var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";


Autor zdjęcia: @BVB Twitter

Demolka w „Der Klassikerze” – Bayern przejechał się po BVB

Autor: Maciej Zaremba
2019-04-06 21:30:34

To nie był „Der Klassiker” pasujący do obecnego wyrównanego sezonu na szczycie tabeli Bundesligi. Bayern Monachium bez żadnych problemów rozbił na własnym stadionie Borussię Dortmund aż 5:0 i nie pozostawił złudzeń, kto jest faworytem na finiszu ligowych zmagań. Dzięki dzisiejszemu zwycięstwu Bawarczycy wskoczyli na pozycję lidera Bundesligi i mają obecnie jeden punkt przewagi nad BVB. Na murawie różnica między obiema drużynami była dzisiaj jednak zdecydowanie większa.

Na ten mecz ostrzyli sobie zęby nie tylko fani Bundesligi. Tak wyrównanej walki o mistrzostwo w Niemczech nie było od 2012 roku, dlatego dzisiejszy „Der Klassiker” był wyjątkowo wyczekiwany. Borussia przed spotkaniem miała dwa punkty przewagi nad FCB i przy ewentualnym zwycięstwie mogła zrobić ogromny krok w stronę upragnionego mistrzostwa i przerwać serię sześciu zdobytych pater z rzędu przez Bayern Monachium. Bawarczycy z kolei do meczu przystępowali po katastrofalnych występach przeciwko Heidenheim w Pucharze Niemiec i Freiburgowi w lidze. Mecz zapowiadał się na niezwykle emocjonujący i wyrównany, nawet mimo sporych osłabieni ze strony Borussii, która musiała radzić sobie bez Alcacera, Guerreiro, Pulisica i Hakimiego.

 

 

 

Mecz od początku był jednak demonstracją siły Bayernu Monachium, który pokazał, że jeśli przychodzą wielkie mecze to jest w stanie wspiąć się na najwyższy poziom. Borussia w tym meczu dała tylko raz oznakę życia. Było to jeszcze przy wyniku 0:0, kiedy to BVB wyprowadziła kapitalną kontrę z lewej strony boiska, którą świetnie poprowadził duet Larsen – Reus. Niemiec dograł piłkę wbiegającemu w pole karne Dahoudowi, ale reprezentant niemieckiej młodzieżówki spudłował w doskonałej sytuacji. Jak się później okazało, było to jedyna taka okazja BVB w tym meczu. Gdyby Dahoud trafił... Dalsza część spotkania nie pozwala jednak na gdybologię, bo na boisku istniała tylko jedyna drużyna. Był nią Bayern Monachium.

Koncert Bawarczyków trwał przez całe spotkanie, które na dobrą sprawę rozstrzygnięte było już po pierwszej połowie. Bayern tłamsił BVB, która na tle gospodarzy nie wyglądała lepiej od poprzednich rywali FCB na Allianz Arena, którzy również zostali zdemolowani (Mainz i Wolfsburg przegrali po 6:0). W zespole BVB nie było widać żadnej wiary i chęci podjęcia walki, co przy stawce i randze spotkania było wręcz absurdalne. Czyżby z młodej drużyny Favre’a wyszedł brak doświadczenia? Chyba to jedyne usprawiedliwienia dla zawstydzającej postawy ekipy z Dortmundu, która rozczarowała wszystkich obserwatorów spotkania. Wielu niedzielnych obserwatorów Bundesligi może się spytać: jak to możliwe, że ta drużyna liczy się w walce o mistrzostwo? Dzisiaj Borussia zaprezentowała się nie jak pretendent do mistrzostwa, a zespół bijący się o utrzymanie.

 

 

 

Wielkie słowa uznania należą się jednak Bayernowi, który zaprezentował się tak, jak życzyliby sobie tego fani tego zespołu. Ekipa Kovaca, w przeciwieństwie do rewanżowego spotkania z Liverpoolem, od początku ruszyła odważnie na swojego rywala i starała się go zdominować. Bayern był nastawiony na atak, a nie na kalkulację, co zarzucało mu się po dwumeczu z drużyną Jurgena Kloppa. Trudno nie napisać, że do klasy Liverpoolu Borussii jednak trochę brakuje, to jednak nastawienie Bayernu i taktyka były zgoła odmienne i za to Niko Kovacowi należą się brawa. Chorwat, który nie ma zbyt dobrej opinii wśród fanów i wielu ekspertów, dzisiejszym spotkaniem najprawdopodobniej zabukował sobie bilet pozwalający na prowadzenie Bayernu w następnym sezonie. Zwłaszcza, że w osobie Uliego Hoenessa ma swojego bardzo lojalnego sojusznika. Dzisiaj prezydent Bayernu dostał argument, aby kontynuować przebudowę zespołu z Niko Kovacem u sterów.

Na akapit zasłużył też Robert Lewandowski, który dzisiaj był jedną z najjaśniejszych postaci w Bayernie. Polak zdobył dwa gole i tym samym przekroczył barierę 200 strzelonych bramek w Bundeslidze (ma ich teraz 201). Polak oprócz tego prześcignął legendarnego Gerda Muellera, jeśli chodzi o liczbę bramek zdobytych w meczach Bayernu z Borussią. „Lewy” ma ich już piętnaście. Z każdym kolejnym meczem Lewandowski staje się coraz większą legendą niemieckiej ligi, a występy takie jak dzisiaj potwierdzają, że nasz rodak nadal jest jednym z najlepszych napastników świata.

 

 

 

Mimo efektownego zwycięstwa nadal nie możemy jednak mówić o przesądzonej sprawie mistrzostwa. Bayern ograł BVB bardzo wyraźnie, ale ma tylko jeden punkt przewagi. Dzisiejsze spotkanie pokazało jednak jasno, kto jest faworytem na finiszu rozgrywek i po kim bardziej możemy spodziewać się kolejnych strat punktowych. Finisz Bundesligi nadal będzie ciekawy, chociaż wiara w Dortmundzie w zatrzymanie serii mistrzostw Bayernu na pewno dzisiaj mocno podupadła. Teraz drużyna Luciena Favre’a musi pokazać charakter i w najlepszym wypadku wygrać wszystkie spotkania do końca sezonu. Z taką grą jak dzisiaj będzie to jednak po prostu niewykonalne.
 


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się