var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";



Autor zdjęcia: Twitter @FCBarcelona

Barcelona kolejny rok nietykalna. Dziesiąte mistrzostwo Blaugrany z Messim w składzie

Autor: Krystian Porębski
2019-04-28 14:30:26

Spodziewaliśmy się tego od dawna, ale na ostateczne potwierdzenie musieliśmy czekać do 35. kolejki. Barcelona po raz kolejny zdobyła mistrzostwo Hiszpanii. Podopieczni Ernesto Valverde tym samym sięgają po drugi triumf w La Liga z rzędu i dziesiąty w w XXI wieku.

Jeszcze przed meczem z Levante, który odbył się na Camp Nou, nie wiadomo było czy w razie wygranej Barcelony zostanie jej wręczone trofeum. Hiszpańska federacja piłkarska kilka razy zmieniała zdanie. Raz twierdziła, że po wygranej puchar trafi w ręce kapitana Barcelony, chwilę później, że nastąpi to w trakcie meczu z Getafe (37. kolejka)... Ostatecznie okazało się to tylko jednym, wielkim nieporozumieniem, które jednak nie przeszkodziło w fecie Blaugranie.

 

 

Bo w starciu z Levante Barcelona nie pozostawiła żadnych złudzeń. Mimo wyniku zaledwie 1:0, goście nie istnieli tego dnia na boisku. Duma Katalonii stworzyła sobie ogromną przewagę. A kropkę nad „i” postawił lider, najlepszy piłkarz Barcelony i najlepszy strzelec ligi – Leo Messi. Tym samym zapewnił sobie 10. triumf w La Liga. Niebywałe. Tymczasem zawodnicy Barcy przywdziali koszulki z napisem „8 na 11 tytułów, zaskakujące, że wygląda to jakby to było normalne”.

Bardzo często jednak w ostatnim czasie gra Barcelony była sprowadzana do Argentyńczyka, który w trudnym momencie ratuje kolegów z opresji. Czy to uczciwe podejście do sprawy? Naszym zdaniem, zdecydowanie nie.

Valverde gwarantem sukcesu - kolejny sezon (prawie) idealny

Zmiana na ławce trenerskiej w Barcelonie wprowadziła powiew świeżości w tym zespole. W poprzednich latach Dumie Katalonii bardzo często brakowało pragmatyzmu, cwaniactwa, dzięki któremu byłaby zapewne w stanie kręcić jeszcze bardziej okazałe wyniki. Co zresztą pokazuje kadencja baskijskiego szkoleniowca.

Poprzednie rozgrywki to zaledwie jedna porażka, w ostatniej kolejce przeciwko Levante. Te rozgrywki to natomiast tylko dwie przegrane – z Realem Betis i Leganes, w momencie minikryzysu. Patrząc jednak przez pryzmat ostatnich dwóch lat, to o Barcelonie możemy powiedzieć przede wszystkim jedno. To niesamowicie solidny zespół, który w lidze, w której grają naprawdę kapitalne drużyny, potrafi dominować, będąc przynajmniej klasę wyżej. Blaugrana jest obecnie na poziomie nieosiągalnym dla innych, a to m.in. dzięki Ernesto Valverde.

 

 

A Bask wcale nie miał tak łatwego zadania. Utrata na długi czas Umtitiego i fatalna wręcz postawa Pique w pierwszej części sezonu, błąd za błędem defensywy... To były problemy, z którymi trzeba było się uporać. Wielokrotnie zespół ratowały indywidualne popisy konkretnych zawodników, warto zaznaczyć, że nie zawsze był to Leo Messi. Często swoją ekipę ciągnął za uszy Ousmane Dembele (8 goli 5 asyst), który na przestrzeni całego sezonu był chimeryczny, ale w kilku kluczowych momentach pokazał się z bardzo dobrej strony i zapewnił ważne punkty drużynie.

Nie tylko z Pique, ale właśnie z Francuzem Valverde miał okropnie trudne zadanie. Dembele miał spóźniać się na treningi, zawracać sobie głowę pozasportowymi sprawami, które wpływały na jego postawę. Bask mógł go odstawić, zrezygnować z niego, podjąć decyzję o sprzedaży i „ratować co się da”. Takie zachowanie w pewnym momencie sezonu wydawałoby się najrozsądniejsze. Valverde wiedział jednak lepiej. Zostawił Dembele, dał mu szansę i to się wielokrotnie opłaciło. Na pewno Ousmane nie gra jeszcze na miarę możliwości, ale swoje w tym sezonie zrobił.

W drodze po tryplet, do wygrania jeszcze LM i CdR

Oczywiście nie wszystko jest idealnie – ale to jest chyba stan nieosiągalny. Przed Ernesto jeszcze wiele pracy, a nikt w Katalonii nie zadowoli się „jedynie” wygraniem ligi. Przed Baskiem ogromne wyzwanie. Dać Barcelonie kolejny tryplet.

A zadanie nie jest najłatwiejsze, bo w Lidze Mistrzów napotkają na inną maszynę, czyli Liverpool. Podopieczni Jurgena Kloppa na pewno będą chcieli odegrać się za poprzedni sezon i jakimś trofeum (bo zwycięstwo w Premier League również nie jest pewne) zwieńczyć bardzo udany sezon. To będzie ogromny test dla Ernesto Valverde i jego podopiecznych. Bo w poprzednim roku byli jeszcze bardziej nieomylni. Popełniali mniej błędów. A mimo to chwilowe zaćmienie w rywalizacji z Romą, pozbawiło ich szans na triumf w Lidze Mistrzów.

Teoretycznie łatwiejsze zadanie czeka Barcelonę w finale Pucharu Króla. Na Benito Villamarin Katalończycy zmierzą się z Valencią, która w tym sezonie gra w kratkę. Blanquinegros raczej nie spełnią celów na ten sezon i nie zakwalifikują się (przynajmniej przez ligę) do Ligi Mistrzów. Mają jednak nadal szanse na trofeum. Finał CdR i półfinał Ligi Europy. Największą zaletą Valencii jest to, że nie wiadomo czego się po niej spodziewać. Barcelona jednak wielokrotnie mierzyła się z tego typu drużynami w tym sezonie i pomyłkę zaliczyła tylko raz – z Betisem, kiedy podopieczni Valverde z ter Stegenem na czele, dopuścili się kilku fatalnych pomyłek. I chyba właśnie na to muszą liczyć rywale Blaugrany. Na gorszy moment, który zachwieje solidnością zbudowaną przez Valverde.

Czy ktoś zagrozi Barcy w kolejnym sezonie?

Otóż nie.

Nie, jeżeli nie wydarzy się nic, czego przewidzieć w tym momencie nie możemy.

Jakiekolwiek transfery Realu Madryt czy Atletico nie sprawią, że w ciągu kilku miesięcy będą w stanie rywalizować z Barceloną jak równy z równym.

A to wszystko dlatego, że Blaugrana w ostatnich miesiącach czy nawet latach, jest najlepiej zarządzaną ekipą w La Liga. W Katalonii myślą nie tylko o tym co tu i teraz. Transfery przeprowadzane są z myślą o przyszłości. Pion odpowiadający za pozyskiwanie i sprzedawanie zawodników jest świadomy, ile czasu trzeba, aby wprowadzić nowego zawodnika do składu, jak długo może potrwać adaptacja. Po totalnych klapach z Paco i Andre Gomesem na czele, wreszcie ktoś poszedł po rozum do głowy. Barcelona zwyczajnie wreszcie bierze pod uwagę jakich zawodników najbardziej potrzebuje, jaką rolę dany piłkarz ma w zespole pełnić i czy faktycznie będzie w stanie zastąpic tego, czy tamtego gracza.

Idealnie pokazuje to przykład Arthura, który ma być kimś pomiędzy Iniestą a Xavim. Po odejściu tych dwóch Blaugrana bardzo potrzebowała kogoś, kto będzie potrafił różnicować tempo gry. Kogoś, kto swobodnie wymieni ponad 100 podań w meczu i zrobi to na kosmicznym % skuteczności podań. W kolejnych rozgrywkach dołączy do niego de Jong, który tym sezonem, zwłaszcza w Lidze Mistrzów, dobitnie pokazał, że jest już piłkarzem światowej klasy.

Leo Messi goni Paco Gento w liczbie zdobytych ligowych mistrzostw i jest już bardzo blisko. Choć do sezonu 2019/20 w La Liga mamy jeszcze prawie 4 miesiące, już teraz możemy jednak z pewnością stwierdzić, że Barcelona będzie zdecydowanym faworytem do kolejnego triumfu.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się