var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Własne

Bochniewicz: Bałem się, że mi nie wyjdzie. Probierz o przewadze ligi czeskiej. Szkolnikowski: Chcemy w TVP bawić i edukować

Autor: zebrał Marcin Łopienski
2019-04-05 11:45:00

Kolejny już raz w tym tygodniu jest co poczytać w prasie. Piątkowy przegląd zdominował temat Ekstraklasy i kolejny ligowy weekend. Wybraliśmy 25 materiałów z czterech źródeł.

„PRZEGLĄD SPORTOWY”

„Bochniewicz: Bałem się, że mi nie wyjdzie

„IZA KOPROWIAK: Wirtualny świat wciąga?

PAWEŁ BOCHNIEWICZ: Z jednej strony to fascynujące, że możemy przenieść się do innej rzeczywistości, patrzeć na dłonie i zamiast nich widzieć broń, ale z drugiej możliwości technologiczne mnie przerażają. Ta świadomość, że wystarczy, by ktoś nacisnął jakiś przycisk i może nas nie być... Cały czas jesteśmy podsłuchiwani, podglądani, wszędzie są kamery, każdy nasz ruch jest śledzony. To niebezpieczne. Ale sama gra bardzo mocno wciąga, można się odciąć od wszystkiego, co dookoła.

Podobnie, jak na boisku?

Gdy wychodzę na murawę, czuję, jakby ktoś zamknął mnie w klatce. Prawie identycznie jak w vr. Dopiero po meczu słyszę, co się działo na trybunach, koledzy opowiadają, że były niesamowite oprawy. Ja ich nie dostrzegam. Widzę jedynie boisko. Czasami nie dociera do mnie nawet to, co trener krzyczy z ławki”.

Więcej TUTAJ

***

„Szkolnikowski: Chcemy w TVP bawić i edukować

„Tomasz Włodarczyk: Ekstraklasa co tydzień w otwartym paśmie. Tego nie było od 24 lat. Na szczęście nie pokazujecie meczów od drugiej połowy...

Marek Szkolnikowski: Oho, na początek szpileczka. Rozumiem, że to nawiązanie do praw Formuły 1 i pokazywania wyścigu od 45. minuty. Jasne, że chciałbym u siebie cały wyścig, treningi i kwalifikacje. Jeśli jednak stanąłem przed wyborem, aby pozyskać prawa, nomen omen, w tej formule lub w ogóle – wybieram to pierwsze. Jesteśmy zadowoleni z oglądalności. Ostatni wyścig obejrzało 450 tysięcy widzów, co jest wynikiem fenomenalnym. 

W piłce by nie przeszło. 

Marek Szkolnikowski: Pewnie że nie i nikt o zdrowych zmysłach nie ma takich planów, ale tu uparliśmy się i efekt jest zaskakująco dobry. Jasne, ludzie zaczepiają mnie, po co to puszczamy? Śmieją się, że to nie Formuła 1, a Formuła 45 i nawet specjalnie stworzyliśmy taki hashtag na Twitterze. My nie konkurujemy z Eleven, mającą u siebie zapalonego fana F1, gotowego na wydanie kilkunastu złotych miesięcznie i słuchania o przepływach powietrza nad lewym kołem bolidu. Docieramy do widza, dla którego dostęp do płatnej telewizji jest sporym wysiłkiem finansowym. Coś, czego z perspektywy warszawskiej bańki wielu nie rozumie. Chcieliśmy, żeby Roberta Kubicę mógł oglądać każdy. Do tego mamy obszerne studio, analizy, materiały dotyczące toru, zawodników i zespołów. Opakowaliśmy to w sensowny sposób i wzorujemy się na włoskim komentatorze Tiziano Crudellim. Premierowe Grand Prix zrobiliśmy na szybko, bo podpisaliśmy kontrakt dwa dni przed startem sezonu. Bahrajn wypadł już bardzo przyzwoicie. Szpileczki będą zawsze, ale swój cel spełniliśmy. Formuła 1 gości na antenie TVP”.

Więcej TUTAJ

***

„Nalepa: Ciężko się innym gra przeciwko nam”

„Jakub Radomski: Jak trenowało się z piłkarzami wodnymi? 

Michał Nalepa: Ciężko. To bardzo popularny sport na Węgrzech. Gdy występowałem w tamtejszym Ferencvarosie zorganizowano nam wspólny trening. Najpierw poszliśmy na basen i po pięciu minutach wszyscy piłkarze mieli dosyć. Złapała mnie taka zadyszka, że musiałem łapać się lin. Zrozumiałem, jaka to wymagająca dyscyplina.

Co było najtrudniejsze?

Michał Nalepa: Jestem dobrym pływakiem, nie miałem problemu z tym, żeby przemieszczać się kraulem, ale tam do tyłu płynie się grzbietem, żeby cały czas obserwować grę. Wykonuje się też sprinty, by jak najszybciej być przy piłce. A kiedy drużyna rozgrywa atak pozycyjny, trzeba utrzymywać się na wodzie i jednocześnie kombinować, gdzie zagrać, co też nie jest proste. Oczywiście nie mamy gruntu. Ciężko to wszystko opanować. Do tego pod wodą dzieją się różne rzeczy. Rywale cię podtapiają, łapią nogami, jest ciągły kontakt”.

Więcej TUTAJ

***

„Kowalczyk: Od dziecka musiałem udowadniać swoją wartość”

„Mateusz Janiak: Potrafi pan odpuszczać?

Sebastian Kowalczyk (pomocnik Pogoni): Na pewno nie lubię.

Ze względu na wzrost?

Sebastian Kowalczyk: Od dziecka musiałem udowadniać, że warto mieć mnie w zespole. Babcia Ewa miała dom jednorodzinny na Gumieńcach i chodziła ze mną na pobliskie boisko. Betonowa nawierzchnia, drewniane bramki z siatkami. I długo mogłem je tylko oglądać z boku, babcia zawsze słyszała od kopiących tam chłopców: „Nie, proszę pani, on za mały jest. Nie chcemy mu krzywdy zrobić”. Wreszcie brakowało jednego do wyrównanych składów, wzięli mnie z przymusu. Po tamtej gierce miejsce dla mnie przestało być kłopotem.

A pan sobie sam krzywdy nie zrobił, kiedy ćwiczył parkour? Podobno intensywnie.

Sebastian Kowalczyk: Miałem taki etap, że faktycznie razem z kolegami z ulicy byliśmy tym zafascynowani. Szukaliśmy starych tapczanów i kanap, opieraliśmy je o ściany, wbiegaliśmy i robiliśmy salta. Kumple byli bardziej doświadczeni, więc podpatrywałem i próbowałem powtarzać ich ruchy. Nie chciałem być gorszy, szedłem we wszystko, ale na szczęście nigdy nic złego się nie stało. Do dzisiaj umiem zrobić salto”.

Więcej TUTAJ

***

„Probierz: Organizacyjnie Czesi nam uciekli”

„W piątek trzy punkty wywalczone w Zabrzu w starciu z Górnikiem. Zaraz po nim podróż do Brna, krótki nocleg i w sobotę wyjazd do Pragi. Tam spotkanie z władzami Slavii i wizyta na meczu ćwierćfinalisty tegorocznej edycji Ligi Europy ze Slovanem Liberec. Niedziela to już Pilzno, rozmowa z właścicielem jesiennego uczestnika Ligi Mistrzów i spotkanie Viktorii z Bohemians. Tak wyglądał ostatni weekend Michała Probierza, który pojechał obejrzeć, jak się pracuje w dwóch w tej chwili najlepszych czeskich klubach, bardziej w roli wiceprezesa Cracovii niż trenera”. 

Więcej TUTAJ

***

„Liga przypadku”

„Jak każda drużyna potrzebuje hierarchii, tak potrzebuje jej każda liga. Kiedy nie ma hierarchii, jest anarchia, którą wprawdzie ciekawie śledzi się z boku, ale na niej zwykle nie da się zbudować czegoś silnego i trwałego. Na tle europejskiego rynku ekstraklasa jest właśnie ligą anarchiczną. Taką, w której nie ma świętości, a każdy może wygrać z każdym. Zwykło się traktować to jako zaletę tej ligi. W rzeczywistości to jednak jej wada. Dopóki bowiem nikt nie zdoła zdominować krajowej konkurencji, tym bardziej nie będzie gotowy do rywalizacji w Europie”.

Więcej TUTAJ

***

„Emocje w Ekstraklasie są sztucznie pompowane”

„We wtorek, gdy Korona przegrała 1:2 z Cracovią, kieleccy fani, którzy przyjechali z drużyną do Krakowa, zaczęli się głośno domagać zwolnienia trenera Gino Lettieriego. Jego zespół zajmuje 10. miejsce, ma 16 punktów przewagi nad strefą spadkową, przy korzystnym ułożeniu wyników Pucharu Polski do strefy premiowanej grą w Europie traci 5. A przecież nie mówimy o tradycyjnej ligowej potędze czy finansowym krezusie. Dlaczego więc trener musi słuchać nieprzychylnych głosów, dlaczego władze muszą odpowiadać na pytanie o zmianę szkoleniowca, dlaczego media w ogóle na ten temat spekulują? Bo Koronie grozi, że nie awansuje do górnej ósemki”.

Więcej TUTAJ

***

Zagraniczne kluby przyglądają się Camarze”

„Gdyby faktycznie doszło do takiego transferu, byłoby to spore zaskoczenie: skrzydłowy Miedzi Juan Camara znalazł się pod lupą skautów z Zachodu. - Nie mamy konkretnej oferty na stole, ale wiemy o zainteresowaniu, bo obserwatorzy już przyjeżdżali go oglądać. Chodzi o jeden klub z Niemiec i dwa z Holandii - mówi właściciel legnickiego klubu Andrzej Dadełło”.

Więcej TUTAJ

***

„Dwa najbliższe wyzwania Mamrota”

„Jeszcze przed meczem nie tylko fanów Jagiellonii nurtowało pytanie, czy kostucha grasująca od kilku dni ścinając kosą głowy kolejnych szkoleniowców, zapuka też do gabinetu Ireneusza Mamrota. Ale prezes Cezary Kulesza nie rzucił trenera na pożarcie. Ten ma umowę do końca sezonu z opcją przedłużenia o rok, lecz wyłącznie od klubu zależy, czy klauzula zostanie uruchomiona. To zresztą wcale nie najpilniejszy temat. Większym zmartwieniem Jagiellonii jest, by powiodła się trudna misja uratowania miejsce w czołowej ósemce i ogrania w półfinale Pucharu Polski legnickiej Miedzi. Nadchodząca sobota i ligowe starcie z Zagłębiem Sosnowiec sporo wyjaśni w pierwszej kwestii, cztery dni później dostaniemy odpowiedź, co z drugim celem”. 

Więcej TUTAJ

***

„Krótka kołdra trenera Stolarczyka”

„Podczas niedzielnego meczu Wisły Kraków z Legią (4:0) było widać nie tylko piękne akcje piłkarzy Białej Gwiazdy, ale też ich walkę z samymi sobą. Marcin Wasilewski, który rozgrywał znakomite spotkanie, problemy miał już w pierwszej połowie. Intensywnie musiał rozgrzewać się Lukas Klemenz. Dotrwanie do końca na boisku wymagało też zaciśnięcia zębów od Jakuba Błaszczykowskiego oraz Vullneta Bashy, który już przed meczem narzekał na dolegliwości. – Ze względu na naszą sytuację kadrową zdecydowanie wolę, gdy gramy raz na tydzień – nie ukrywał Maciej Stolarczyk, trener Wisły, przed starciem w Sosnowcu”. 

Więcej TUTAJ

***

„Młodzi znów mogą ciągnąć Lecha”

„To jest kierunek, w jakim chcę pójść. Zawsze moim wyzwaniem było wprowadzanie do składu młodzieży – mówił Adam Nawałka po objęciu Lecha. I do końca ubiegłego roku cel ten realizował. Kamil Jóźwiak i Tymoteusz Klupś regularnie dostawali szanse gry, a były selekcjoner do kadry Kolejorza włączał kolejnych młodych zawodników. Lechowa młodzież zaczynała znaczyć coraz więcej, a koronnym dowodem na to był mecz w Sosnowcu (6:0), w którym Klupś strzelił gola i zaliczył asystę, a wprowadzony w końcówce niespełna 17-letni wówczas Filip Marchwiński zdobył bramkę w debiucie, zostając najmłodszym autorem ekstraklasowego gola w historii Lecha”.

Więcej TUTAJ

***

„Lechia musi oszczędzać Haraslina”

„Trener Piotr Stokowiec przyznaje, że musi umiejętnie dysponować siłami Lukaša Haraslina, który z powodu kontuzji stracił cały okres przygotowawczy i wrócił na boisko dopiero 4 marca. Słowak ma ogromny wpływ na ofensywę Lechii, w derbach Trójmiasta był jej najlepszym zawodnikiem. Oddał najwięcej strzałów: dwa (oba celne), miał najwięcej kluczowych podań: cztery, najwyższy inStat Index: 310. Meczu jednak nie dokończył, zszedł z boiska w 84. minucie. Był to jego piąte spotkanie po urazie stopy i jednocześnie najdłuższy występ w tym roku”.

Więcej TUTAJ

***

„Śląsk kiedyś już zwolnił Ojrzyńskiego z Płocka”

„Mający już dobrze ponad 150 oficjalnych gier w Śląsku Pich miewał już zdecydowanie lepsze okresy niż ostatnio, jednak to, jak zaprezentowali się skrzydłowi w spotkaniu z legniczanami dostarczyło koronnych dowodów: hierarchia na tej pozycji przedstawia się tak, że jest Słowak, po nim długo, długo nikt, a dopiero potem ewentualnie Lubambo Musonda, Damian Gąska czy Farshad Ahmadzadeh. Ostatnio zawodzi szczególnie Zambijczyk. W Gdyni wszedł już tylko z ławki - po raz pierwszy, odkąd jest zawodnikiem klubu z Oporowskiej. Następnie z Miedzią grał od początku, bo trener Lavička nie mógł korzystać z wykartkowanego Picha. Afrykanin jest szybki, ale chaotyczny i nieefektywny. - Z Miedzią druga połowa w jego wykonaniu była dużo lepsza niż pierwsza, jednak oczekuję od niego zdecydowanie więcej - komentował ten występ czeski szkoleniowiec wrocławian”.

Więcej TUTAJ

***

„Porażki mają zły wpływ na zachowanie trenera”

„W ostatnich trzech meczach lubinianie uzbierali pięć punktów, ale bardziej niepokojąca jest postawa drużyny, która straciła wcześniejszy wigor i fantazję. Przypadkowe i brzydkie zwycięstwo w Płocku (1:0) oraz dwa zupełnie bezbarwne remisy w Lubinie z Arką (0:0) i Górnikiem (1:1) pokazują, że zespół nie potrafi zdominować rywali mocno zaangażowanych w walkę o utrzymanie, bo wcześniej znacznie lepiej spisywał się w starciach z przeciwnikami z górnej ósemki (jego jedyna tegoroczna porażka to 0:2 ze Śląskiem). Gdy na ostatniej konferencji prasowej jeden z dziennikarzy próbował o tym z van Daelem podyskutować i dowiedzieć, czy w starciu z Koroną lubinianie wrócą do swojej ofensywnej gry, trener się obruszył. Zaczął narzekać, że po stracie piłki pięciu–sześciu rosłych piłkarzy Górnika natychmiast wracało w pole karne, co gospodarzom utrudniało finalizowanie akcji. Wreszcie wypalił: – Nie będę odpowiadał na takie pytania. Proszę o poważniejsze”.

Więcej TUTAJ

***

„Ajaks w trampkach”

„Do domu wrócił mały, zapłakany chłopiec. W plecaku miał piłkarski strój z czerwonym pasem na środku białej koszulki i podobizną Ajaksa, mitologicznego greckiego wojownika. Logo wyrysowano jedenastoma kreskami, tak, by symbolizowało jedenastu zawodników tworzących drużynę. Jedność. Jednak ideały wpisane w klubowy herb nie zawsze idą w parze z rzeczywistością. – Graliśmy halowy turniej. Nie miałem dobrych butów, bo zwyczajnie nie było nas na nie stać. Mama kupiła mi zwykłe trampki z supermarketu. Strasznie się ślizgałem i byłem najgorszy w zespole. W szatni mnie wyśmiali, a trener nawet nie zareagował. Dla niego sprawa była jasna, byłem najgorszy na boisku, więc pretensje kolegów były uzasadnione – wspomina Aleksandar Bjelica, który kilka lat spędził w szkółce słynnego Ajaksu”.

Więcej TUTAJ

***

„Pol: Zamordyzm już się nie sprawdza”

„W LOTTO Ekstraklasie panoszy się epidemia zwalniania trenerów. W niedzielę posadę stracił Adam Nawałka, w poniedziałek Ricardo Sa Pinto, we wtorek Zbigniew Smółka, w środę Kibu Vicuna. W czwartek do momentu gdy oddawałem felieton do druku, nikt jeszcze nie wyleciał z roboty, ale nie wiem, czy coś się nie wydarzyło w godzinach wieczornych. Abstrahując od okoliczności zwolnienia trenera Arki – ogłoszonego godzinę przed derbowym spotkaniem z Lechią, w którym mimo wszystko poprowadził drużynę – najbardziej szokują rozstania z dwoma pierwszymi panami. Bo obaj mieli być trenerami na lata i wyznaczyć nową jakość w ekstraklasie. Choć czy słusznie tak myśleliśmy?”.

Więcej TUTAJ

***

„Nawałka postawił wszystko na jedną kartę i przegrał”

„Na razie Nawałka postawił wszystko na jedną kartę i przegrał. Nie pierwszy raz w życiu. Trudno oprzeć się porównaniom sprzed lat. W 2002 roku przejmował Zagłębie Lubin, by walczyć nawet o mistrzostwo Polski. Dostał duże pieniądze i wolną rękę w budowaniu zespołu. Zwolniono go po 111 dniach. 16 lat później z takim samą misją przejął stery w Lechu. I wytrwał na stanowisku o dwa tygodnie dłużej”. 

Więcej TUTAJ

***

„Bednarek chce rzucić wyzwanie Liberpooolowi”

„Sezon Premier League wkracza w decydującą fazę. Do końca sezonu już tylko sześć tygodni i jak zwykle o tej porze najciekawiej jest tam, gdzie walczą o wysokie cele i tam, gdzie toczy się bój o życie. Na szczycie tabeli zanosi się na zacięty wyścig po mistrzostwo Anglii i walkę o miejsce w TOP4, a na dole wiadomo już, że spadną Fulham i Huddersfield, ale kilka drużyn chce uniknąć ich losu. Jednym z nich jest Southampton, który w piątek zagra z Liverpoolem”.

Więcej TUTAJ

 

„SPORT”

„Smolarek: Chcę by piłkarze byli szanowani”

„Dlaczego zdecydował się pan na powrót do polskiego futbolu?

Euzebiusz SMOLAREK: – Pamiętam, że kiedy mój tata, Włodek, grał w Holandii, to w ostatnim sezonie miał problemy w klubie. W ich rozwiązaniu pomógł mu holenderski związek zawodowych piłkarzy. W Polsce taka organizacja – naprawdę potrzebna zawodnikom – powstała znacznie później, gdy ideę i założenia tata przedstawił swemu koledzy z boiska, z którym razem grali w Widzewie – Markowi Pięcie. Zależy mi na tym, żeby piłkarze byli szanowani, ale też i na tym, aby między zawodnikami oraz klubami były dobre relacje. Grałem w różnych krajach, widziałem różne rozwiązania. Uznałem więc, że mogę być pomocny. Na boisku zawsze dawałem z siebie 100 procent, a to będzie dla mnie druga kariera, w której też będę dawał z siebie wszystko”.

Więcej TUTAJ

***

„Podbeskidzie czuje mecz w kościach”

„„Górale” po bardzo interesującym spotkaniu wygrali 3:1, ale rywal sprawił im mnóstwo problemów. Bielszczanie to nie pierwszy zespół w I lidze, o którym po meczu z drużyną Tomasza Tułacza można powiedzieć, że trafiła kosa na kamień. Zresztą niepołomiczanie nie po raz pierwszy dali się we znaki „góralom”. W poprzednim sezonie, na stadionie Puszczy, mecz ze złamanym nosem skończył Damian Chmiel, a Guga Palawandiszwili rozbił głowę. Tym razem taki sam problem spotkał Bartosza Jarocha”.

Więcej TUTAJ

***

„Kłys: Trener może spać spokojnie. Ma moje pełne zaufanie”

„O ile w ekstraklasie obecność dyrektora sportowego w klubie jest normą, o tyle w I lidze niekoniecznie. Czy, kiedy i kto zajmie miejsce Andrzeja Rybarskiego, z którym się pan pożegnał?

Bogdan KŁYS: – Aktualnie rozmawiam z dwoma potencjalnymi kandydatami na stanowisko dyrektora sportowego Podbeskidzia. Rozważam jednak też taką możliwość, że nie będzie dyrektora. Że pełną odpowiedzialność za wyniki sportowe i kierunki transferowe weźmie na siebie trener, w porozumieniu z komitetem transferowym. Znajdzie się w nim kilka osób, z którymi będziemy konsultować wszystkie sprawy, a na koniec będziemy podejmować decyzje.

Decyzje o nieprzedłużeniu umowy z Valerijsem Szabalą, a także o rozstaniu z Andrzejem Rybarskim były podyktowane formą sportową zespołu w pierwszych meczach wiosennych?]

Bogdan KŁYS: – Zgadza się. Trzeba zapomnieć o grze o drugie miejsce w I lidze. Widziałem na żywo ŁKS i nie wiem, co musiałoby się stać, aby zespół ten przestał grać w piłkę. Wiadomo od dawna, że Raków jest poza zasięgiem i jest pewniakiem do awansu. Po drodze jest jeszcze Stal Mielec. Naszym zadaniem na resztę rundy jest to, aby wygrać, co mamy do wygrania i pokazać się publiczności z jak najlepszej strony. Pograć o punkty w Pro Junior System i budować zespół na przyszły sezon”.

Więcej TUTAJ

***

„Będzie nowy kontrakt dla Stolarczyka”

„Stolarczyk jest trenerem krakowskiego klubu od początku sezonu. W czerwcu podpisał kontrakt na rok, więc umowa wygasa wraz z końcem bieżących rozgrywek. Od początku pracy w Wiśle Stolarczyk radzi sobie bardzo dobrze. Na początku sezonu bardzo szybko zbudował w Krakowie sprawnie działający zespół. Zimą stracił siedmiu ważnych piłkarzy, musiał budować od nowa i znów poszło mu bardzo sprawnie. Popisem jego drużyny były trzy wygrane z rzędu – z Koroną Kielce, Cracovią i Legią Warszawa podczas których Wisła zdobyła aż 13 bramek”.

Więcej TUTAJ

 

„GAZETA WYBORCZA”

„Farjaszewski: Warta może być alternatywą dla Lecha”

„Hanna Urbaniak: Kupił pan klub piłkarski i przez pół roku odmawiał wywiadów. Kibice myśleli, że jest pan figurantem.

Bartłomiej Farjaszewski: – Nie przyszedłem do Warty dla rozgłosu. Współpracownicy często zwracają mi na to uwagę. Gdy unikam kamer mówią: „Przecież kupiłeś klub piłkarski. A po co się kupuje klub piłkarski? Dla szpanu!”. Wiem, że ja trochę do tego nie pasuję, ale nie przeszkadza mi to. Nie mam potrzeby brylowania, nie mam profili w social mediach. Czasami pracownicy w klubie pytają mnie, czy wydrukować mi internet, bo naprawdę nie śledzę żadnych komentarzy. Skupiam się na pracy. Natomiast bardzo szanuje i liczę się z opiniami, które przekazują mi kibice”.

Więcej TUTAJ

 

„FAKT”

„W Płocku płacą trzem trenerom”

„Jeszcze wczoraj wydawało się, że władze Wisły będą musiały płacić pensje Ojrzyńskiemu oraz dwóm poprzednim – Jose Antonio Vicunii (47 l.) oraz Dariuszowi Dźwigale (50 l.). Hiszpan został zwolniony w środę po porażce 0:1 z Piastem Gliwice, a wczoraj rozwiązał swój kontrakt za porozumieniem stron. Dzięki temu jego umowa nie będzie obciążać budżetu płockiego klubu. Podobnie zachował się jego asystent Tomasz Tchórz. Inaczej sprawy się mają z trenerem Dźwigałą”. 

Więcej TUTAJ

***

„Tylko Messi skuteczniejszy od Lewandowskiego”

„Trener drużyny z Monachium Niko Kovac (48 l.) posadził więc Polaka na ławce, by mógł odpocząć przed sobotnim hitem Bundesligi, czyli starciem z Borussią Dortmund. Bayern jednak nieoczekiwanie do przerwy przegrywał 1:2, więc kapitan reprezentacji Polski pojawił się na boisku w drugiej połowie. I strzelił dwa gole, w tym zwycięskiego w 84. minucie. Bayern wygrał 5:4 i awansował do półfinału”.

Więcej TUTAJ


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się