var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";


Autor zdjęcia: Patryk Zajega Images

Waldek znów jest King. Diametralna przemiana Piasta w ciągu roku

Autor: Bartosz Adamski
2019-04-14 18:00:15

W poprzednim sezonie dramatyczna walka o utrzymanie, w tym byt zapewniony w zasadzie już na początku roku, a teraz w dodatku duże szanse na europejskie puchary. Waldemar Fornalik stworzył w Gliwicach zespół, z którym musi się liczyć każda drużyna w lidze. A sam były selekcjoner reprezentacji Polski powrócił do topu rodzimych szkoleniowców.

Piast Gliwice niespodziewanie w poprzednim sezonie stanął na krawędzi. W zasadzie jedną nogą był już nawet w I lidze. Żeby zachować ekstraklasowy byt, musiał wygrać w ostatniej kolejce u siebie z Bruk-Betem Termalicą Nieciecza. Trener Waldemar Fornalik zdawał sobie wtedy sprawę z powagi sytuacji i chciał, by dotarło to również do jego zawodników. Apelował do nich, że grają o przyszłość swoją i całego klubu, tłumaczył, że od wyniku zależy, czy będą nadal pracowali w dobrych warunkach, czy w dużo gorszych.

Piast stanął na wysokości zadania, wygrał wówczas w bardzo dobrym stylu 4:0 i zepchał do I ligi drużynę z Niecieczy. To był bez wątpienia moment przełomowy dla gliwiczan, wtedy obie strony przekonały się do siebie na dobre. Pojawiały się głosy po sezonie, że Fornalik może odejść, podobno kontaktowano się nawet z Arturem Skowronkiem, aby go zastąpił, ale ostatecznie postanowiono dać kolejną szansę byłemu selekcjonerowi reprezentacji Polski.

Jego pozycja na początku sezonu nie była mocna, ale po każdym kolejnym spotkaniu tylko ją wzmacniał. Gliwiczanie wystartowali od trzech zwycięstw, potem wprawdzie odnieśli dwie porażki, ale już w następnych spotkaniach zaczęli budować twierdzę przy Okrzei. Przez cały bieżący sezon zdobyła ją tylko Legia Warszawa. Lepiej u siebie prezentuje się jedynie Lechia Gdańsk, która ani razu nie dała się pokonać.

Gra gliwickiego zespołu długo nie zachwycała, trudno było mówić, by podopieczni Fornalika pokazywali miły dla oka futbol. Gdybyśmy mieli określić ich nastawienie, napisalibyśmy raczej, że... pragmatyczne. Drużyna cierpliwa, wyczekująca na swoje okazje, dobrze zdyscyplinowana taktycznie i rozumiejąca, co ma robić na boisku.

Na wiosnę jednak najpierw zbiła u siebie Lecha Poznań 4:0, a teraz to samo powtórzyła z Koroną Kielce. I skoro coś zdarza się więcej niż raz, to nie ma w tym przypadku.

Przede wszystkim, nieco po cichu, w Gliwicach powstał naprawdę niezły zespół. Trudno w zasadzie wskazać jego wielkie mankamenty, bo na każdej pozycji wygląda co najmniej przyzwoicie. Idźmy zatem po kolei:

  • Bramka? Jedyną widoczną w Ekstraklasie wadą Frantiska Placha jest gra na przedpolu, na linii wygląda co najmniej dobrze.
  • Obrona? Po przesunięciu do pomocy Martina Konczkowskiego teoretycznie najsłabiej obsadzoną pozycją jest prawa strona defensywy, ale Marcin Pietrowski i tak nie schodzi poniżej pewnego poziomu. Tą formacją kieruje Jakub Czerwiński, czyli być może nawet najlepszy stoper w lidze. Parę z nim tworzy zawsze niezły Aleksandar Sedlar. A po lewej stronie na jedno z objawień sezonu wyrósł Mikkel Kirkeskov.
  • Pomoc? Świetny środek pola z Patrykiem Dziczkiem, Tomem Hateleyem lub Tomaszem Jodłowcem i Joelem Valencią z przodu. Po boku przebudził się wreszcie Jorge Felix, zaczyna trafiać do siatki. Brakowało drugiego wartościowego skrzydłowego, więc trener Fornalik wymyślił sobie Konczkowskiego wyżej. Efekt? Trzy asysty na wiosnę i spory potencjał na więcej.
  • Atak? Przebudził się w końcu Piotr Parzyszek, który szczególnie groźny jest na własnym stadionie. A do tego solidny zmiennik Michal Papadopulos i jeszcze Paweł Tomczyk z dużym głodem gry.

To naprawdę jest zatem drużyna, w której obecnie trudno znaleźć słabe punkty. Coraz więcej wskazuje na to, że ta solidność zaprowadzi Piasta na podium Ekstraklasy na koniec bieżącego sezonu, a co za tym idzie - do europejskich pucharów. I w zasadzie trudno znaleźć argumenty przeciw takiemu rozwojowi sytuacji, bo bez wątpienia drużyna prowadzona przez Waldemara Fornalika na boisku się broni.

Spora w tym zasługa Fornalika, który po ostatnich latach, gdy jego reputacja nieco spadła, znów stał się "Waldkiem Kingiem". Jeśli czuł się po odejściu z Ruchu trochę niedoceniany, to teraz z pewnością nie ma powodów do narzekań w tym aspekcie.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się