var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";


Autor zdjęcia: @acmilan

Burzliwy miesiąc Bakayoko w Milanie. Zamieszanie, spóźnienie i ścięcie z trenerem

Autor: Marcin Długosz
2019-05-11 19:30:02

W poniedziałkowy wieczór Milan pokonał Bolognę 2:1 i tym samym zachował jeszcze realne szanse awansu do Ligi Mistrzów. Bardziej jednak niż o samym spotkaniu, mówiło się po jego zakończeniu o sytuacji, która zaszła pomiędzy trenerem Rossonerich, Gennaro Gattuso, a rezerwowym w tym meczu pomocnikiem – Tiemoue Bakayoko. Francuz miał odmówić zmiany i dodatkowo obrazić szkoleniowca. Wszystko jednak rozeszło się po kościach i gracz ten wybiegł w wyjściowym składzie na sobotnią potyczkę z Fiorentiną, choć na pozostanie na San Siro na kolejne lata nie ma co liczyć.

Wszystko zaczęło się dziać mniej-więcej od 24. minuty mediolańsko-bolońskiego starcia. Wówczas kontuzji doznał Lucas Biglia i zaczął opuszczać murawę kulejąc. Nie pozostawało cienia wątpliwości – należało dokonać zmiany.

Zanim jednak przedstawimy to, co działo się później, warto nakreślić pewne tło wydarzeń. Bakayoko od listopada ubiegłego roku jest niepodważalnym elementem jedenastki Milanu i w wielu spotkaniach uznawany był najlepszym graczem swojego zespołu. Jego wypożyczenie z Chelsea wygasa po zakończeniu obecnego sezonu, jednak media były przekonane, że klub zdecyduje się wykupić Francuza z Londynu.

W tym celu koniecznie jest jednak wyłożenie około 35 mln euro. To spory wydatek, a w dobie Finansowego Fair Play dla mediolańczyków możliwy tylko wówczas, gdyby wywalczyli awans do Ligi Mistrzów i zapewnili sobie znaczny zastrzyk gotówki. Sam piłkarz podsycał tylko nastroje wśród kibiców, którzy chcieli, aby klub związał się z nim na stałe.

- Chcę być na San Siro, kiedy ponownie wybrzmi tu hymn Ligi Mistrzów – mówił 24-latek, a fani prześcigali się w żądaniu, żeby sprowadzić go na zasadzie transferu definitywnego.

Wszystko jednak zaczęło psuć się w kwietniu. W połowie tego miesiąc  Milan wygrał niezwykle istotne spotkanie z Lazio, ale po końcowym gwizdku Francuz zachował się bardzo nierozsądnie. Wraz z kumplem z drużyny, Franckiem Kessiem, wymachiwał koszulką defensora rzymian, Francesco Acerbiego, który przed pojedynkiem stwierdził, że to jego ekipa jest dużo lepsza od mediolańczyków.


I gdy z czasem wydawało się już, że nastroje w tym względzie przycichają, to 1 maja Bakayoko „załatwił” kolegom czterodniowe karne zgrupowanie w Milanello. Spóźnił się bowiem na trening - bagatela półtorej godziny! Argumentował to pustym bakiem w samochodzie już na obwodnicy Mediolanu, przez co nie mógł dostać się do ośrodka treningowego na czas.

Nikt w klubie jednak w to nie uwierzył i zachowanie piłkarza przelało czarę goryczy. Rossoneri wlepili mu 90 tysięcy euro kary, a trener Gattuso zdecydował się zostawić na ławce rezerwowych w pojedynku z Bologną i postawił na Biglię.

I tutaj wracamy do punktu wyjścia naszej historii. Wszyscy oglądający poniedziałkowe starcie przecierali oczy ze zdumienia, kiedy przy wyniku 0:0 w meczu, który Milan za wszelką cenę musiał wygrać, szkoleniowiec postawił na Jose Mauriego, będącego bardzo głębokim rezerwowym. Natychmiastowe osądy były zgodne – Gattuso przedstawia prywatne wojenki ponad dobro drużyny i zachowuje się bardzo nieodpowiedzialnie.

Już chwilę później jednak retoryka zaczęła ulegać zmianie. Wszystko za sprawą krótkiego wideo z jednej z kamer rejestrujących mecz, na którym piłkarz używa w kierunku trener wulgarnego sformułowania, a potem nie podnosi się z ławki. Wymowna jest także reakcja Patricka Cutrone, rezerwowego napastnika Milanu, który w tamtej chwili znajdował się pomiędzy dyskutującą dwójką.


- 7-8 minut spędził na zakładaniu ochraniaczy i przygotowaniu się do wejścia po tym, jak go wezwałem, więc dokonałem wyboru i wprowadziłem Jose Mauriego. Priorytetem jest AC Milan. Ja w karierze też popełniałem błędy i zawsze przepraszałem. W szatni powiemy sobie to wszystko, co trzeba sobie powiedzieć – stwierdził po końcowym gwizdku Gattuso.

Bakayoko natomiast w nocy po meczu bronił się oświadczeniem, w którym mogliśmy przeczytać m.in.: - Kiedy usiadłem na ławce, trener zwrócił się do mnie w niespodziewanych słowach i ja po prostu je powtórzyłem. Nic więcej. Nigdy nie odrzuciłem wejścia na boisko podczas gry i nie ociągałem się z rozgrzewką. Wydaje mi się, że obrazki mówią same za siebie.


Bezpośrednio po spotkaniu z Bologną media zaczęły wieszczyć koniec Francuza w Milanie. Jak się jednak okazało, piłkarz i szkoleniowiec wyjaśnili sobie nieporozumienia w obecności dyrektorów sportowych klubu, Leonardo i Paolo Maldiniego. Zawodnik trenował normalnie wraz z całym zespołem, a na sobotnią potyczkę z Fiorentiną ponownie znalazł się w wyjściowym składzie.

- Ja nigdy nie chowałem do nikogo urazy i podobnie postępowali moi gracze – stwierdził Gattuso na konferencji prasowej przed wyjazdem do Florencji.

Co zdarzyło się na ławce rezerwowych Milanu w poniedziałkowy wieczór, pewnie szybko albo i nigdy już nie zostanie wyjaśnione. Rację mogą mieć jednak obie strony. Bakayoko mówiąc, że jego słowa były tylko powtórzeniem tego, co rzucił trener, zwłaszcza gdy popatrzymy na reakcję Cutrone już przed tym, jak odezwał się Francuz. I szkoleniowiec twierdząc, że jego piłkarz zbytnio ociągał się w momencie konieczności przeprowadzenia pilnej zmiany.

24-latek na San Siro raczej nie zostanie na dłużej i Krzysztof Piątek straci dobrego kolegę. Zwłaszcza, że media informowały, iż ostatnie spóźnienie pomocnika na trening było tylko jednym z wielu i ten gracz do punktualnych nie należy. Obecnie jednak wszystkim w Milanello zależy na wywalczeniu awansu do Ligi Mistrzów w końcówce obecnego sezonu i w kwestii tego nie ma miejsca na absolutnie żadne waśnie.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się