var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";


Autor zdjęcia: Patryk Zajega Images

PP: Gdańszczanie zagrają w finale! Gospodarze nie dali rady liderowi Ekstraklasy. Raków - Lechia 0:1

Autor: Paweł Łopienski
2019-04-10 20:30:29

Piękny sen Rakowa Częstochowa zakończył się na półfinale. Lechia Gdańsk okazała się lepsza od lidera zaplecza Ekstraklasy i to podopieczni Piotra Stokowca zagrają z Jagiellonią w finale Pucharu Polski. O awansie zespołu z Trójmiasta zadecydowała bramka Artura Sobiecha.

Od pierwszej minuty gospodarze pokazywali, że zrobią wszystko, aby 2 maja zagrać na PGE Narodowym. Wielka mobilizacja w szeregach ekipy Marka Papszuna mogła przynieść efekt już w drugiej minucie, jednak wtedy piłka po uderzeniu Andrzeja Niewulisa trafiła w poprzeczkę. Raków dyktował swoje warunki, nie pozwalając w pierwszym kwadransie Lechii nawet na wyjście z własnej połowy. Gospodarzom brakowało jednak wykończenia, co pokazał kolejny strzał będącego w świetnej sytuacji Niewulisa, tym razem zablokowanego przez Kubickiego.

Ciekawe, ile jeszcze razy napiszemy to w najbliższych tygodniach, ale Lechia ponownie grała swoje. Mądra gra w defensywie oraz szybkie wyjście na prowadzenie już w pierwszej ofensywnej akcji. Tym razem gola strzelił Artur Sobiech, który na raty pokonał Jakuba Szumskiego. Napastnik Lechii najbardziej przekonał się o agresywnej grze Rakowa, bo już po trzydziestu minutach gry musiał opuścić boisko z powodu urazu.

Lechia pozwalała przeciwnikowi rozgrywać akcję oraz utrzymywać się przy piłce, ale nie ma się co oszukiwać - po przerwie gdańszczanie musieli podwyższyć rezultat, jeśli nie chcieli narażać się na nerwówkę w końcówce. Marek Papszun miał wiele do przemyśleń w szatni, ponieważ kiepsko spisywał się w jego drużynie między innymi środek pola. Igor Sapała z Petrem Schwarzem byli wyraźnie słabsi od doświadczonych graczy Lechii i prosiło się o szybką reakcję trenera w tym elemencie formacji.

W pierwszych minutach po powrocie na boisko Lechia stworzyła więcej sytuacji niż w całej pierwszej połowie. Najpierw minimalnie przestrzelił Jakub Arak, następnie strzał z siedmiu metrów Kubickiego rozpaczliwie wybił Łukasz Kasperkiewicz. Raków po przerwie stanął i nie potrafił stworzyć zagrożenia, ale zmieniało się to z upływem kolejnych minut.

Aktywny doping pomagał gospodarzom, którzy potrafili zdominować przeciwnika i wpakował piłkę do siatki, jak to uczynił Schwarz. Sędzia Marciniak dopatrzył się jednak zagrania ręką środkowego pomocnika i anulował gola, mimo że futbolówka najpierw trafiła w broniącego Mladenovicia. Raków nie podłamał się tym faktem i przez dobrych kilka minut zanosiło się na wyrównujące trafienie dla drużyny lidera zaplecza Ekstraklasy.

Rozczarowujący występ zanotował Jakub Arak - wszedł w połowie pierwszej części za kontuzjowanego Artura Sobiecha, ale prezentował się na tyle słabo, że trener Piotr Stokowiec zdecydował się zdjąć go z murawy po niespełna 40 minutach. Co zaskakujące, wchodzący za niego Patryk Lipski na boisku nie zdołał przebywać przez kwadrans, bo szkoleniowiec zmienił również jego i w miejsce 24-latka pojawił się Steven Vitoria.

W ostatnim kwadransie spotkania spotkanie się wyrównało, Raków zagroził bramce Alomerovicia jedynie po strzale z rzutu wolnego. Górne piłki w pole karne Lechii, gdzie znajdowali się Nalepa, Vitoria i Augustyn nie przynosiły żadnych korzyści i mijały się z celem. Lechia w końcówce zastosowała taktykę „obrony Częstochowy”, ale bez problemu utrzymała prowadzenie.

To koniec pięknej przygody Rakowa w bieżącej edycji Pucharu Polski. Podopieczni Marka Papszuna w ostatnich miesiącach pokazali się z najlepszej strony, a w dzisiejszym meczu potwierdzili, że są gotowi na Ekstraklasę. Na Stadionie Miejskim w Częstochowie wygrała drużyna lepsza, grająca mądrze w obronie i potrafiąca uczynić najważniejsze, czyli zdobyć więcej bramek od przeciwnika. Lechia nie straciła szans na podwójną koronę i do rywalizacji z Jagiellonią Białystok na PGE Narodowym podejdzie najprawdopodobniej w roli faworyta.

Raków Częstochowa – Lechia Gdańsk 0:1 (0:1)

0:1 Sobiech 17’ (asysta Haraslin)

Jak padły bramki:

0:1 – Haraslin idealnie wrzucił piłkę w pole karne do wbiegającego Artura Sobiecha, który potrzebował dwóch strzałów, by pokonać Jakuba Szumskiego. Przy dobitce jednak golkiper Rakowa nie miał szans.

Raków: Szumski – Kasperkiewicz, Niewulis, Petrasek – Malinowski (59’ Bartl), Schwarz (87’ Domański), Sapała, Kun – Listowski, Musiolik, Szczepański (80’ Lewicki).

Lechia: Alomerović – Nunes, Nalepa, Augustyn, Mladenović – Makowski, Łukasik, Kubicki – Paixao, Sobiech (31’ Arak)(70’ Lipski)(82’ Vitoria), Haraslin.

Sędzia: Szymon Marciniak (Płock).

Żółte kartki: Schwarz, Petrasek – Mladenović, Arak, Augustyn, Kubicki, Łukasik.

Widzów: 4 820.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się