var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";



Autor zdjęcia: własne

Prezes Empoli: Przed Drągowskim wielka przyszłość. Ivanauskas nie chce zostać w Sosnowcu. Mares opuści Zagłębie Lubin

Autor: zebrał Bartosz Adamski
2019-05-07 12:04:38

Wtorkowa prasa jest całkiem niezła. Mamy kilka konkretnych informacji transferowych, do tego dwa-trzy ciekawe wywiady. Sporo miejsca poświęca się także Lidze Mistrzów. Ogółem wybraliśmy 31 artykułów z sześciu źródeł.

"PRZEGLĄD SPORTOWY"

"Trener Senegalu U-20: Żaden rewanż za mundial"

"MACIEJ KALISZUK: Ucieszył się pan, że w finałach MŚ U-20 zagracie z Polską?
YOUSSOUPHA DABO (SELEKCJONER REPREZENTACJI SENEGALU DO LAT 20):
Czeka nas trudne zadanie. Polacy grają u siebie. To będzie nasz ostatni mecz grupowy. Mam nadzieję, że już wcześniej zapewnimy sobie awans.

Można to spotkanie traktować jako rodzaj rewanżu za mundial seniorów, gdy Senegal wygrał 2:1?
Nie, to zupełnie inna kategoria, inni zawodnicy i inna stawka. A już w szczególności dla nas nie jest to żaden rewanż, ale może Polacy będą tak myśleć.

Wracając do spotkania w Moskwie, był pan zaskoczony zwycięstwem swoich rodaków nad naszą drużyną?
Nie. Przed mundialem przyjechałem oglądać mecz waszej drużyny z Nigerią i wiedziałem, że mamy szansę (Polska przegrała 0:1 – przyp. red.). Pomagałem Aliou Cisse w obserwacji rywali, byłem w sztabie."

Więcej TUTAJ

***

"Ivanauskas nie chce zostać w Zagłębiu Sosnowiec"

"Mimo że misja trenera Valdasa Ivanauskasa zakończyła się niepowodzeniem i popełnił on sporo błędów (nietrafione transfery, czasami złe zmiany w trakcie meczów), w klubie mają o litewskim szkoleniowcu dobre zdanie i to on miał budować zespół na awans. – Szkoleniowiec nie chce zostać w Zagłębiu – zdradza „PS” prezes Marcin Jaroszewski, który będzie szukał nowego trenera. W Sosnowcu nie będzie grał Žarko Udovičić (w tym sezonie osiem goli i osiem asyst). Serb ma przejść do Lechii Gdańsk. Odchodzi też trójka napastników. Poza wspomnianym Sanogo drużynę opuszczą Olaf Nowak i Giorgi Gabedawa. Polak, jeden z nielicznych udanych transferów, wróci po wypożyczeniu do KGHM Zagłębia Lubin. Klub rezygnuje z Gabedawy, bo król strzelców ligi gruzińskiej zawodzi. Dotychczas zdobył tylko dwie bramki. Sosnowiczanie rozstają się także z jego rodakiem Giorgim Iwaniszwilim oraz Martinem Tothem i Lukašem Greššakiem. Cała czwórka słabą grą przyczyniła się do spadku."

Więcej TUTAJ

***

"Mares pożegna się z Zagłębiem Lubin"

"KGHM Zagłębie nie zamierza przedłużać kontraktu z napastnikiem Jakubem Marešem. Uznano, że w kolejnym sezonie nie ma już sensu na niego stawiać, tym bardziej że z wypożyczenia z Sosnowca wróci skuteczniejszy Olaf Nowak."

Więcej TUTAJ

***

"O przyszłości Łasickiego zdecydują Włosi"

"Defensor kończy drugi sezon, w którym jest czasowo transferowany do Płocka z Neapolu. Nafciarze będą się starać zatrzymać środkowego obrońcę. – Igor to nasz podstawowy stoper. Chcemy, żeby został u nas dłużej. Wszystko zależy jednak od strony włoskiej – mówi prezes Wisły Jacek Kruszewski.

Możliwości pozostania Łasickiego w drużynie z Mazowsza są dwie: albo ponownie będzie wypożyczony, albo dojdzie do transferu definitywnego. Jego kontrakt z Napoli jest ważny do 30 czerwca 2021 roku."

Więcej TUTAJ

***

"Stokowiec myśli o Udoviciciu"

"Tak czy inaczej Lechia będzie potrzebowała skrzydłowego. Stokowiec podkreśla, że do Gdańska trafią też doświadczeni piłkarze, od których młodzi będą się mogli uczyć. Dlatego działacze skontaktowali się z Žarko Udovičiciem z Zagłębia Sosnowiec. 31-letni Serb jest w tym sezonie, obok Szymona Pawłowskiego, najlepszym zawodnikiem beniaminka, który nie ma już szans na utrzymanie. W lidze Udovičić wystąpił 31 razy i ma imponujący bilans – osiem bramek i dziesięć asyst. Jednak w ostatnim meczu ze Śląskiem, który przesądził o spadku, nie zagrał. Jak ustaliliśmy – chodzi właśnie o to, że miał rozpocząć negocjacje z Lechią, co nie spodobało się działaczom w Sosnowcu."

Więcej TUTAJ

***

"Cafu największym przegranym zmiany trenera w Legii"

"Cafu jednak częściowo sam jest sobie winien. W spotkaniu ze Śląskiem (1:0) usiłował opluć rywala, za co został ukarany czerwoną kartką, a potem pauzował w trzech kolejkach. Gdy nie mógł grać, w Legii zmienił się trener. Vuković postawił na Antolicia i od tej pory nic się nie zmieniło. Portugalczyka wystawił tylko w starciu z Lechem (0:1), gdy pauzował Andre Martins. Cafu znów jednak dostał kartkę za niesportowe zachowanie, tym razem żółtą, ale że była to czwarta taka kara, to w efekcie przyniosła kolejną przymusową przerwę. Legia bez jego udziału pokonała Lechię 3:1 i w meczu z Piastem znów zabrakło dla niego miejsca."

Więcej TUTAJ

***

"Finisz z trzecim pasażerem"

"Fornalik ma największy bagaż doświadczeń. To jego duży plus, bo choć zarzuca mu się, że jest wiecznie smutny, właśnie ten bardzo charakterystyczny spokój z pewnością udziela się drużynie w sytuacji, gdy mógłby ją zżerać stres. Tak było przed rokiem, gdy do ostatniego meczu trwała walka o utrzymanie i tak jak jest teraz, gdy ważą się losy mistrzostwa Polski. Zarazem Fornalik jest szkoleniowcem po przejściach – można wręcz uznać, że często posępna mina to naturalne następstwo przeżyć z ławki trenerskiej. Co z tego, że praktycznie od początku kariery uchodził za perspektywicznego szkoleniowca, skoro szczęście mu nie sprzyjało. Trafiał do klubów z finansowymi problemami albo chaotycznie zarządzanymi. Najgorsze przeżył jednak wtedy, gdy już powinien pełnymi garściami korzystać ze swojej wiedzy i doświadczeń. Tymczasem jego wizerunek ucierpiał na pracy w kadrze narodowej. Coś, co mogło być trampoliną, mocno pociągnęło go w dół. Stał się ofiarą wielkich narodowych oczekiwań, które nie wytrzymały zderzenia z rzeczywistością. Mimo początkowych remisów z Czarnogórą (na wyjeździe) i z Anglią (u siebie) biało-czerwonym nie udało się awansować do MŚ w Brazylii. Fornalik zapłacił za to posadą, a jego odejściu towarzyszyła dosyć powszechna, choć niekoniecznie uzasadniona opinia, że kadra przerosła jego możliwości. Gdy wrócił do Ruchu Chorzów, okazało się, że Niebiescy zabrnęli już na skraj finansowej przepaści. Nic nie mógł zrobić, z bólem serca zrezygnował przed zakończeniem sezonu, a zespół nie zdołał się obronić przed degradacją. "

Więcej TUTAJ

***

"Hołownia wraca do treningów"

"– W poniedziałek przeszedłem badanie USG. We wtorek powinienem trenować indywidualnie, a w kolejnym dniu chyba dołączę do zajęć z zespołem. Miałem naciągnięty mięsień dwugłowy, ale wygląda na to, że rehabilitacja przebiegła pomyślnie – mówi zawodnik."

Więcej TUTAJ

***

"Dziekanowski: Piłkarski lęk wysokości"

"Początek maja to czas, kiedy z wielką uwagą obserwujemy mecze w pucharach, ulubionych ligach europejskich, no i oczywiście z dużo większym dreszczem patrzymy na rodzime rozgrywki. Ten kontrast dość często bywa brutalnie wyraźny, ale za każdym razem oczekujemy, że jeśli nie sportowo, to przynajmniej pod względem emocji będzie u nas podobnie. I tak na przykład 2 maja wszedł do kalendarza polskiego kibica jako święto piłki – na Stadionie Narodowym drużyny walczą o Puchar Polski. Frekwencja dopisuje, ale niestety ze sportowego punktu widzenia po raz kolejny dostaliśmy nieświeży pasztet. Piłkarze Lechii i Jagiellonii wyszli na ten mecz z jedną myślą: nie popełnić błędu. I obie drużyny trzymały się tego przez 90 minut. A jeśli się boisz, to z gry nie masz żadnej przyjemności. Nie mają jej piłkarze, tym bardziej kibice.

Dla mnie awans do tego etapu powinien być doskonałą okazją, żeby pokazać wszystko, co każdy zespół i każdy piłkarz z osobna mają najlepszego. Ile razy w roku zdarza się okazja, by grać przed tak wielką publiką? Kibice wybierając się na Stadion Narodowy, oczekują dobrego widowiska. Niestety, w środę zobaczyli spotkanie dwóch ekip grających niezwykle pasywnie, bojaźliwie, zachowawczo."

Więcej TUTAJ

***

"Łódzki klucz do sukcesu"

"1. Zgrany zespół
W trakcie zimowego zgrupowania w Turcji po jednym z treningów grupka piłkarzy zebrała się w jednym z pokojów, który był swego rodzaju rozrywkowym centrum. Tam można było pograć na konsoli, w karty lub po prostu pogadać i pożartować. Raz pojawiło się też piwo. Śladowe ilości, kilka butelek na kilkunastu zawodników. O żadnej imprezie nie było mowy. Problem w tym, że sztab szkoleniowy nie wydał zgody na takie rozrywki. W trakcie posiadówki do środka wszedł jeden z trenerów i zobaczył stojące butelki. Chwilę później o sytuacji dowiedział się Kazimierz Moskal, który postanowił przywrócić zawodników do pionu na następnych zajęciach. Przed treningiem ustawił wszystkich w rzędzie i kazał wyjść przed szereg tym, którzy pili piwo. Krok do przodu zrobił cały zespół. Szkoleniowiec się wściekł, odwołał trening i zagroził drużynie wyciągnięciem poważnych konsekwencji. Nic to nie dało, bo nikt się nie wyłamał, a karę finansową piłkarze podzielili między siebie. Sytuacja z Turcji jeszcze bardziej scaliła drużynę i sprawiła, że ełkaesiacy wiosną nie mieli sobie równych w I lidze."

Więcej TUTAJ

***

"Widzew na ostatniej prostej"

"Piłkarze Widzewa na własne życzenie skomplikowali sobie życie i o awans będą musieli walczyć do ostatniej kolejki. Co prawda ostatnio udało się przerwać passę dziesięciu remisów z rzędu i wygrać z Ruchem 3:0, ale do promocji brakuje jeszcze czterech punktów w dwóch meczach."

Więcej TUTAJ

***

"Anfield chce cudu"

"Co zmieniłby pan w pierwszym meczu na Camp Nou? – usłyszał na przedmeczowej konferencji prasowej trener The Reds Jürgen Klopp. Odpowiedział z dystansem, w swoim stylu, wywołując śmiech na sali: – Wynik. Tylko to musimy zmienić. Zgadza się, że graliśmy bardzo dobrze w tamtym meczu, ale nie strzeliliśmy gola. Teraz musimy zdobyć cztery bramki, a do tego zagramy bez dwóch kluczowych napastników.

Niemiec potwierdził, że w rewanżu zabraknie dwóch z trzech najskuteczniejszych piłkarzy Liverpoolu. Mohamed Salah wypracował dla zespołu 39 bramek w tym sezonie (26 goli, 13 asyst), z kolei Roberto Firmino 24 (16 goli, 8 asyst) – obu jednak wyeliminowały kontuzje. Mimo tego kibice z Anfield liczą na cud. Niewiele jest na świecie drużyn, które przy stanie 0:3 i tak silnej Barcelonie nie zostałyby jeszcze skreślone. Jednak choć mistrzowie Hiszpanii są faworytem, klub z miasta Beatlesów nadal wywołuje strach."

Więcej TUTAJ

***

"Będą brawa czy gwizdy?"

"Luis Suarez i Philippe Coutinho dali kibicom Liverpoolu wiele powodów do radości, jednak z czasem angielski klub stał się dla nich zbyt mały. Zapragnęli wykonać krok do przodu i obaj zrobili go w tym samym kierunku, trafiając do Barcelony. Dziś Urugwajczyk i Brazylijczyk, już w roli gwiazd ze światowego topu, wrócą na Anfield Road, by przypieczętować awans Dumy Katalonii do finału Ligi Mistrzów, ale sposób, w jaki przywitają ich fani, pozostaje wielką niewiadomą.

– Luis i Phil to nasze legendy – stwierdził Jürgen Klopp. Za te słowa spadło na niego wiele krytyki, np. z ust Jamieego Carraghera. – Byli bardzo wartościowi, ale nazywanie ich legendami to przesada. Odeszli, bo myśleli, że z Barceloną będzie łatwiej zdobywać trofea. Chęć pokazania im, że wiele się zmieniło, jest najlepszą motywacją – stwierdził były kapitan The Reds."

Więcej TUTAJ

***

"„Nie, Vinnie! Dlaczego to robisz?” Kompany oddał strzał na przekór wszystkim i został bohaterem"

"Z każdą minutą meczu Manchesteru City z Leicester nadzieje kibiców Liverpoolu rosły. Potknięcie The Citizens oznaczałoby, że na jedną kolejkę przed końcem to The Reds byliby na czele tabeli. Czas mijał, a Lisy dalej utrzymywały remis. W 70. minucie sprawy w swoje ręce wziął jednak Vincent Kompany i przepięknym strzałem z dystansu w samo okienko uradował fanów na Etihad Stadium.

Liverpool może mówić o bardzo niekorzystnym zrządzeniu losu, bo strzał akurat Kompany'ego nie należał do przewidywalnych scenariuszy. Przez 11 lat gry w Premier League Belg ani razu nie trafił do siatki po uderzeniu zza pola karnego. Od sześciu lat nie oddał celnego strzału nogą. Ale w najważniejszym momencie wyciągnął asa z rękawa, który prawdopodobnie da City mistrzostwo Anglii. Wygrana z Brighton w ostatniej kolejce z pewnym utrzymania Brighton wydaje się być formalnością."

Więcej TUTAJ

***

"Tacy rezerwowi to prawdziwy skarb"

"Nikt w Premier League nie ma lepszych rezerwowych od Liverpoolu. W tym sezonie piłkarze wchodzący z ławki w zespole The Reds strzelili 12 goli, co jest rekordem obecnych rozgrywek. Dobrze się składa, bo dzisiaj Jürgen Klopp potrzebuje zmienników jak nigdy. Tyle że pod nieobecność kontuzjowanych Mohameda Salaha i Roberto Firmino muszą oni wziąć na siebie odpowiedzialność od początku meczu, a nie dopiero w drugiej połowie."

Więcej TUTAJ


"SPORT"

"Udovicić z Sosnowca jedzie nad morze"

"Wszystko wskazuje na to, że Udovicić, który może grać zarówno w pomocy jak i obronie karierę będzie kontynuował w Lechii Gdańsk. Ma być alternatywą dla Filipa Mladenovicia, a jednocześnie byłaby to odpowiedź na ewentualny transfer Lukasa Haraslina. Władze sosnowieckiego klubu chciałby aby Serb przedłużył umowę, ale piłkarz od początku podkreślał, że jeśli ma zostać w Zagłębiu to tylko w ekstraklasie.

– Na razie jestem jeszcze piłkarzem Zagłębia. Niczego nie podpisałem. Jeśli jednak problemem jest to, że nie podpisałem nowej umowy z klubem z Sosnowca to przecież równie dobrze mogłem podpisać umowę w styczniu z nową drużyną. W każdym meczu walczyłem o ten klub, zawsze zostawiałem serce na boisku dlatego, takie podejście nie jest fair – dodaje Udovicić."

Więcej TUTAJ

***

"Piast mistrzem? Tego chcą nie tylko w Gliwicach"

"Miejsce w trójce Piasta już jest dla gliwiczan, którzy w zeszłym sezonie do ostatniej kolejki bronili się przed spadkiem, wielkim sukcesem. Oprócz wspomnianego 2016 roku, kiedy skończyło się na wicemistrzostwie za Legią, było też jeszcze czwarte miejsce i europejskie puchary w 2013. Teraz można pokusić się o historyczny triumf i o to, żeby mistrzowski tytuł po długich 30 latach ponownie wrócił na Górny Śląsk.

Nigdy w historii polskiej piłki nie zdarzyło się, żeby czekano u nas na mistrzostwo tak długo. To przecież śląskie drużyny przez dziesięciolecia nadawały ton ligowym rozgrywkom. Po wielkim Górniku w latach 80. i po czternastym tytule Ruchu w 1989 roku, triumfu już jednak, z wielu przyczyn nie było. Miał być w 1994 roku, ale zabrzan z kolejnego mistrzostwa Polski okradł wtedy w meczu z Legią na terenie rywala sędzia Sławomir Redziński, wyrzucając z boiska trzech zawodników „górniczej” jedenastki. W sobotę Szymon Marciniak wytrzymał presję i sędziował dobrze."

Więcej TUTAJ

***

"Piast jedzie dalej po tytuł?"

"Śląska drużyna nie przegrała od 29 marca tego roku (0:2 z Lechią), w tym czasie notując osiem zwycięstw i jeden remis. Dla Piasta już nie ma znaczenia gdzie gra i z kim, o czym świadczy tabela za 2019 rok (Piast jest na 1 miejscu) oraz wygrane w grupie mistrzowskiej w Gdańsku i w Warszawie. To nie koniec dobrych i optymistycznych wiadomości dla klubu z Okrzei. Zespół Waldemara Fornalika przypomina dobrze naoliwioną maszynę, której nie przeszkadza nawet fakt, że niektóre ogniwa czasem nie są dostępne. Tak było niedawno z Tomem Hateley’em, który był chory czy pauzującym za kartki Patrykiem Dziczkiem. W Warszawie gliwiczanie nie mogli skorzystać z usług Jorge Felixa i Tomasza Jodłowca. Poza tym trener Waldemar Fornalik i jego sztab świetnie przygotowuje i dostosowuje taktykę do kolejnych spotkań. Nikt nie miał cienia wątpliwości, kto był lepszy w meczach z Lechią, Cracovią czy Legia."

Więcej TUTAJ

***

"Chudy nie kalkuluje. Sprawa jest prosta, chcą być jak najwyżej"

"Na trzy kolejki przed zakończeniem rozgrywek Górnik ma na swoim koncie 40 punktów, o kilka więcej niż grupa pościgowa. Wystarczy to do bezpiecznego utrzyma się?

– Myślę, że te 40 punktów, które mamy na koncie wystarczy do utrzymania, ale nie kalkulujemy tak. Dalej chcemy wygrywać i zdobywać punkty. Tak też było w meczu z Wisłą. Nie myślimy tylko o tym, żeby się utrzymać i zdobyć powiedzmy 12 miejsce. Chcemy punktować i być w tej tabeli jak najwyżej, walczyć o dziewiątą lokatę. Teraz mamy do Wisły Kraków już sześć punktów straty i będzie o to ciężko, ale nie poddajemy się i walczymy dalej – zapewnia bramkarz Górnika."

Więcej TUTAJ

***

"W Katowicach nie szczędzą krytyki na terminarz"

"– To taki sezon, taka runda, kiedy wszystko jest sprzymierzeńcem wszystkich, ale niestety nie nas – przekonywał Dariusz Dudek. – Patrzę na to, co robi Polsat i nie rozumiem pewnych decyzji. W poniedziałek graliśmy z Garbarnią i tego dnia dowiedzieliśmy się, że mecz ze Stalą odbędzie się w piątek, a przecież wcześniej był zaplanowany na sobotę. Nie narzekam, że mieliśmy tylko cztery dni na regenerację – choć różnica jednego dnia to dla mnie dużo – ale chodzi o ułożenie tygodniowego mikrocyklu. To dla mnie kuriozalne – mówi szkoleniowiec GKS-u Katowice.

– Kolejna rzecz: w 33. kolejce wszyscy grają o 17.45, a GieKSa zaczyna o 12.15. Nie wiem, dlaczego gramy wcześniej. Nie możemy wraz z całą ligą zaczynać o jednym czasie? To dwie bardzo ważne kolejki. Wspomnę jeszcze, że przy stanie 0:1 była megakontrowersyjna sytuacja. Skoro już sędzia nie dał rzutu karnego za zagranie ręką, to powinniśmy dostać przynajmniej rzut rożny – mówi Dariusz Dudek, który wciąż czeka na pierwsze w roli trenera zwycięstwo przed katowicką publicznością."

Więcej TUTAJ

***

"GieKSa, czyli klasyczne zawieszenie w piłkarskiej czasoprzestrzeni"

"Ziściła się przepowiednia kibiców ŁKS-u, którą uważałem za niezwykle życzeniową czy wręcz naiwną. Na pierwszy domowy mecz po powrocie na zaplecze ekstraklasy przygotowali oprawę z czarnoksiężnikiem, magiczną kulą i hasłem „Za rok cię widzę w najwyższej lidze”. Swoją drogą – czy ktoś pamięta, że ten pierwszy mecz łodzianie rozegrali z GKS-em Katowice? I… przegrali?

Piotr Koszecki, jeden z najbardziej rozpoznawalnych w internetowej rzeczywistości kibiców GieKSy, przypomniał dynamikę zdarzeń w ŁKS-ie. Od 2012 roku, kolejno sezon po sezonie: spadek z ekstraklasy, degradacja z I aż do IV ligi, awanse do III, II, I, aż wreszcie – wymarzonej najwyższej ligi. GKS? W tym czasie niezmiennie na zapleczu elity, co dobrze pokazuje jego zawieszenie w piłkarskiej czasoprzestrzeni."

Więcej TUTAJ

***

"Ostatnie dni prezesa Ruchu?"

"Mówi się, że z posady prezesa odwołany może zostać Jan Chrapek. Raczej dobiega też końca kadencja Marka Mandli na stanowisku dyrektora sportowego. W klubie zmiany są nieuniknione. Wskutek sobotniej porażki (0:2) z Widzewem Łódź drużyna „Niebieskich” straciła resztki realnych szans na utrzymanie w II lidze. Nie wiadomo, jak na trzeci z rzędu spadek zareaguje środowisko kibiców, które już rozmawiało z prezydentem miasta Andrzejem Kotalą o powołaniu nowego Ruchu i zgłoszeniu go do rozgrywek klasy B. Szansa na wyższą ligę – konkretnie IV – byłaby tylko w przypadku, jeśli obecna spółka upadłaby bądź po prostu nie wystawiła nigdzie drużyny."

Więcej TUTAJ


"GAZETA WYBORCZA"

"Wdowiak: Pokazaliśmy, że możemy być mocni"

"Jarosław K. Kowal: Ostatnio szanse Cracovii na europejskie puchary głównie malały. Mecz z Lechią Gdańsk był przełomem?
Mateusz Wdowiak:
Po trzech porażkach byliśmy na siebie źli, tak po piłkarsku. Przecież długo pracowaliśmy na to, by być tu, w grupie mistrzowskiej. Zaczęliśmy sezon słabo, musieliśmy gonić czołówkę, odrabiać straty, ale w końcu przebiliśmy się do górnej połowy tabeli. I tym bardziej ostatnie porażki nas rozdrażniły. Dlatego na niedzielny mecz wyszliśmy naładowani. Widać było determinację, wolę walki, od początku narzuciliśmy mocne tempo.

I wygraliście 2:0.
– Pokazaliśmy, że dalej możemy być mocni. Niech to zwycięstwo będzie zapowiedzią podobnej gry w trzech kolejnych meczach. Chcemy je rozegrać na takim samym poziomie, jeśli chodzi o determinację i pewność siebie."

Więcej TUTAJ

***

"Jak ŁKS narodził się na nowo"

"Po siedmiu latach ŁKS znów zagra w ekstraklasie. Awans zapewnił sobie dwie kolejki przed końcem po imponującej rundzie wiosennej. W 11 meczach zdobył 28 punktów, tracąc tylko dwa gole. Najlepszy w I lidze Raków Częstochowa, który też zagra w ekstraklasie, zgromadził wiosną siedem punktów mniej.

A przecież ŁKS to beniaminek, który odbudowuje się po bankructwie w 2013 r. Zaczynał od piątego poziomu. Przyspieszenia nabrał trzy lata temu, kiedy na czele klubu stanął łódzki biznesmen Tomasz Salski, właściciel firmy pogrzebowej. Na początku musiał się zmierzyć z kibicami, którzy doprowadzili do reaktywacji i pierwszego awansu, lecz wtedy ich możliwości się skończyły. Potrzeba było zastrzyku finansowego, by wykonać kolejny krok. Nowi szefowie stowarzyszenia zaszantażowali grupy kibicowskie, które nie chciały stracić wpływów. – Salski postawił ultimatum: albo oddajecie całą władzę, albo sami finansujecie drużynę. I wygrał – opowiadał jeden z nowych członków zarządu."

Więcej TUTAJ

***

"Lech Poznań nominowany do nagrody jako wzór biznesu. To jego cnota czy wada?"

"– Właśnie w tym rzecz, że Lech Poznań traktuje piłkę nożną jak biznes, a klub jako firmę – lamentują niektórzy kibice po nominacji Kolejorza do nagrody w kategorii Firma Roku w plebiscycie Money.pl.

Ostatnie trzy sezony przyniosły kibicom Lecha Poznań sporo rozczarowań sportowych. Zdecydowanie inaczej wygląda Lech Poznań pod względem biznesowym – czytamy w uzasadnieniu. Kolejorz został nominowany mimo braku sukcesów sportowych, za to jako wyróżniająca się firma na rynku piłkarskim. To zostało docenione przez fachowców ekonomistów, natomiast nie wszyscy kibice Lecha uważają to za cnotę."

Więcej TUTAJ

***

"Liverpool czeka na cud"

"Drużyna z Anfield nie porzuciła marzeń o triumfie w Lidze Mistrzów, ale bez Salaha będzie o to trudniej.

Klopp musi zbudować od nowa ofensywne trio. Daniel Sturridge, Origi i Xherdan Shaqiri (asysta przy zwycięskim golu z Newcastle) to piłkarze sprawdzeni, ale czy zdolni rozbić obronę Barcelony? Na Camp Nou Liverpool zagrał chwilami wręcz znakomicie, ale ani razu nie pokonał Marca-André ter Stegena. W 11 meczach tej edycji Ligi Mistrzów bramkarz Barçy wyciągał piłkę z siatki tylko sześć razy, najmniej ze wszystkich, choć defensywa z Katalonii wciąż nie uchodzi za wybitną."

Więcej TUTAJ


"RZECZPOSPOLITA"

"Dziesięć razy Messi"

"Genialnemu Argentyńczykowi, który dwiema bramkami przybliżył Barcelonę do pierwszego od 2015 roku finału Champions League, okładkę poświęcił nawet madrycki „AS", tytułując go papieżem futbolu. Prezes klubu Josep Maria Bartomeu w rozmowie z „Guardianem" stwierdził, że Złota Piłka to za mało, by docenić jego kunszt, gdyż gra on w innym wymiarze i powinien mieć własną kategorię. I zapowiedział, że na nowym Camp Nou stanie dziesięć posągów Messiego.

Argentyńczyk, tak jak Luis Suárez, Gerard Piqué czy Marc-André ter Stegen, w weekend odpoczywał. Valverde mógł w przegranym meczu z Celtą (0:2) wystawić rezerwowych, bo Katalończycy już wcześniej obronili tytuł."

Więcej TUTAJ


"SUPER EXPRESS"

"Badia: Teraz już nikt się z nas nie śmieje"

"- To wróćmy jeszcze na moment do tego gola. Najważniejszy w karierze?
- Zacznijmy od tego, że strzeliłem tego gola również dlatego, żeby się koledzy ze mnie nie śmiali (śmiech).

- Żeby się koledzy nie śmiali?!
- Ta. Bo takie uderzenie, wolej, najlepiej z powietrza, to mój ulubiony strzał. Dużo ćwiczę, zostaję po treningach i proszę innych o wrzutki, żeby ten wolej szlifować. W meczu z Miedzią Legnica miałem bardzo podobną sytuację, ale nie wykorzystałem jej i w szatni się ze mnie śmiali. No to po Legii już się nie śmieją!

- W ogóle z tego co słyszę, to wesoło u was. Ty często robisz żarty innym, ale jaki był najlepszy żart jaki zrobiono tobie?
- Koledzy dobrze wiedzą, że uwielbiam porządek, jestem pedantyczny. Nie znoszę, gdy ktoś rusza mój sprzęt, gdy wsadza mi coś do szafki. No więc złośliwie robią to regularnie, bo wiedzą, że to mnie drażni. Wystarczy, że odejdę na chwilę, obrócę się i już na przykład pusta butelka po wodzie ląduje w mojej szafce."

Więcej TUTAJ

***

"Fabrizio Corsi, prezes Empoli: Przed Drągowskim wielka przyszłość"

"- Drągowski długo się męczył w Serie A, nie dostawał szansy w Fiorentinie. Skąd u was taka metamorfoza?
- Myślę, że to przede wszystkim kwestia zaufania, które u nas otrzymał. Młody bramkarz nie może wiecznie siedzieć na ławce, musi grać! Bo jak inaczej ma się pokazać, rozwinąć? U nas wskoczył do bramki i już w niej pozostał. Chciałbym powiedzieć, że Drągowski zostanie z nami na długo, ale niestety nie mogę. Bardzo poważnie jesteśmy zagrożeni spadkiem, zostały trzy kolejki. Ciężko nam się będzie utrzymać, chyba, że Drągowski znów będzie w bramce wyczyniał cuda i będziemy wygrywać.

- No właśnie, po sezonie kończy mu się wypożyczenie z Fiorentiny. I co dalej?
- Bardzo bym chciał go zatrzymać, ale szanse na to mielibyśmy tylko wtedy, gdybyśmy się utrzymali w Serie A.

- Czyli nie ma szans na jego grę u was jeśli spadniecie?
- Nie, z punktu widzenia jego rozwoju, jego dobra powinien pozostać w ekstraklasie. Tylko z ważnym zastrzeżeniem: on potrzebuje kontynuacji, regularnej gry. Jak powiedziałem, to piłkarz z wielką przyszłością, bo ma wszystko. I talent, i odpowiednie podejście. Jesteśmy bardzo zadowoleni nie tylko z jego występów w weekendy, ale też z tego jak pracuje w tygodniu."

Więcej TUTAJ

***

"Szalona końcówka sezonu Lotto Ekstraklasy. Eksperci przewidują, kto zostanie mistrzem"

"Legia wciąż ma sytuację pod kontrolą, bo jeśli wygra trzy ostatnie mecze, to nikt jej nie zagrozi. Dwa z tych spotkań rozegra u siebie, co powinno być atutem. Polska piłka potrafi jednak zaskakiwać, a wytrawni gracze potrafią to wykorzystać, trafiając wysokie kursy. Przykładem może być zakład, że Piast będzie mistrzem z mnożnikiem 5.10, który cieszy się sporą popularnością wśród naszych klientów - ocenia analityk sportowy TOTALbet Grzegorz Bardziński."

Więcej TUTAJ


"FAKT"

"Bez Santany ani rusz"

"Mecz Miedzi w Kielcach (0:0) po raz kolejny dowiódł, jak ważnym piłkarzem dla Miedzi jest Omar Santana (28 l.). Bez tego pomocnika legniczanie mają poważny problem z utrzymaniem kontroli nad środkiem pola."

Więcej TUTAJ


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się