var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";



Autor zdjęcia: chelseafc.com

Anglia: Liverpool ponownie na szczycie tabeli, Chelsea wykorzystuje potknięcie Arsenalu (video)

Autor: Sebastian Czarnecki
2019-04-09 13:00:18

Choć w 33. kolejce Premier League obejrzeliśmy tylko sześć spotkań, to z pewnością nie mogliśmy narzekać na brak emocji. Liverpool po zaciętym boju pokonał Southampton i wrócił na pierwsze miejsce, Arsenal po bezbarwnej grze przegrał z Evertonem, a Chelsea dzięki wygranej nad West Hamem wykorzystała potknięcie swojego rywala w walce o Top 4. Działo się więc dużo!

Kolejka rozpoczęła się od spotkania Liverpoolu z Southamptonem, gdzie mogło dojść do niemałej niespodzianki. „Święci” nie tylko objęli prowadzenie w meczu z „The Reds”, ale aż do 80. minuty utrzymywali remis. Podopieczni Jürgena Kloppa musieli walczyć o zwycięstwo do ostatniej kropli potu, ale wysiłek się opłacił, bo Liverpool znowu jest o krok przed Manchesterem City w walce o tytuł.

Arsenal liczył na łatwą przeprawę z Evertonem, ale poważnie się zdziwił. Fantastyczna passa w meczach z „The Toffees” na nic się nie zdała, bo w piłce nożnej liczy się tu i teraz. A tam i wtedy „Kanonierzy” byli o dwie klasy słabszą ekipą od podopiecznych Marco Silvy, którzy wygrali walkę w środku pola i kontrolowali wydarzenia na boisku. 1-0 po dziwnej bramki Phila Jagielki to na dobrą sprawę najmniejszy wymiar kary, bo gdyby nie brak skuteczności Richarlisona i dobra forma Bernda Leno, to mogłoby się skończyć dużo wyższym wynikiem.

Na odpowiedź Chelsea nie trzeba było długo czekać, bo już następnego dnia zmierzyła się z West Hamem, który w ostatnich latach był dla niej bardzo niewygodnym przeciwnikiem. Eden Hazard w pojedynkę przesądził jednak o losach meczu i sprawił, że „The Blues” awansowali do Top 4. Muszą jednak pamiętać, że ich trzypunktowa przewaga nad Arsenalem niedługo może znów stopnieć, ponieważ „Kanonierzy” wciąż mają zaległy mecz do rozegrania. No, ale pierw oczywiście trzeba go wygrać.

Ogromny krok w kierunku utrzymania wykonały ekipy z Burnley i Crystal Palace, które wygrały swoje mecze i uciekły od Cardiff na bezpieczną odległość. Wydaje się więc, że obecnie przed spadkiem oprócz Walijczyków będą broniły się jeszcze Brighton i Southampton, które mają po 5 punktów przewagi nad beniaminkiem.

Zawodnik kolejki: To, co wczoraj zrobił Eden Hazard w meczu z West Hamem, to coś niesamowitego i mówimy tutaj o jednym z najlepszych indywidualnych występów tego sezonu. Kapitan Chelsea wziął na siebie całą odpowiedzialność za wynik i w pojedynkę przesądził o zwycięstwie „The Blues”, strzelając przy tym cudowną, solową bramkę. Gdyby podobnej sztuki dokonał wczoraj Lionel Messi, prawdopodobnie wybuchłyby wszystkie media społecznościowe.

Najważniejsza bramka: A przy okazji najlepszy kontratak tej kolejki. Tak jak Eden Hazard wziął na siebie wynik Chelsea, tak samo Mohamed Salah solową akcją zapewnił Liverpoolowi zwycięstwo. Bramka Egipcjanina nie była co prawda równie widowiskowa, ale miała ogromną wartość dla kibiców „The Reds”. To trafienie może być decydujące w kontekście walki o mistrzostwo Anglii.

Największy dzban: Tym razem nagroda wędruje do Eddiego Howe’a – menedżera Bournemouth. To, że Asmir Begović jest od dwóch sezonów jednym z najgorszych bramkarzy całej ligi, to już wszyscy wiedzą. Upewnić się jednak musiał sam Howe, który odstawił od wyjściowej jedenastki dobrze broniącego Artura Boruca, żeby na własne oczy przekonać się, że Bośniak faktycznie jest tak beznadziejny, jak mówią o tym kibice. Begović zakończył spotkanie z dwoma błędami prowadzącymi do bramki i z oceną 3.8 na portalu statystycznym WhoScored. Dobra robota!

Największy magik: Co prawda omawiana sytuacja nie miała miejsca w Premier League, a w półfinale Pucharu Anglii, ale mówimy o tak fenomenalnej bramce, że po prostu trzeba o niej wspomnieć. Trzeba być niesamowitym kozakiem, żeby przy wyniku 0:2 – na 12 minut przed końcem meczu - pokusić się o TAKIE uderzenie i jeszcze wykonać je perfekcyjnie, z podręcznikową wręcz dokładnością. Dzięki tej bramce Gerarda Deulofeu Watford złapał kontakt do prowadzącego Wolverhamptonu, następnie wyrównał stan meczu, a na sam koniec wygrał i awansował do finału FA Cup. Gol, który przekracza wszelkie pojęcie i nie da się go opisać żadnymi słowami – trzeba go po prostu zobaczyć.


Southampton – Liverpool 1:3 (1:1)
1:0 – Long 9’
1:1 – Keita 36’
1:2 – Salah 80’
1:3 – Henderson 86’

***

Bournemouth – Burnley 1:3 (1:2)
1:0 – Barnes (sam.) 4’
1:1 – Wood 18’
1:2 – Westwood 20’
1:3 – Barnes 56’

***

Huddersfield – Leicester 1:4 (0:1)
0:1 – Tielemans 24’
0:2 – Vardy 48’
1:2 – Mooy (k.) 52’
1:3 – Maddison 79’
1:4 – Vardy (k.) 84’

***

Newcastle – Crystal Palace 0:1 (0:0)
0:1 – Milivojević (k.) 81’

***

Everton – Arsenal 1:0 (1:0)
1:0 – Jagielka 10’

***

Chelsea – West Ham 2:0 (1:0)
1:0 – Hazard 24’
2:0 – Hazard 90’


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się