var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";



Autor zdjęcia: własne

Nie popadajmy w selekcjonerskie skrajności

Autor: Bartosz Adamski
2019-04-24 17:30:02

W pojedynku byłych selekcjonerów, biorąc pod uwagę wyniki osiągane przez Waldemara Fornalika z Piastem Gliwice i Adama Nawałki z Lechem Poznań, padł wynik nawet nie 1:0, a jakieś 3:0. I to do przerwy. Nawałce jednak nie było dane wyjść nawet na drugą połowę. Fornalik wygrał walkowerem.

Zastanawiałem się ostatnio nad tym, czy to w ogóle możliwe, żeby Ekstraklasa weryfikowała naszych byłych selekcjonerów. Naszła mnie taka myśl po tym, gdy przeczytałem, że to w zasadzie Waldemar Fornalik zbudował Adamowi Nawałce zespół, a wszystkie laury spłynęły właśnie na poprzednika Jerzego Brzęczka.

I, trawestując Zbigniewa Bońka, niech Pan tę tezę obali. Bo jeśli spojrzymy na wyniki, jakie z Piastem Gliwice osiąga Fornalik i porównamy je z rezultatami Nawałki w Lechu, to... Nie, to nie ma sensu. Po prostu Fornalik w Piaście jest STRONG, Nawałka w Lechu WEAK. I to tyle, cała filozofia. Tezy nie obalimy, ale też jej nie obronimy. I nawet nie zamierzam tego robić, bo porwałbym się z motyką na słońce, a wcale nie mówię o sympatycznym panu Marku.

Daleki byłem od gloryfikowania Nawałki za pracę z kadrą, ale też głupotą było jej niedocenianie. Prawda jest taka, że nawet jeśli dostał graczy wręcz gotowych do gry na dużym turnieju, to potrafił ich dobrze poukładać. Historycznego zwycięstwa z Niemcami nikt mu nie odbierze. Po prostu duży szacunek za całą pracę i tyle.

Nie zmaże tego nawet totalna porażka w Poznaniu. I powinniśmy umieć oddzielić te dwie kwestie, bo deprecjonowanie jego wyników w reprezentacji na podstawie pracy w Lechu jest po prostu płytkie i krótkowzroczne.

Największym problemem Nawałki jest jego charakter. Jak dobrego warsztatu szkoleniowego by nie miał, to bez umiejętności współpracy w grupie wiele długofalowo nie osiągnie. Już z kilku źródeł słyszałem, że na dłuższą metę nie da się z nim wytrzymać, jeśli ma się odmienne zdanie od jego. Albo podporządkowuje się wszystko jemu, albo to początek końca. I dokładnie tak było w Lechu. Pod koniec pracy z kadrą zresztą też, o czym wspominał nawet Bartosz Bereszyński. W reprezentacji zawodnicy jednak nie przebywali z nim na co dzień, tylko podczas zgrupowań, dlatego wszystko zadziałało z opóźnieniem.

Z kolei na Fornalika jako człowieka trudno usłyszeć narzekania, tym się różni od Nawałki. Z perspektywy czasu wydaje się, że selekcjonerską szansę dostał za szybko. Druga się pewnie już nie powtórzy. Miał swój moment i go nie wykorzystał. Być może po prostu zabrakło mu wtedy doświadczenia, ale pewnie przede wszystkim piłkarzy w takich formie, jakich miał Nawałka.

Ale jednocześnie o ile można było krytykować Fornalika za wyniki z kadrą, o tyle teraz należy go chwalić za dorobek w Gliwicach. Przy Okrzei dostał posadę, która wyglądała na dość spokojną, mimo tego, że gdy w poprzednim sezonie przejmował Piasta, ten znajdował się tuż nad strefą spadkową. To była jednak dopiero dziewiąta kolejka i nikt nie oczekiwał, że gliwiczanie na poważnie mogą wplątać się w dramatyczną walkę o utrzymanie, unikając spadku dopiero w ostatniej kolejce.

Ostatecznie zachować Ekstraklasę udało się, ale notowania Fornalika w Piaście po minionym sezonie były po prostu niskie. Zaczęto zastanawiać się nad innymi opcjami, rozpatrywano m.in. Artura Skowronka, ale ostatecznie postanowiono pozwolić pracować 56-letniemu szkoleniowcowi. Wiadomym jednak było, że pierwszej większej wpadce zostanie pożegnany.

Tymczasem Fornalik nie dość, że nie dał żadnych podstaw, by go zwolnić, to jeszcze po cichu zbudował zespół, który naprawdę może namieszać w lidze i właśnie to robi. Wydawało się, że co najmniej wicemistrzostwo Polski dla Lechii Gdańsk jest niezagrożone, a tu się okazuje, że gracze Piotra Stokowca zamiast z ekstraklasowym trofeum, skończyć mogą "dopiero" na trzeciej lokacie.

I wracamy tutaj w przypadku Fornalika do punktu wyjścia. Zaczęły się pojawiać opinie, że wcale nie był takim złym selekcjonerem, że nie można go całkowicie ganić za pracę z kadrą. I może nawet coś w tym jest, bo pokuszę się o opinię, że jakby faktycznie jego kadencja była beznadziejna, to nie byłoby awansu na Euro 2016, bo Nawałce trudno byłoby to naprawić w tak krótkim czasie. Generalnie jednak krytyka Fornalika za kadrę to nie jest bluźnierstwo, bo jego bilans to zaledwie trzy wygrane w meczach o punkty na dziesięć meczów i także gra, na którą przeważnie trudno było patrzeć.

Zachowajmy umiar w tych ocenach, bo Fornalik jest oczywiście "Waldkiem Kingiem" za pracę w tym sezonie w Piaście, bez dwóch zdań powrócił do topu rodzimych szkoleniowców, ale za swój dorobek w kadrze nie można oceniać go pozytywnie. W przeciwnym razie za chwilę popadniemy we franciszkosmudową narrację, wedle której Fornalik zostawił Nawałce gotowy zespół. A tak po prostu nie było i chyba wszyscy powinniśmy to wiedzieć. Nie popadajmy ze skrajności w skrajność.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się