var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";



Autor zdjęcia: thecircular.org

Uroki Futbolu (36) – Pierwszy cud Kloppa

Autor: Mateusz Kasowski
2019-05-11 10:00:19

Ten tydzień upłynął pod znakiem niesamowitych rozstrzygnięć w Lidze Mistrzów. Liverpool i Tottenham odrobiły straty z pierwszych spotkań. Takiej Champions League chcemy zawsze, a w przeszłości bywały już tak emocjonujące mecze. Jednym z nich był ćwierćfinał w 2013 roku pomiędzy Borussią Dortmund a Malagą. Po niemieckiej stronie stał wtedy Juergen Klopp.

Emocjonujące pary w europejskich pucharach przyciągają na trybuny i przed telewizory rzeszę kibiców. Rzadko takie dwumecze zawodzą, jednak w tym sezonie niektóre zespoły przeszły samych siebie. Wyczyny Liverpoolu czy Tottenhamu, a w zasadzie Lucasa Moury, będą pamiętane przez lata.

Podobnie jak ćwierćfinałowe starcia Borussii Dortmund z Malagą w 2013 roku. Wtedy pierwszy mecz odbył się w Hiszpanii, gdzie bezbramkowy remis delikatnie faworyzował BVB, które w rewanżu na Signal Iduna Park było faworytem. Ale Malaga, wtedy jeszcze m.in. z Isco w składzie, była rewelacją tamtej edycji Champions League. I faktycznie Hiszpanie w Niemczech starali się za wszelką cenę przejąć inicjatywę, co skończyło się golem Joaquina. Jeszcze w pierwszej połowie gospodarze odrobili jednak straty, gdy Robert Lewandowski minął bramkarza i strzelił do pustej bramki.

Wynik 1:1 premiował awansem Malagę. W drugiej odsłonie podopieczni Manuela Pellegriniego ani myśleli o bronieniu wyniku, przez co mecz stał się szalenie interesujący i obfitujący w wiele świetnych akcji. W 69. minucie Lewandowski drugi raz umieścił piłkę w siatce, jednak jego radość zastopował arbiter, pokazując pozycję spaloną.

Nieskuteczność zemściła się osiem minut przed końcem, gdy kapitalną akcję przeprowadził Isco, wypuszczając Julio Baptistę. Brazylijczyk wyłożył z kolei futbolówkę Eliseu, który wyprowadził swój zespół na prowadzenie. Problem w tym, że zaspał arbiter liniowy, który nie wskazał pozycji spalonej przy zagraniu do strzelca gola.

Wydawało się, że w zaledwie kilka minut podopieczni Juergena Kloppa nie będą w stanie strzelić dwóch bramek. Wtedy jednak BVB ruszyło do zmasowanych, desperackich ataków. Długie piłki grane przez Matsa Hummelsa przynosiły efekt. Po jednej z takich akcji, już na początku doliczonego czasu gry, Neven Subotić uprzedził kapitalnie dysponowanego Willy’ego Caballero, a piłka po lekkim zamieszaniu spadła pod nogi Marco Reusa, który umieścił ją w siatce.

Czas jednak nieubłaganie uciekał. Wtedy w ostatniej akcji meczu wrzutka Lewandowskiego skończyła się małym „pinballem” w polu karnym po uderzeniu Reusa. Wówczas z linii bramkowej do siatki trafił Felipe Santana, wprawiając w ekstazę cały Dortmund. Również w tej sytuacji, jak się później okazało, była pozycja spalona. Na nic jednak zdały się protesty. Sędzia gola uznał, a Borussia wylądowała w półfinale.

Pokaz genialnej gry Liverpoolu w rewanżu z Barceloną nie był więc jedynym epickim pościgiem podopiecznych Juergena Kloppa.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się