var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";



Autor zdjęcia: własne

Mioduski: Wierzę, że Vuković wytrwa dłużej niż do jesieni. Starzyński do Lechii, Celeban do Lecha? Pawłowski zostanie w Sosnowcu

Autor: zebrał Bartosz Adamski
2019-05-13 12:00:18

Poniedziałkowa prasa tradycyjnie objętościowo nie jest zbyt bogata, ale mamy kilka ciekawych informacji transferowych i wywiad z prezesem Legii Warszawa, Dariuszem Mioduskim. Ogółem wybraliśmy 22 artykuły z pięciu źródeł.

"PRZEGLĄD SPORTOWY"

"Mioduski: Wierzę, że Vuković wytrwa dłużej niż do października"

"„Trenerze, byle do października, potem będzie z górki" – takie życzenia od kibiców usłyszał Vuković w dniu nominacji.
Dariusz Mioduski:
Coś w tym jest… A nawet nie coś, tylko ogromna presja na wygrywanie. Mistrzostwo Polski jest ważne – wierzę w tytuł, choć wcale nie jest oczywiste, że go obronimy, ale kluczowe są europejskie puchary. W ostatnich dwóch latach nie kwalifikowaliśmy się do rozgrywek grupowych i trenerzy płacili za to posadą. Tak się zdarza. Życzę Vuko, a nawet więcej – wierzę, że wytrwa na stanowisku znacznie dłużej niż do października.

Wielu piłkarzom kończą się umowy. Czy po tej nominacji będzie zmiana planów wobec kilku z nich?
Dariusz Mioduski:
Umówiliśmy się z Vuko, że nie będziemy decydować przed końcem sezonu. Adam Hlousek miał oferty z Czech i jemu zostawiliśmy podjęcie decyzji. Mógł przyjąć ofertę lub żyć w niepewności do końca sezonu. Wybrał pierwszą opcję i nie dziwię mu się. Nie mamy pretensji, cenimy jego profesjonalizm i podejście do zawodu. Na pewno postaramy się docenić wszystkich graczy, którzy przyczynili się do ostatnich mistrzostw Polski. Wielu zmian planów nie przewiduję, musimy iść do przodu i się rozwijać.

Tomasz Jodłowiec, Jose Kante, Vamara Sanogo i Michał Kopczyński to piłkarze, którzy latem wracają z wypożyczeń. Zostaną w Legii czy znowu odejdą?
Dariusz Mioduski:
Każda sytuacja jest inna. Sanogo ma dłuższy kontrakt, a Jodłowiec tylko na rok. Po letnich przygotowaniach zastanowimy się, co dalej. Ale już teraz wyobrażam sobie, że np. Kante, który jest dobrym piłkarzem, ale nie pasował Sa Pinto zostanie. Tak jak Sanogo, bramkostrzelny napastnik wpisujący się w profil napastnika, którego szukamy. Zresztą nie tylko my, bo inne kluby z ekstraklasy cały czas o niego pytają."

Więcej TUTAJ

***

"Piłką pod W(o)łos: Starzyński do Lechii, Celeban do Lecha?"

"Nawigację na Poznań może ustawić świetnie spisujący się w tym sezonie pomocnik Zagłębia Lubin czyli Bartłomiej Pawłowski. Na ten moment Lech, a nie Legia jest pierwszym wyborem piłkarza, który ustrzelił 8 goli i ma tyle samo asyst.

Także z Lubina, lecz dalej niż do Poznania, w podróż może się udać Filip Starzyński. O to, by w jego przypadku końcowym przystankiem okazał się Gdańsk, zabiega Lechia.

Były lechita i szkoleniowiec Lecha Ivan Djurdjević lada moment podpisze umowę z pierwszoligowym Chrobrym Głogów. Warunkiem ku temu było pozostanie głogowian w gronie pierwszoligowców, a to w sobotę stało się faktem.

Mawiają: „Handel jest szkołą oszukaństwa” – więc info o tym, iż w Lechu poważnie myślą (myśleli?) o zakontraktowaniu Piotra Celebana, potraktuję w ten właśnie sposób. W tym sezonie kibic Kolejorza i tak wystarczająco mocno dostał w kość..."

Więcej TUTAJ

***

"Magiera odkrywa karty"

"1 kwietnia selekcjoner Jacek Magiera ogłosił skład szerokiej, 50-osobowej kadry. Na tej wstępnej liście znaleźli się niemal wszyscy piłkarze, jakich zdążył sprawdzić w reprezentacji od początku tego sezonu. Uzupełnili ją zawodnicy z młodszych roczników, z których najmłodszy, pomocnik Pogoni Szczecin Kacper Kozłowski, ma zaledwie 15 lat. Większość tych nastolatków nie miała jeszcze styczności z drużyną Magiery, ale niewykluczone, że dla niektórych z nich trener wygospodaruje miejsce w ścisłej kadrze.

Spore szanse na to ma Filip Marchwiński – 17-latek z Lecha Poznań, który zalicza coraz więcej minut w ekstraklasie i błysnął niedawno golem strzelonym Legii Warszawa. Ofensywny pomocnik może występować także w ataku, a tam w kadrze Magiery panuje najmniejsza konkurencja. W podstawowym składzie biało-czerwonych powinien grać Dominik Steczyk, który na co dzień występuje zaledwie w IV-ligowych rezerwach 1. FC Nürnberg. Rywalizujący z nim Adrian Benedyczak rzadko pojawia się w składzie Pogoni Szczecin. Potencjalnym debiutantem jest także obrońca Werderu Brema Maik Nawrocki, kilka dni temu uznany za najlepszego zawodnika mocno obsadzonego młodzieżowego turnieju U-19 Champions Trophy w Düsseldorfie."

Więcej TUTAJ

***

"Widzew u progu rewolucji"

"W poniedziałek rozstrzygną się losy Jacka Paszulewicza. Trener przejął zespół na początku kwietnia i miał do zrealizowania jasny cel – wejść z RTS na zaplecze ekstraklasy. Widzew z 42-latkiem na ławce trenerskiej nadal grał bez pomysłu i wcale nie punktował lepiej niż za kadencji Radosława Mroczkowskiego, więc awansu nie ma. Dlatego bardzo prawdopodobne jest, że przygoda Paszulewicza z zespołem czterokrotnych mistrzów Polski zakończy się po miesiącu. Ostateczną decyzję szefowie klubu i trener odłożyli jednak na poniedziałek.

Niewiele dłużej może zabawić przy Piłsudskiego Łukasz Masłowski. Świeżo upieczony dyrektor sportowy łódzkiego klubu do środy ma podjąć decyzję co do swojej przyszłości. Kiedy podpisywał kontrakt z RTS wszyscy obiecywali awans do I ligi i budowę drużyny na ekstraklasę. Rzeczywistość okazała się inna, dlatego przyszłość Masłowskiego wcale nie jest pewna."

Więcej TUTAJ

***

"Świetne statystki Fabiańskiego. Obronił najwięcej strzałów w sezonie"

"Emocje na Wyspach powoli opadają. Po fantastycznym sezonie mistrzami Anglii po raz szósty w historii i drugi z rzędu zostali piłkarze Manchesteru City. Zespół Pepa Guardioli pokonał w niedzielę Brighton & Hove Albion i zapewnił sobie tytuł. Drugie miejsce zajął Liverpool, a podium uzupełnili zawodnicy Chelsea.

Polscy kibice też nie mogli narzekać na brak emocji. W Southampton świetne mecze rozgrywał Jan Bednarek, Artur Boruc dostał szanse w Bournemouth i nie zawodził, a Łukasz Fabiański przez cały sezon strzegł bramki West Hamu. Strzegł i to jak! Reprezentant Polski obronił najwięcej strzałów ze wszystkich bramkarzy w Premier League. Były zawodnik Legii Warszawa aż 148 razy zatrzymywał strzały rywali. Drugi w klasyfikacji jest Neil Etheridge z Cardiff City, który skutecznie bronił 141 razy. Na podium załapał się jeszcze Ben Foster z Watfordu. Co ciekawe, bramkarz mistrzów Anglii Ederson ma na koncie tylko 58 skutecznych interwencji (21. miejsce). Dwie lokaty niżej uplasował się Artur Boruc (41). Były reprezentant Polski zagrał jednak tylko w 12 spotkaniach, co daje mu ponad 3 udane interwencje na mecz. Bramkarz West Hamu poprawił tym samym osiągnięcie z poprzedniego sezonu. Wówczas w barwach Swansea zanotował 137 udanych obron i uplasował się na drugim miejscu za Jackiem Butlandem ze Stoke City. W rozgrywkach 2016/2017 Fabiański był trzeci. Ze 117 interwencjami ustąpił miejsca tylko Tomowi Heatonowi z Burnley i Jordanowi Pickfordowi z Sunderlandu."

Więcej TUTAJ

***

"Szymon Pawłowski ma zostać w Zagłębiu Sosnowiec"

"Jego nowy kontrakt ma obowiązywać do 2020 roku i nie ma w nim klauzuli, na podstawie której umowa traci ważność po spadku z ekstraklasy. – Na razie nikt się z nami nie kontaktował w sprawie wykupu Pawłowskiego. Dla nas jednak pomocnik jest cenniejszy od pieniędzy, jakie moglibyśmy na nim zarobić. Budujemy drużynę na pierwszą ligę, a to piłkarski autorytet, od którego młodzi zawodnicy mogą bardzo wiele się nauczyć. Liczymy na to, że Szymon wróci do ekstraklasy, ale razem z Zagłębiem i będzie już grał na nowym stadionie w Sosnowcu – mówi „PS” prezes Marcin Jaroszewski. Wspomniany obiekt ma powstać w ciągu trzech lat. W weekend Pawłowski nie odbierał telefonu, ale w kwietniu po przedłużeniu umowy deklarował, że w przypadku degradacji pomoże drużynie w powrocie do najwyższej klasy rozgrywkowej."

Więcej TUTAJ

***

"Robak nie chce, ale musi"

"Gdy w ubiegłym roku Miedź awansowała do elity, mógł jej tylko szczerze gratulować, o przenosinach do dawnego klubu nie było mowy, bo miał ważny kontrakt w Śląsku, dla którego jako snajper okazał się niezbędny. Po cichu marzył zresztą o nim też walczący zaledwie w drugiej lidze Widzew, czyli kolejny istotny w jego życiu klub. Zbliżający się nieuchronnie do piłkarskiej emerytury, ale wciąż imponująco żywotny i skuteczny Robak był jak znany polityk z anegdoty, który wsiada do taksówki i na pytanie kierowcy, dokąd ma go zawieźć, odpowiada: „Wszystko jedno. Wszędzie jestem potrzebny."

Nielimitowana życzliwość Robaka dla Miedzi skończyła się jednak po ubiegłorocznym awansie. Przyszedł moment, kiedy pojawił się na jej stadionie z drużyną Śląska. Goście zmiażdżyli rywala, a jednym z najlepszych był Robak, który strzelił dwa gole i żartowano, że miał w sobie tyle sympatii dla gospodarzy, że poprzestał tylko na dwóch. Nie manifestował radości, zachował się z elegancją właściwą płatnemu zabójcy. Nikt w Legnicy nie mógł mieć do niego pretensji, a jednak niektórych gdzieś głęboko w sercu musiało zakłuć."

Więcej TUTAJ

***

"Wasyl już gotowy"

"Na początku kwietnia okazało się, że Marcin Wasilewski doznał poważnej kontuzji. W meczu z Legią (4:0) grał już z pękniętą łąkotką. Po tamtym starciu musiał przejść zabieg jej usunięcia. Jako że do końca sezonu pozostawało tylko półtora miesiąca, istniało bardzo duże ryzyko, że doświadczony stoper w tym sezonie już nie zagra. On jednak w rekordowo szybkim tempie doszedł do formy. Już po kilku dniach od odrzucenia kul zaczął pierwsze treningi biegowe, a przed piątkowym meczem z Koroną (1:0) zameldował trenerowi, że jest gotowy do gry. Istnieje szansa, że w Gdyni wystąpi w podstawowym składzie."

Więcej TUTAJ

***

"Brosz zasłużył na grymaszenie"

"Nie wyobrażam sobie, żeby było inaczej, choć wyobrażam sobie, że Marcin Brosz chciałby pracować w innym, mocniejszym, bogatszym klubie. Nie kłóci się to z ewidentnym faktem, że Górnik dla urodzonego w pobliskim Knurowie Brosza jest klubem zapewne najbliższym i najważniejszym w życiu. To, z jaką pasją przy każdej okazji mówi o tożsamości, o klubowych barwach, o szacunku dla prawdziwych kibiców, którymi są niemal wszyscy mieszkańcy Zabrza i okolic, musi robić wrażenie. Brosz trzy lata temu przyszedł do zdegradowanego wówczas z ekstraklasy Górnika z misją ratunkową. Miał zbudować nowy zespół, choć było jasne, że ten proces potrwa. Po drodze pojawiały się wątpliwości, czy sobie poradzi, nie pierwszy raz okazało się, że dobry trener musi mieć coś tak bardzo nieweryfikowalnego jak szczęście i intuicję. Udało mu się awansować już w pierwszym sezonie, w następnym były europejskie puchary. W trzecim przyszedł regres, bo zespół stracił czołowych piłkarzy i chyba jednak trochę zachłysnął się własnym sukcesem."

Więcej TUTAJ

***

"Dudek: Kibicowi Liverpoolu trudno być rozczarowanym"

"Nie powiem – lekki niedosyt jest. Tym bardziej, że w grudniu wszystko wskazywało na Liverpool. Wtedy postawiłbym na nich naprawdę wiele. Nie dość, że było siedem punktów przewagi nad City czy że za zespołem już najtrudniejsze mecze w sezonie, to jeszcze The Citizens wydawali się łapać zadyszkę, a styczeń miał być dla nich morderczy. Nic z tego. Guardiola stworzył fenomenalną maszynę, która nie zawsze zachwycała, ale punktowała z niesamowitą regularnością i zdołała zarówno odrobić straty, jak i wyprzedzić LFC, który stracił sporo punktów remisując mecze, które wydawały się wygrane.

Dużym pozytywem jest jednak fakt, że Liverpool znajduje się na fali wznoszącej. Ten sezon był tylko jednym z kroków w rozwoju, zarówno pod względem instytucjonalnym jak i sportowym. Progres pod okiem Kloppa widać gołym okiem. Transfery Alissona Beckera i Virgila van Dijka rozwinęły tę ekipę pod kątem defensywnym, co było kluczowe dla ustabilizowania formy i zbudowania szkieletu zespołu, który przez najbliższe lata powinien być w gronie najlepszych w Europie."

Więcej TUTAJ


"SPORT"

"Badia: Odkąd gram w Piaście, takiej końcówki nie pamiętam"

"W tym tygodniu w półfinałach Ligi Mistrzów byliśmy świadkami niezwykłych emocji. W niedzielę przy Okrzei kibice mieli podobne odczucia po szalonej końcówce…
Gerard BADIA:
– To co się stało… to trudno odpisać. Odkąd gram w Piaście jeszcze takiego meczu, takich emocji i takiej końcówki nie pamiętam. Nie wiem czy ktoś nam pomaga tam u góry, czy może cała Polska tak mocno trzyma za nas kciuki, ale dzieję się rzeczy niezwykłe. Wydaje mi się, że mamy tak dużo pozytywnej energii w klubie i mówię o piłkarzach, trenerach, działaczach i kibicach, że to nas niesie.

Co było bardziej niesamowite, gol na 2:1 tuż po straconej bramce z rzutu karnego czy obrona karnego przez Jakuba Szmatułę w ostatniej akcji meczu?
Gerard BADIA:
– Nie wiem! Gol Jodłowca był niezwykły, bo to było bardzo trudne uderzenie, a piłka jakimś cudem wpadła do bramki. Dwa rzuty karny mogły nas podciąć, ale Kuba najpierw był blisko obrony, a potem tego dokonał. Niesamowite! Od kiedy jestem w Piaście nie wiedziałem takiej radości i euforii po golu, że aż wszyscy wpadliśmy na murawę, żeby się cieszyć po bramce Jodłowca. Widziałem emocje i łzy u moich kolegów z drużyny i u kibiców."

Więcej TUTAJ

***

"Na wszelki wypadek zamieniono sędziów"

"Początkowo środowy mecz Pogoni z Piastem miał prowadzić Łukasz Szczech. Burza w mediach społecznościowych sprawiła, że piłkarskie władze zdecydowały się jednak na zmianę w obsadzie. W tej sytuacji zamiast sędziego z Warszawy mecz gliwiczan z „portowcami” na wyjeździe poprowadzi Jarosław Przybył czyli ten sam rozjemca, który rozstrzygał w niedzielnym meczu Piasta z Jagiellonią."

Więcej TUTAJ

***

"Zagłębie Sosnowiec chce się pożegnać z honorem"

"Dla sosnowiczan będzie to czternasty mecz w tym sezonie przed własną publicznością. W dotychczasowych meczach odnieśli sześć zwycięstw, trzy razy zremisowali i ponieśli osiem porażek. Z Koroną zagrają u siebie po raz drugi. 2 marca Zagłębie wygrało 4:1 i był to jeden z lepszych występów w tym sezonie.

– Powtórzyć taki wynik to byłoby coś. Chcemy godnie pożegnać się z ekstraklasą i naszymi kibicami, którzy w tym sezonie nas wspierali. Na pewno zrobimy wszystko, aby ten mecz wygrać. Pokazaliśmy w Gdyni, że do końca będziemy grać o jak najlepsze rezultaty. Arka zadała decydujące ciosy dopiero w samej końcówce, gdy opadliśmy z sił grając niemal całą II połowę w „dziesiątkę” po czerwonej kartce dla Piotrka Polczaka – podkreśla Szymon Pawłowski, kapitan Zagłębia. To właśnie wokół byłego reprezentanta Polski ma być budowany skład na I ligę. Pawłowski kilkanaście dni temu podpisał nowy, 3-letni kontrakt z ekipą z Sosnowca mając nadzieję, że pomoże Zagłębiu w szybkim powrocie do ekstraklasy."

Więcej TUTAJ

***

"Fochy gwiazdora i naiwne pytania"

"Pomijając „humory” rozkapryszonego gwiazdora, decyzja szkoleniowca była ze wszech miar słuszna. Wprowadzony w miejsce Medeirosa Dominik Nagy był bowiem jednym z motorów napędowych mistrza Polski i z jego strony groziło rywalom duże niebezpieczeństwo. Vuković zarzucając „wędkę” Portugalczykowi, podjął rozsądną decyzję, postępując w myśl zasady „choćbyś nie wiem, jak mocno chłostał osła, nigdy nie stanie się on wierzchowcem wyścigowym”.

Przy okazji fochów Medeirosa przypomniałem sobie zabawną scenkę z Orestem Lenczykiem w roli głównej. To było wieki temu, po zakończeniu meczu Odry Wodzisław z Ruchem Chorzów (5:0). Ówczesny szkoleniowiec „niebieskich” został „zaatakowany” pytaniem, dlaczego w 78 minucie nie wpuścił na boisko zawodnika (tu padło nazwisko). Żeby nie było niedomówień, w tym momencie Ruch przegrywał już 0:4. Trener Lenczyk po chwili namysłu w swoim stylu sparował atak słowami: „To jest bardzo dobre pytanie. Zaraz pójdę do szatni i go przeproszę”. Medeiros nie może liczyć na taki akt łaski ze strony Vukovicia, co najwyżej może zostać wezwany an dywanik."

Więcej TUTAJ

***

"W Niemczech powalczą do końca"

"Już dawno nie oglądaliśmy tak emocjonującego sezonu Bundesligi. Pamiętając dominację monachijczyków w ostatnich latach, kibice z wytęsknieniem wypatrywali takich rozgrywek, w których ktoś w końcu postawiłby się gigantowi z Bawarii. W końcu się doczekali, naprzeciw wyszła mu dortmundzka Borussia i… sam Bayern, który w wielu momentach rzucał kłody pod własne nogi.

Wystarczyło zrobić jedną rzecz – pokonać na wyjeździe RB Lipsk. Wtedy monachijczycy oficjalnie i po raz siódmy z rzędu zostaliby mistrzami kraju. Jednak spotkanie na szczycie tabeli dwóch najlepiej punktujących wiosną zespołów było po prostu nudne i rzadko kiedy przynosiło jakieś emocje. Jeśli sięgnie się w niedaleką przeszłość i prześledzi niedługą historię starć między tymi ekipami, zauważy się, że niestety, ale z reguły ich mecze nie należą do najciekawszych – wyjątkiem była oczywiście wygrana Bayernu 5:4 z 2017 roku."

Więcej TUTAJ


"GAZETA WYBORCZA"

"Waldemar Fornalik stara się dokończyć to, co nie było mu dane z Ruchem"

"Waldemar Fornalik bije się o złoto z Piastem Gliwice. Liczymy, że zniknie wtedy zadra, która tkwi w jego sercu od sezonu 2011/12. To właśnie wtedy powinien zdobyć swój pierwszy trenerski tytuł. Tyle że w barwach Ruchu Chorzów.

Niebiescy przystępowali do tamtego sezonu jako 12. drużyna Ekstraklasy. Coś jak Piast Gliwice, który bije się o złoto po sezonie, w którym walczył o utrzymanie. Fornalik po cichu zbudował jednak zespół, który rósł z tygodnia na tydzień. W ataku najwięcej zależało od Arkadiusza Piecha i Macieja Jankowskiego. O pozytywną atmosferę potrafił zadbać Paweł Abbott. Obronę trzymali w ryzach Rafał Grodzicki i Piotr Stawarczyk."

Więcej TUTAJ

***

"Widzew zostaje w drugiej lidze, a działacze już zapowiadają zmiany"

"– Nie mamy drużyny – mówił kilka minut po meczu z GKS Bełchatów Piotr Szor, wiceprezes klubu. To on m.in. wydał 14 mln zł na działalność klubu, w tym budowę drużyny, która zakończyła rozgrywki w fatalnym stylu. Szor oczywiście był smutny, załamany… Inni szefowie Widzewa – z rady nadzorczej, zarządu, prezesi i dyrektorzy – szybkim krokiem opuścili trybunę w Bełchatowie.

Paszulewicz przejął Widzew po 27. kolejce w konsekwencji pięciu kolejnych remisów. Drużyna była wtedy wiceliderem. W ośmiu kolejnych meczach widzewiacy wygrali ledwie raz, Ruchem Chorzów, jednym z najgorszych zespołów w lidze. Dwa razy przegrał, pozostałe mecze zakończyły się remisami. Nie mogło zakończyć się więc inaczej, tylko katastrofą. Bo brak awansu dla klubu z takim budżetem i oczekiwaniami kibiców, to prawdziwa katastrofa. Wszystko trzeba budować od nowa. Na pewno drużynę, chociaż kibice domagają się zmian także we władzach."

Więcej TUTAJ

***

"Legenda bez końca w III lidze"

"„W pewnym śląskim mieście przy ulicy Cichej 6 jest taka drużyna, co się Ruchem Chorzów zwie. Ruchu, Ruchu, Ruchu właśnie spadłeś trzeci raz; Ruchu Ruchu Ruchu, weź już nie męcz więcej nas.”

Tak zmodyfikowana święta pieśń Niebieskich mogłaby rozbrzmieć w sobotę na trybunach, gdyby się kibicom chciało śpiewać. Nie śpiewali; przyszli pomilczeć w czerni, wywiesili listę zabójców klubu i rozeszli się przed końcem stypy. Dwa lata temu była zadyma i przerwany mecz na pożegnanie ekstraklasy, przed rokiem już tylko głośno wyrażana rozpacz, teraz po prostu depresja."

Więcej TUTAJ


"SUPER EXPRESS"

"Kożulj: Trudne warunki sprawiają, że człowiek czuje się mocniejszy"

"- Urodziłeś się, gdy na Bałkanach trwała wojna. Ty jej nie pamiętasz, ale twoja mama na pewno. Gdy była z tobą w ciąży, została aresztowana. Jak to się stało?
- Trudno to wytłumaczyć w kilku zdaniach. Wojna rządzi się swoimi prawami, a szczególnie taka, która toczy się pomiędzy kilkoma nacjami i ma podłoże religijne. Mieszkaliśmy 10 km od centrum Mostaru, na terenie który był okupowany przez Bośniaków, a moi rodzice są chorwackimi katolikami. Mama wraz z dwoma moimi starszymi braćmi i siostrą zdecydowała się na ucieczkę. W jej trakcie została zatrzymana, aresztowana i trafiła do bośniackiego więzienia. Dzięki Bogu po trzech miesiącach moi bliscy zostali uwolnieni w ramach wymiany więźniów. Po wojnie, gdy miałem 7 lat, rodzice wrócili w to samo miejsce i odbudowali dom, w którym mieszkają do dzisiaj. Dzieciństwo wspominam dobrze, bo wówczas już panował pokój na tych terenach.

- Jak wyglądały początki twojej przygody z piłką?
- Kraj był zniszczony, ale jako dziecko grałem w piłkę, cieszyłem się z dzieciństwa i nie zwracałem uwagi na warunki. W moim pierwszym klubie Zrinjski Mostar nie było trawy, grało się na piaszczystych boiskach, co szczególnie latem nie było przyjemne. Trudne warunki w życiu sprawiają, że człowiek staje się mocniejszy. Gdy miałem 18 lat, doznałem kontuzji więzadeł kolana, ale udało się i to przezwyciężyć."

Więcej TUTAJ

***

"Korupcja w polskiej piłce: Kuriozalna pomyłka "Fryzjera". Pomylił się, dając 20 tysięcy"

"Proces Wita Ż., oskarżonego o udział w ustawieniu meczu Pogoni Szczecin sprzed 15 lat, ruszył w tym tygodniu przed Sądem Rejonowym w Piotrkowie Trybulnalskim. Chodzi o mecz Pogoni z RKS-em Radomsko z 2004 roku, zakończonego wynikiem 3:0. Wit Ż. miał przyjąć korzyść majątkową w wysokości 20 tys. złotych za wystawienie wysokiej oceny pracy arbitra. Ż. miał wcześniej pośredniczyć w ustaleniach "Fryzjera", sędziego tego meczu Mariuszem P. i byłego już działacza Pogoni Dawidem P. Do spotkania miało dojść w jednej ze szczecińskich restauracji."

Więcej TUTAJ

***

"Kibice ŁKS-u kradli alkohol. Tak wyglądała feta po awansie do Ekstraklasy"

"Po latach przerwy, uznana polska marka ŁKS Łódź wraca na najwyższy szczebel rozgrywkowy. Po ostatnim meczu na własnym stadionie w tym sezonie, piłkarze razem z kibicowali świętowali w całym mieście. Niestety, część kibiców zachowywała się w sposób niegodny przy atmosferze święta. Część z nich postanowiła zrobić sobie tzw. "promocję" w sklepach."

Więcej TUTAJ


"FAKT"

"Lewy przez dwie minuty był mistrzem"

"Bawarczycy bezbramkowo zremisowali z RB Leizpig, ale przez 120 sekund prowadzili 1:0 i mogli się szykować do świętowania. Jednak sędzia anulował gola Leona Goretzki (24 l.), ponieważ w akcji poprzedzającej bramkę, Lewy był na wątpliwym spalonym."

Więcej TUTAJ


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się