var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";



Autor zdjęcia: hullcitytigers.com

Kamil Grosicki znów odpalił Turbo. Jest w najlepszej formie w karierze?

Autor: Sebastian Czarnecki
2019-04-07 19:34:58

Jeśli po ostatniej sadze transferowej związanej z Kamilem Grosickiem ktoś powiedziałby, że Polak zostanie jeszcze kluczową postacią Hull w walce o awans, z pewnością nie zostałby brany na poważnie. Były gracz Rennes zamknął jednak usta wszystkim krytykom i śmiało można powiedzieć, że obecnie gra najlepszy futbol w swojej karierze.

Latem nic jednak nie wskazywało na to, że Grosicki w ogóle zostanie przy KCOM Stadium. Najpierw menedżer zabrał mu numer 7 i wręczył bo Brazylijczykowi Evandro, a później trwała długa saga transferowa z jego udziałem. Już wydawało się, że skrzydłowy trafi do tureckiego Bursasporu, gdzie przechodził testy medyczne, ale na ostatniej prostej stwierdził, że nie podpisze kontraktu i zostanie w Anglii.

Obecnie Grosicki przyznaje, że to jedna z najlepszych decyzji, jaką podjął w swoim życiu, ale wówczas nie wydawało się, że jeszcze wróci do łask trenera po sadze transferowej z jego udziałem. Menedżer Nigel Adkins wziął go jednak na długą rozmowę, w której panowie wyjaśnili sobie wszystkie nieścisłości. Od tego momentu Polak nie tylko wrócił do wyjściowej jedenastki, ale również stał się jednym z kluczowych zawodników.

- W tym sezonie w końcu czuję się jak w domu. Czuję się silniejszy i w końcu czuję się jak „Tygrys” – mówił na łamach oficjalnej strony Hull Kamil Grosicki. – Powrót po nieudanym transferze był bardzo trudny, ale Nigel Adkins dał mi wielkie wsparcie. To była najlepsza decyzja.

W ostatnim czasie polski skrzydłowy przechodzi jednak  samego siebie. Dwa razy z rzędu został wybrany na zawodnika miesiąca, a obecnie jest najlepszym asystentem swojego zespołu. Grosicki ma na swoim koncie 9 bramek i 11 asyst i kibice są zgodni – w tym momencie to jeden z najlepszych skrzydłowych całej ligi.

 

 

 

- Pozycja Kamila w klubie zdecydowanie poszła w górę zarówno wśród samych zawodników, jak i kibiców, którzy często narzekali na jego podejście. Teraz wygląda to zupełnie inaczej. Myślę, że aktualnie jest najważniejszym piłkarzem klubu obok Bowena, co często daje do zrozumienia sam klub, który publikuje różne grafiki i zdjęcia na swoim Twitterze – powiedział w rozmowie z 2x45 Artur Kliński – kibic Hull City, który na swoim Twitterze zajmuje się analizą gry Kamila Grosickiego w barwach „Tygrysów”.

Forma Kamila Grosickiego przełożyła się również na dyspozycję całej drużyny. Tak jak Hull City przez większą część sezonu znajdowało się w dolnej połowie tabeli, tak teraz ma realną szansę na awans do baraży. „Tygrysy” na sześć kolejek do końca tracą pięć punktów do szóstego Bristol City, jednak wydaje się, że na tym etapie jest już za późno, żeby odrobić taką stratę. Zwłaszcza że „The Robins” mają do rozegrania jeszcze zaległy mecz.

We wczorajszym meczu z Reading Grosicki znowu został bohaterem. Dużą rolę odegrał w tym Nigel Adkins, który zmienił ustawienie i zamienił go pozycjami z Markiem Pughem. Polak znalazł się za plecami napastnika i to właśnie jako ofensywny pomocnik strzelił dwie bramki, które pomogły Hull odrobić straty i wygrać spotkanie.

 

 

 

- W meczu z Reading po pół godziny gry Adkins przestawił Grosickiego za plecy Freizera Campbella i to była najważniejsza decyzja tego meczu – powiedział Artur Kliński. – Szczerze mówiąc nie przypominam sobie, by wcześniej grał na tej pozycji, może zdarzył się jeden taki przypadek. Ostatnimi czasy grywał tam inny skrzydłowy Marc Pugh i wówczas można było powiedzieć, że wokół wysuniętego napastnika grało trzech skrzydłowych. Rotacja między tą trójką, do tego spryt, doświadczenie i bramki Campbella zrobiły różnicę. Czy wystarczy to na playoffy? Obawiam się, że na finiszu może zabraknąć głupio straconych punktów na własnym boisku z QPR czy Rotterhamem.

Właśnie ta brak konsekwencji w kluczowych momentach może przesądzić, że Hull ostatecznie nie znajdą się na miejscu barażowym. Rozczarowany był tym sam Kamil Grosicki, który na Twitterze napisał Arturowi, że dawno nie był tak zagotowany.

 

 

 

Kamil Grosicki nigdy nie ukrywał, że jego marzeniem jest gra w Premier League i właśnie taką dyspozycją może te marzenia spełnić. Nawet jeżeli nie uda mu się wywalczyć awansu z „Tygrysami”, to swoją formą może wzbudzić zainteresowanie klubów z najwyższej klasie rozgrywkowej, które będą szukały doświadczonych zawodników po stosunkowo niskiej cenie. A Hull może być zmuszone do sprzedaży swojego zawodnika już w letnik oknie transferowym, jako że w przypadku braku awansu może ich nie stać na dalsze opłacanie jego pensji. Kontrakt Polaka z angielskim klubem obowiązuje do 2020 roku, więc to może być ostatnia okazja, żeby jeszcze cokolwiek na nim zarobić. A jeżeli dzięki temu miałby wrócić do Premier League, to pewnie nawet sam zainteresowany nie miałby nic przeciwko.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się