var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";



Autor zdjęcia: własne

Jimenez: Żurkowski mógłby grać w każdej lidze. Romanczuk przedłuży kontrakt z Jagą? W Śląsku nie będzie premii za utrzymanie

Autor: zebrał Bartosz Adamski
2019-04-19 11:31:30

Piątkowa prasa tradycyjnie jest obszerna, mamy kilka niezłych wywiadów, m.in. z Jesusem Jimenezem oraz Dominikiem Nowakiem. Ogółem wybraliśmy 37 artykułów z siedmiu źródeł.

"PRZEGLĄD SPORTOWY"

"Jak zarządzać talentami?"

"Stokowiec zwrócił uwagę na jeszcze jeden aspekt: dobre wejście do zespołu seniorów czasem bywa złudne. – Zauważyłem, że często młodzi zawodnicy wchodzą na boisko i dopóki są w brawurze, to jak małe dziecko nie czują strachu i wyprawiają rzeczy, których nikt by się po nich nie spodziewał. Jednak później, gdy rozgrywają więcej spotkań, zaczyna się robić o nich głośno, udzielają wywiadów, to uświadamiają sobie, jak duży jest to ciężar. Wielu zaczyna on przygniatać – stwierdził Stokowiec. Przytaknął mu Fila. – Do mnie to dotarło w piątej-szóstej kolejce, wtedy zacząłem czuć tę presję i przyszły gorsze spotkania – przyznaje i dodaje, że w takich momentach rozmawia z psychologiem sportu pracującym z drużyną Lechii Pawłem Habratem. – Dziś już tej presji nie czuję – zapewnia.

Ważną kwestia w wykładzie Stokowca było zaakceptowanie świata, w jakim obracają się młodzi ludzie. Szatnia, w której on spędzał czas jako piłkarz, była zupełnie inna niż dzisiejsze, gdzie smartfon ma właściwie każdy, piłkarze rozmawiają o serialach z Netfliksa i grach na PlayStation. Nie zamierza od tego uciekać. – Musimy trafić do świata młodzieży, rozmawiać ich językiem. Obraz, który im pokazujemy musi być atrakcyjny – mówił i wyświetlał grę strategiczną oraz obraz treningu z drona. Widać wiele podobieństw, dzięki czemu takie analizy stają się interesujące dla młodego pokolenia. – Niektórzy starsi trenerzy są oderwani, nie wiedzą, o czym mówimy w szatni. A trener Stokowiec czuje ten zespół, zna nasz świat, ale na pewno nie jest naszym kolegą. Stoi nad nami z batem i to jest bardzo dobre – mówi młody obrońca Lechii."

Więcej TUTAJ

***

"Dobra zmiana na ławce"

"Zmiana trenera w trakcie rozgrywek nieraz ściąga na prezesów ligowych klubów krytykę, zarzuca im się brak długofalowego myślenia, podaje przykłady Michała Probierza czy Kosty Runjaicia, których szefowie obdarzyli zaufaniem mimo gorszych wyników i dobrze na tym wyszli. Tyle że liczby nie kłamią. W większości klubów zmiany w trakcie sezonu dały dobry efekt. Przynajmniej na krótką metę.

Najlepszym potwierdzeniem tej tezy są trener Legii Aleksandar Vuković i prowadzący Wisłę Płock Leszek Ojrzyński. Niedawno przejęli mające kłopoty kluby (oczywiście problemy zupełnie innego kalibru) i na razie odnieśli komplet zwycięstw. W ekstraklasie w tych rozgrywkach doszło do 10 zmian na ławce (nie liczymy trenerów tymczasowych)."

Więcej TUTAJ

***

"Romanczuk przedłuży kontrakt z Jagiellonią?"

"Jeżeli brać pod uwagę atmosferę to Jagiellonia, jeszcze przed wyjściem na boisko prowadzi 1:0. W klubie z ulicy Jurowieckiej czas na remanent nadejdzie w normalnym trybie, po sezonie. Wtedy okaże się, czy w następnym, zespół nadal prowadzić będzie trener Ireneusz Mamrot, a jeśli tak, kogo będzie miał do dyspozycji? Nie ma wielkich szans na to, żeby w Jagiellonii pozostał Novikovas (kontrakt wygasa mu z końcem roku). Najmłodszym sportowcem nie jest i pragnie zarobić konkretniejszy pieniądz, poza granicami Polski. Chętni są. Także na kapitana Tarasa Romanczuka. On jednak w przeciwieństwie do Litwina nie za bardzo chce się ruszać z Białegostoku. W podtrzymaniu tej decyzji pomóc ma mu klub, proponując przedłużenie umowy i podwyżkę. Wstępne rozmowy już się odbyły, lecz później, kiedy nastąpiła seria kiepskich wyników, nie było za bardzo klimatu do negocjacji i nagle je zawieszono. Większy pieniądz kapitanowi zwyczajnie się należy. Owszem, miewał lepsze sezony, ale zarobki na poziomie 20 tysięcy złotych dla czołowej postaci drużyny na liście płac sytuują ją śmiesznie nisko."

Więcej TUTAJ

***

"W Śląsku nie będzie premii za utrzymanie"

"– Sposobów na zmotywowanie drużyny jest wiele i będziemy korzystać z wszystkich, które uznamy za efektywne i sensowne. Natomiast nie wyobrażam sobie, żeby w Śląsku Wrocław obiecywać premię za utrzymanie, przy tym poziomie organizacyjnym klubu i przy tym poziomie wynagrodzeń. To nie miałoby nic wspólnego z profesjonalizmem. Premie powinny być wypłacane tylko za określony sukces, a gra w grupie spadkowej nie mieści się w definicji tego słowa. Nasz budżet jest daleki od najniższego w lidze, a utrzymanie się w ekstraklasie jest obowiązkiem piłkarzy – stanowczo deklaruje prezes klubu Piotr Waśniewski. – Jestem przekonany, że dla nich o wiele większą motywacją jest obecnie to, by nie doprowadzić do wstydu – dodaje."

Więcej TUTAJ

***

"Pucko w poszukiwaniu zaginionej bramki"

"Swoje atuty zaczął tracić powoli. Jakby dopadła go jakaś wstrętna choroba, która po kolei osłabia kolejne umiejętności. Pierwsza padła skuteczność. Nagle 25-latek pod bramką rywala częściej zaczął irytował niż zaskakiwać. W sytuacjach sam na sam dokonywał dziwnych, najczęściej złych wyborów i zamiast radości, na trybunach słychać było jęk zawodu. Początkowo wszyscy traktowali to jako chwilowe zaburzenie. Usterkę, którą za moment uda się naprawić."

Więcej TUTAJ

***

"Kadrowa forma Janusza Gola"

"Janusz Gol, który w sierpniu dołączył do Cracovii, rozgrywa bardzo dobry sezon. Zwłaszcza w rundzie wiosennej udowadnia, że jest w bardzo wysokiej formie. Były gracz Legii Warszawa już w poprzednim meczu Pasów przy Łazienkowskiej spisał się znakomicie. Teraz znów od jego formy będzie zależeć bardzo dużo. Trener Michał Probierz do tego stopnia ceni swojego kapitana, że aż widziałby go ponownie w reprezentacji Polski. – Zaznaczam, że nie chcę wchodzić w kompetencje selekcjonera Jerzego Brzęczka, bo on obserwuje wszystkich zawodników. Gdybym jednak miał podać wymarzoną parę polskich środkowych pomocników w zespole, który bym prowadził, byliby to Janusz Gol i Szymon Żurkowski. Oczywiście mamy w drużynie dobrych partnerów dla Janusza, jak Milan Dimun, Damian Dąbrowski, Jakub Serafin czy Sylwester Lusiusz, ale Żurkowski to jeden z większych talentów w polskiej piłce. Myślę, że taka para byłaby bardzo dobra. Selekcjoner ma jednak swoją wizję – stwierdził trener Pasów."

Więcej TUTAJ

***

"Nadzieje Wisły, wystąp!"

"Kilkanaście minut po porażce w Lubinie (1:3), która przekreśliła szanse Wisły Kraków na grę w grupie mistrzowskiej, trener Maciej Stolarczyk nie miał wątpliwości, że w kolejnych meczach więcej czasu na boisku będą spędzać juniorzy. – To jest czas dla młodzieżowców. Teraz na pewno będą dostawać swoje szanse – zapowiedział. Można by powiedzieć: „nareszcie!”. Dotychczas bowiem młodzi piłkarze Białej Gwiazdy nie potrafili się przebić do składu. To nie zarzut do Stolarczyka, który kilku starał się dawać szansę. Żaden na razie jednak nie pokazał, że jest gotowy na poziom ekstraklasy."

Więcej TUTAJ

***

"Szansa dla młodzieży w Lechu"

"Załatanie tak wielkiej dziury w całości nowymi zawodnikami odpowiedniej klasy jest mało realne – nawet zakładając sprzedaż Roberta Gumnego za dobre pieniądze. Poziom sportowy jest kluczowy, bo Kolejorz nie chce powielać błędów z przeszłości i sprowadzać piłkarzy nie dorastających do klubowych aspiracji. Dlatego w przyszłym sezonie w zespole można spodziewać się zdecydowanie większej liczby wychowanków akademii – tych, którzy trenują obecnie z pierwszą drużyną oraz wypożyczonych do innych klubów."

Więcej TUTAJ

***

"Walukiewicz gotowy. Pojedzie na mecz z KGHM Zagłębiem"

"O to powinno być łatwiej, bo wreszcie zajęcia z drużyną wznowił lider defensywy – Sebastian Walukiewicz, który pauzował w minionych czterech kolejkach z powodu urazu biodra. Bez niego ekipa ze stadionu przy ulicy Twardowskiego spisywała się słabiutko. – Pojedzie do Lubina, ale zobaczymy, czy wystąpi od początku – wyjaśnił Runjaic."

Więcej TUTAJ

***

"Tottenham – Ajax: Ożywczy powiew nowości w Lidze Mistrzów"

"Tottenham jeszcze nigdy nie grał w półfinale Ligi Mistrzów, Ajax ostatni raz wystąpił na tym etapie w 1997 roku, gdy kapitana tego zespołu Matthijsa de Ligta i innej młodej gwiazdy Frenkiego De Jonga nie było jeszcze na świecie, a większość pozostałych piłkarzy tego klubu miała po kilka lat. To pokazuje, jakim zaskoczeniem jest skład tej pary. Już wiemy, że tym samym będziemy mieć najbardziej nieoczekiwanego finalistę LM od 15 lat, gdy w starciu o triumf w tych rozgrywkach zmierzyły się Porto i Monaco.

Starcie Tottenhamu i Ajaksu to ożywczy wiatr w nieco skostniałej Lidze Mistrzów, gdzie o prymat walczy zwykle kilka tych samych klubów. Zwłaszcza obecność Ajaksu w tej stawce jest zaskoczeniem. Zaczynał zmagania od II rundy eliminacji i musiał pokonać aż trzech rywali, by w ogóle w LM wystąpić."

Więcej TUTAJ

***

"Na kacu po scudetto. Juventus może zapewnić sobie tytuł"

"W sobotę do Turynu przyjeżdża Fiorentina i nikt nie wyobraża sobie scenariusza, w którym świętowanie mistrzostwa trzeba będzie znowu odłożyć. Niby okoliczności są wymarzone – mecz z prestiżowym rywalem, rozgrywany na własnym boisku. Nic, tylko zrobić swoje i się cieszyć. Ale nie ma co spodziewać się festiwalu radości, bo jeszcze nie wyschły łzy smutku. Po spektakularnym odpadnięciu z Ligi Mistrzów z Ajaksem (1:1 na wyjeździe i 1:2 u siebie) nawet Cristiano Ronaldo wyglądał, jakby miał się popłakać, a co dopiero mówić o niektórych kibicach. Nie po to latem pobito transferowy rekord Włoch, sprowadzając Portugalczyka z Realu Madryt za 117 mln euro, by żegnać się z marzeniami o triumfie w Champions League w takich okolicznościach – z klubem z Amsterdamu, opartym w dużej mierze na wychowankach. Po meczu, w którym zdecydowanie najlepszym zawodnikiem Juve był Wojciech Szczęsny i tylko dzięki kilku interwencjom polskiego bramkarza zasłużone zwycięstwo Holendrów nie było jeszcze okazalsze."

Więcej TUTAJ

***

"Największy kryzys w erze szejków. PSG w słabej formie"

"To największy kryzys tej drużyny nie tylko w tym sezonie, ale i w erze szejków. Mało tego, tak dużej liczby goli w trzech kolejnych spotkaniach nie straciło od 1985 r. Dało sobie w nich strzelić tyle bramek, ile w 22 poprzednich. Tak wysokiej porażki jak z Lille w Ligue 1 nie poniosło od dziewięciu lat. Dwie porażki z rzędu przydarzyły im się ostatnio w 2011 roku, na początku ery szejków.

Przy dobrym układzie PSG może zdobyć tytuł jeszcze przed pierwszym gwizdkiem. Wystarczy, że wcześniej Lille nie wygra z Toulouse. A jeśli znów się nie uda, to będzie miało jeszcze pięć szans na zapewnienie sobie mistrzostwa. A Lille pewnie w końcu się potknie, więc tytuł zostanie na Parc des Princes."

Więcej TUTAJ

***

"Pep Guardiola - znowu w życiu mu nie wyszło"

"Zanim Guardiola podpisał kontrakt z klubem z Etihad Stadium, w Lidze Mistrzów zawsze dochodził co najmniej do półfinału. W Bayernie taki wynik był niezadowalający, więc mimo sięgnięcia po trzy mistrzostwa Niemiec i dwa puchary w trakcie trzech sezonów, szkoleniowiec opuszczał Bawarię jako przegrany. W roli menedżera The Citizens jego próby podbicia Europy kończą się jeszcze większymi niepowodzeniami – Guardiola nie wyszedł poza ćwierćfinał. A przecież ten sezon miał być wreszcie TYM sezonem. Z wciąż niezwykle skutecznym Sergio Agüero (po raz piąty zakończy rok z bilansem strzeleckim trzydzieści plus), z przeżywającym najlepsze miesiące w karierze Sterlingiem (ma już 24 gole we wszystkich rozgrywkach, nigdy nie był skuteczniejszy) czy z wyrastającym na szefa obrony Aymericem Laportem zespół miał być nie do zatrzymania."

Więcej TUTAJ

***

"Po co my gramy? Real Madryt odlicza dni do końca sezonu"

"Do końca sezonu Królewskim pozostało jeszcze sześć meczów, jednak kibice nie czekają na nie z utęsknieniem. W okolicach Bernabeu zamiast podekscytowania słychać komentarze w stylu: „Dobra, kolejny rywal z głowy”. Na stadionie Realu widać coraz więcej pustych krzesełek, ale jak to może dziwić? Wystarczy spojrzeć na występy zawodników. Teoretycznie powinni walczyć do końca o honor, jednak nieszczególnie im się chce. W pięciu ostatnich kolejkach Królewscy wychodzili na murawę rozkojarzeni i jako pierwsi tracili gola. Dopiero gdy rywal stawiał ich pod ścianą, gwiazdy brały się do roboty. Efektem były np. nieprzekonujące zwycięstwa nad Valladolidem (4:1), Huescą (3:2) oraz Eibarem (2:1). – Gra o nic jest bardzo trudna – przyznał po tym ostatnim starciu zrezygnowany Zinedine Zidane."

Więcej TUTAJ

***

"Jak zatrzymać geniuszy?"

"Liverpool drugi raz z rzędu zagra w półfinale LM, jednak teraz, pierwszy raz od lat, robi to, mając jednocześnie szansę na triumf w Premier League. – Nasi kibice woleliby mistrzostwo Anglii – podkreślał Jürgen Klopp, przypominając, że The Reds czekają na ten tytuł od 1990 roku. Niemiec musi przygotowywać zespół do walki na dwóch frontach, natomiast Ernesto Valverde jest w znacznie bardziej komfortowej sytuacji. Do pierwszego półfinału Barcelona rozegra trzy mecze w LaLiga, jednak ich wyniki będą praktycznie bez znaczenia. Klub z Camp Nou jest już o krok od zdobycia tytułu, więc teraz może rzucić wszystkie siły na Ligę Mistrzów – trofeum, na punkcie którego obsesję ma szczególnie Lionel Messi."

Więcej TUTAJ

***

"LaLiga: Trzech walczy o gwiazdy"

"To scenariusz doskonale znany kibicom hiszpańskiego futbolu. Kilka kolejek do końca, a za plecami gigantów, w tak zwanej „la otra liga” (inna liga, Hiszpanie nazywają tak resztę stawki poza Barceloną, Realem i Atletico – przyp. red.), przepychanki między Sevillą a Valencią o czwarte miejsce gwarantujące udział w fazie grupowej Ligi Mistrzów, ale również prestiż, gigantyczne pieniądze i większe możliwości transferowe latem. Tym razem między nich wepchało się jeszcze Getafe, dysponujące znacznie mniejszymi środkami i wyznające defensywny styl, lecz najrówniejsze w perspektywie całego sezonu. Prawdopodobnie jednak walka o naszywki na rękawach z gwiazdami Ligi Mistrzów, a także o miliony rozegra się między dwoma bardziej uznanymi firmami."

Więcej TUTAJ

***

"Tylko rok w LaLiga?"

"Liga podzieliła się na dwie części. Nawet czternasta Girona z 34 punktami musi drżeć o przyszłość. Pozostali będący wyżej w tabeli mogą być spokojni przynajmniej o utrzymanie. W puli do ugrania jest osiemnaście punktów do końca sezonu, a w zdecydowanie najtrudniejszej sytuacji znajdują się beniaminkowie Huesca i Rayo tracące do bezpiecznej strefy kolejno siedem i pięć punktów. Czują w kościach, że powrót do drugoligowych zmagań jest bliski. A do skazania może dojść już w sobotę, bo w Vallecas zmierzą się w bezpośrednim starciu na dnie tabeli. Strata punktów będzie oznaczała zmniejszenie szans na utrzymanie do minimum."

Więcej TUTAJ

***

"Giovani Lo Celso – Kolejny diament z miasta Messiego"

"Wśród Argentyńczyków panuje przekonanie, że najpiękniejsze i najbardziej urokliwe kobiety rodzą się w Rosario. Ponoć wystarczy przespacerować się, zwłaszcza w tętniących życiem okolicach uniwersytetu, by zakochać się na zabój. Podobne opinie o wyjątkowości tej ziemi panują wśród skautów piłkarskich. Musi mieć w sobie coś specjalnego, skoro rodzą się tam tak wyjątkowi zawodnicy. O Leo Messim wspominać nie trzeba, ale stamtąd wywodzą się również Mario Kempes, Gabriel Batistuta, Jorge Valdano, Javier Mascherano, Angel Di Maria, Ezequiel Lavezzi, Ever Banega, Mauro Icardi – dziesiątki wybitnych piłkarzy i trenerów. Tam też przyszła na świat jedna z rewelacji ligi hiszpańskiej – Giovani Lo Celso. Świętujący w tym miesiącu 23 lata rozgrywający zauroczył nie tylko sympatyków Betisu."

Więcej TUTAJ

***

"Brema znów żyje. Werder walczy o grę w europejskich pucharach"

"W czołowych pięciu ligach Europy są już tylko dwa kluby, które w każdym meczu ligowym tego sezonu strzelały przynajmniej jednego gola. To, że do tego wąskiego grona należy Paris Saint-Germain, nie jest szczególnie zaskakujące, bo stołeczny klub od lat niepodzielnie dominuje we Francji. Towarzystwa paryżanom dotrzymuje jedynie Werder Brema, co sporym zaskoczeniem już jest, bo zespół od kilku lat regularnie bronił się przed spadkiem. W tym sezonie wreszcie wszedł jednak na drogę do odbudowy dawnej silnej pozycji w niemieckiej piłce. Na sobotni mecz do Monachium zawodnicy znad Wezery przyjadą jako jedyna niepokonana w 2019 roku drużyna Bundesligi, co też ma swoją wymowę. Bremeńczycy przez lata konsekwentnie szli swoją drogą i w końcu zostają za to nagrodzeni."

Więcej TUTAJ

***

"Piłkarze Premier League bojkotują media społecznościowe"

"Piłkarze ligi angielskiej mają już dość rasistowskich wyzwisk, które lecą na nich z trybun niemal w każdym meczu i postanowili działać. Związek Profesjonalnych Piłkarzy (PFA) zapowiedział bojkot mediów społecznościowych, który rozpoczął się w piątek o godz. 9 i potrwa 24 godziny. Ma to być protest przeciwko rasizmowi w sieci."

Więcej TUTAJ


"SPORT"

"Dominik Nowak: Nie chcemy być nieobliczalni"

"Niespełna trzy tygodnie temu Zagłębie Sosnowiec wygrało w Legnicy 2:0. Czy paradoksalnie tamtą porażkę traktuje pan jako rodzaj handicapu przed poniedziałkowym starciem? Beniaminek nie stał się od końca marca zespołem silniejszym, za to wy dokładnie wiecie, jakich błędów nie wolno powielić…
Dominik NOWAK:
– Można powiedzieć, że każda porażka uczy – pod warunkiem, że posiada się umiejętność wyciągania właściwych wniosków. Po meczu z Zagłębiem podnieśliśmy się i punktujemy. Nie przegraliśmy żadnego z trzech ostatnich spotkań ligowych. Jesteśmy stabilni z tyłu, ale oczekuję większej kreatywności w ataku. Nie zmienia to faktu, że do rundy finałowej przystępujemy z dobrej pozycji wyjściowej.

Kiedy pada pytanie o najbardziej nieobliczalną drużynę ekstraklasy, najczęściej wskazywana jest Miedź Legnica lub Zagłębie Sosnowiec. Która z tych ekip zasłużyła na takie miano bardziej?
Dominik NOWAK:
– Trudno mi rozstrzygnąć. Staramy się być przede wszystkim powtarzalni. Jeśli jesteś nieobliczalny, to oznacza, że możesz zagrać mecz bardzo dobry albo beznadziejnie słaby. A my nie chcemy w ten sposób funkcjonować."

Więcej TUTAJ

***

"Olaf Nowak: Presja zawsze mi służyła"

"Za chwilę znów będziesz miał do tego okazję w Legnicy. Trwa seria meczów „o życie”, co powoduje, że non stop trzeba funkcjonować na najwyższym poziomie adrenaliny. Taki klimat dusi młodego snajpera czy dodatkowo nakręca?
Olaf NOWAK:
– Pierwszy raz znalazłem się w takiej sytuacji. Nigdy wcześniej nie walczyłem o uniknięcie spadku w zespole z ostatniego miejsca w tabeli. Siedzi w nas świadomość, że trzeba wygrać siedem najbliższych meczów, bo teraz już każde potknięcie może oznaczać degradację. W ciągu miesiąca musimy rozegrać tak naprawdę siedem finałów. Sytuacja jest trudna, ale presja zawsze mi służyła. Najlepiej grałem zwykle w spotkaniach ważnych albo bardzo ważnych. A to że dopiero rozpoczynam przygodę z ekstraklasą? Mój wiek nie ma znaczenia. Nikt nie będzie patrzył na to, czy jestem młody, czy stary. Nie ma na to czasu.

Jaka atmosfera panuje w szatni po porażce z Wisłą Płock? Kiedy zabrzmi ostatni gwizdek sezonu, może się okazać, że to był dla was najważniejszy mecz wiosny…
Olaf NOWAK:
– Albo nawet mecz sezonu. Zdawaliśmy sobie z tego sprawę od samego początku. Mimo to nie udało się wygrać. Zawaliliśmy na całej linii. Początek był dobry (bramka Olafa Nowaka na 1:0 w 4. minucie – przyp. red.), ale potem musieliśmy zapłacić za błędy indywidualne – również moje. Nie zmienimy już tamtego dnia. Trzeba odbić się w górę z tego, na czym stoimy. Szanse na uratowanie miejsca w ekstraklasie nadal istnieją."

Więcej TUTAJ

***

"Pietrowski zostanie w Gliwicach"

"Trzeba przyznać, że 31-letni zawodnik jest bardzo lojalnym pracowników. Przez 15 lat gry w dorosłej piłce bronił barw tylko dwóch klubów: Lechii i Piasta. Latem 2015 roku nie chciano go już w gdańskim klubie i trafił do nowo budowanej drużyny z Gliwic. Na „dzień dobry” „Pietro” wywalczył wicemistrzostwo Polski i o mało co, a po sezonie opuściłby drużynę z Okrzei! Wszystko przez zagraniczną ofertę. – Miałem propozycję z tureckiego Konyasporu, jednak życie tak się potoczyło, że nigdzie nie odszedłem,nadal jestem w Piaście i na pewno nie żałuję. Jestem bardzo szczęśliwy. Mamy bardzo fajną drużyną, gramy ładnie w piłkę i możemy żałować, że przewaga czołowej dwójki jest dość duża i nie wszystko może zależeć od nas – mówi Marcin Pietrowski, który Gliwice traktuje, jak swój dom. – Szybko poczułem się na Górnym Śląsku jak u siebie."

Więcej TUTAJ

***

"Krajobraz przed bitwą"

"W arcyważnym spotkaniu z Zagłębiem Sosnowiec trener „Miedzianki” Dominik Nowak nie będzie mógł wystawić obrońcy Pawła Zielińskiego, który w spotkaniu z Cracovią przebywał na boisku zaledwie pięć minut. Po ataku nakładką na kolano Słowaka Michala Siplaka sędzia Piotr Lasyk ukarał go czerwoną kartką i usunął z boiska.

Na razie 29-letni obrońca pauzował tylko w jednej kolejce (nie zagrał z Arką Gdynia), nie pojawi się na boisku również w poniedziałkowym spotkaniu z sosnowiczanami."

Więcej TUTAJ

***

"Podwójna radość Sekulicia"

"W ostatni weekend miał wielkie powody do satysfakcji. Najpierw „jego” Górnik wygrał ze Śląskiem, a w niedzielę z tytułu mistrza kraju cieszył się Slovan. Sekulić przez dwa lata był kapitanem jedenastki z Bratysławy. – Boris wyrobił sobie u nas dobre nazwisko nie, tylko jeżeli o Slovana, ale na całej Słowacji. Był podporą i kapitanem jedenastki z Bratysławy. Dobry piłkarz – podkreśla Mojmir Staszko, dziennikarz słowackiego „Sportu”.

– Wciąż mam tam wielu przyjaciół. Z Aleksandarem Czavriciem jestem w kontakcie praktycznie codziennie. Wiem więc dokładnie, co się działo po ich wygranym meczu w Żylinie, a potem, jak przyjechali do Bratysławy. Bardzo się cieszę z ich sukcesu i mistrzostwa! Zresztą latem mówiłem im, że tak będzie, że zdobędą mistrzostwo, a Szporar będzie królem strzelców rozgrywek. Wszystko się sprawdziło – śmieje się Sekulić."

Więcej TUTAJ

***

"Pizza o ekstraklasowym posmaku"

"Ile w życiu zależy od przypadku? Choć pewnie każdy z nas dba o to, by jak najmniej, to bywa, że całkiem sporo. Dziś, gdy częstochowski klub stoi u bram upragnionej ekstraklasy, można trochę powspominać. Na przykład to, skąd wzięły się słowa tego znajomego. W 2014 roku w drugiej lidze doszło do istnej rzezi. Reformowano ją, redukując z dwóch do jednej grupy, dlatego połowa klubów spadała. W tej połowie znalazł się też Raków, prowadzony wtedy przez Brzęczka. Napisać, że utrzymał się przy zielonym stoliku, to naprawdę mało. Ratunkiem okazało się to, że wysypało się aż dwóch sklasyfikowanych nad nim rywali – Warta Poznań i Polonia Bytom."

Więcej TUTAJ

***

"Dobra i zła wiadomość dla Ruchu"

"Sympatyczny Słowak, który 4,5 roku temu rozstawał się z Cichą ze łzami w oczach. Dziś wkracza do Ruchu w roli typowego strażaka. Nie ma długiej umowy, w związku z czym nie sposób oczywiście będzie go rozliczyć z efektów pracy na tym stanowisku, znamionującym objęcie kompetencji wykraczających poza działkę trenera.

Wygląda na to, że Kocian tym trenerem po prostu mianowany być nie do końca chciał; czemu nawet trudno się dziwić. Któż byłby gotów podpisywać się oficjalnie pod wynikami zespołu, na którego budowę nie miał żadnego wpływu i który obejmuje w beznadziejnej sytuacji, bo w strefie spadkowej, na 6 kolejek przed końcem sezonu. Szkoleniowiec nawet nie ukrywa, że wykorzystuje fakt, iż ma teraz „martwy” okres w Jemenie. Wkrótce może znów zostać selekcjonerem tamtej reprezentacji."

Więcej TUTAJ


"GAZETA WYBORCZA"

"Jimenez: Żurkowski mógłby grać w każdej lidze świata"

"Przed wami teraz trudne tygodnie i wymagająca walka o utrzymanie w lidze.
– Jestem dobrej myśli. Gramy teraz lepiej niż jesienią. Wiosną pojawiło się u nas kilku świetnych piłkarzy: „Wako” Gwilia, Janis Mistakidis czy Mateusz Matras, a Igor Angulo czy Szymon Żurkowski są jednymi z najlepszych zawodników w lidze. Igor to wielki profesjonalista. Ma 35 lat i najlepszy okres w karierze. Widać, jak bardzo dba o siebie. Jest wzorem dla innych.

Żurkowski jest bardzo utalentowany. Wrażenie robi na mnie jego siła fizyczna. Mógłby grać w każdej lidze świata. W Fiorentinie, do której niebawem przechodzi, z pewnością świetnie sobie poradzi.

W ostatnich meczach stwarzamy dużo dogodnych sytuacji, ale niestety czasem brakuje szczęścia i odpowiedniego wykończenia. Musimy poprawić ten element gry. Żurkowski może zapewnić nam jeszcze niejedno zwycięstwo. Każdy następny mecz będzie dla teraz nas najważniejszy.

Co sądzisz o polskiej lidze?
– Jej poziom jest naprawdę niezły. Większość zespołów z powodzeniem poradziłaby sobie w Segunda División [druga liga hiszpańska – przyp. red], a te najlepsze – Legia czy Lech – nawet w Primera División [hiszpańska ekstraklasa – przyp. red]. Grają tu naprawdę dobrzy piłkarze. Duże wrażenie zrobili na mnie Carlitos i Sebastian Szymański z Legii Warszawa oraz Marco Paixao z Lechii Gdańsk."

Więcej TUTAJ

***

"Ekstraklasa dzieli pieniądze. Lech Poznań optował za tym podziałem, a może stracić"

"Lech Poznań był jednym z klubów, które dążyły do zwiększenia wypłat z tytułu praw telewizyjnych dla czołówki ekstraklasy, która kwalifikuje się do europejskich pucharów. Gdy to przeszło, może sporo stracić, bo do owej czwórki mu daleko.

Rada nadzorcza Ekstraklasy SA przyjęła bowiem zasady podziału między kluby środków z tytułu praw telewizyjnych i marketingowych. Zespoły z czołowej czwórki, która zdobędzie prawo gry w europejskich pucharach, miały dostać o 14 procent więcej środków, w czym uwzględniono także zwiększone środki na szkolenie młodzieży w wysokości ponad 17 milionów złotych. Składa się na to 12 milionów dzielonych po równo dla wszystkich klubów oraz dodatkowo ok 5,6 mln dofinansowania do systemu Pro Junior System."

Więcej TUTAJ

***

"Lechia Gdańsk zaczyna walkę o mistrzostwo Polski meczem o... wicemistrzostwo"

"Lechię, która do decydującej fazy sezonu przystępuje z pozycji lidera, już na początek czeka poważne wyzwanie. Zmierzy się bowiem z drużyną prezentującą w 2019 roku futbol skuteczny i ładny dla oka. W ostatnich dziewięciu meczach Piast odniósł aż siedem zwycięstw, raz zremisował i doznał tylko jednej porażki – z rąk właśnie Lechii. Trzy tygodnie temu w Gdańsku biało-zieloni szybko objęli prowadzenie 2:0 (po golach środkowych obrońców Błażeja Augustyn oraz Michała Nalepy) i utrzymali ten wynik do końca, ale tylko dzięki fenomenalnej dyspozycji bramkarza Dusana Kuciaka.

– We wcześniejszych spotkaniach Piast pokazał się z bardzo dobrej strony i jestem przekonany, że ponownie szykuje się interesująca konfrontacja, z dużym naciskiem na taktykę. Wszyscy dobrze się znamy i ta runda finałowa to pewnego rodzaju powtórka tego co było, jednak z drugiej strony każdy mecz jest inny. Zaczynamy ją w Wielką Sobotę, ale każde spotkanie w grupie mistrzowskiej to będzie wielki dzień i wielkie wyzwanie – nie ma wątpliwości trener Lechii Piotr Stokowiec."

Więcej TUTAJ

***

"Wisła Kraków w grupie spadkowej. O pewność siebie, o emocje, o pieniądze"

"Najważniejsza wiadomość: Wisła – z 13 punktami przewagi nad grupą spadkową – utrzymanie ma prawie w kieszeni. – Teraz krakowianie grają więc o nabranie pewności i po to, by podtrzymać emocje wśród kibiców, którzy wielokrotnie im pomagali z trybun. Pamiętajmy też, że im wyższa pozycja, tym większe pieniądze dla klubu – komentuje Kamil Kosowski, były piłkarz Wisły, dziś ekspert Canal+.

– Jesteśmy świadomi rangi tego spotkania, ale to jest sport, różnie może być – mówił Maciej Stolarczyk, trener Wisły, przed decydującym o awansie do grupy mistrzowskiej meczu z Zagłębiem Lubin. Porażka 1:3 zostawiła jednak jego zespół w dolnej połowie tabeli."

Więcej TUTAJ

***

"Koniec wspaniałej przygody w pucharach czeskiego klubu Slavia Praga. Przykład dla Polski?"

"Czesi ze Slavii Praga dokonali tego, co nie udało się wielu innym klubom ze wschodniej Europy. Dawno straciły one dystans do europejskiej czołówki. Czesi jednak pokazują, że mimo wielu różnic finansowych można nadrobić różnicę do zachodniej piłki, zwłaszcza w Lidze Europy, czyli pucharze opuszczanym przez wiele czołowych klubów Europy, które walczą o Ligę Mistrzów. W 2016 roku do ćwierćfinału Ligi Europy zdołał dojść inny czeski klub Sparta Praga – wyeliminował m.in. włoski klub Lazio Rzym, a odpadł dopiero z hiszpańskim Villareal FC. Teraz Slavia poszła w jego ślady, budując zespół według ustalonego od lat wzorca.

Slavia Praga zaledwie pięć lat temu chyliła się ku upadkowi. Uratowało ją dopiero wejście do klubu chińskiego kapitału z CEFC China Energy ściągniętego do Czech przez prezydenta Milosa Zemana i ministra Jaroslava Trvdika. Dlaczego Chińczycy nie wkroczyli do Polski? Cóż, taki mieliśmy klimat, zarówno polityczny, jak i gospodarczy oraz sportowy. Chiński kapitał niespecjalnie interesował się piłką nożną, potraktował ją jedynie jako dodatek do interesów, a i Slavia pod wpływem Chińczyków nie zmieniła się od razu w potentata. Ot, jedynie ocalała."

Więcej TUTAJ


"POLSKA THE TIMES"

"Dziekanowski: Lechia jest solidna i konsekwentna, ale Legia ma chyba większy potencjał"

"- Zwolnienie Sa Pinto sprawiło, że w Warszawie zrobiło się normalniej, spokojniej. Przełożyło się to na lepsze wyniki - mówi były piłkarz stołecznej drużyny Dariusz Dziekanowski, którego zdaniem to właśnie Legia ma dziś większe szanse na mistrzowski tytuł.

- Nie skreślam oczywiście Lechii, bo zasłużenie jest na pierwszym miejscu. Nie gra może zbyt widowiskowo, ale jest solidna, konsekwentna do bólu, a to sprawia, że wykrzesuje więcej ze swoich piłkarzy. Ma Flávio Paixão, który mimo swoich 35 prawie lat wciąż jest w czołówce ligowych strzelców. Ma zdolnego Lukáša Haraslína i piłkarzy, którzy wcześniej grali poniżej swoich możliwości. Teraz za to zdali sobie sprawę, że grając solidnie, mogą wiele w naszych ligowych realiach zdziałać. Faktycznie mogą, więc mistrzostwo Lechii ani trochę mnie nie zdziwi. Wydaje mi się jednak, że Legia ma więcej atutów, większy potencjał. Tyle że do tej pory jeszcze go w pełni nie wykorzystuje - dodaje Dziekanowski."

Więcej TUTAJ


"RZECZPOSPOLITA"

"Uczta w poście"

"Wielki Post? Na pewno nie w piłce. Szybkie pożegnanie Realu, Bayernu i Juventusu, odradzająca się Barcelona, zachwycający Ajax i niezmiennie silny Liverpool, a na koniec radosny futbol, bo jak inaczej nazwać to, co stało się w Manchesterze.

2:2 po 11 minutach, 3:2 po kolejnych dziesięciu – pięć najszybciej strzelonych goli w jednym meczu, pobity rekord spotkania Borussia Dortmund – Legia (8:4) z 2016 roku. Piłkarska uczta w najczystszej postaci zakończona dramatem jednego człowieka – Pepa Guardioli. To wystarczy, by nie narzekali nawet najwięksi malkontenci."

Więcej TUTAJ

***

"Żukowski: Dramatyczny potencjał futbolowej elektroniki"

"Podróż trenera Manchesteru City Pepa Guardioli od euforii do rozpaczy podczas ćwierćfinału Ligi Mistrzów to najlepsza ilustracja futbolu pod władzą wideoweryfikacji, czyli VAR. Dziś już każdą boiskową satysfakcję należy traktować jako emocję w zawieszeniu, dopóki elektroniczny sędzia nie potwierdzi lub nie zaprzeczy temu, co widział niedoskonały z definicji człowiek z gwizdkiem.

Guardiola był już w siódmym niebie, a gwiazdorowi Tottenhamu Christianowi Eriksenowi ziemia usunęła się spod nóg, bo był pewien, że jego błąd pogrążył drużynę. Ale po chwili – wystarczająco długiej, by serce podeszło do gardła – zamienili się rolami."

Więcej TUTAJ


"SUPER EXPRESS"

"Legia znów zdominuje rywali w rundzie finałowej Lotto Ekstraklasy?"

"Szósty raz w Ekstraklasie zostanie rozegrana runda finałowa. W całej historii tej fazy to Legia Warszawa ma najwięcej zwycięstw (23), meczów bez porażki (30), zdobytych punktów (76), a także legitymuje się najlepszym bilansem bramkowym (+42). Średnio traci 0,46 gola na spotkanie w tej części zmagań. To najlepszy rezultat ze wszystkich klubów. W rundę finałową wchodzi na drugim miejscu, ale z równą liczbą punktów (60), co lider - Lechia Gdańsk. Po raz pierwszy rundę zasadniczą dwie najlepsze ekipy skończyły bowiem z identycznym dorobkiem. Drużyna Piotra Stokowca ma najmniej porażek na koncie (4), Wojskowi zaś najwięcej wygranych (18). Najlepszy bilans bramkowy w całej stawce daje prowadzenie w tabeli zespołowi z Trójmiasta."

Więcej TUTAJ


"FAKT"

"W Wiśle Płock nie będzie byczenia w Święta"

"Wolne zawodnicy Leszka Ojrzyńskiego (47 l.) dostali tylko dziś. Ostatnie tydzień też nie był dla nich łatwy, bo od 15 kwietnia przebywali na zgrupowaniu w Grodzisku Wielkopolskim. Wyjazd, który zakończył się wczoraj był ostatnim szlifem przed finiszem rozgrywek ekstraklasy."

Więcej TUTAJ


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się