var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";



Autor zdjęcia: empolifc.com

Marcjanik jeszcze gorzej niż kiedyś Malarczyk - cały sezon bez gry! Czy to już czas na powrót do Polski?

Autor: Marcin Długosz
2019-05-07 15:30:09

Ktokolwiek słyszał, ktokolwiek wie - chyba takimi słowami należy rozpocząć zastanawianie się nad losem Michała Marcjanika we Włoszech. Zawodnik, który niespodziewanie latem zeszłego roku trafił na Półwysep Apeniński, do tej pory nawet nie powąchał murawy i nie daje jakichkolwiek oznak, że sobie radzi. Czy to moment, aby 24-latek zweryfikował swoje plany i wrócił do Polski?

Od początku było wiadomo, że graczowi pochodzącemu z Gdyni nie będzie łatwo. Podpisał kontrakt z Empoli, którego cel od startu sezonu stanowiła tylko i wyłącznie walka o przetrwanie w Serie A. W tym kontekście na środek obrony ściągnięto m.in. prawdziwego wyjadacza włoskich boisk, Matiasa Silvestre.

Takie sytuacje nie sprzyjają stawianiu na niedoświadczonych zawodników i sprawdzania ryzykownych rozwiązań. A Marcjanik, wywodzący się z zupełnie innego piłkarskiego świata i stanowiący pewną zagadkę dla wszystkich obserwatorów, takim ryzykiem właśnie był.

Polak nie doczekał się debiutu w barwach toskańskiego zespołu i pod sam koniec zimowego okna transferowego stwierdził, że czas spróbować jeszcze uratować ten sezon. Przeniósł się na półroczne wypożyczenie do drugoligowego Carpi, które jeszcze całkiem niedawno, bo w sezonie 2015/2016, występowało w najwyższej klasie rozgrywkowej.

Zespół ten wiosną zamierzał stoczyć trudną batalię o utrzymanie, co też na pewno nie sprzyjało ogrywaniu nieopierzonych piłkarzy. Gdy jednak polski zawodnik decydował się na wypożyczenie to mogliśmy przypuszczać, że odbył odpowiednie rozmowy ze sztabem szkoleniowym ekipy z regionu Emilia-Romania i dostał zapewnienie, że swoje szanse otrzyma.

Jak było – nie mamy pewności, ale wyszło fatalnie. Marcjanik także i w nowej drużynie nie rozegrał ani minuty, a nie mówimy o zespole, którego skład stanowił monolit nie do rozbicia. Carpi spisywało się w Serie B kiepsko i już teraz, na jedną kolejkę przed końcem rozgrywek, ma przypieczętowany swój los w postaci spadku na niższy poziom rozgrywkowy.

Te fakty nie świadczą o Polaku zbyt dobrze. Zastanawiając się na temat jego przyszłości możemy tylko wróżyć z fusów. Trudno jednak teraz przypuszczać, że 24-latek odnajdzie się jeszcze we Włoszech, bo on sam nie dał nam żadnego powodu, aby w to wierzyć. Jego kontrakt z Empoli opiewa jeszcze na dwa lata, jednak jeśli Polak chce ratować swoją karierę i powetować sobie stracony sezon, to zmiana otoczenia wydaje się nieunikniona.

Na jakie? Z pewnością Marcjanika chętnie przygarnąłby niejeden klub Ekstraklasy, choć raczej nie byłoby wśród nich Arki Gdynia, która zimą nie chciała powrotu swojego byłego zawodnika, gdy ten szukał klubu. Jeśli defensor zdecydowałby się na powrót do kraju, to niejako podzieliłby dzieje innego polskiego stopera, Piotra Malarczyka, który latem 2015 roku niespodziewanie trafił do Ipswich, potem ratował się nieudanym wypożyczeniem do niższej ligi, a po sezonie wrócił do Polski.

Polscy kibice w obecnym sezonie mogli zapomnieć o Michale Marcjaniku i szczerze powiedziawszy nie ma się co dziwić. Do zawodnika należy teraz odbudowa swojego nazwiska, a najbliższe tygodnie pokażą, czy 24-letni środkowy obrońca będzie walczył o to w Ekstraklasie, czy jednak spróbuje jeszcze szczęścia za granicą. Jeśli nie we Włoszech, to może w innym kraju, ale... już po roku chyba czas na powrót do Polski.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się