var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";



Autor zdjęcia: Twitter Real Madryt

Nawet Zidane nie czyni cudów. Real nadal w dołku, w lecie szykują się wielka wyprzedaż i duże transfery

Autor: Krystian Porębski
2019-04-06 19:30:39

Zinedine Zidane powrócił na ławkę Realu szybciej niż ktokolwiek się tego spodziewał. Francuza chyba nikt nie posądzał o to, że z miejsca uczyni cuda i jak pokazują ostatnie mecze, tak się nie stało. Po przegranej z Valencią, ekipa prowadzona przez Zizou była bliska straty punktów z Eibar, po niezbyt porywającym widowisku. Aby zakończyć ten mizerny okres, Florentino Perez i Real będą musieli sięgnąć głębiej do portfela i zrobić wietrzenie szatni.

Kontrola bez konkretów i bezpośrednia gra bez polotu, ale z bohaterem Benzemą

Real z meczu z Valencią sprzed kilku dni, a drużyna która dzisiaj zmierzyła się z Eibar, to dwie różne ekipy. Chociaż kadrowo nie różniły się aż tak od siebie, to jednak styl gry zespołu był zupełnie inny. Na Estadio Mestalla paradoksalnie to właśnie goście prowadzili grę. Przynajmniej przez pierwsze 30 minut sprawiali wrażenie lepszej, dążącej do wygranej drużyny. A jednak czegoś zabrakło.

Drużyna Zidane'a wydawała się dominować nad Nietoperzami. W środku pola całkiem sprawnie operowali piłką, a kiedy tylko ją tracili, rzucali się na rywala aby błyskawicznie ją odzyskać. Było to całkiem skuteczne, aż do momentu kiedy kontry Valencii zaczęły się zazębiać.

Z perspektywy początkowej fazy meczu i długich momentów, w których to Królewscy przeważali optycznie, można byłoby sądzić, że wynik nie był do końca sprawiedliwy, a Real zasłużył na więcej. Byłoby to jednak zakrzywianie rzeczywistości i brak zrozumienia dla problemów, z którymi zespół boryka się od początku obecnego sezonu

Drużyna utrzymywała się przy piłce i teoretycznie panowała nad poczynaniami w środku pola, ale nie przekładało się to na liczbę stworzonych sytuacji podbramkowych, których w tym spotkaniu było jak na lekarstwo. Ostatecznie sforsować bramkę rywala udało się dopiero w końcówce, kiedy było już za późno, aby odrobić straty.

 

 

 

Frekwencja w meczu z Eibar nie zachwycała, na trybunach było nieco ponad 50 tysięcy widzów.

W meczu z Eibar było zupełnie inaczej. Zidane postawił na proste środki. Nie bawił się w klepanie piłki w środku pola. Zespół z kraju Basków charakteryzuje gra wysoką linią obrony, wobec tego francuski szkoleniowiec wziął sobie za punkt honoru wykorzystać tę sposobność. Piłkarze Los Blancos grali wiele długich podań za linię defensywy Eibar. Nawet jeśli jednak coś z tego było, zazwyczaj kończyło się... na spalonym.

Real wreszcie w tym meczu odpalił, ale sposób w jaki wygrał to spotkanie nie był do końca przekonujący. Strategia prostych środków wreszcie wypaliła, kiedy zawodnicy zaczęli celnie dośrodkowywać wprost na głowę Karima Benzemy. Francuski napastnik trafił do siatki dwukrotnie i trzeba powiedzieć, że jeżeli kogokolwiek mamy chwalić w szeregach Królewskich za to spotkanie, to będzie to właśnie Karim. Bez niego Real nie wygrałby w spotkaniu z Eibar, drużyną, która o dziwo często prowadziła grę w tym spotkaniu i mogła się podobać.

Wielka wyprzedaż i nowe rozdanie na Bernabeu

A skoro zawodników Realu niekoniecznie mamy za co chwalić, to już dzisiaj głośno jest o tym, że w Madrycie latem szykuje się ogromna rewolucja. Dziennikarze hiszpańskiego AS-a wyliczyli sobie nawet, że klub może zyskać nawet 500 milionów euro (!) w letnim oknie transferowym. Bylibyśmy ostrożni w takich wyliczeniach, bo raczej księgowy Realu nie będzie aż tak szczęśliwym człowiekiem, natomiast niewątpliwie klub ze stolicy Hiszpanii ma czym pohandlować.

Bo na liście transferowej znajduje się m.in. James Rodriguez, obecnie piłkarz wypożyczony do Bayernu. Kolumbijczyk raczej nie będzie widniał w dalszych planach Zizou, a jego sprzedaż powinna solidnie wzmocnić kasę klubu. Póki co opcję wykupu posiada klub z Bawarii, w wysokości 42 milionów. Mówi się również o odejściu Toniego Kroosa. Nie jest przypadkiem, że na początek piszemy o dwóch pomocnikach. To właśnie środek pola nie funkcjonował zbyt dobrze w tych rozgrywkach.

 

 

 

Real dopiero pierwszy raz w tym sezonie wygrał w spotkaniu, które przegrywał do przerwy.

Ze swojej strony dorzucimy jeszcze Lukę Modricia. Już w zimie dużo się mówiło o jego ewentualnym odejściu. Choć sprawa ostatnio ucichła, to dziwić może brak Modricia na takiej liście w hiszpańskich mediach. Chorwat w ostatnich miesiącach był często krytykowany za swoją postawę. To nadal kapitalny piłkarz, ale widać ewidentnie, że mundial i poprzednie sezony w Realu dały mu się mocno we znaki. Po przyjściu Zidane'a Isco raczej odzyskał swoje miejsce w zespole... jednak jego odejścia wykluczyć w zupełności nie możemy.

Real ma jeszcze na kim zarabiać, bo nawet po powrocie francuskiego szkoleniowca odejść mogą Bale i Marcelo, którzy również wnieśliby sporo do budżetu klubu w przypadku odejścia. Innymi piłkarzami, którzy mogą opuścić Bernabeu są wypożyczony Kovacić, a także Mariano oraz Vallejo. W Realu szykuje się więc spora rewolucja, ale jak będzie w rzeczywistości, to się jeszcze okaże. Ze względu na powrót Zidane'a pozostanie niektórych zawodników, jak np. Marcelo czy Isco, jest znacznie bardziej prawdopodobne niż wcześniej.

Galaktyczne transfery?

Jak co okienko wielu zawodników wymienia się w kategorii celów transferowych Realu Madryt. Ewidentnie najwięcej dzieje się jednak w kontekście dwóch piłkarzy. Obaj występują w Premier League. Każdy z nich będzie kosztował ogromne pieniądze.

Nowym Cristiano Ronaldo w Realu miałby być bowiem Eden Hazard. Telenowela z ewentualnym przejściem Belga do Madrytu ciągnie się już od bardzo dawna. Skrzydłowy na pewno profilem pasowałby do Królewskich i wniósłby wiele dynamiki do ataków tego zespołu. Po odejściu portugalskiego gwiazdora kogoś takiego brakuje w ekipie Zizou. Czy zawodnik The Blues po ewentualnym transferze faktycznie będzie zbawieniem to się jednak okaże, niewątpliwie jednak szkoleniowiec będzie miał nieco łatwiejsze zadanie niż jego poprzednik, który w tej roli próbował Viniciusa...

Madrycki AS jest wręcz przekonany o rychłej finalizacji tej transakcji: „Hazard to najprostszy transfer do sfinalizowania jeżeli chodzi o cele Los Blancos. Wszystko zostało przeprowadzone w podobny sposób do sprawy Courtois, który został zakupiony w ostatnim roku jego kontraktu...”

Kolejnym celem, ponoć numerem jeden jeżeli chodzi o listę priorytetów trenera, jest Paul Pogba. Podobnie jak w przypadku Hazarda, zawodnik ma być zainteresowany ewentualnymi przenosinami na Bernabeu. Najpierw jednak Real ma się zająć sprowadzeniem skrzydłowego, a dopiero potem spróbować wyciągnąć francuskiego pomocnika z Manchesteru United.

Oczywiście okienko Realu nie zakończy się na dwóch transakcjach, nawet jeżeli będą to tak wielkie transfery. Wiele mówi się o ewentualnych nowych obrońcach, zwłaszcza patrząc przez pryzmat zastanawiającego się nad swoją przyszłością Varane'a i będącego w gorszej formie Nacho. Póki co jednak tak sekretariat techniczny, jak i przede wszystkim madryckie media, skupiają się głównie na wielkich transferach. Bo właśnie kogoś wielkiego, kto poprowadzi Real do sukcesu, w tym zespole brakuje.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się