var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";


Autor zdjęcia: botevplovdiv.bg

Będzie awans sportowy Polaka w Bułgarii? Daniel Kajzer negocjuje z Lewskim Sofia

Autor: Bartosz Adamski
2019-04-15 16:38:14

Daniel Kajzer to w Polsce nazwisko nieszczególnie kojarzone. Nic dziwnego, bo ma już 27 lat, a przeważnie grywał w II lidze. Przed sezonem 2017/18 zdecydował się jednak spróbować swoich sił w lidze bułgarskiej i idzie mu tam na tyle dobrze, że teraz ma szansę trafić do trzeciego zespołu w tabeli i zarazem jednej z największych marek w Bułgarii.

- Plan był taki, że albo się teraz uda, albo pora iść do pracy. Miałem już 25 lat na karku, trzeba było zacząć układać sobie życie. Zaryzykowałem z tym wyjazdem i nie żałuję - mówił Daniel Kajzer w rozmowie z Weszło o swojej przeprowadzce do Bułgarii. Postanowił zagrać va banque i najpewniej była to jego jedna z najlepszych decyzji w życiu.

Kajzer w polskiej lidze występował najwyżej w I lidze. W sezonie 2013/14 po awansie na zaplecze Ekstraklasy z ROW-em Rybnik zaliczył w nim dziewięć spotkań. Przez całą swoją seniorską karierę związany był z rybnickim zespołem, który poza tym jednym epizodem, grywał na trzecim szczeblu rozgrywkowym.

Niespodziewanie jednak na początku 2017 roku udał się na testy do bułgarskiego Botewu Płowdiw. Jak do tego doszło? - Zaczęło się od życzeń świątecznych, które wymieniłem z Adamem Stachowiakiem. Znaliśmy się z czasów Górnika Zabrze. Wysłałem smsa, odpisał, zdzwoniliśmy się. Zapytał, jak tam moja sytuacja w Rybniku i czy nie miałbym ochoty przyjechać na testy do Botewu. Grał w tym klubie dwa i pół roku, jest w nim bardzo dobrze wspominany. Stwierdziłem, że czemu nie, jadę. Przyjechałem w przerwie zimowej, potrenowałem tydzień. Warunki trudne, przechodziły śnieżyce, ale już wtedy zaproponowano mi kontrakt. Miałem jednak jeszcze pół roku umowy w Rybniku. ROW chciał jakichś pieniędzy za transfer, a Botew trzyma się zasady, że bierze tylko wolnych zawodników. Musiałem przeczekać cztery miesiące i wróciłem - wspominał dla Weszło.

Kiedy już ostatecznie zakotwiczył w Płowdiwie, dość szybko dał się poznać z dobrej strony. Wprawdzie początkowo musiał ustępować miejsca w składzie Ivanowi Cvoroviciowi, ale gdy już wskoczył w grupie mistrzowskiej do podstawowego składu, to nie oddał go do dziś. W bieżącym sezonie nie opuścił żadnego meczu i zbiera przeważnie bardzo dobre opinie.

Wyrobił sobie w Bułgarii na tyle dobrą renomę, że jednym z wiodących tematów w tamtejszych mediach w ostatnich miesiącach była kwestia jego nowego kontraktu z Botewem. Pisano, że jeszcze przed Bożym Narodzeniem ustalił warunki nowego kontraktu, który miał gwarantować mu pensję na poziomie 6,5 tysiąca euro, ale wówczas do gry weszła jego agencja (KFM), która upomniała się o należną jej dolę. Kajzer tym rewelacjom zaprzeczył, ale do dziś nowej umowy nie parafował.

I wiele wskazuje na to, że nie podpisze. Jak donosi bowiem sportal.bg, polski bramkarz zerwał negocjacje, ponieważ otrzymał ofertę z Lewskiego Sofia. Z trzeciego obecnie zespołu w tabeli odejść może bowiem Nikołaj Mihajłow i urodzony w Tarnowskich Górach golkiper miałby go zastąpić. Co istotne, Kajzer przychodziłby jako zawodnik do podstawowego składu, gdyż Nikołaj Krastew ma zostać po sezonie sprzedany, zaś 19-letni Petar Iwanow zagrał do tej pory tylko w jednym spotkaniu.

Bez wątpienia, dla Kajzera byłby to awans sportowy, mimo że Botew i Lewskiego dzieli w tabeli tylko jedna pozycja. Zespół z Sofii to jednak zdecydowanie większa marka, bardziej rozpoznawalna, dlatego ten romans nikogo nie dziwi. 27-latkiem mają interesować się także kluby z Włoch i Belgii, były nawet zapytania z Ekstraklasy, ale zapewne zostanie w Bułgarii. Wygląda na to, że odnalazł tam swoją ziemię obiecaną.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się