedzą, że lada moment coś się wydarzy, to jednak sprawa wciąż jest bardzo świeża i na razie dziennikarze nie dowiedzieli się jeszcze wszystkiego.

Obecnie możemy tylko przyglądać się rozwojowi sytuacji. Nie brakuje wokół tego wszystkiego kontrowersji, a największą stanowi możliwość wyburzenia San Siro. Wielu Milanistów i Interistów nie może znieść myśli, że ten legendarny kolos mógłby zostać tak po prostu zniszczony i już rozważają zbieranie podpisów, aby przed podjęciem takiej decyzji odbyło się referendum na szczeblu lokalnym. By taka inicjatywa obywatelska doszła do skutku, potrzebnych jest 15 tysięcy mediolańczyków opowiadających się za nią.

Od kilku dni we Włoszech trwa swoista debata publiczna. W większości myśl przewodnią stanowi jednak stwierdzenie, że rozstanie się z San Siro, a co gorsza jego wyburzenie, stanowiłoby cios prosto w serce, ale ekonomia i świat biegnący do przodu są nieubłagani: trzeba postawić na nowoczesność, aby kluby z Mediolanu znowu powróciły do czasów swojej świetności.

Póki co z zaciekawieniem możemy obserwować kolejne doniesienia i ruchy w tej sprawie. Jednego możemy być pewni: już teraz jest o tym bardzo głośno, a będzie wyłącznie głośniej.
 


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się