var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";



Autor zdjęcia: valenciacf.com

W Cieniu Gwiazd (8) – Francisco Rufete, czyli ratownik Beniteza

Autor: Mateusz Kasowski
2019-05-05 16:06:07

Na początku XXI wieku Valencia stworzyła fantastyczny zespół, który z powodzeniem występował na europejskich boiskach. Jednym z jego ważnych elementów był z pewnością Francisco Rufete. Choć nigdy nie został najjaśniejszą postacią "Nietoperzy", był pewnym elementem układanki Rafaela Beniteza.

Sam Rufete przygodę z piłką rozpoczynał jednak w Barcelonie. Choć urodził się w okolicach Walencji, szybko trafił do „Dumy Katalonii”. Szkoląc się w La Masii ciągle daleko mu było do pierwszego zespołu. Szybko zaliczył jednak debiut w La Liga, dostając 39 minut w meczu z Deportivo La Coruna. Koniec końców to był jedyny epizod z pierwszą ekipą obecnych mistrzów Hiszpanii. Na stałe wrócił bowiem po tym okresie do juniorskich ekip, skąd trafił do drugiego zespołu.

W wieku 21 lat postanowił poddać się w walce o miejsce w składzie „Blaugrany” i odszedł do Toledo, gdzie po dobrym sezonie ściągnęła go Mallorca. Tam wytrzymał jednak pół roku, tylko raz łapiąc się na ławkę rezerwowych w Primera Division. Zimą przeszedł do Malagi, grającej na zapleczu La Ligi. Razem z „Boquerones” w cuglach zwyciężył Segunda Division i mógł świętować awans na najwyższy szczebel.

Tam miał pewne miejsce w składzie, w całym sezonie strzelił pięć bramek. Wtedy trafił też do reprezentacji Hiszpanii, notując trzy spotkania w ekipie Jose Antonio Camacho. Malaga pewnie utrzymała się w lidze, a w kolejnym sezonie Rufete nadal nie musiał narzekać na brak gry. Choć większość sezonu miał dość niemrawe, dobrze prezentował się pod koniec, gdy od połowy marca do czerwca strzelił cztery bramki i zanotował asystę.

To zaprocentowało transferem do Valencii, co okazało się być kapitalnym posunięciem. Szybko wygryzł ze składu Miguela Angulo i zaczął grać „pierwsze skrzypce” u Rafaela Beniteza. Razem z „Nietoperzami” zdobył w debiutanckim sezonie mistrzostwo Hiszpanii. W całej kampanii Rufete strzelił siedem bramek. Słabszy miał jednak kolejny sezon, gdy w 41 spotkaniach cztery razy wpisał się na listę strzelców i zanotował tyle samo asyst, a jego zespół zajął w lidze piąte miejsce, odpadając też w ćwierćfinale Ligi Mistrzów. 

Sezon 2003/2004 zapowiadał się dla niego bardzo słabo. Przegrywał bowiem rywalizację o miejsce w składzie z Jorge Lopezem. Zimą Rafa Benitez stawiał jednak na niego coraz częściej, a on odwdzięczał się za zaufanie dobrą grą. Valencia z nim w składzie zaliczyła sezon marzeń. Zwyciężyła w Pucharze UEFA, zgarnęła też mistrzostwo La Liga. Duży był w tym udział Rufete, który strzelił m.in. po jednym golu w obydwu meczach ćwierćfinałowych w europejskich pucharach przeciwko Bordeaux.

Po sporych sukcesach jego pozycja zaczęła jednak słabnąć.  Benitez odszedł do Liverpoolu, a Claudio Ranieri wolał stawiać na Stefano Fiorego. Również Antonio Lopez Habaz, który zastąpił Włocha na stanowisku szkoleniowca, Rufete wpuszczał głównie z ławki rezerwowych.  W kolejnym sezonie poszedł w odstawkę, a po zakończeniu ligi rozwiązał kontrakt z klubem za porozumieniem stron.

Jak sam mówił, nie podobało mu się to, jak zaczął być traktowany. Kibice zapamiętali go jednak jako bez przerwy biegającego skrzydłowego, który w każdym meczu dawał z siebie wszystko. Mówi się, że strzelając dwie bramki Espanyolowi w swoim pierwszym sezonie na Mestalla, uratował posadę Rafaela Beniteza, a co za tym idzie najlepsze dla Valencii lata.

Latem podpisał kontrakt z Espanyolem. Choć był wychowankiem największego rywala, szybko odnalazł się w ekipie „Papużek”. W lidze Espanyol radził sobie wprawdzie słabo, lecz dotarł aż do finału Pucharu UEFA, a Rufete był podstawowym zawodnikiem.

To zmieniło się jednak w kolejnym sezonie, gdy będący po 30-tce Hiszpan coraz rzadziej łapał się do składu, na dodatek przypałętały się do niego kontuzje. Pełny sezon rozegrał jeszcze w barwach Herculesa, jednak i tam zaczął tracić pozycję. Po sezonie 2010/2011 zdecydował się zakończyć piłkarską karierę, gdy jego kontrakt dobiegł końca, a klub nie wyrażał chęci przedłużenia go.

Dwa lata po zawieszeniu butów na kołek objął stanowisko szefa działu młodzieżowego w ekipie Valencii, przewodnicząc szkółce w Paternie, a pół roku później został dyrektorem sportowym klubu z Estadio Mestalla. W tym czasie znajdował się też w kręgu zainteresowań Barcelony, ostatecznie jednak do zmiany barw nie doszło. Po półtora roku zrezygnował ze stanowiska, a pod koniec poprzedniego sezonu postanowił spróbować sił w trenerce, choć przygoda na ławce Ibizy nie trwała długo. Od początku tego sezonu jest z kolei dyrektorem sportowym Espanyolu.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się