var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";


Autor zdjęcia: palermocalcio.it

Kolejny przykład problemów włoskiej piłki. Karna degradacja Palermo z Polakami w składzie

Autor: Marcin Długosz
2019-05-14 17:38:41

Włoską piłkę toczą miliony problemów i boleśnie przekonujemy się o tym każdego roku. Co chwilę słyszymy o upadkach zasłużonych klubów, karnych degradacjach, problemach organizacyjnych… Nie inaczej, niestety, jest także i teraz. W poniedziałek Włoski Związek Piłki Nożnej poinformował, że zdegradował z Serie B do Lega Pro – a więc na trzeci poziom rozgrywkowy – zasłużoną ekipę US Palermo z dwoma Polakami w składzie: Przemysławem Szymińskim i Radosławem Murawskim.

Na początku trzeba powiedzieć, że Sycylijczykom zdecydowanie daleko było już do czasu świetności, gdy bili się o europejskie puchary i nazwy ich klubu można było szukać w górnych rejonach Serie A. Od lat klub zarządzany przez ekscentrycznego właściciela Maurizio Zampariniego regularnie popadał w ruinę, w efekcie czego zanotował dwa spadki do Serie B – w 2013 i 2017 roku.

 

 

Z tej pierwszej degradacji Sycylijczykom udało się jeszcze wykaraskać. Szybko, bo już po roku zameldowali się ponownie w najwyższej lidze włoskiej, a spora była w tym zasługa Paulo Dybali. To właśnie w ekipie z wyspy obecna gwiazda Juventusu stawiała bowiem pierwsze kroki w calcio i wybiła się na tyle, że do zainwestowania w siebie przekonała turyńczyków.

Drugi spadek okazał się już boleśniejszy. Nie dość, że nie udało się wrócić do Serie A tak szybko jak w poprzednim przypadku, to dodatkowo po 15 latach zabawka na dobre znudziła się Zampariniemu. Włoch postanowił sprzedać klub, który od 2017 roku zaczął przechodzić z rąk do rąk niczym niechciany przedmiot.

Internetowym hitem stały się sesje zdjęciowe Paula Baccagliniego, z którym wieloletni właściciel Palermo ubił interes sprzedaży klubu przed niespełna dwoma laty…

 

 

 

Sytuacja była dynamiczna, a kolejni właściciele zmieniali się w klubie chyba jeszcze częściej niż trenerzy, ze zwalniania których słynął Zamparini. Mimo ciągle niepewnych kwestii finansowych i regularnych zmianach na stanowiskach prezesowskich, Sycylijczycy kontynuowali na boisku walkę o powrót do Serie A.

To prawie im się udało. Prawie, bo mieli szanse na promocję do ostatniej kolejki sezonu, ale ostatecznie przegrali wyścig o drugie miejsce z Lecce. Początkowo wydawało się jednak, że nic straconego. Palermo miało bowiem przystąpić do barażów, gdzie triumf w dwóch dwumeczach zagwarantowałby ponowne pojawienie się w gronie najlepszych włoskich klubów.

I w tym momencie wszyscy fani sycylijskiej ekipy, ale także po prostu fani włoskiej piłki dostali obuchem w głowę. FIGC (Włoski Związek Piłki Nożnej) wydał komunikat o zdegradowaniu klubu do niższej ligi, a jako powód podał wykryte nieprawidłowości finansowe z lat 2014-2017, a więc jeszcze za czasów panowania Zampariniego.

W uzasadnieniu degradacji Sycylijczyków mogliśmy przeczytać m.in. o tym, że malwersacje osiągnęły swoje apogeum w połowie 2016 roku i tylko one umożliwiły ekipie Rosanero przystąpienie do rozgrywek 2017/2018, a więc pierwszych po drugim w ostatnich latach spadku. Klubowi wciąż przysługuje odwołanie, ale trudno oczekiwać sukcesu.

Miało być wesele w postaci awansu do Serie A, tymczasem nadszedł pogrzeb w formie degradacji do Lega Pro. Sprawa jest oczywiście jeszcze zbyt świeża, aby nakreślić pełny krajobraz sytuacji w klubie po otrzymaniu tego ciosu, ale exodus piłkarzy wydaje się nieunikniony.

W tym także i Polaków, Przemysława Szymińskiego i Radosława Murawskiego. Ważniejszym graczem dla Palermo w zakończonym już drugoligowym sezonie z pewnością był pomocnik, który zanotował 32 występy na 36 możliwych. W przypadku obrońcy było to 20 spotkań, ale jednak rozegranych w szeregach czołowej drużyny Serie B. Ze znalezieniem nowego pracodawcy przynajmniej na tym samym szczeblu, były gracz Wisły Płock nie powinien mieć żadnego problemu.

Ciekawie maluje się sytuacja byłego pomocnika Piasta Gliwice. Trudno powiedzieć, czy na jego usługi zdecydowałby się ktoś z Serie A. Jeśli by tak było, to z pewnością 25-latek chętnie zostałby we Włoszech. A jeśli nie – na pewno nie pogardziłoby nim wiele czołowych polskich klubów, będących w stanie płacić lepsze pensje.

W tym wszystkim trzeba jeszcze poczekać na wyjaśnienie się losu samego Palermo. Czy Sycylijczycy postanowią pójść drogą chociażby Parmy i szybko powrócić do elity, czy jednak będzie im trudno odnaleźć się w nowej rzeczywistości zwłaszcza pod względem finansowym i znikną z mapy poważnej włoskiej piłki na dłużej. Określenie się w tej istotnej kwestii z pewnością będzie determinowało rozmowy z graczami o ewentualnym pozostaniu na Stadio Renzo Barbera także i w takich okolicznościach.

Zamykając wątek wyspiarzy nie sposób nie zwrócić uwagi na problem, jaki toczy całą włoską piłkę. W zeszłym roku w podobnej sytuacji – tuż przed barażami o Serie A – w czeluść niższych lig zrzucono Bari, ducha wyzionęła Cesena, a latem decydenci długo nie potrafili zatwierdzić nawet składu ligi, przez co ostatecznie dość prowizorycznie postawiono na nieparzystą liczbę zespołów – 19.

Organizacyjny „show” włoskich działaczy wydaje się jednak dopiero rozpoczynać. Na początek postanowiono, że Palermo zostanie przesunięte na ostatnie miejsce w tabeli, a baraż o utrzymanie pomiędzy Venezią a Salernitaną nie zostanie rozegrany – obie ekipy pozostaną w Serie B.

To jednak nie koniec. Miejsca nad kreską nie potrafiła wywalczyć sobie Foggia, która jednak przystąpiła do sezonu z sześciopunktową karą. Teraz ten klub walczy o jej zmniejszenie co najmniej o dwa punkty, co gwarantowałoby mu utrzymanie kosztem Salernitany…

Jeśli zaś chodzi o baraże o awans do najwyższej ligi, w miejsce Palermo wskoczyła Perugia, która zajęła miejsce poza strefą oznaczają możliwość walki o kwalifikację do Serie A.

Cyrk totalny – tylko takimi słowami można określić to, co dzieje się obecnie na zapleczu jednej z najlepszych lig świata. Niestety – calcio daleko jest do obrazu bogatego transferu Cristiano Ronaldo i klubów piszących historię europejskiej piłki nożnej. Zdecydowanie bliżej natomiast do rozpadających się stadionów, fatalnej infrastruktury oraz zasłużonych drużyn raz po raz bankrutujących i karanych degradacjami za różnej maści machlojki.

Przed Włochami gigantyczna praca w kwestii profesjonalizacji wielu gałęzi swojego futbolu. A najgorsze jest to, że nie wyglądają na naród mający pomysł na to, jak zacząć…


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się