var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";



Autor zdjęcia: Youtube / Wigry TV

Mirosław Smyła ma uchronić Wigry przed spadkiem z I ligi. Razem z nim do klubu przyszedł Marek Jóźwiak

Autor: Bartosz Adamski
2019-04-09 22:35:01

Po zwolnieniu w niedzielę trenera Ariela Jakubowskiego Wigry Suwałki nie czekały długo z ogłoszeniem nowego szkoleniowca. Został nim Mirosław Smyła, dla którego to pierwsza praca poza regionem śląskim i opolskim. Klub mianował również nowego dyrektora sportowego, a został nim dość nieoczekiwanie Marek Jóźwiak.

Ariel Jakubowski trenerem Wigier Suwałki został na początku listopada po tym, jak nieoczekiwanie klub z Podlasia rozstał się z Kamilem Sochą. Nie będziemy ukrywać, że nieco zaskoczyła nas wówczas ta nominacja. Do tej pory Jakubowski samodzielnie trenował bowiem tylko III-ligowego Ursusa Warszawa, z którym w dodatku nie osiągał znaczących sukcesów. Słabo spisał się także w pierwszoligowym Zniczu Pruszków, który prowadził wespół z Andrzejem Prawdą. Gdy odchodzili, zostawili zespół w strefie spadkowej.

Przy Zarzeczu pomagać miał mu Donatas Vencevicius, który w tzw. międzyczasie został trenerem młodzieżowej reprezentacji Litwy. Duet polsko-litewski przejmował Wigry na 13. miejscu po siedemnastu kolejkach. Poprowadzili "Biało-Niebieskich" w dziesięciu spotkaniach, ale w tym czasie wygrali zaledwie dwa razy, notując aż siedem porażek.

Wigry osunęły się w tabeli na siedemnastą, przedostatnią lokatę i teraz, na siedem kolejek przed końcem, trzeba było ratować utrzymanie. Jakubowski został w niedzielę zwolniony z funkcji pierwszego trenera, a misji ratunkowej podjął się we wtorek Mirosław Smyła.

 

 

 

Suwałczanie od dłuższego czasu lubowali się w stawianiu na trenerów na dorobku albo takich, którzy mają coś do udowodnienia. W ostatnich latach do możniejszych klubów wypromowali się tutaj Dominik Nowak czy Artur Skowronek, a teraz szansę ma dostać właśnie 49-letni szkoleniowiec. Bez klubu był przez prawie rok, odkąd w maju 2018 odszedł z Odry Opole.

Bez wątpienia Smyła najlepiej wspominany jest z pracy w Rozwoju Katowice, z którym awansował kilka lat temu do II ligi. Przed spadkiem z zaplecza Ekstraklasy uratować Rozwoju jednak nie zdołał, w Odrze też daleko było do zachwytów na jego temat, podobnie jak w Zagłębiu Sosnowiec. W Opolu zresztą znacznie lepiej wspominany jest Jan Furlepa, który z klubem wywalczył awans do I ligi, a Smyła przyszedł, by go zastąpić.

W każdym razie nominacja 49-latka to kolejny odważny ruch działaczy Wigier. Wraz z nim do Suwałk zawitał Marek Jóźwiak, który ma być doradcą zarządu ds. sportowych. Jóźwiak pracował wcześniej jako dyrektor sportowy Legii Warszawa czy Lechii Gdańsk, zatem takie nazwisko w pierwszoligowym klubie musi robić wrażenie.

Smyła na powitalnej konferencji prasowej przyznawał, że spadku z ligi w ogóle nie bierze pod uwagę. - Nawet nie pomyślałem o łatce grabarza. To jest początek nowej drogi, mamy tchnąć w drużynę nowego ducha, dodać jej świeżej krwi. Przed nami mnóstwo roboty. Nie ma zespołu, który po tylu nieudanych meczach byłby monolitem.

W podobnym tonie wypowiadał się Jóźwiak. - Nie wyjdziemy za nich na boisko, to piłkarze będą kluczem do sukcesu. My mamy tylko im pomóc, żeby grali jak najlepiej, żeby zostawiali na boisku serce, bo tego wymagają od nich kibice oraz ludzie, którzy ich tu zatrudnili. Nie będziemy za dużo mówić, bo słowa nie dadzą zwycięstw. Może je przynieść tylko ciężka praca.

Obaj panowie do Suwałk przyjechali naładowani optymizmem i teraz muszą zarazić nim drużynę. Punktować trzeba zacząć już od najbliższej kolejki, gdy przeciwnikiem będzie Bytovia Bytów. Na Podlasiu wszyscy mają nadzieję wywalczyć utrzymanie jeszcze przed ostatnią kolejką, bo sezon zamykają meczem w Częstochowie, a tam o zachowanie ligowego bytu może być trudno, nawet pomimo że wtedy Raków najpewniej będzie już pewny gry w Ekstraklasie.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się