var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";


Autor zdjęcia: własne

Dziekanowski: Stajemy się pośmiewiskiem w zarządzaniu. Lettieri potrafił milczeć przez dwa tygodnie. Lipski o grze Lechii

Autor: zebrał Bartosz Adamski
2019-04-09 11:32:02

Wtorkowa prasa w sporej mierze poświęcona jest Pucharowi Polski i Lidze Mistrzów, ale trochę tematów ekstraklasowych się znalazło. Ogółem wybraliśmy 24 artykuły z czterech źródeł.

"PRZEGLĄD SPORTOWY"

"Dziekanowski: Polskie kluby zatrudniają zawodowców, zwalniają amatorów"

"To, co stało się w Gdyni, to kuriozum. Jest dowodem, że już nie tylko sportowo odstajemy od standardów obowiązujących w średniej klasy europejskich klubach, ale stajemy się też pośmiewiskiem, jeśli chodzi o zarządzanie. Podawanie informacji o zwolnieniu trenera w mediach społecznościowych kilkadziesiąt minut przed rozpoczęciem meczu – zgadzam się tu ze szkoleniowcem Lechii Piotrem Stokowcem – świadczy o kompletnym braku szacunku dla zawodu trenera. 

Zbigniew Smółka zachował się przyzwoicie, bo poprowadził drużynę, chociaż już wiedział, że bez względu na wynik pożegna się z pracą. Mało tego, posypał głowę popiołem, skrytykował sam siebie za to, że popełniał błędy i podziękował prezesowi za daną szansę – a to już była gruba przesada. Prezes, który zwalnia w taki sposób, nie zasługuje na taką łaskę. Tak naprawdę jest to kompletna amatorka, którą trzeba potępiać i przeciwko której protestować."

Więcej TUTAJ

***

"Gierejkiewicz: Serducho zabije dla Jagi"

"Jest pan białostoczaninem, wychowankiem Jagiellonii, ale często, niesłusznie jest pan kojarzony z Jagiellonią lat 80–tych, prowadzoną przez Janusza Wójcika.
Jarosław Gierejkiewicz:
Gdy drugoligowa Jagiellonia walczyła o pierwszy, historyczny awans, otrzymałem ofertę z ekstraklasowego Zagłębia Lubin. To była zima 1986 roku. Akurat Jagę obejmował Janusz Wójcik, ale ja byłem zdecydowany odejść. Jagiellonia nie chciała o tym słyszeć i posłużyła się metodą, modną w tamtych czasach. Napuścili ludzi z Wojskowej Komendy Uzupełnień, by zmobilizowano mnie do służby, a białostoccy piłkarze musieli odbębniać służbę w Wojsku Ochrony Pogranicza. Mimo wszystko wyjechałem do Lubina. Dopiąłem swojego, choć dostałem półroczną karencję. W Zagłębiu, zimą trenowałem z drugą drużyną, a był w niej między innymi Tomek Cebula, który też dostał karę, bo z ŁKS przechodził, jak ja w podobnych okolicznościach.

Chwila aktualności. Jagiellonia zmierzy się z Miedzią Legnica w półfinale Pucharu Polski...
I serducho zabije mi dla Jagi, choć ominęły mnie w jej barwach chwile pierwszych, poważnych sukcesów. Awans z trenerem Wójcikiem do ekstraklasy, w potężnej euforii i obecności niemal 40 tysięcy kibiców, także udział w finale Pucharu Polski. Akurat, gdy był finał Pucharu Polski w którym Jaga grała w Olsztynie w Legią Warszawa mecz przesiedziałem na ławce rezerwowych."

Więcej TUTAJ

***

"Lettieri przez dwa tygodnie nie rozmawiał z zawodnikami"

"Lettieri przez półtora roku w Kielcach dał się poznać jako świetny strateg. Taktyk przywiązujący uwagę do najmniejszych szczegółów, mających dać jego zespołowi zwycięstwo. To dlatego tak często zmieniał skład. Chciał przechytrzyć rywala, utrudnić rozpracowanie Korony. – I to się sprawdzało. Pamiętam, jak w poprzednim sezonie graliśmy z Jagiellonią. Przed meczem podszedł do mnie jeden z piłkarzy i przyznał, że trener Mamrot nawet nie przygotował analizy, bo zwyczajnie nie miało to sensu. Nikt nie był w stanie przewidzieć, jak zagramy – wspomina Mateusz Możdżeń, były piłkarz kieleckiego klubu.

Ofensywna gra, jaką złocisto-krwiści prezentowali w rundzie jesiennej poprzedniego sezonu, sprawiła, że kibice bardzo szybko przekonali się do sposobu pracy Włocha. Wyniki usprawiedliwiały wiele dziwnych zachowań szkoleniowca. Jak choćby to, że pod koniec rundy zasadniczej w poprzednim sezonie Lettieri przez dwa tygodnie nie odzywał się do piłkarzy. Chodził nadąsany i obrażony po klubowych korytarzach, bo jego zespół nie potrafił wygrać czterech meczów z rzędu, przez co opóźniał się moment, w którym koroniarze zapewnili sobie awans do ósemki. Nie było motywacyjnych rozmów czy słynnych „męskich słów”. Lettieri milczał. Dopiero po zwycięstwie 1:0 z Lechią w 29. kolejce włoski szkoleniowiec przemówił."

Więcej TUTAJ

***

"Pięć klubów, trzy miejsca. Kto zagra w grupie mistrzowskiej?"

"Mało kto spodziewał się, że do ostatniej kolejki walczyć o grupę mistrzowską będą piłkarze Lecha Poznań. Gdyby Kolejorz wygrał z Lechią w 29. kolejce, wówczas już byłby pewny gry w ósemce. Teraz zespół z Bułgarskiej musi pokonać Jagiellonię Białystok. Jeśli Lech zremisuje z Jagą, wówczas musi liczyć na przegraną Pogoni Szczecin lub remis Wisły Kraków. Awans Lechowi, bez względu na wynik meczu z Jagiellonią, da porażka Białej Gwiazdy. W przypadku braku zwycięstwa lub remisu z Jagiellonią Lech będzie mógł liczyć na potknięcie Pogoni Szczecin. Jeśli Portowcy przegrają z Legią, a Wisła zremisuje z Zagłębiem Lubin, wówczas w grupie mistrzowskiej zagra Lech. Inny scenariusz awansu Lecha do czołowej ósemki to przegrana Pogoni i wygrana Korony Kielce z Piastem Gliwice. Ostatnim warunkiem, który może dać Kolejorzowi awans jest remis Wisły i zwycięstwo Korony.

Wisła Kraków do awansu do grupy mistrzowskiej potrzebuje wygranej nad Zagłębiem Lubin. Jeśli Biała Gwiazda zremisuje z Miedziowymi będzie musiała liczyć na następujący scenariusz: porażkę Lecha, zwycięstwo lub remis Pogoni oraz remis lub porażkę Korony Kielce."

Więcej TUTAJ

***

"Lider zachował siły na finisz. Stokowiec pokazał, że ma szeroki skład"

"– Mówiłem, że będziemy lepiej grać w piłkę i tak się powoli dzieje. Potrzeba do tego lepszych boisk, ale nie tylko. Wiele do naszej gry w ofensywie wniósł Lipski – przyznaje trener Lechii, który w tym sezonie skorzystał tylko z 27 zawodników. Mniejszą liczbę piłkarzy wystawiano jedynie w Koronie (26) i Piaście (23).

– Nie zgadzam się z tym, że mamy wąską ławkę rezerwowych i niewielu piłkarzy może zastąpić tych z pierwszego składu. Wystarczy spojrzeć na mecz z Lechem. Stokowiec na prawie każdej pozycji ma możliwość wyboru i dostosowuje taktykę pod rywala. Naszym atutem jest to, że młodzi zawodnicy wchodzą i grają bez kompleksów. Kto by przed tym sezonem pomyślał, że Tomek Makowski będzie zawodnikiem pierwszego składu? Lepiej mieć tylu ambitnych młodych niż 25 gwiazd, gdzie jak ktoś nie gra, to się obraża i psuje atmosferę w szatni. U nas atmosfera jest świetna – zapewnia Nunes."

Więcej TUTAJ

***

"Duński karabin bez nabojów. Lech potrzebuje Gytkjaera w formie"

"Mecz z Lechią pokazał, że jego dyspozycja nie idzie ku lepszemu, a jest wręcz przeciwnie. Duńczyk oddał w Gdańsku jeden niecelny strzał i do tego zrobił to w sytuacji, kiedy powinien podawać do lepiej ustawionego kolegi. Przez całe spotkanie wykonał też zaledwie dziewięć podań, z których tylko cztery dotarły do celu. Nie był to zresztą jego jedyny „niewidzialny” występ w ostatnim czasie. W przegranym 0:3 meczu z Górnikiem Gytkjaer spędził na boisku 70 minut, w czasie których ani razu nie uderzył na bramkę i tylko siedem razy podawał piłkę do kolegów. W Gdańsku rozegrał całe spotkanie, ale tylko z jednego powodu – na ławce Kolejorza nie było dla niego żadnego zmiennika."

Więcej TUTAJ

***

"Niezniszczalne płuca Legii. Szymański jak John Wayne"

"Jest jak John Wayne, wszystko chce zrobić sam – mówi o Sebastianie Szymańskim trener kadry U-21 Czesław Michniewicz. Może i legionista nie ma statystyk, które imponowałyby spoglądającym na jego CV, ale rozliczanie piłkarza tylko z bramek i asyst jest mocno niesprawiedliwe. 19-latek pomaga z przodu oraz w defensywie, wiąże linię obrony z pomocnikami. Było to widać choćby w Zabrzu. Mecz z Górnikiem (2:1) rozpoczął na ławce, jego pojawienie się na boisku w drugiej połowie zdecydowanie ożywiło grę mistrzów Polski."

Więcej TUTAJ

***

"Piszczek strzela dla trenera. Probierz może wygrać zakład"

"Latem, kiedy Cracovia sprzedała do Włoch Krzysztofa Piątka, z myślą o jego zastąpieniu sprowadziła do ataku Filipa Piszczka, który wyróżniał się w Sandecji. W Krakowie napastnik nie mógł jednak nawiązać do formy prezentowanej w Nowym Sączu. Na początku sezonu przegrywał rywalizację z Gerardem Olivą, później z Airamem Cabrerą. W grudniu, po pięciu miesiącach sezonu, między Michałem Probierzem a jednym z użytkowników Twittera wywiązała się dyskusja na temat napastnika, który w tamtym momencie nie miał ani jednej ligowej bramki w barwach Pasów. Trener krakowian założył się, że do końca sezonu Piszczek strzeli przynajmniej pięć goli. Jeśli zdobędzie ich więcej, szkoleniowiec miał wygrać książkę oraz czarną whisky Johnnie Walker. W przypadku strzelenia pięciu miał być remis, a gdyby nie udało się osiągnąć tej liczby, to trener musiałby się wykosztować. Choć akurat ze strony Probierza był to zakład bez ryzyka. – Jeśli wygram, dostanę książkę, a jeśli nie, to Piszczek kupuje – żartował trener."

Więcej TUTAJ

***

"Lubinianie kończą jak mężczyźni"

"Nie patrzeć na styl, za to lepiej policzyć punkty. KGHM Zagłębie Lubin na finiszu sezonu zasadniczego, mając już przesądzony awans do grupy mistrzowskiej, jest do bólu skuteczne w końcówkach meczów.

Narzekanie na znacznie gorszą jakość gry lubinian niż w nie tak dawnych porywających spotkaniach z Lechem (2:1) i Pogonią (3:0) jest dziwne o tyle, że zespół nieźle punktuje i w ogóle nie przegrywa. W trzech ostatnich kolejkach bramki zdobywał wyłącznie po 75. minucie meczu, mimo że w każdym z nich wcześniej grał słabo i to raczej rywale byli bliżsi zwycięstwa. – Jak pomyślę o pierwszej połowie, to wciąż sam siebie pytam, jak mogliśmy tutaj wygrać – szczerze przyznawał po spotkaniu w Kielcach (2:0) trener Miedziowych Ben van Dael. Nie zmienia to faktu, że lubinianie umieją dodać gazu wtedy, gdy inni już słaniają się na nogach."

Więcej TUTAJ

***

"Kapitan Arki znowu ma problem z żebrami. Marciniaka prześladuje pech"

"Arkę prześladuje pech. Nie dość, że nie ma trenera, to w Szczecinie straciła też kapitana. Adam Marciniak zszedł w meczu z Pogonią (3:3) jeszcze w pierwszej połowie. Ból, jaki zaczął odczuwać w okolicach żeber, był nie do wytrzymania. Pojawił się jeszcze przed spotkaniem, ale zawodnik był przekonany, że minie. Stało się inaczej, z każdą minutą było coraz gorzej, aż w końcu lewy obrońca nie mógł już biegać. Poprosił o zmianę. Znał już te dolegliwości."

Więcej TUTAJ

***

"Bezbłędni aż do teraz. Jagiellonia i Miedź w PP nie straciły gola"

"Czyjaś seria w Białymstoku na pewno się skończy, choć jeśli nadal obie drużyny będą tak uważne w obronie, nie można wykluczać, że dopiero w konkursie jedenastek – uśmiecha się trener Miedzi Dominik Nowak. Jagiellonia wygrywała w Dzierżoniowie (1:0), w Katowicach (1:0 po dogrywce), w Gdyni (2:0) i w Opolu (2:0). Miedź w Nowym Sączu (3:0), w Bełchatowie (1:0), we Wrocławiu (1:0) i w Niepołomicach (1:0). Często były to zacięte mecze, ale ostatecznie wygrane gości zasłużone. Teraz szczęście uśmiechnęło się do Jagi, bo jest gospodarzem dzisiejszego spotkania. Z drugiej strony, skoro oba zespoły w ogóle nie traciły goli w pucharowych meczach na obcych boiskach, to teraz uprzywilejowany status gościa zachowuje Miedź. – Nie analizujemy tego w taki sposób, nie szukamy sprzyjających znaków ani dobrych wróżb. Chcemy po prostu wyjść na boisko i wygrać. Może trochę inaczej bym do tego podchodził, gdyby to była 1/32 finału. Ale to jest półfinał. Porażka musi zaboleć, skoro perspektywa finału na PGE Narodowym jest na wyciągnięcie ręki – przyznaje trener Nowak."

Więcej TUTAJ

***

"Twierdza nie może paść. Liverpool chce dać kibicom kolejny magiczny wieczór na Anfield"

"Siedemnaście meczów, trzynaście wygranych i tylko cztery remisy – bilans The Reds na własnym boisku pod wodzą Niemca jest imponujący. Nie poradziły sobie tam m.in. Borussia Dortmund, Sevilla, AS Roma, Manchester City, PSG, Napoli czy Bayern. Do tego należy doliczyć jeszcze serię 37 meczów z rzędu bez porażki na swoim stadionie w lidze angielskiej, czyli najdłuższą taką obecnie w Europie i drugą najdłuższą w historii Premier League.

– Są na świecie stadiony, na które niezależnie od tego, kto przyjeżdża, to wie, że może spodziewać się trudnej przeprawy. Anfield to nasz ogromny atut – mówił Klopp po awansie do ćwierćfinału Ligi Mistrzów."

Więcej TUTAJ

***

"Pierwsza część trylogii. Tottenham staje na drodze Manchesteru City do poczwórnej korony"

"Dla kibiców Spurs wtorkowy mecz to wyjątkowa okazja, bo będzie pierwszym na nowym stadionie w europejskich pucharach. Obiekt miał swój debiut w ligowym starciu z Crystal Palace (2:0) i robi ogromne wrażenie, ale miał być otwarty już we wrześniu. Początkowo, zanim okazało się, że ten termin nie będzie realny, klub reklamował nawet swój nowy stadion hasłem: „Jedyne miejsce, w którym w Londynie obejrzysz Ligę Mistrzów”. Była to oczywista szpilka wbita w Chelsea i Arsenal, które poprzedni sezon Premier League zakończyły odpowiednio na piątym i szóstym miejscu, ale z upływem miesięcy żart obrócił się przeciwko jego autorowi.

Teraz wreszcie slogan jest prawdziwy i we wtorkowy wieczór Champions League zagości w nowym domu Spurs. Mauricio Pochettino liczy na to, że w starciu z Manchesterem City ich atutem będą własne ściany i atmosfera, ale piłkarze Manchesteru City nic sobie z tego nie robią. – Nie obchodzi mnie ich stadion, obchodzi mnie drużyna, przeciwko której zagramy – bagatelizuje Kevin De Bruyne. – Wszyscy mówią tylko o nowym stadionie, jakby był czymś wyjątkowym. Każdy przecież gdzieś gra i ma kibiców. Nie sądzę, że będzie to jakakolwiek różnica – dodaje pomocnik mistrzów Anglii."

Więcej TUTAJ

***

"Hazard i Pogba pomogą Zidane'owi odbudować Real?"

"Coraz więcej pisze się o transferach dwóch graczy z Premier League: Edena Hazarda z Chelsea oraz Paula Pogby z Manchesteru United. Wielkim zwolennikiem ich sprowadzenia jest Zidane, który pragnie odbudować Real. Te wiadomości stają się coraz bardziej realną wizją niż spekulacją.

Bez żadnych wątpliwości są to zawodnicy, którzy z marszu podnieśliby poziom zespołu. Wznieśliby Real na poziom, z którego w tym sezonie spadł. „Marca” jest przekonana, że Hazard za 100 mln euro trafi do Królewskich, natomiast „France Football” nie ma wątpliwości, że Zidane pozyska również swojego rodaka."

Więcej TUTAJ


"SPORT"

"Carlitos - bohater zrodzony w przerwie"

"Gdy do końca meczu Górnik – Legia pozostawał niespełna kwadrans, zabrzanie wciąż byli na jednobramkowym prowadzeniu. Wtedy właśnie do akcji wszedł 28-letni goleador z Hiszpanii. Najpierw doprowadził do wyrównania, skutecznie egzekwując rzut karny, a na trzy minuty przed końcem regulaminowego czasu gry znakomitym uderzeniem zdobył bramkę na wagę trzech punktów. Gdyby nie jego skuteczność, warszawianie traciliby do liderującej Lechii Gdańsk już sześć „oczek”. Matematycznie niby wciąż niewiele. W generalnym rozrachunku taki dystans mógłby się jednak okazać nie do odrobienia."

Więcej TUTAJ

***

"Fart Vukovicia i jego plan B"

"Aleksandar Vuković w roli tymczasowego pierwszego trenera Legii nie przegrał jeszcze spotkania o ligowe punkty. Dotąd (w trzech różnych okresach) jako strażak pojawił się w pięciu meczach. W trzech stołeczny zespół odniósł zwycięstwa, a bilansem bramkowym – 8:2 – Serb także może się wszędzie pochwalić. Jest zatem skuteczny, a w minioną niedzielę w Zabrzu udowodnił dodatkowo, że jest w stanie grać z drużyną.

Na stadionie przy Roosevelta Vuko nie zawahał się po niespełna godzinie – gdy Górnik prowadził – dokonać podwójnej ofensywnej roszady. Po kolejnych 10 minutach przegrupował także ustawienie defensywy. Szybko zatem wykorzystał limit zmian pozbawiając się ewentualnego ruchu w końcówce na wypadek kontuzji, ale podjęte ryzyko okazało się opłacalne. Sandro Kulenović poprawił siłę ataku, Sebastian Szymański jakość rozegrania i mobilność drugiej linii, zaś wejście Mateusza Wieteski (i przesunięcie Artura Jędrzejczyka na lewą flankę) usprawniło pracę defensywy."

Więcej TUTAJ

***

"Angulo żałuje pechowej w skutkach ręki"

"Dlaczego zagrał w ten sposób? Czy to kwestia instynktu, dopytujemy się doświadczonego zawodnika? – Tak można powiedzieć. Kiedy piłka przechodziła nad moją głową, to widziałem, że stoi za mną Carlitos, więc takie, a nie inne zagranie z mojej strony, co nie powinno mieć miejsca – mówi nam zawodnik.

Schodząc z boiska i rozmawiając z dziennikarzami, Angulo był mocno podłamany takim, a nie innym przebiegiem spotkania i nie ma się co dziwić, bo przecież „górnicy” atakowali, mieli inicjatywę i prowadzili do przerwy."

Więcej TUTAJ

***

"Beniaminek pokazał lwi pazur"

"Miedź Legnica to zespół, który wymyka się wszelkim schematom. Drużyna trenera Dominika Nowaka potrafi zaskoczyć z meczu na mecz. Raz na plus, raz na minus. Zdarza się, że utrze nosa zespołowi znacznie wyżej notowanemu, by potem przegrać w fatalnym stylu z outsiderem ligowej tabeli.

W piątkowej potyczce z Cracovią zespół Dominika Nowaka nie był uważany za faworyta, mimo że podejmował rywali na własnym boisku. Przeciwko gospodarzom były przede wszystkim… liczby."

Więcej TUTAJ

***

"Element do poprawki w Piaście"

"Mecze z Lechią i Wisłą były w wykonaniu gości z Okrzei bardzo dobrze. Gra śląskiej ekipy mogła się podobać, Piast dominował nad rywalami i grał z polotem. Po raz kolejny jednak okazało się, że futbol to nie łyżwiarstwo figurowe i za styl punktów się nie przyznaje. Z jednej strony gliwiczanie są chwaleni za oba mecze wyjazdowe, z drugiej matematyka jest bezwzględna i po tych meczach dopisali sobie tylko jeden punkt. Dlaczego tak się stało?"

Więcej TUTAJ

***

"Liverpool trzy razy droższy od Porto"

"Wartość rynkowa wszystkich piłkarzy Liverpoolu jest wyceniana, wg fachowego portalu transfermartk.de, na 950 mln euro. Tymczasem wszyscy piłkarze FC Porto, zdaniem tego samego źródła, kosztują 320 mln euro, czyli niemal trzy razy mniej. W marcu br. obrońca portugalskiej drużyny Eder Militao został sprzedany do Realu Madryt za 50 mln euro, a do „Królewskich” dołączy 1 lipca. Dla porównania dwóch piłkarzy „The Reds”, czyli Trent Alexander-Arnold i Andy Robertson, zostało wycenionych na taką samą kwotę. Sęk jednak w tym, że aż sześciu innych graczy Juergena Kloppa kosztuje więcej, a za Mohameda Salaha wypadałoby zapłacić 150 mln euro."

Więcej TUTAJ

***

"Wielki pojedynek zagrożony"

"Od sezonu 2014/15 Harry Kane zaczął regularnie grać i strzelać bramki w Premier League. Kiedy wypłynął na szerokie wody uznaną strzelecką markę w angielskiej ekstraklasie dysponował już Sergio Aguero, który piłkarzem Manchesteru City został trzy sezony wcześniej. Obaj napastnicy, na najwyższym snajperskim poziomie, rywalizują obecnie piąty sezon, a od liczb, którymi mogą się pochwalić, może zakręcić się w głowie. W omawianym okresie razem zdobyli 232 gole w Premier League, rozgrywając łącznie 312 spotkań. Częściej, bo 122 razy, do siatki trafiał Kane. Aguero zdobył 110 goli, ale rozegrał 146 meczów wobec 166 występów reprezentanta Anglii."

Więcej TUTAJ


"GAZETA WYBORCZA"

"Lipski: Chcemy grać ładnie, ale skuteczność jest najważniejsza"

"Teraz już do końca sezonu gracie właściwie co trzy-cztery dni. Jesteś na to gotowy?
– Jak najbardziej. Kiedy ma się kontuzję, to treningi tak naprawdę są jeszcze cięższe, dlatego uważam, że poradzę sobie, grając nawet co kilka dni. Myślę jednak, że na pewno będą rotacje. W meczu z Lechem trener dał odpocząć niektórym zawodnikom, a ci, którzy ich zastępowali, pokazali, że można na nich liczyć, jak Michał Mak czy ostatnio będący rezerwowym Artur Sobiech. Mamy naprawdę wyrównaną kadrę i fajnie, że ktokolwiek wyjdzie na boisko, spisuje się bardzo dobrze.

Z tobą na boisko organizacja gry ofensywnej od razu wyglądała inaczej niż do tej pory. Łatwiej było konstruować akcje od tyłu, mniej było wybić na uwolnienie, a więcej gry kombinacyjnej.
– Przede wszystkim chodzi o to, żebyśmy cały czas grali tak skutecznie jak do tej pory. Ale oczywiście chcielibyśmy dłużej utrzymywać się przy piłce, stwarzać więcej sytuacji do zdobycia bramki i nad tym też cały czas pracujemy. Jednak na koniec najważniejszy jest wynik. Gdybyśmy grali o wiele ładniej, ale kosztem miejsca gdzieś w środku tabeli, to kibice na pewno na taką zmianę by nie poszli. Wiemy, jakie są nasze mocne strony i chcemy do maksimum je wykorzystać."

Więcej TUTAJ

***

"Imperium brytyjskie wstaje, tylko rządzi nim już kto inny"

"Najbardziej angielski sezon miał miejsce 11 lat temu. W ćwierćfinale grały Manchester Utd., Chelsea, Liverpool i Arsenal, do półfinału dotarły trzy, bo Chelsea i Liverpool wpadły na siebie. Na finał do Moskwy pojechały zespoły Alexa Fergusona i Avrama Granta, dramatyczna loteria karnych (upadek przy decydującym strzale Johna Terry’ego) zakończyła się szczęśliwie dla United."

Więcej TUTAJ


"FAKT"

"Dwóch Polaków w snajperskiej elicie Europy"

"Dwóch polskich piłkarzy w czołówce rankingu o Złoty But. Krzysztof Piątek (24 l.) i Robert Lewandowski (31 l.) strzelili już po 21 ligowych goli. W prestiżowej klasyfikacji skuteczności jest tylko dwóch graczy lepszych od nich."

Więcej TUTAJ


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się