var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";


Autor zdjęcia: @NorwichCityFC

Teraz czas na młodzież – jak rewolucja w Norwich poprowadziła klub na pierwsze miejsce w Championship

Autor: Sebastian Czarnecki
2019-04-07 13:00:55

Po trzech latach nieobecności w Premier League Norwich City ponownie zmierza w kierunku awansu do najwyższej klasy rozgrywkowej. „Kanarki” w ostatnich miesiącach znajdują się w fenomenalnej formie i jak na razie nie ma na nich mocnych. Choć do końca sezonu zostało jeszcze sześć kolejek, w tym momencie nikt nie wyobraża sobie, żeby ekipa Daniela Farke’a nie wygrała Championship.

Kanarkowa rewolucja

Ostatnie lata „Kanarków” to prawdziwy rollercoaster i podróże pomiędzy Premier League a Championship. Kiedy po trzech latach pobytu w najwyższej klasie rozgrywkowej Norwich ponownie spadło o poziom niżej, już w następnym sezonie z powrotem awansowało do elity. Kiedy jednak po ostatnim spadku podopiecznym Alexa Neila nie udało się zaliczyć kolejnego powrotu, zarząd postanowił przeprowadzić rewolucję.

Funkcję menedżera pierwszej drużyny objął nieznany nikomu Daniel Farke, który wcześniej prowadził rezerwy Borussii Dortmund. 42-letni Niemiec nie zrobił wielkiej kariery jako piłkarz, a swoją przygodę trenerską zaczął w SV Lippstadt, w którym zaczynał grać w piłkę. W ciągu sześciu lat pracy wywalczył awans z szóstej do czwartej ligi, dzięki czemu w krótkim czasie stał się najbardziej utytułowanym menedżerem w całej historii klubu. Farke jednak chciał się dalej rozwijać jako trener, dlatego kiedy pojawiła się oferta prowadzenia rezerw Borussii, bez wahania ją przyjął.

- Borussia Dortmund jest znana ze szkolenia najwyższej klasy trenerów i kiedy spojrzycie na drużynę Farke’a, to dominowała ona w posiadaniu piłki i była bardzo dobrze zorganizowana w defensywie – mówił dyrektor sportowy Stuart Webber po zatrudnieniu nowego trenera.

Karierę Farke’a śmiało można porównać do Davida Wagnera, który również zaczynał jako trener drużyny rezerw w Dortmundzie, potem przeniósł się do grającego w Championship Huddersfield, a w drugim sezonie swojej pracy wywalczył awans do Premier League. Właśnie taką drogę przemierza teraz menedżer Norwich City, który zaskoczył wszystkich swoją pracą, mimo że na początku nic na to nie zanosiło.

Czas na młodzież

Jednym z głównych problemów Norwich był brak odpowiedniej akademii, która byłaby w stanie produkować najwyższej klasy zawodników. Nawet jeśli przez kadrę przewijały się jakieś talenty, to żaden z poprzednich trenerów nie potrafił wprowadzić ich do pierwszego zespołu. Właśnie po to został sprowadzony na Carrow Road Daniel Farke – żeby nawet kosztem awansu odważniej postawić na wychowanków.

I to się udało, bo już w jego pierwszym sezonie skrzydła rozwinęli James Maddison i Josh Murphy, którzy wywalczyli sobie transfery do klubów z Premier League. I o ile Murphy w Cardiff nie gra wcale jakoś porywająco, tak Maddison po odejściu Mahreza stał się jednym z liderów Leicesteru City. Tak jak się każdy spodziewał, Norwich nie zdołało wywalczyć awansu już w pierwszym sezonie. „Kanarki” zajęły dopiero czternaste miejsce w ligowej tabeli, ale nie był to dla nich stracony rok. W pierwszej drużynie zaczęli się pokazywać wówczas Jamal Lewis oraz Todd Cantwell, którzy w tym sezonie są ważnymi zawodnikami w układance Farke’a.


Lewis i Cantwell to jednak nie jedyni, którzy rozwinęli skrzydła przy Farke’u, bo jednym z największych wygranych tego sezonu jest Maximilian Aarons, który przebojem wywalczył sobie miejsce w wyjściowej jedenastce „Kanarków” i wzbudził zainteresowanie klubów z Premier League.

- Wcześniej byli tutaj zawodnicy, którzy z miejsca uważali, że są gotowi do gry w Premier League, ale szybko tracili swój zapał – mówił dyrektor sportowy Stuart Webber. – Kiedy przyszedłem do klubu, moim zadaniem było sprawienie, żeby nasza akademia przynosiła zyski. W tym momencie mamy akademię pierwszej kategorii, w którą inwestujemy dużo pieniędzy, ale zanim przyszedłem do klubu, nie przynosiła ona dochodu.

Norwich City planuje kolejną rozbudowę akademii, która zostanie zakończona latem tego roku. Cała budowa będzie kosztowała kolejnych 5 milionów funtów, ale w przyszłości ma przynosić jeszcze większe zyski i promować kolejnych zawodników do pierwszego zespołu.

 

 

 

Czas na awans

Tak jak to było w przypadku Davida Wagnera w Huddersfield, pierwszy sezon musiał być przejściowy. „The Terriers” już w swoim drugim sezonie pod wodzą nowego trenera nie tylko awansowali do Premier League, ale też wygrali całą Championship i właśnie taką samą drogą zmierzają teraz kanarki. Ich wczorajsza wygrana 4:0 nad Queens Park Rangers była ósmą z rzędu. Podopieczni Daniela Farke’a w 2019 roku przegrali zaledwie jedno spotkanie i miało ono miejsce 13 lutego na wyjeździe w Preston.

Siła Norwich tkwi przede wszystkim w niesamowitej ofensywie. Strzałem w dziesiątkę okazało się zatrudnienie z wolnego transferu Teemu Pukkiego, który ma na swoim koncie 26 bramek i 10 asyst, dzięki czemu znajduje się na pierwszym miejscu nie tylko w klasyfikacji strzelców, ale także w całej klasyfikacji kanadyjskiej. Partneruje mu 22-letni Emiliano Buendia, który dołączył w tym sezonie z hiszpańskiego Getafe za około 1,5 mln €. Argentyński skrzydłowy, który strzelił 7 bramek i zanotował 9 asyst, a we wczorajszym meczu z QPR złapał swoją pierwszą czerwoną kartkę w karierze.

Daniel Farke znalazł idealny balans pomiędzy młodością a doświadczeniem i przynosi to oczekiwane rezultaty. W centralnych pozycjach zazwyczaj występują zawodnicy starsi, którzy mają duże doświadczenie, a na bokach szaleją młodzi i gniewni. Na prawym skrzydle 22-letni Buendia, na bokach obrony 19-letni Aarons i 21-letni Lewis.

Norwich na sześć kolejek przed końcem ma osiem punktów przewagi nad miejscem barażowym i wydaje się, że nie wypuści już bezpośredniego awansu do Premier League. „Kanarki” mają na swoim koncie najwięcej zwycięstw (25), najwięcej strzelonych bramek (82) i mają w swojej drużynie lidera klasyfikacji strzelców. Co więc może pójść nie tak?

Przyszłość w Premier League

Co więc może czekać na Norwich City po awansie? Wydaje się, że „Kanarki” są o wiele lepiej przygotowane na Premier League niż przed dwoma laty Huddersfield. Wprowadzana młodzież będzie już miała odpowiednie doświadczenie, żeby grać na najwyższym poziomie, a właśnie tego brakowało w ekipie „The Terriers”. Daniel Farke i Stuart Webber staną również przed trudnym zadaniem, żeby udanie przepracować okno transferowe. Nikt w końcu nie chce powtórki z Fulham, które wydało ponad 100 milionów na zawodników niewartych tych pieniędzy.

W tym momencie mówi się, że głównym celem transferowym „Kanarków” będzie Maximilian Philipp z Borussii Dortmund, który w ostatnim czasie narzeka na brak regularnej gry. Jeżeli Farke’owi uda się go przekonać, żeby zasilił ekipę z beniaminka, będziemy mogli mówić o naprawdę udanym okienku.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się