var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";



Autor zdjęcia: @fckoeln

Słodko–gorzki awans 1. FC Köln

Autor: Maciej Zaremba
2019-05-12 14:30:56

Po niespodziewanym spadku z Bundesligi w Kolonii zapanowały grobowe nastroje. Doskonała gra w Bundeslidze okraszona awansem do Ligi Europy w 2017 roku miała być dla „Koziołków” początkiem nowej, lepszej i stabilniejszej ery w klubie. Zamiast umacniania swojej sportowej pozycji w Niemczech 1. FC Köln w kolejnym sezonie wpadło jednak w ogromny dołek, który zakończył się dramatem i spadkiem do drugiej Bundesligi. Ekipa z Kolonii spędziła tam zaledwie rok i dzisiaj może cieszyć się z powrotu do najwyższej klasy rozgrywkowej w Niemczech. Radość jest jednak tylko pozorna, ponieważ w klubie daleko do spokojnej i harmonijnej atmosfery.

Sytuacja w Kolonii jest w ostatnich tygodniach nietypowa. 1. FC Köln od początku sezonu było pewniakiem do awansu. „Koziołki” mają zdecydowanie najmocniejsze finanse w lidze, udało im się utrzymać kluczowych piłkarzy mimo spadku i dodatkowo wzmocnili się kilkoma ciekawymi nazwiskami. Zapewnienie sobie awansu w ostatni poniedziałek nie było więc żadnym wielkim wydarzeniem, a raczej spełnieniem zwykłej przyzwoitości. 1. FC Köln musiało awansować i to też zrobiło. Spadek i szybki awans nie okazały się jednak dla kolończyków czymś w stylu szokowej terapii i oczyszczeniem klubu z niepożądanych zjawisk. Jest wręcz przeciwnie, ponieważ mimo awansu miniony miesiąc przyniósł władzom i kibicom 1. FC Köln dodatkowych zmartwień.

 

 

 

Koniec Anfanga

Zwolnienie trenera drużyny, która na trzy kolejki przed końcem sezonu zajmuje pierwsze miejsce w lidze i ma sześć punktów przewagi nad drugim miejscem wydaje się być na pierwszy rzut oka absurdalne. Na taki ruch zdecydowali się włodarze 1. FC Köln, którzy po serii trzech meczów bez zwycięstwa zwolnili Markusa Anfanga i zastąpili go tymczasowym trenerem Andre Pawlakiem. Pawlak, kilka dni po ogłoszeniu, że poprowadzi 1. FC Köln do końca sezonu, wygrał 4:0 w Fürth i tym samym przypieczętował powrót „Koziołków” do Bundesligi. Zasługi i co najważniejsze premie finansowe trafią oczywiście do Anfanga, ale nie będzie mu już dane poprowadzić klubu w najwyższej klasie rozgrywkowej. Zwolnienie byłego trenera Holstein Kiel było jednak zaplanowane już na długo od wspomnianej króciutkiej serii bez zwycięstwa.

Anfang nie odnalazł się w specyficznym i trudnym środowisku w Kolonii – tak w skrócie brzmią tłumaczenia decyzji włodarzy 1. FC Köln przez niemieckich dziennikarzy. A o co chodzi konkretnie? O trudnych relacjach niemieckiego trenera z dyrektorem sportowym Arminem Vehem można było czytać już od kilku miesięcy. Jednym z najgłośniejszych zarzutów wobec Anfanga była „instalacja” wewnątrz drużyny kilku szpicli, którzy regularnie donosili mu wszystkie informacje od piłkarzy. Od tych najbardziej błahych na temat atmosfery w drużynie, przez ocenę pracy Anfanga, jego stylu i taktyki. Były już trener „Koziołków” chciał wiedzieć dosłownie wszystko. Takie postępowanie bardzo nie spodobało się Vehowi oraz innym działaczom.

Problemów było jednak znacznie więcej i poważniejszych. W Kolonii już od kilku miesięcy było niemal przesądzone, że Anfang mimo awansu zostanie zwolniony. Działaczom nie podobał się szalony styl trenera, który przede wszystkim koncentrował się na ofensywie, co było kompletnym zaprzeczeniem pracy Petera Stögera. Z jednej strony styl Anfanga dawał wiele efektownych spektakli, zaś z drugiej wprowadzał wiele chaosu, który źle wpływał na organizację gry zespołu przyczyniając się tym samym do regularnych wpadek ze znacznie słabszymi ekipami. Taka postawa drużyny przynosiła korzystną pozycję w tabeli drugiej Bundesligi, ale z punktu widzenia włodarzy nie miała prawa bytu po awansie do pierwszej ligi. Tam znacznie mocniejsi rywale z łatwością wykorzystaliby ultra ofensywne nastawienie Anfanga, który nie miał zamiaru zmieniać swojej filozofii. Z tego powodu niemiecki trener pożegnał się z 1. FC Köln, a ostatnie trzy wpadki z rzędu tylko te pożegnanie przyśpieszyły.

 

 

 

Napięte relacje wewnątrz drużyny

Drexler nazywający prześmiewczo swoich kolegów „gwiazdeczkami”, Terrode mający bardzo napięte relacje z Modestem i liczne podgrupy w drużynie, które niekoniecznie za sobą przepadają. Sytuacja wewnątrz drużyny nie należy do najłatwiejszych, a wspólne świętowanie awansu do Bundesligi to tylko miła przykrywka prawdziwych emocji siedzących wśród piłkarzy 1. FC Köln. Przed nowym trenerem kolończyków zatem naprawdę trudne lato, podczas którego poza standardowym przygotowaniem drużyny pod względem fizycznym i taktycznym, będzie trzeba też ciężko popracować nad zjednoczeniem grupy nieprzepadających za sobą piłkarzy. Jak pokazały półfinały Ligi Mistrzów to właśnie mentalność jest kluczem do odnoszenia sukcesów. Bez niej i bez poczucia jedności 1. FC Köln może mieć ogromne problemy z utrzymaniem się w Bundeslidze.

Chaos panuje również w kierownictwie klubu. W marcu z roli prezydenta zrezygnował Werner Spinner, który nie potrafił dogadać się przede wszystkim z dyrektorem sportowym Arminem Vehem. Pozycja Veha w klubie jest bardzo mocna i dzięki wsparciu innych członków kierownictwa utrzymał się na swojej posadzie. Relacje Spinnera z byłym trenerem m.in. VfB Stuttgart czy HSV były jednak tak napięte, że musiał zrezygnować z dalszej prezydentury. Dalsza współpraca nie miała po prostu sensu. Odejście Spinnera nie do końca oczyściły jednak relacje wszystkich bossów w Kolonii, którym podobnie jak zespołowi daleko do jedności. Awans i zbliżająca się przerwa letnia muszą uspokoić również nastroje w gabinetach klubowych.

Nowy trener znaleziony

Wydawało się, że faworytem na nowego trenera 1. FC Köln był doświadczony Dieter Hecking. Armin Veh zdecydował się jednak na inne, zdecydowanie bardziej zaskakujące rozwiązanie. Następca Anfanga zostanie Achim Beierlorzer, który w obecnym sezonie prowadzi SSV Jahn Regensburg. 51-latek cieszy się w drugiej Bundeslidze opinią świetnego fachowca i to on dostanie szanse poprowadzenia klubu z Kolonii w następnym sezonie. Beierlorzer ma wykorzystać doświadczenie prowadzenia teoretycznie jednego z najsłabszych zespołów w lidze oraz zaszczepić w Kolonii gen, który wyniósł z pracy w Lipsku, gdzie opiekował się drużynami młodzieżowymi.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się