var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";



Autor zdjęcia: liverpoolfc.com

LM: Liverpool znów góruje nad Porto, choć tym razem bez pogromu (video)

Autor: Sebastian Czarnecki
2019-04-09 23:42:19

Kiedy Liverpool ponownie wylosował w Lidze Mistrzów Porto, kibice spodziewali się łatwej przeprawy. „The Reds” mieli zakończyć dwumecz już na własnym stadionie, żeby w rewanżu na spokojnie przyklepać awans. I choć tym razem obyło się bez pogromu, to plan został zrealizowany, a Liverpool wygrał 2:0.

Co prawda podopieczni Jürgena Kloppa tym razem nie byli w stanie wygrać aż 5:0 w pierwszym spotkaniu, jak miało to miejsce przed rokiem, ale dwubramkowa wygrana również stawia ich w komfortowej sytuacji przed rewanżem. W dzisiejszym meczu wcale jednak nie było tak łatwo, bo drużyna gości również miała swoje sytuacje.

Zaczęło się jednak od mocnego ciosu ze strony gospodarzy. Naby Keita w końcu odblokował się po bramce strzelonej z Southamptonem i przeciwko Porto również skierował piłkę do siatki rywali. Iker Casillas nie miał nic do powiedzenia, jako że futbolówka odbiła się jeszcze od jednego z zawodników Porto i całkowicie zmyliła hiszpańskiego golkipera.

Bramka na 2:0 to z kolei efekt fantastycznej akcji Liverpoolu. Jordan Henderson posłał fantastyczne podanie do Trenta Alexandra-Arnolda, który wystawił na pustą bramkę wybiegającemu zza pleców obrońców Firmino. To była dwudziesta pierwsza bramka dla Liverpoolu, przy której brał udział brazylijski napastnik w rozgrywkach Ligi Mistrzów od rozpoczęcia poprzedniej edycji. Przez ten czas lepszym wynikiem może się pochwalić Cristiano Ronaldo (24).

Liverpool zdominował ten mecz w środku pola i przez większość czasu kontrolował wydarzenia na boisku. Jordan Henderson i Naby Keita fantastycznie ze sobą współpracowali, a za plecami ubezpieczał ich Fabinho, który dziś był wyjątkowo nieco mniej aktywny niż zazwyczaj. Gwinejczyk w końcu zaczął się odnajdywać w drużynie „The Reds” i odpłaca się za zaufanie, jakim obdarzył go Jürgen Klopp.

Porto nie było jednak pasywne w tym spotkaniu, ponieważ również szukało swoich okazji. Bardzo nieskuteczny był Moussa Marega, który zmarnował co najmniej dwie dogodne sytuacje. Gdyby napastnik drużyny gości wykorzystał chociaż jedną z nich, to jego drużyna miałaby większe szanse w rewanżu.

Na Anfield nie zabrakło również kontrowersji. Kibice domagali się rzutu karnego po zagraniu ręką Trenta Alexandra-Arnolda, jednak Anglik został nabity przez Alissona z bliskiej odległości i nie ma tutaj mowy o jedenastce, co zresztą potwierdziła decyzja VAR-u. Większe oburzenie wzbudził brak czerwonej kartki dla Mohameda Salaha za brutalne wejście w nogę Danilo Pereiry. Egipcjanin miał dużo szczęścia, że arbiter nie zauważył tej sytuacji.

Wygrana 2:0 nie daje Liverpoolowi jeszcze pewnego awansu, ale stawia go w komfortowej sytuacji przed rewanżem. „The Reds” co prawda nie mogą sobie odpuścić drugiego meczu, tak jak to miało miejsce przed rokiem, ale z pewnością mogą być spokojni o awans. O ile będą kontrolowali sytuację i nic nie wymknie się spod ich kontroli, to podopieczni Jürgena Kloppa powinni awansować do półfinału.

Liverpool – Porto 2:0 (2:0)
1:0 – Keita 5’
2:0 – Firmino 26’

Liverpool: Alisson – Alexander-Arnold, Lovren, Van Dijk, Robertson – Keita, Henderon, Fabinho – Salah, Firmino (82’ Sturridge), Mane (73’ Origi)

Porto: Casillas – M. Pereira (77’ Fernando), Felipe, Militao, Telles – Corona, D. Pereira, O. Torres (73’ Costa), Otavio – Marega, Soares (62’ Brahimi)

Żółte kartki: Soares, Felipe
Sędzia: Antonio Mateu Lahoz


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się