var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";


Autor zdjęcia: Patryk Zajega Images

I liga: Niespodziewane porażki liderów. Sandecja traci punkty z Bytovią. Stomil ciągle niepokonany na wiosnę (video)

Autor: Filip Gierszewski
2019-04-09 19:06:00

W 27. kolejce I ligi wydarzyło się wiele nieoczekiwanego. W Łodzi ŁKS uległ nieobliczalnej Puszczy, Bytovia ukradła punkty Sandecji, GKS Jastrzębie ledwo pokonał Garbarnię, zaś Raków Częstochowa doznał drugiej porażki w tym sezonie, przegrywając 1:3 ze Stalą Mielec, która znów włączyła się do walki o Ekstraklasę.

Meczem mieleckiego FKS-u z Rakowem rozpoczynał się pierwszoligowy weekend. Krótko mówiąc, było to spotkanie na szczycie. Faworytem wciąż pozostawali jednak częstochowianie, gdyż Stal postrzegana była jako drużyna niemogąca złapać dobrego rytmu, który pomógł by jej nadrobić dystans dzielący ją od drugiego miejsca. Trener Skowronek zaryzykował w tym meczu nie wystawiając nominalnego napastnika, co przyniosło pożądane zaskoczenie w szeregach liderów I ligi.

Szerzej o tym pojedynku pisał na naszych łamach Mariusz Bielski. Jego ciekawą relację można przeczytać tutaj.

Stal Mielec - Raków Częstochowa 3:1 (2:0)
Krystian Getinger 5’, Łukasz Janoszka 38’, Denis Gojko 90’ - Andrzej Niewulis 90’

Stal: 87. Seweryn Kiełpin - 22. Mateusz Spychała, 32. Jonathan de Amo, 4. Martin Dobrotka, 6. Leândro (61’, 9. Andreja Prokić) - 20. Grzegorz Tomasiewicz (84’, 7. Denis Gojko), 16. Josip Šoljić, 8. Maciej Urbańczyk, 17. Bartosz Nowak, 23. Krystian Getinger - 14. Łukasz Janoszka (78’, 19. Adrian Paluchowski)

Raków: 1. Michał Gliwa - 2. Tomáš Petrášek, 6. Andrzej Niewulis, 28. Arkadiusz Kasperkiewicz - 13. Piotr Malinowski (57’, 27. Daniel Bartl), 17. Petr Schwarz (57’, 9. Maciej Domański), 10. Igor Sapała, 30. Miłosz Szczepański, 19. Marcin Listkowski (75’, 32. Szymon Lewicki), 23. Patryk Kun - 96. Sebastian Musiolik

Żółte kartki: Šoljić, de Amo - Niewulis, Schwarz, Musiolik
Sędzia: Paweł Pskit (Łódź)
Widzów: 3239.

***

Przy poznańskiej Drodze Dębińskiej spotykały się zespoły z dolnych rejonów tabeli. Warta, która w ostatnich trzech meczach zgromadziła tylko punkt, podejmowała Wigry pogrążone w jeszcze większym marazmie – one bowiem w siedmiu tegorocznych meczach po razie wygrywały i remisowały, zaś aż pięciokrotnie przegrywały.

Mecz przebiegał pod wyraźne dyktando gospodarzy, którzy przepuszczali przyjezdnych pod swoje pole karne tylko wtedy, gdy zapomnieli gdzie są. Ich dominacja w pierwszej połowie zwieńczona została bramką Michała Żebrakowskiego z rzutu karnego. Reszta meczu również skoncentrowana była na bramce Damiana Węglarza, lecz Zieloni nie wykorzystali żadnej z późniejszych sytuacji. Wigry Suwałki już coraz bardziej pewne spadku. Warta zaś z taką grą może liczyć na przedłużenie pobytu na zapleczu ekstraklasy.

Warta Poznań - Wigry Suwałki 1:0 (1:0)
Michał Żebrakowski 45’

Warta: 1. Adrian Lis - 13. Grzegorz Szymusik, 5. Bartosz Kieliba, 4. Mateusz Bodzioch, 14. Radosław Jasiński - 11. Michał Jakóbowski (71’, 21. Wojciech Fadecki), 7. Michał Grobelny (86’, 20. Adrian Cierpka), 17. Artur Marciniak, 22. Robert Janicki, 3. Jakub Kiełb - 23. Michał Żebrakowski (81’, 9. Łukasz Spławski)

Wigry: 96. Damian Węglarz - 97. Piotr Kwaśniewski (66’, 21. Daniel Smuga), 25. Arkadiusz Najemski, 3. Jonatan Straus (79’, 35. Dawid Polkowski), 17. Frank Adu Kwame (46’, 8. Filip Karbowy) - 10. Karol Mackiewicz, 44. Adrian Karankiewicz, 6. Adam Chrzanowski, 22. Joel Huertas, 27. Robert Bartczak - 9. Kamil Sabiłło

Żółte kartki: Jasiński, Kieliba, Spławski - Karbowy, Smuga
Sędzia: Tomasz Wajda (Żywiec)
Widzów: 1006

***

Do Bytowa przyjeżdżała Sandecja, która wciąż liczy jeszcze na podłączenie się do walki o czołową dwójkę. Te plany piłkarze Tomasza Kafarskiego najprawdopodobniej będą musieli odłożyć na przyszły sezon. W sobotę po raz kolejny zremisowali (to był już ich dwunasty podział punktów w tym sezonie) i mimo tego, że strata do drugiego ŁKS-u odrobinę zmalała, trudno tu marzyć o powrocie do ekstraklasy. Tym bardziej, że pod względem infrastrukturalnym Sandecja wciąż jest gdzieś w latach dziewięćdziesiątych.

W meczu z Czarnymi Wilkami Sączersi objęli prowadzenie po wykorzystanej przez  Michala Pitera-Bučko jedenastce. Po przerwie jednak role się odwróciły i z „wapna” trafił Kuzimski. Samo spotkanie było dość niemrawe, dlatego że żadna z drużyn nie wybiła się ponad przeciętność. Stąd ów remis można uznać za sprawiedliwy.

Bytovia Bytów - Sandecja Nowy Sącz 1:1 (0:1)
Mateusz Kuzimski 56’ - Michal Piter-Bučko 22’

Bytovia: 27. Andrzej Witan - 6. Jakub Kuzdra, 3. Łukasz Wróbel, 22. Diego Bardanca, 21. Dawid Witkowski - 11. Maksymilian Hebel, 7. Sławomir Duda (41’, 10. Tomasz Swędrowski), 68. Bartosz Wolski (46’, 25. Filip Burkhardt), 14. Mateusz Kuzimski, 13. Łukasz Moneta (71’, 15. Sebastian Kamiński) - 9. Gracjan Jaroch.

Sandecja: 88. Marek Kozioł - 17. Adrian Basta, 28. Michal Piter-Bučko, 4. Marcin Flis - 27. Damian Chmiel (87’, 37. Bartłomiej Dudzic), 13. Radosław Kanach (28’, 7. Grzegorz Baran), 33. Bartłomiej Kasprzak, 10. Dawid Flaszka (75’, 91. Mateusz Klichowicz), 11. Dominik Kun - 24. Mariusz Gabrych, 19. Kamil Ogorzały.

Żółte kartki: Wróbel, Kuzdra, Witkowski - Kasprzak, Basta
Czerwona kartka: Łukasz Wróbel (83. minuta, Bytovia, za drugą żółtą)
Sędzia: Piotr Urban (Warszawa)
Widzów: 440

***

Mimo bezbramkowego wyniku zupełnie inaczej miały się sprawy w stolicy Warmińsko-Mazurskiego. Na olsztyńskim OSiR-ze spotykał się walczący o utrzymanie Stomil z walczącą już nie wiadomo o co Chojniczanką.

Nie można odmówić zaangażowania gospodarzom, którzy od pierwszych minut realnie zagrażali bramce Janukiewicza. Lecz najlepszą okazję do objęcia prowadzenia mieli piłkarze Chojniczanki. W 15. minucie prostopadłym podaniem Miłosza Przybeckiego uruchomił Krzysztof Danielewicz, na prawej flance zderzyli się ze sobą Skiba z Mosakowskim, po czym skrzydłowy MKS-u wyłożył Januszowi Surdykowskiemu piłkę na pustą bramkę, ale ten… uderzył w słupek. Dziesięć minut później piękną interwencją popisał się Piotr Skiba, który sparował silne uderzenie z dystansu Piotra Grzelczaka.

Do końca meczu wynik pozostał nieruszony. Chojniczanka znów straciła cenne oczka, zaś Stomil pewnie gromadzi swoje, dzięki którym Biało-Niebiescy coraz bardziej optymistycznie mogą patrzeć w przyszłość.

Stomil Olsztyn - Chojniczanka Chojnice 0:0

Stomil: 82. Piotr Skiba - 3. Lukáš Kubáň, 4. Jakub Mosakowski, 14. Aleksander Kowalski, 20. Wojciech Dziemidowicz - 11. Mateusz Gancarczyk (60’, 27. Kamil Mazek), 21. Łukasz Jegliński (90’, 15. Bartosz Kwiatkowski), 90. Waldemar Gancarczyk, 5. Grzegorz Lech, 8. Bartłomiej Niedziela (68’, 69. Ołeksandr Masznin) - 9. Szymon Sobczak

Chojniczanka: 84. Radosław Janukiewicz - 77. Rafał Kobryń (51’, 23. Jacek Podgórski), 85. Hubert Wołąkiewicz, 2. Kamil Sylwestrzak, 6. Przemysław Pietruszka - 16. Miłosz Przybecki (70’, 20. Oskar Paprzycki), 7. Krzysztof Danielewicz, 5. Paweł Zawistowski, 27. Piotr Grzelczak - 17. Tomasz Mikołajczak (46’, 24. Paweł Żyra), 11. Janusz Surdykowski

Żółte kartki: Niedziela, Dziemidowicz, Jegliński - Surdykowski, Grzelczak
Sędzia: Łukasz Bednarek (Koszalin)
Widzów: 2283

***

W Krakowie doszło do starcia beniaminków i należy przyznać, że tym razem Garbarnia nie odstawała tak, jak na przykład w podobnym spotkaniu z ŁKS-em. To jest jednak oczywiście zrozumiałe – GKS obniżył nieco loty w porównaniu z poprzednią rundą, chociaż nie na tyle, aby seryjnie gubić punkty.

W tym ważnym dla nich meczu nie odpuścili i zwyciężyli dzięki przewrotce Farida Aliego z 77. minuty. Na koncie jastrzębian 37 punktów i zostały im teoretycznie trzy, aby cieszyć się z utrzymania. Za to Brunatni spadają coraz głębiej w przepaść i od bezpiecznej piętnastej lokaty dzieli ich dziewięć oczek.

Garbarnia Kraków - GKS 1962 Jastrzębie 0:1 (0:0)
Farid Ali 77’

Garbarnia: 80. Marcin Cabaj - 16. Paweł Pyciak, 14. Arkadiusz Garzeł, 25. Krzysztof Kalemba, 71. Remigiusz Szywacz - 21. Szymon Kiebzak (85’, 12. Maciej Firlej), 8. Marek Masiuda, 27. Kamil Słoma, 7. Patryk Serafin (70’, 17. Filip Wójcik), 29. Kamil Włodyka - 9. Tomasz Ogar

GKS 1962: 1. Grzegorz Drazik - 16. Dominik Kulawiak, 32. Bartosz Jaroszek, 17. Kamil Szymura, 94. Dawid Gojny - 8. Kamil Jadach (72’, 77. Patryk Skórecki), 21. Marek Mróz, 6. Maciej Spychała, 20. Damian Tront, 88. Krzysztof Gancarczyk (60’, 10. Farid Ali) - 28. Kamil Adamek (83’, 12. Jakub Wróbel)

Żółte kartki: Garzeł, Masiuda - Kulawiak, Tront
Sędzia: Konrad Kiełczewski (Białystok)
Widzów: 347

***

Bardzo dużo działo się w pojedynku innych ekip bijących się o pozostanie w I lidze. Przy Bukowej mierzyły się GKS z Chrobrym i było to spotkanie określane mianem meczu „za sześć punktów”.

Nikt jednak nie zdołał zatrzymać tych przysłowiowych sześciu punktów. Głogowianie dwukrotnie obejmowali prowadzenie – raz w trzeciej minucie po bramce Ratajczaka, później pod koniec pierwszej połowy po rzucie karnym wykonywanym przez Mateusza Machaja. Za każdym razem do gry wracali katowiczanie. W 35. minucie drugą piłkę zebrał i dobił Adrian Błąd, zaś na początku drugiej części spotkania Bartosz Śpiączka wyskoczył najwyżej do wiszącego dośrodkowania zagranego przez Adriana Łyszczarza i ustalił rezultat 2:2.

Taki układ dał GieKSie awans o jedną pozycję w tabeli, lecz jej strata do piętnastej Bytovii to wciąż kwestia jednej wygranej. Przed katowiczanami bardzo trudny wyjazd do Niepołomic, a Bytovia spotka się z sąsiadującymi z GKS-em Wigrami. Chrobry za to spotka się z Bruk-Betem, a Warta Poznań z Odrą Opole. Nie da się więc przewidzieć jednego scenariusza na wygląd dolnych rejonów tabeli na sześć kolejek do końca sezonu.

GKS Katowice - Chrobry Głogów 2:2 (1:2)
Adrian Błąd 35’, Bartosz Śpiączka 52’ - Jarosław Ratajczak 3’, Mateusz Machaj 41’

Katowice: 81. Mariusz Pawełek - 25. Wojciech Lisowski, 4. Arkadiusz Jędrych, 31. Jakub Wawrzyniak, 8. Mateusz Mączyński - 11. Adrian Błąd, 16. Bartłomiej Poczobut, 7. Adrian Łyszczarz, 10. David Añón, 21. Bartosz Śpiączka - 90. Arkadiusz Woźniak (64’, 99. Daniel Rumin)

Chrobry: 1. Mateusz Abramowicz - 32. Przemysław Stolc, 5. Oskar Repka, 3. Michał Michalec, 33. Kamil Pestka - 6. Jarosław Ratajczak, 16. Robert Mandrysz, 8. Szymon Drewniak (73’, 21. Michał Pawlik), 89. Mateusz Machaj, 22. Rafał Maćkowski (56’, 15. Szymon Nowicki) - 11. Mikołaj Lebedyński (87’, 99. Damian Kowalczyk)

Żółte kartki: Lisowski, Wawrzyniak, Woźniak, Łyszczarz - Machaj, Pawlik
Sędzia: Sylwester Rasmus (Toruń)
Widzów: 2330

***

Niezaliczane już do grona kandydatów do awansu Podbeskidzie podejmowało u siebie tyski GKS. I to spotkanie zostało wypaczone przez głupotę Marcina Biernata, który najpierw fatalnie przyjął piłkę pod własnym polem karnym, a później zapasowym ruchem rzucił o ziemię zmierzającym w kierunku tyskiej bramki Valērijsa Šabalę. Obrońca Trójkolorowych obejrzał za to zagranie czerwoną kartkę...

… I to poskutkowało fatalnym wyglądem gry jego drużyny. Dwie minuty później prowadzenie mogli objąć Górale, ale w momencie dośrodkowania Kostorza Valērijs Šabala był na pozycji spalonej. Niemniej w 30. minucie do jego trafienia ze „szczupaka” zastrzeżeń mieć nie można było i Podbeskidzie definitywnie wysunęło się na czoło tego meczu.

Górale nie zatrzymywali się i szukali szansy na podwyższenie prowadzenia. Te nadeszło w 71. minucie, gdy Kacper Kostorz przejął piłkę na środku boiska, popędził z nią prawym skrzydłem, bez żadnej asekuracji płasko dograł w szesnastkę, co „klinicznie” wykończył Šabala. Jego jedenasty  gol w sezonie 18/19 stał się faktem, tak samo jak dwunaste zwycięstwo ekipy Krzysztofa Brede w tym sezonie.

Podbeskidzie Bielsko-Biała - GKS Tychy 2:0 (1:0)
Valērijs Šabala 30’, 71’

Podbeskidzie: 23. Wojciech Fabisiak - 25. Bartosz Jaroch, 4. Kamil Wiktorski, 27. Dominik Jończy, 22. Kacper Gach - 21. Kacper Kostorz (84’, 17. Przemysław Mystkowski), 7. Guga Palawandiszwili, 19. Michał Rzuchowski, 90. Adrian Rakowski, 11. Łukasz Sierpina (63’, 41. Przemysław Płacheta) - 20. Valērijs Šabala (88’, 98. Damian Hilbrycht)

Tychy: 91. Konrad Jałocha - 13. Mateusz Grzybek, 4. Marcin Biernat, 3. Łukasz Sołowiej (83’, 9. Jakub Vojtuš), 33. Dawid Abramowicz - 21. Hubert Adamczyk (61’, 97. Artur Siemaszko), 31. Keon Daniel, 17. Sebastian Steblecki, 8. Łukasz Grzeszczyk, 23. Omar Monterde - 27. Mateusz Piątkowski (46’, 16. Jakub Piątek)

Żółte kartki: Sołowiej, Vojtuš
Czerwone kartki: Marcin Biernat (9. minuta, Tychy, za faul taktyczny), Jakub Vojtuš (90. minuta, Tychy, za drugą żółtą)
Sędzia: Mariusz Korpalski (Toruń)
Widzów: 2635

***

Odra Opole wyznaje w tym roku zasadę „go big or go home”. I kolejny raz musiała ze zwieszonymi głowami wracać do domów, bo znów poległa różnicą trzech bramek.

W ostatnią niedzielę jej oprawcami były Słoniki, a dokładnie Florin Purece, który najpierw w szóstej minucie „centrostrzałem” zaskoczył Artura Krysiaka, a dwadzieścia minut później uderzeniem po ziemi podwyższył rezultat. Po przerwie ustalił go lewy skrzydłowy Patrik Mišák i niecieczanie mogli cieszyć się z minimalnego awansu w tabeli I ligi.

Bruk-Bet Termalica Nieciecza - Odra Opole 3:0 (2:0)
Florin Purece 6’, 28’, Patrik Mišák 47’

Bruk-Bet Termalica: 1. Łukasz Budziłek - 32. Dawid Szymonowicz, 77. Artem Putiwcew, 25. Mateusz Kupczak, 27. Rafał Grzelak - 6. Dawid Kalisz (80’, 14. Dariusz Pawłowski), 30. Florin Purece (68’, 7. Roman Gergel), 4. Piotr Wlazło, 5. Vlastimir Jovanović, 11. Patrik Mišák (72’, 16. Martin Mikovič) - 21. Vladislavs Gutkovskis

Odra: 1. Artur Krysiak - 9. Tomáš Mikinič, 23. Paweł Baranowski, 3. Serafin Szota, 8. Rafał Brusiło (79’, 18. Łukasz Winiarczyk) - 7. Krzysztof Janus, 98. Mateusz Czyżycki, 66. Miłosz Trojak (65’, 22. Dawid Błanik), 5. Rafał Niziołek, 11. Mariusz Rybicki (46’, 20. Szymon Skrzypczak) - 10. Jakub Moder

Żółte kartki: Gutkovskis, Kalisz - Trojak, Szota
Sędzia: Sebastian Jarzębak (Bytom)
Widzów: 1328

***

Na zakończenie dwudziestej siódmej serii spotkań wielką niespodziankę sprawili niepołomiczanie, którzy odprawili z kwitkiem świętujących sto jedenastą rocznicę powstania ŁKS-u Rycerzy Wiosny (stąd oczywiście godzina rozpoczęcia tegoż meczu – 19:08). Podobnie jak w przypadku pojedynku Stali z Rakowem do szerszego poznania przebiegu starcia ŁKS-u z Puszczą odsyłamy Was do tekstu autorstwa Mariusza Bielskiego, do którego można przejść tutaj.

ŁKS Łódź - Puszcza Niepołomice 0:1 (0:1)
Bartosz Widejko 26’

ŁKS: 25. Michał Kołba - 21. Jan Grzesik, 29. Maksymilian Rozwandowicz, 2. Jan Sobociński, 3. Adrian Klimczak - 11. Dani Ramírez, 28. Łukasz Piątek (61’, 9. Wojciech Łuczak), 23. Bartłomiej Kalinkowski, 14. Lukáš Bielák, 7. Patryk Bryła (82’, 6. Maciej Wolski) - 88. Rafał Kujawa (61’, 22. Łukasz Sekulski).

Puszcza: 99. Miłosz Mleczko - 14. Jakub Zagórski, 23. Piotr Stawarczyk, 11. Marcin Stefanik, 18. Bartosz Widejko - 9. Jakub Bąk (79’, 27. Mateusz Bartków), 7. Marcel Kotwica, 25. Wiktor Żytek (65’, 2. Łukasz Szczepaniak), 8. Longinus Uwakwe (86’, 21. Łukasz Furtak), 28. Michał Mikołajczyk - 19. Marcin Orłowski.

Żółte kartki: Bielák, Rozwandowicz, Ramírez, Kalinkowski - Stefanik
Czerwona kartka: Maksymilian Rozwandowicz (70. minuta, ŁKS, za drugą żółtą)
Sędzia: Artur Aluszyk (Szczecin)
Widzów: 4979


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się