var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";



Autor zdjęcia: @Eintracht

Eintracht Frankfurt jedzie na oparach – bajkowy sezon może zakończyć się rozczarowującym finiszem

Autor: Maciej Zaremba
2019-05-02 16:30:58

Eintracht Frankfurt rozgrywa bajkowy sezon. Drużyna Adiego Huettera na początku maja zajmuje sensacyjne czwarte miejsce w Bundeslidze, a dodatkowo jest w półfinale Ligi Europy, w którym zmierzy się z faworytem całych rozgrywek Chelsea FC. Teraz przed frankfurtczykami arcyważne mecze, które zdecydują, czy niewiarygodny sezon SGE zakończy chociaż jednym sukcesem, czy może jednak pozostaną po nim tylko bardzo miłe wspomnienia i duża porcja niedosytu.

Przed Eintrachtem Frankfurt bardzo trudny terminarz. W Lidze Europy niemiecką drużynę czeka dwumecz z Chelsea FC, który jest ostatnią, ale nieprawdopodobnie trudną przeszkodą na drodze do wymarzonego finału w Baku. Eintracht od początku swoich występów w europejskich pucharach traktował tę przygodę niezwykle poważnie. Głównie ze względu na swoich niesamowitych fanów, którzy w każdym meczu SGE wypełniali Commerzbank Arena po brzegi i bili kolejne rekordy wyjazdowe na stadionach w całej Europie. Kibice ponieśli Eintracht aż do półfinału i teraz wierzą, że ich ulubieńcy sprawią dużą niespodziankę i wyeliminują giganta z Anglii.

Dwumecz z Chelsea FC to jednak nie wszystko, co zajmuje Adiego Huettera i jego podopiecznych. Niezwykle istotny dla Eintrachtu jest też finisz Bundesligi. Na tę chwilę SGE jest na czwartej pozycji i ma trzy punkty przewagi nad Borussią M’gladbach i Bayerem Leverkusen oraz cztery nad TSG 1899 Hoffenheim. Cała trójka zrobi wszystko, aby dogonić Eintracht i wyrwać mu czwarte miejsce, które gwarantuje udział w kolejnej edycji Ligi Mistrzów. Utrzymanie czwartego miejsca będzie dla frankfurtczyków niezwykle trudne również ze względu na terminarz. Między pierwszym i drugim meczem z Chelsea FC Eintracht musi udać się do Leverkusen, gdzie czeka go prawdziwy bój o Champions League. Po rewanżowym spotkaniu w Londynie SGE zagra jeszcze derbowy mecz z Mainz na własnym stadionie, a sezon Bundesligi zakończy wyjazdem do Monachium, gdzie Bayern prawdopodobnie będzie potrzebował zwycięstwa do zdobycia mistrzostwa.

Ewidentny spadek formy

Niepokojący dla fanów Eintrachtu Frankfurt jest nie tylko terminarz. Ekipa Huettera już nie raz pokazywała w tym sezonie, że nie boi się żadnego przeciwnika i jest w stanie pokonać każdego. W ostatnich tygodniach Eintracht jednak zdecydowanie spuścił z tonu. Pierwsze oznaki słabszej formy widać było już podczas ligowego meczu z FC Augsburg, kiedy to kilka dni po porażce w pierwszym meczu z Benfiką Eintracht uległ na własnym stadionie gościom z Bawarii 1:3. Porażki w Lizbonie i z FCA tłumaczono czerwonymi kartkami, ale już w samej grze Eintrachtu było widać pierwsze oznaki zmęczenia.

Bardzo przeciętnie Eintracht zagrał również w historycznym dla siebie rewanżu z Benfiką, który gospodarze owszem wygrali 2:0 i awansowali do półfinału, ale nie było widać w nich już tej lekkości w kreowaniu sytuacji i dominacji nad rywalem. W tym spotkaniu Eintracht wykorzystał przede wszystkim słabość Portugalczyków, którzy zaprezentowali się z bardzo słabej strony. Warto wspomnieć również o wielkim błędzie sędziego przy pierwszym golu dla Eintrachtu, który dodatkowo napędził frankfurcką publikę i piłkarzy. Eintracht awansował, ale już nie w tak dobrym stylu, jak choćby z Szachtarem Donieck czy nawet Interem Mediolan, który w rewanżu został całkowicie zdominowany przez gości z Niemiec.

 

 

 

Problemy Eintrachtu widać też w Bundeslidze. W Wolfsburgu SGE mogło zrobić ogromny krok w stronę Ligi Mistrzów, ale straciło szczęśliwe prowadzenie w 90. minucie. Remis w meczu z „Wilkami” mimo okoliczności Eintracht i tak musiał przyjąć z zadowoleniem, ponieważ to gospodarze byli w tym meczu stroną zdecydowanie lepszą i grającą efektowniejszą piłkę. Jeszcze większe rozczarowanie fani Eintrachtu przeżyli w ostatni weekend, kiedy to na własnym stadionie ekipa Huettera nie potrafiła pokonać Herthy, która w ostatnich siedmiu meczach zanotowała remis i sześć porażek. Co ciekawe, to drużyna ze stolicy była bliżej zwycięstwa i stworzyła sobie kilka bardzo dobrych okazji. Ostatecznie remis 0:0 nie dał Eintrachtowi niczego. SGE zamiast wykorzystać potknięcia rywali o Ligę Mistrzów dwukrotnie tylko zremisował i skazał się na bardzo trudny wyścig o czwarte miejsce do końca sezonu.

Zmęczenie?

Kadra Eintrachtu Frankfurt jest nieprzygotowana do tak ogromnego wysiłku i napiętego grafiku. Rekordzistą pod względem występów w tym sezonie jest Danny Da Costa, który rozegrał już łącznie 45 spotkań (dokładnie 4008 minut). 40 i więcej meczów rozegrali też Makoto Hasebe, Luka Jović, Mijat Gacinović, Kevin Trapp i Filip Kostić. Analiza minut jasno pokazuje, że trener Adi Huetter przez cały sezon korzysta z maksymalnie 14-15 piłkarzy z pola. Biorąc pod uwagę obciążenia piłkarzy jest to liczba wręcz absurdalnie mała. We Frankfurcie trudno usłyszeć głosy mówiące o zmęczeniu, jednak fizyki oszukać się niestety nie da. Kryzys pod względem motorycznym musiał w końcu nadejść i patrząc na formę Eintrachtu w ostatnich tygodniach, wydaje się, że przyszedł w decydującej fazie sezonu.

(źródło transfermarkt.de, po flagach kolejno: liczba powołań do kadry meczowej, występów, goli i minut spędzonych na boisku)

Liczby minut pokazują, że Adi Huetter i tak starał się w miarę możliwości rotować na wielu pozycjach, jednak wąska kadra maksymalnie ograniczała tego typu ruchy szwajcarskiemu trenerowi, który najczęściej stawiał po prostu na swoich pewniaków. Taktyka Huettera wymaga od piłkarzy maksymalnego zaangażowania pod względem fizycznym i jest wyjątkowo męcząca dla jego podopiecznych. A to właśnie siła motoryczna była wielkim atutem Eintrachtu w starciach z wieloma trudnymi rywalami, dlatego jakikolwiek dołek fizyczny piłkarzy SGE bardzo mocno odbija się na jakości i skuteczności ich gry. Tego świadkami jesteśmy w ostatnich tygodniach i trudno oczekiwać, aby Eintracht odzyskał świeżość na ostatnie decydujące spotkania.

Kontuzja Hallera

Na grze Eintrachtu niewątpliwie odbiła się również absencja Sebastiena Hallera, który z powodu problemów z mięśniami brzucha najprawdopodobniej nie zagra już w tym sezonie. O przydatności Francuza dla SGE więcej pisaliśmy już tutaj. Zauważalny spadek jakości gry frankfurtczyków zauważalny jest właśnie od momentu wypadnięcia Francuza, co na pewno nie jest przypadkiem. Haller jest dla Huettera piłkarzem nie do zastąpienia i cierpi na tym cała ofensywa Eintrachtu, z Luką Joviciem na czele, który również nie jest już tak efektowny, jak w meczach, w których występował obok rosłego francuskiego napastnika. Kontuzja Hallera to po prostu cios, który może być decydujący dla Eintrachtu na finiszu sezonu.

Dodatkowym utrudnieniem dla Eintrachtu w starciu Chelsea FC jest zawieszenie w pierwszym meczu Ante Rebicia. Ofensywa SGE będzie więc pozbawiona swoich dwóch wielkich gwiazd, a jej nadzieją będzie będący w dołku Luka Jović i osłabiony urazem Mijat Gacinović. Jedynym piłkarzem, który nadal utrzymuje bardzo wysoką formę jest niezmordowany Filip Kostić, który po swojej lewej stronie robi bardzo dużo pozytywnego dla SGE szumu.

Mecze nadziei

Bez względu na końcowy wynik Eintracht Frankfurt będzie mógł uznać obecny ten sezon za wyjątkowo udany. SGE po pierwsze przypomniało się Europie i wypromowało kilku zawodników, których sprzeda za rekordowe i jeszcze rok temu niewyobrażalne pieniądze. Na marne nie pójdzie też przecież praca Adiego Huettera, który wypracował bardzo efektowny i skuteczny styl swojej drużyny, który może być jeszcze udoskonalany. We Frankfurcie widać potencjał na rozwój całego klubu, zarówno na poziomie sportowym, jak i przede wszystkim finansowym.

Nikt w Eintrachtcie nie ukrywa jednak, że wisienką na torcie tego wspaniałego sezonu byłby awans do przyszłorocznej edycji Ligi Mistrzów. Nikt we Frankfurcie by się nie obraził, gdyby prawo do gry w Champions League drużyna Adiego Huettera wywalczyła sobie wygrywając wymarzony przez wszystkich finał Ligi Europy w Baku. Do tego jednak bardzo trudna i daleka droga. Być może frankfurtczycy po raz kolejny wszystkich zaskoczą swoją postawą i na ostatnie najważniejsze mecze sezonu wydobędą z siebie resztki sił i pokażą swoją najlepszą wersję. Jeśli tak, to ten bajkowy sezon wcale nie musi zakończyć się sporym rozczarowaniem.
 


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się