var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";


Autor zdjęcia: Patryk Zajega Images

Jagiellonia będzie musiała sobie radzić do końca sezonu bez Novikovasa? Minimum miesiąc przerwy Litwina

Autor: Marcin Łopienski
2019-04-15 22:38:10

Arvydas Novikovas od dwóch sezonów jest kluczowym piłkarzem Jagiellonii Białystok. W najtrudniejszych momentach to 28-letni skrzydłowy brał na siebie ciężar gry i przynajmniej starał się zrobić coś z niczego. Poważna kontuzja barku z ostatniego spotkania w Poznaniu sprawiła, że wicemistrzowie Polski w najważniejszym momencie sezonu prawdopodobnie będą musieli radzić sobie bez Litwina.

Sprawdziły się podejrzenia obserwatorów ostatniego spotkania Lecha Poznań z Jagiellonią Białystok, którzy widzieli z jakim grymasem opuszczał boisko Arvydas Novikovas. Ból po niefortunnym upadku litewskiego skrzydłowego musiał być ogromny i chociaż zszedł on z murawy o własnych siłach, już w sobotę rokowania nie były najlepsze. W poniedziałek po dokładnych badaniach potwierdziły się najgorsze diagnozy. 

- Mamy do czynienia ze zwichnięciem przednim barku prawego wraz z uszkodzeniem więzadeł obrąbkowo-ramiennych. Wstępne rokowania co do powrotu do treningów z zespołem szacuje na okres od 4 do 6 tygodni - poinformował Krzysztof Koryszewski, klubowy lekarz Jagiellonii, za pośrednictwem oficjalnej strony klubu.

Wszystko więc wskazuje na to, że Novikovas w najlepszym możliwym przypadku może wrócić do gry w okolicach 11 maja, czyli po spotkaniach z Lechem, Cracovią, Zagłębiem Lubin i Pogonią Szczecin, a tuż przed meczami z Legią Warszawa i Lechią Gdańsk. Oznacza to, że drużyna Ireneusza Mamrota będzie musiała poradzić sobie bez Litwina w początkowej fazie rundy finałowej, a przecież żółto-czerwoni ciągle mają o co grać. W siedmiu meczach jest do zdobycia 21 punktów, a przewaga Piasta wynosi tylko i aż sześć oczek. 

Ze skali problemu zdaje sobie sprawę trener Jagiellonii.  - To dla nas duże osłabienie, ale nie mamy wyjścia i będziemy musieli sobie z tym poradzić. To jest spory kłopot, biorąc pod uwagę, jak napięty jest teraz terminarz. Jesteśmy na takim etapie sezonu, że strata każdego zawodnika, czy to z powodu kontuzji, czy kartek jest odczuwalny dla drużyny. Zespół znajdował się już w gorszych momentach i sobie z tym radził, podobnie będzie tym razem – powiedział Mamrot oficjalnej stronie Jagiellonii. 

Podziwiamy opiekuna białostockiej drużyny za pewność siebie, bo jeśli przyrównamy statystyki Novikovasa do jego obecnych kolegów z zespołu, nie widać w nim ewentualnego zastępcy. 28-letni skrzydłowy tylko w tym sezonie zdobył dziewięć bramek i zanotował sześć asyst. Podobnie było rok temu, kiedy również był gwiazdą swojej drużyny. Obecnie jedynym piłkarzem, który mógłby się z nim równać jest Karol Świderski, ale ten po zdobyciu ośmiu bramek przeniósł się do Grecji. 

Jeżeli dołożymy do tego kontuzje Mile Savkovicia i Stefana Scepovicia oraz brak obycia na najwyższym poziomie Justasa Lasickasa mamy obraz zespołu właściwie pozbawionego siły ofensywnej. Paradoksalnie ta niefortunna sytuacja może być momentem przełomowym dla Martina Kostala i Jesusa Imaza, który już w Poznaniu zagrał jak za (nie)dawnych czasów w Wiśle Kraków. A jeśli pauza Novikovasa wydłuży się do sześciu tygodni, od ich postawy może zależeć finał Pucharu Polski i miejsce w tabeli.

Z pewnością na taki obrót spraw mocno liczy trener Mamrot, przed którym decydujące mecze w sezonie. Były opiekun Chrobrego Głogów w poprzednim miejscu pracy wielokrotnie pokazał, że jest trochę jak Hans Klos – człowiekiem od beznadziejnych sytuacji. Pora potwierdzić to również w Białymstoku.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się