var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";


Autor zdjęcia: własne

Hamalainen: Wiemy, jak radzić sobie z taką presją. Tytuł ucieka Lechii. Podoliński: Legia to rozpędzony samochód bez kierowcy

Autor: zebrał Bartosz Adamski
2019-04-29 11:38:22

Poniedziałkowa prasa tradycyjnie skupia się głównie na wydarzeniach z weekendu, w szczególności na meczu Lechii Gdańsk z Legią Warszawa. Ogółem wybraliśmy 25 artykułów z siedmiu źródeł.

"PRZEGLĄD SPORTOWY"

"Przesmycki: Stefański podjął dobrą decyzję"

"O sytuacji z zagraniem ręką Artura Jędrzejczyka:
– W tej konkretnej sytuacji zawodnik Legii Artur Jędrzejczyk w trakcie próby zablokowania strzału na bramkę dostał piłką w okolice talii na wysokości żeber. Futbolówka została więc zatrzymana ciałem zawodnika, a nie ręką.Jeżeli nawet poruszała się to już w kierunku środka boiska. Ręka miała kontakt z piłką później, a stało to się, powtórzę, po wcześniejszym legalnym zatrzymaniu piłki ciałem i w kontakcie tym nie było nic z rozmyślności. Co innego byłoby, gdyby piłka po uderzeniu w ciało dalej poruszała się w kierunku bramki i wtedy zatrzymana byłaby ręką. Wtedy byłoby to przewinienie. Nie mam wątpliwości, że w tej sytuacji piłkę zatrzymało ciało zawodnika Legii i nie wykonał on żadnego dodatkowego ruchu ręką która miała kontakt z piłką. Dodatkowego, to znaczy nie wynikającego ze sposobu interwencji zawodnika Legii. Dlatego takie dotknięcie piłki ręką nie było przewinieniem. Daniel Stefański to bardzo dobrze wyszkolony sędzia. Obejrzał sytuację z kilku ujęć pokazanych mu przez sędziego asystenta wideo (VAR) i podjął dobrą decyzję."

Więcej TUTAJ

***

"Hamalainen: Wiemy, jak radzić sobie z taką presją"

"Lechia zaczynała rundę finałową niepokonana w sezonie zasadniczym. W bezpośredniej walce o tytuł przegrała w Gdańsku najpierw z Piastem, a potem z Legią. Dlaczego?
Kasper Hämäläinen:
Rozmawialiśmy o tym niedawno i mówiłem, że Lechia jest mocna na własnym terenie, ale gra o tytuł i rozpoczynanie niemal każdego meczu w roli faworyta oraz lidera to dla niej nowa sytuacja. Runda finałowa to moment, w którym mecze rozgrywa się nie tylko na boisku, ale i w głowie, w sferze mentalnej. My wiemy jak radzić sobie z taką presją, bo w tej sytuacji, której gramy o tytuł jesteśmy czwarty sezon z rzędu. I dlatego mam nadzieję, że po raz kolejny go zdobędziemy tytuł."

Więcej TUTAJ

***

"Runda finałowa to inna bajka. Tytuł wymyka się Lechii"

"Dopóki Lechia grała co tydzień, wszystko szło zgodnie z planem. Problemy zaczęły się na przełomie marca i kwietnia, kiedy trzeba było wychodzić na boisko co trzy dni. Od 29 marca do 27 kwietnia gdańszczanie rozegrali aż osiem meczów – takiej dawki spotkań, w tak krótkim okresie czasu, bardzo dawno nie doświadczyli. Z Arką, Lechem i Rakowem Częstochowa w Pucharze Polski jeszcze sobie poradzili nieźle (0:0, 1:0, 1:0), ale później zaczęły się problemy.

Największe – w defensywie. W 29 kolejkach Lechia traciła, średnio, 0,72 gola na mecz, a Dusan Kuciak był niepokonany w 15 spotkaniach. W czterech następnych spotkaniach (Cracovia, Piast, Pogoń, Legia) ta średnia urosła w szokujących rozmiarach – do aż trzech bramek traconych w spotkaniu! Lechia przegrała trzy z czterech z nich (dwa u siebie) i osunęła na drugie miejsce w tabeli."

Więcej TUTAJ

***

"Lukaš Greššak – Piłkarz, który miał być karateką"

"W ubiegłym sezonie było tak pięknie. Spartak niespodziewanie sięgnął po mistrzostwo Słowacji. Trenerem był znany z niekonwencjonalnych metod Nestor El Maestro. – Rzeczywiście jest specyficznym człowiekiem. Siadał obok zawodników i zachowywał się jak kumpel. Interesowało go nasze życie. Co chwilę pytał: „Jak się masz? Co słychać u rodziny?”. Lubiliśmy go – opowiada Greššak.

Po zdobyciu tytułu zawodnicy Spartaka rozpoczęli rywalizację w pucharach i w drugiej rundzie kwalifikacji do Ligi Mistrzów zmierzyli się z Legią Warszawa. Ich wygrana 2:0 przy Łazienkowskiej została uznana za sporą niespodziankę. – Szczerze? Sami byliśmy zaskoczeni, że tak łatwo nam poszło. Graliśmy przyzwoicie, ale też było widać, że oni przechodzili duży kryzys – wspomina Słowak."

Więcej TUTAJ

***

"Ważą się losy Żurkowskiego. Nie wiadomo czy zagra z Zagłębiem"

"W czwartek zabrzanie pokonali na wyjeździe Śląsk Wrocław 2:1. Szymon Żurkowski wrócił mocno poobijany. – Ma stłuczone żebra i nie wiadomo, czy zdąży się wykurować – martwi się trener Marcin Brosz."

Więcej TUTAJ

***

"Bugajski: Działacze działają"

"Taka zakulisowa troska ludzi związanych z Legią o precyzyjne ustalenie, czy Mladenović opluł rywala, jest wzruszająca i zarazem pokazuje sygnalizowany wcześniej mechanizm – kwestia mistrzostwa to zbyt poważna sprawa, by zostawić ją do rozstrzygnięcia wyłącznie piłkarzom i trenerom. Z pewnością nie chodzi tylko o Legię, lecz to Legia jako najbogatsza i najmocniejsza w lidze jest na świeczniku. Każdy działacz musi dołożyć coś od siebie, w końcu za coś bierze pieniądze. A jak nie będzie mistrzostwa, to i on straci – mogą przecież obcinać, zwalniać...

Zdecydowanie bardziej wolimy działalność Legii na boisku, a w sobotę w drugiej połowie pokazała, że potrafi wygrać z Lechią z Mladenoviciem w składzie. To był sygnał, że zespół mentalnie ma moc na miarę obrony tytułu. Odwrócił losy meczu, pokazał, że strzelenie trzech goli na boisku największego rywala nie jest dla niej niewykonalnym zadaniem. Wielka rzecz. Inna sprawa, że kibice w Gdańsku takie nieprzyjemne cuda już widzieli. Jesienią Zagłębie Lubin po przerwie od stanu 0:3 wyciągnęło na 3:3..."

Więcej TUTAJ

***

"Piłką pod W(o)łos: Widzewski rekord remisów nie jest najgorszy"

"Piłkarze drugoligowego Widzewa Łódź w sobotę obchodzili mały jubileusz, po raz dziesiąty remisując ligowe spotkanie i po raz trzeci z rzędu marnując rzut karny. Jednak z żadnej strony nie spłynęły okolicznościowe gratulacje, a już na pewno nie od widzewskich kibiców, wściekłych na – jak najczęściej określali – łamagi, że przez nich kolejny sezon klub może spędzić na piłkarskiej prowincji...

Diabli wiedzą, być może zawodnicy trenera Jacka Paszulewicza przeprowadzają eksperyment, chcąc przekonać się, czy w drugim z rzędu sezonie na drugoligowym froncie niemal 20 tysięcy karnetów też pójdzie jak woda? Jeśli tak, mamy do czynienia z doświadczeniem bardzo ryzykownym, podobnym do tych z kretyńskiego programu rozrywkowego „Jackass”, na przykład włożeniu jąder do pułapki na myszy. W razie przeputania awansu trudno będzie liczyć na zrozumienie u rzeszy fanów... Dziesiąty remis został nowym rekordem. Widzewiacy uporali się z „osiągnięciem” Gwardii Warszawa sprzed niemal półwiecza, gdy stołeczny klub zremisował w ekstraklasie dziewięć spotkań z rzędu. Ale i Widzewowi daleko do prawdziwie rekordowej passy. Przecież nasz pewien polityk wygrał w ruletkę 138 razy z rzędu, obracając w pył teorię... Alberta Einsteina. Fizyk szukał systemu gwarantującego orżnięcia kasyna, lecz w końcu się poddał i oznajmił, że są jedynie dwa sposoby wygrania w ruletkę – kraść żetony ze stołu, gdy krupier się zagapi, lub sprzedawać „cudowne” systemy."

Więcej TUTAJ

***

"Policzone dni Gattuso. Włoski trener po sezonie odejdzie z Milanu"

"Jak podaje „La Gazzetta dello Sport”, przyszłość Włocha stoi pod dużym znakiem zapytania. Po meczu z Torino Gattuso przez ponad godzinę rozmawiał w szatni z dyrektorami klubu, Leonardo, Ivanem Gazidisem i Paolo Maldinim. Włoskie media podały dzisiaj, że Gattuso zostanie na pewno do końca tego sezonu, ale później jego drogi z Milanem się rozejdą.

Warto dodać, że Milan może dziś spaść na szóste miejsce w ligowej tabeli. Rossoneri, którzy są obecnie piąci i mają dwa oczka straty do czwartej Romy, mają na swoim koncie 56 punktów, tyle samo co szósta Atalanta (gra dziś z Udinese) i siódme Torino. Ósme Lazio Rzym ma tylko punkt mniej co ekipa z Mediolanu."

Więcej TUTAJ

***

"Zinedine Zidane zażenowany grą Realu Madryt. „Niech ten sezon już się skończy”"

"Zdecydowanie nie tak Zinedine Zidane wyobrażał sobie powrót do Realu Madryt. Królewscy mieli odżyć po zatrudnieniu francuskiego szkoleniowca, jednak nic z tego nie wyszło. Za kadencji Zizou Los Blancos nie zachwycają, często nie pokazują odpowiedniego podejścia, jakby grali bez chęci. Madrytczycy na trzy kolejki przed końcem sezonu w LaLiga mają aż osiemnaście punktów straty do Barcelony, a w niedzielę przegrali po raz dziesiąty w hiszpańskiej ekstraklasie i szesnasty we wszystkich rozgrywkach. Ostatni tak słaby sezon Los Blancos miał miejsce dekadę temu..."

Więcej TUTAJ

***

"Ta liga należy do Messiego"

"W Hiszpanii nie ma już zaciętej rywalizacji dwóch wielkich firm, pozostała jedynie dominacja Barcelony, która w sobotę na Camp Nou świętowała obronę mistrzowskiego tytułu. Z tej okazji zostały przygotowane okolicznościowe koszulki z napisem „8 z 11 – niesamowite, że wydaje się to normalne”. Tyle razy w ostatnich latach Duma Katalonii zajmowała pierwsze miejsce. Akurat w krajowych rozgrywkach nie ma sobie równych, dlatego nic dziwnego, że trener Realu Zinedine Zidane już zapowiedział szturm na ligę w przyszłym sezonie.

Świętowanie zapewniło skromne zwycięstwo z Levante (1:0) po trafieniu Leo Messiego. Nawet nie zaczynał meczu w podstawowym składzie, rozgrzał się jedynie w przerwie, ale bez większego zaangażowania, wybiegł na drugą połowę i okazał się kluczowy. Sprytnym zatrzymaniem piłki wykiwał rywali i to on postawił kropkę nad „i”. Jego debiut w Barcelonie piętnaście lat temu zmienił bieg historii piłki. Dziś już jedynie Francisco Gento grający w Realu Madryt w latach 1953–1971 ma więcej mistrzostw Hiszpanii niż Argentyńczyk. On zdobył właśnie dziesiąte, hiszpańska legenda ma o dwa więcej, ale Messi śmiało może próbować go przegonić. Przed 31-latkiem w końcu jeszcze wiele lat grania."

Więcej TUTAJ


"SPORT"

"Valencia: Nie możemy za daleko wybiegać w przyszłość"

"Sprawicie w potyczce z Legią kolejną niespodziankę?
Joel VALENCIA: 
Mam nadzieję. Jak mówię, mamy tydzień, żeby dobrze przygotować się do tego spotkania i powalczyć tam o jak najbardziej korzystny wynik dla nas.

Kalkulowaliście, jaki wynik w meczu Lechia – Legia byłby dla was najkorzystniejszy?
Joel VALENCIA:
Nie było co o tym myśleć i zastanawiać się. Trzeba patrzeć na siebie."

Więcej TUTAJ

***

"Wygrana z Zagłębiem da Górnikowi utrzymanie? Angulo ma wątpliwości"

"Dzięki kolejnym wygranym Górnik Zabrze być może wcześniej zapewni sobie utrzymanie się w gronie najlepszych. W poprzednim sezonie, walczącemu do ostatniej kolejki o pozostanie w najwyższej klasie rozgrywkowej Piastowi, do utrzymania się starczyło właśnie 37 punktów. Dało to wtedy gliwiczanom 14. pozycję. Bruk-Bet Termalica Nieciecza spadł z 36 pkt. na koncie. Jak będzie teraz?

– Mamy 37 punktów, a moim zdaniem to jeszcze nie wystarczy do tego, by w spokoju utrzymać się w ekstraklasie. Właśnie dlatego musimy wygrać kolejny mecz. Zresztą zawsze wychodzimy na boisko z takim nastawieniem.  Ostatnio gramy bardzo dobrze, dlatego myślę, że będzie nam łatwiej osiągnąć wynik co najmniej 40 punktów. A co dalej, zobaczymy – mówi Igor Angulo przed meczem z Zagłębiem Sosnowiec."

Więcej TUTAJ

***

"Trupy z szafy w Wiśle Kraków wypadają po latach"

"Być może nikt się specjalnie nie zdziwił aresztowaniu byłego wiceprezesa tego klubu za jego uczestnictwo w działaniach przestępczego światka, który przez lata oplatał swoimi mackami Wisłę. Ale mina chyba każdemu musiała zrzednąć, kiedy czytał w „Przeglądzie Sportowym” informację, że wyrokiem sądu w Szwajcarii „Biała gwiazda” musi zapłacić dobrze ponad milion euro byłemu klubowemu menedżerowi (działaczowi) Adamowi Mandziarze. Łapanie się za głowę jest uzasadanione, bo nie dość, że te roszczenia dotyczą kilkunastu lat wstecz – w tym m.in. transferu… Kamila Kosowskiego do Kaiserslautern – to jeszcze przypadają one na taki moment w historii Wisły, o którym powiedzieć, że jest krytyczny, to jakby nic nie powiedzieć.

Sąd postanowił, więc trudno z jego rozstrzygnięciami wchodzić w polemikę. Aczkolwiek wiślaccy znawcy tematu twierdzą, że poszło o długi wirtualne, a nie realne. Takie, że niby są, lecz jednak ich nie ma."

Więcej TUTAJ

***

"Przed GieKSą najważniejsze mecze"

"GKS Katowice od kilku tygodni zaczął regularnie punktować, nie przegrał już siedmiu kolejnych meczów, ale po weekendowych spotkaniach znów znaleźli się „pod kreską”, w strefie spadkowej.

– To taka runda, taki sezon, że każda kolejka wiele zmienia w układzie sił zwłaszcza w dole tabeli – podkreśla katowicki szkoleniowiec. – Garbarnia już spadła, czyli o nic nie walczy, więc z nami zagra na luzie, a z takim przeciwnikiem ciężko się gra. Zwłaszcza na jej terenie, gdzie mecze przegrywała minimalnie, najczęściej jedną bramką. My jesteśmy w innej sytuacji, o utrzymanie bić się będziemy do końca. Nasza sytuacja w tabeli sprawia, że choć nie gramy źle, to przy ogromnej presji, jaka nam towarzyszy, brakuje nam pewności siebie, brakuje kilku centymetrów w wykończeniu akcji podbramkowych – mówi szkoleniowiec GKS-u Katowice."

Więcej TUTAJ

***

"Najazd kibiców z Afryki?"

"Afrykańskie reprezentacje mają na swoim koncie sporo sukcesów, jeżeli chodzi o młodzieżowy mundial. W 2009 roku mistrzem została Ghana, wcześniej dwa razy po wicemistrzostwo sięgali Nigeryjczycy. W obecnej dekadzie do 1/2 awansowała jedenastka Ghany, a przed czterema laty Mali i Senegal. Podczas turnieju w Polsce zobaczymy kwartet: Nigeria, RPA, Mali i Senegal. Ci ostatni, jak było to podczas dorosłego mundialu w Rosji rok temu, zagrają z biało-czerwonymi.

Jak mówi mieszkający w Polsce od 2010 roku John Chibuzo Nwankpa, turniej cieszy się sporym zainteresowaniem w Afryce, gdzie są miliony futbolowych fanów. – Moja agencja podpisała umową z pozarządową organizacją COSUA, Coalition of Supporters’ Unions of Africa, na organizację przyjazdów kibiców z krajów afrykańskich do Polski. Chodzi o bogate osoby, także biznesmenów, którzy chcą zobaczyć turniej na żywo. Z każdego z czterech afrykańskich finalistów ma przyjechać po pół tysiąca osób. Do tego dwa tysiące fanów z pozostałych afrykańskich krajów. Jestem w trakcie załatwiania wszystkich procedur związanych z tymi przyjazdami – mówi mieszkający w Krakowie Chibuzo Nwankpa, który prowadzi piłkarską agencję JCN Johnson Sports Managment."

Więcej TUTAJ


"GAZETA WYBORCZA"

"Kwadratura gwizdka, czyli co wydarzyło się w meczu Lechia - Legia"

"– Bardzo dziękuję i gratuluję sędziemu. Okradł nas z punktów! I nie szanuje ludzi, bo po meczu nawet nie podał mi ręki! – krzyczał bramkarz Lechii Dušan Kuciak po porażce z Legią 1:3. Trener Lechii Piotr Stokowiec: – Ewidentny rzut karny dla nas i czerwona kartka dla Jędrzejczyka. Na tym właściwie mogę zakończyć analizę.

Tak się skończył mecz na szczycie, którego stawką mogło być nawet mistrzostwo. Oba zespoły do soboty zdobyły po 63 punkty, minimalną przewagę miała jednak Lechia, bo wypracowała ciut lepszy bilans bramkowy (+19 przy +17 Legii). Dziś Legia jest w świetnej sytuacji, by zdobyć czwarte mistrzostwo z rzędu."

Więcej TUTAJ

***

"Na awans do ekstraklasy Raków Częstochowa czekał 25 lat. Wtedy decydujący mecz wygrał aż 6:1"

"Środowy awans do ekstraklasy jest największym sukcesem Rakowa od 1994 r., gdy częstochowianie po raz pierwszy dostali się do najwyższej klasy rozgrywkowej (wtedy była to I liga). Stało się to na dwie kolejki przed końcem sezonu. Kluczowy okazał się mecz na stadionie przy Limanowskiego z Arką Gdynia, wygrany przez gospodarzy w imponujących rozmiarach 6:1.

Jedenastkę Rakowa tworzyli wtedy: Grzegorz Cyruliński, Zbigniew Sieja, Andrzej Wróblewski, Marek Pawlak, Witold Gwiździel, Sławomir Palacz, Robert Załęski, Andrzej Dziedzic, Jan Spychalski, Grzegorz Skwara, Waldemar Żebrowski. Z ławki rezerwowych weszli Paweł Konieczko i Krzysztof Stępień. Cztery bramki strzelił Żebrowski, a po jednej Palacz i Dziedzic."

Więcej TUTAJ

***

"Wojciech Kuczok: Nie należy lekceważyć siły zgorszenia"

"Zaczęło się od dziwnego zamieszania sędziowskiego, ale potem było już całkiem nieźle – reprezentant słowackiej młodzieżówki strzelił bramkę takim Szarmachem, że mi się zebrało na błogie wspomnienia z dzieciństwa. Lechia wsiadała na Legię już na czterdziestym metrze, wygrywała środek pola pressingiem, rywale mimo to ciekawie się odgryzali – oglądałem ten mecz niemal z takim przejęciem jak przedstawiciel wrażliwej młodzieży penetrujący galerię sztuki XX i XXI wieku. Aż tu nagle: wstrząs estetyczny i moralny, wzdrygnąłem się tak, że oparcie krzesła trzasnęło pod moim naporem – z g o r s z e n i e! Po stokroć zgorszenie, fuj, ach fe! Realizator zrobił przebitkę na trybunę VIP, a tam Kurski Jacek w szaliku biało-zielonym! To obrzydliwsze niż najdłużej oblizywany banan w historii! To jest pornografia wagi superciężkiej!

Lechia wygrywa, a pierwszy ogier rządowej propagandy staje dęba przed kamerami i rży z radości! Żeby nikomu nie umknęło, że to jego ukochany klub wygrywa! To już mnie nawet prezydentowe włażenie bez zaproszenia do reprezentacyjnej szatni tak nie zgorszyło, albowiem prezydent się czuł w misji jako głowa państwa, niejako zawodowo, z obowiązku – a ten mi tu ze swoją prywatną rozkoszą? Ach, jakże zapragnąłem, żeby go jakiś pan derektor usunął natychmiast z trybun! Jakże chciałem go odzobaczyć!"

Więcej TUTAJ

***

"Stec: Barcelona w krzywym zwierciadle"

"Gdy półtorej dekady temu Leo Messi wtuptał na boisko, w zliczającej wszystkie zdobyte trofea tabeli wszech czasów Real Madryt wydawał się niezagrożony, prowadził z Barceloną 72:61. Nie przyglądała mu się cała ludzkość, nie mieliśmy pojęcia, że dla człowieka to jeden mały krok, a dla El Clásico skok ogromny. A jednak. Od tamtej pory planety krążą inaczej, Barcelona ruszyła do odrabiania strat, wyskoczyła na prowadzenie, od soboty wygrywa ze stołecznym klubem 95:92.

I nie było wyjścia, hiszpańscy ligowcy musieli się przystosować do życia w erze totalnej przewidywalności, w której władzę przejęła oczywista oczywistość. Barcelona oczywiście została mistrzem; została nim oczywiście kilka kolejek przed finiszem rozgrywek; w rozstrzygającym meczu oczywiście musiała znosić bezbramkową udrękę z Levante dopóty, dopóki trzymała w rezerwie Messiego; zwycięskiego gola oczywiście wsunął Messi; w klasyfikacji strzelców Messi lideruje oczywiście z gigantyczną przewagą; najwięcej asyst w lidze oczywiście rozdał Messi; indywidualnych rankingów, w których króluje Argentyńczyk, jest oczywiście więcej. Nade wszystko jednak zmodyfikowany kształt kosmosu skłania do sformułowania tezy, że katalońska drużyna zależy od jednostki bardziej niż jakakolwiek inna wśród potęg w Europie. Co brzmi zarówno ryzykownie – bo kibice zazwyczaj czują się obrażeni, gdy redukuje się ich zespół do osamotnionego solisty – jak i bezpiecznie – bo niczego tutaj nie sposób obalić ani zmierzyć, można co najwyżej rzucić banałem, że nie wygrywa się meczów w pojedynkę."

Więcej TUTAJ


"POLSKA THE TIMES"

"Podoliński: Czasem mam wrażenie, że Legia to taki rozpędzony samochód bez kierowcy"

"W ostatnich meczach drużyna z Gdańska zawodziła, tracąc przewagę, która została wypracowana w rundzie zasadniczej. Wąska kadra i kontuzje chyba dały o sobie znać?

Oczywiście, że tak. To co robi Lechia przy tej kadrze i to jak jest przygotowana świadczy o tym, że została tam wykonana świetna praca. Braki kadrowe będą zdecydowanie bardziej widoczne w Lechii niż w zespole z Warszawy. W Legii jest wszystko, jednak czasem mam wrażenie, że jest to ciągle taki rozpędzony samochód bez kierowcy.
Legia wygrała pomimo tego, że trener Aleksandar Vuković oglądał mecz z trybun.

W swojej karierze dwa razy spotkałem się z taką sytuacją. Na pewno nie sprzyja to kontroli nad zespołem i tym, żeby to normalnie funkcjonowało. Oczywiście są sytuacje, np. w Zagłębiu Lubin, kiedy trener spokojnie sobie ogląda mecz z wysokości murawy, a zespół wygrywa."

Więcej TUTAJ


"RZECZPOSPOLITA"

"Jerzy Brzęczek i Jacek Magiera: selekcjoner reprezentacji z Rakowa Częstochowa"

"Jerzy Brzęczek, nowy trener reprezentacji Polski powołany po klapie naszej drużyny w mistrzostwach świata rozgrywanych w Rosji, i Jacek Magiera, selekcjoner reprezentacji piłkarzy U20, „pochodzą" z Rakowa Częstochowa. Po latach chcieli i umieli spłacić dług wdzięczności wobec klubu, który ich kształtował, i trenera, który ich wychował.

Częstochowskie osiedla, boiska wysypane żwirem, za małe szatnie, kibice plujący łupinami słonecznika pod nogi podczas meczów ligowych...

Były czasy świetności w połowie lat 90., gra w I lidze, spotkania z Legią Warszawa, Wisłą Kraków czy Widzewem Łódź. Ale nawet wtedy Raków Częstochowa nie kojarzył się z bogactwem czy rozbudowaną infrastrukturą. A jednak to tam wychowywali się na piłkarzy Jerzy Brzęczek i Jacek Magiera, czyli dwaj trenerzy, przed którymi stoją teraz najtrudniejsze zadania w polskiej piłce."

Więcej TUTAJ

***

"Gerard Cieślik. Łącznik napadu ze Śląska"

"„Chciał być napastnikiem, więc uczył się trafiać piłką w to samo miejsce. Aż nadszedł czas i mógł stanąć do naboru. Kiedy kazano mu trafić w spojenie bramki, udało mu się za pierwszym razem. A potem za każdym kolejnym uderzeniem. Egzaminujący go starszy piłkarz – Peterek właśnie! – zaczął mu się przyglądać z niedowierzaniem. Wkrótce grał już w pierwszym składzie. Gerard Cieślik był fenomenalnym piłkarzem". Tak wspominał piłkarza Kazimierz Kutz w książce „Klapsy i ścinki".

We wstępie do książki „Gerard Cieślik. Urodzony na boisku" katowickiego dziennikarza Rafała Zaremby profesor Jan Miodek pisze o Cieśliku: „Kiedy jako kilkuletni chłopiec – za sprawą Ojca – zaczynałem się we wczesnych latach 50. interesować sportem, nie mogłem się nie stać wielbicielem Gerarda Cieślika i jego Ruchu. On był przecież wtedy najlepszy i najpopularniejszy, a chorzowianie, z nim na czele, w latach 1951, 1952 i 1953 zdobywali mistrzostwo Polski (...). A zaczęło się wszystko w roku 1953 w tarnogórskiej kawiarni Sedlaczka. Siedziałem z Rodzicami przy lodach i ciastku, gdy nagle Ojciec wskazał mi mężczyznę w sztruksowej brązowej marynarce siedzącego z drugim panem przy stoliku w rogu sali: »Patrz, synku, to jest Gerard Cieślik«""

Więcej TUTAJ


"SUPER EXPRESS"

"Świderski: Zapisałem się w historii PAOK-u"

"Super Express”: - Jak smakuje mistrzostwo Grecji?
Karol Świderski (22 l., PAOK Saloniki):
- Wyśmienicie, to mój pierwszy tytuł. Dwa razy byłem blisko wywalczenie go z Jagiellonią, ale skończyło się na dwóch wicemistrzostwach Polski. Wtedy obszedłem się smakiem. Powiodło mi się dopiero za trzecim podejściem.

- Cały sezon w wykonaniu drużyny jest rewelacyjny.
- Za nami 29 kolejek, a my jako jedyni w lidze jesteśmy niepokonani. Gdy przyszedłem w styczniu, to mieliśmy siedem punktów przewagi nad Olympiakosem. Można powiedzieć, że mistrzostwo było niezagrożone. Jednak po jednym remisie zrobiło się w końcówce troszeczkę nerwowo, bo ta przewaga zmalała do pięciu oczek. Długo trzeba było czekać na tytuł, ale najważniejsze, że jest w naszych rękach."

Więcej TUTAJ

***

"Listkiewicz: Ręka jest zawsze najtrudniejsza do oceny"

"- A gdyby do tego grona dołączył Michał Listkiewicz? To jakie byłoby jego zdanie?
- No cóż... Ja jednak zinterpretowałbym to jako rzut karny. Bo moim zdaniem Jędrzejczyk działał z premedytacją. To znaczy jak mówię: sytuacja bardzo trudna, ze względu na to, że najpierw piłka uderzyła Artura w ciało, a dopiero później w rękę. To bardzo gmatwa ocenę, bo gdyby od razu była ręka, to nie byłoby o czym mówić. Ale powtarzam: moim zdaniem Jędrzejczyk wiedział co się święci, działał po to, aby piłka nie wpadła do bramki. Przy czym zrobił to bardzo sprytnie: podejrzewam, że gdyby na jego miejscu był jakiś junior, to zrobiłby to tak, że cały stadion by widział i nikt nie miałby wątpliwości. A Jędza to cwaniak, ale w takim pozytywnym znaczeniu. Zrobił to wszystko bardzo inteligentnie. I mocno zagmatwał ocenę. Ale jak mówię: ja jako były sędzia dałbym karnego."

Więcej TUTAJ


"FAKT"

"Uśmiercili na Wikipedii sędziego meczu Lechia-Legia"

"W meczu 33 kolejki piłkarskiej ekstraklasy Lechia Gdańsk podejmowała Legię Warszawa. W drugiej minucie doszło do zdarzenia, które mogło odmienić losy walki o mistrzostwo - Artur Jędrzejczyk zatrzymał ręką piłkę zmierzającą do bramki. Sędzia Daniel Stefański odgwizdał karnego, po czym decyzję odwołał, nie przyznając Lechii nawet rzutu rożnego. Ostatecznie mecz zakończył się zwycięstwem Legii. Wielu kibiców jest zbulwersowanych poziomem sędziowania. Któryś z nich posunął się nawet do "uśmiercenia" sędziego na Wikipedii."

Więcej TUTAJ


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się